Ludzie, ja nie wiem o co chodzi "kierowcom zawodowym" w życiu...
Robię sobie w piątek trasę Warszawa-Olsztyn przez S7. Nikomu (chyba) nie wadzę. Ogólnie jedzie się średnio - przed chwilą dosłownie deszcz walił, że wycieraczki nie nadążały. Jeszcze małe wyjaśnienie - jeżdżę po trasie tak +- 110km/h. Mam wtedy około 3k rpm, znośne spalanie, jak jadę szybciej to mi wyje już silnik, Gruz się trzęsie, ogólnie średnia frajda. Oczywiście bezwzględnie prawym pasem, a podczas wyprzedzania prawilnie max dopuszczalnej, bez zamulania. Jest jeszcze jedna kwestia, że Gruz nie ma tempomatu (niestety) i te moje 110 to czasem 105 a czasem 114 - jak się noga ułoży.
Ok. Przejdźmy do historii.
Jadę sobie PRAWYM PASEM, swoją prędkością podróżną, nikomu (chyba) nie wadzę i nagle widzę, że wyprzedza mnie z lewej autobus!
CDK?!
Patrzę na GPS (nie licznik, na mapę w komórce!) 108km/h... Kwa jak?! Przecież one mają blokady na 80 albo 100!
No i wyprzedza mnie ten bus, centymetr, po centymetrze, po centymetrze, po... Za busem sznur samochodów, a ten wytrwale kolejny cm i kolejny... Już bym przyspieszył, żeby schował się za mną, ale nie wolno przyspieszać podczas bycia wyprzedzanym, a tak szczerze, to zwalniać do 90 przez debila nie zamierzałem.
Z dylematu wybawił mnie sam busiarz, który mając mnie tuż za swoim przednim, prawym kołem, wrzucił kierunek i zaczął zjeżdżać... Ze mną na pasie!
No debil - podsumowałem całą akcję, redukcja i spadam, zanim baran mnie zgniecie. Wyprzedziłem idiotę, ma miejsce między mną a kolejnym samochodem, że może swobodnie kontynuować swoje zjeżdżanie...
Słuchajcie...
Jak typowi d⁎⁎a pękła, to dr House tego nawet nie widział! Zaczął trąbić! Walić długimi! Aż nim majtało jak zjeżdżał za mną na ten prawy!
No debil po prostu
"Zawodowi" kierowcy... _-_
#samochody #patodrogi #motoryzacja
