Lewicowa aktywistka: Karać rodziców, gdy dziecko powie coś niestosownego o homoseksualiście.


Maja Staśko ostatnio na swoim live streamie na Twitchu wygłosiła tezę o wychowaniu dzieci:

Że wystarczy dzieciom nie powiedzieć, że coś jest odmienne, a dzieci nie zauważą tej odmienności. Miała na myśli oczywiście odmienność seksualną, konkretnie relacji kobieta–mężczyzna i mężczyzna–mężczyzna.


To oczywiście błędna teza – zdolność dzieci do rozróżniania wyraźnie różnej sytuacji nie jest poniżej poziomu psa, bo nawet pies potrafi zauważyć różnice w relacji.


Podała za przykład rzeczy niewidzialnej dla dzieci: sytuację kobiety chodzącej w obcisłych leginsach, za którą dzieci wołały, że „widać jej pieroga”. Według Mai tego pieroga tam nie było widać, a dzieci musiały słyszeć to od swoich rodziców, którzy musieli to zmyślić.


Jej wniosek jest jednoznaczny: karanie rodziców, gdy dziecko powie coś niestosownego w stosunku do pary jednopłciowej. Wprost to powiedziała – to jej wniosek, nie moja dramatyzacja.


Maja potrafi być urocza i mówić całkiem do rzeczy, ale w takich sytuacjach przypominam sobie, że tam w środku cały czas siedzi ideologiczny potwór, przebrany w strój niewinnej pszczółki.

Pozornie niewinna pszczółka Maja – a wyrastają z niej ideologiczne rogi szerszeniej diablicy.

#polityka #woke #prawo #lgbt #majastasko #ideologialgbt #bekazlewactwa

d548893a-0c6a-4121-bbfb-f7907dbe2e30

Komentarze (71)

@maximilianan Użyłeś sofizmatu ekwiwokacji, w Polsce nie ma takiego prawa i uznawanie tego za normę to nieporozumienie, rodzic nie odpowiada karnie za słowa dziecka, a ewentualnie za zaniedbanie obowiązków rodzicielskich, co nie pasuje do opisywanej sytuacji, i nadal nie jest to kara za same słowa.

@fewtoast po co te manipulacje i dopowiedzenia? KC to określa, tak samo jak kodeks rodzinny i opiekuńczy. To ty sobie dopowiedziałeś, że chodzi o coś innego niż winę w nadzorze.


Także brawo - postawiłeś chochoła, którego nawet nie potrafisz wybronić, więc w trakcie zmieniasz zdanie, którego i tak nie potrafisz obronić.

@maximilianan Maja nie mówiła o wykonywaniu istniejącego prawa, tylko o wprowadzeniu takich kar. Więc nie wiem kto tu manipuluje?

Mylisz pojęcia, bo wina w nadzorze z KC dotyczy naprawienia szkody materialnej, a nie cenzurowania opinii dzieci, więc podpinanie odpowiedzialności cywilnej pod postulat karania za słowa to błąd logiczny. Rodzic ma obowiązek wychowawczy wynikający z KRO, ale nie odpowiada karnie za każdą spontaniczną wypowiedź dziecka, a przepisy o demoralizacji służą wspieraniu małoletniego w sytuacjach rażących zaniedbań, a nie sankcjonowaniu rodziców za dziecięcą spostrzegawczość

@fewtoast no ty, cały czas ty. Najpierw mówisz o karaniu rodziców, a nie pomyśle na karanie rodziców. Potem robisz fikołek "takiego prawa nie ma", teraz "ona chce to wprowadzić", a to wszystko wywnioskowałeś z tego, że nie podała przepisów istniejącego prawa. Dalej mówisz o odpowiedzialności karnej mówiąc o KC.


Chłopie jaką ty w ogóle tezę stawiasz? Napisz to jasno, bo póki co najwyraźniej celowo mącisz.

a to wszystko wywnioskowałeś z tego, że nie podała przepisów istniejącego prawa



@maximilianan Ty to oglądałeś, że z takim tekstem wyjeżdżasz? xD Moje wnioski nie biorą się z "braku przepisu", tylko z jej konkretnych słów o domniemaniu winy rodzica. Na przykładzie tego "pieroga" stwierdziła, że dziecko samo nic nie zauważy i musi to słyszeć od rodzica - to jest fundament jej postulatu o karaniu, a nie moja manipulacja. "Ona to chce wprowadzić", bo mówiła, że tak powinno być, a nie że tak jest.


Nawet jeśli podciągniesz to pod zaczepki czy uwagi w stronę innych osób, to nadal nie ma w polskim prawie przepisu, który pozwalałby karać rodzica za to, że dziecko coś palnęło. Moja teza jest prosta: postulat Mai Staśko wprowadza absurdalne domniemanie winy rodzica tam, gdzie nie ma czynu zabronionego. Ty manipulujesz, sugerując, że KC czy KRO "już to określają", podczas gdy grzywna za słowa (sankcja) to nie to samo co odszkodowanie za rozbitą szybę (KC). Próba zrównania istniejącego prawa do odszkodowań z ideologicznym postulatem karania rodzica za zaczepki dziecka to fikołek logiczny - taki przepis w demokratycznym państwie nie istnieje i istnieć nie powinien.

@fewtoast nie, nie oglądałem, opieram się na twoim wyjątkowo chaotycznym wpisie. Ty stosujesz błąd ekwiwokacji sugerując, że wina (w wychowaniu?) to według niej wina i odpowiedzialność karna (albo cywilna, co chwila zmieniasz zdanie).


A drugi akapit może jednak sam przeczytaj - nie ma w prawie, ale ona chce wprowadzić, ale nie ma w prawie, a dalej robisz fikoł próbując wmówić nam, że jedna odpowiedzialność różni się od drugiej. Jak twoje dziecko zacznie dzwonić do szkół i szpitali mówiąc "podłożyłem bombę", to też będziesz robić takie fikołki, że rodzice nie mogą odpowiadać za dziecko?


Ale może zacznijmy od podstaw - co jest dla ciebie "karą dla rodzica" w jej rozumieniu lub w rozumieniu twojego wpisu.

@maximilianan Mój wpis jest krótki, przejrzysty i spójny, natomiast Twoje pytania są chaotyczne i służą jedynie unikaniu meritum.

Nie mówiła o "winie" tylko o konieczności "karania rodziców" - to są jej słowa. Z jej ust padło słowo kara/karać/karanie rodziców.

Ty wspomniałeś o KC, nie ja. Wyjaśniłem ci tylko, że sytuacja opisana przez Maję nie podpada ani do KC, ani do KRO.

Jeśli uważasz, że wszystko zmyśliłem albo przekręciłem, to faktycznie możesz odpuścić rozmowę.

@fewtoast twój wpis i komentarze są niespójne, a całość to twoje słowa niepoparte nawet cytatem. W dodatku próbujesz tanich sztuczek erystycznych, które nijak mają się do rozmowy.


Wyjaśniłem ci tylko, że sytuacja opisana przez Maję nie podpada ani do KC, ani do KRO

A jednocześnie

Maja nie mówiła o wykonywaniu istniejącego prawa, tylko o wprowadzeniu takich kar. Więc nie wiem kto tu manipuluje?

Serio?

@maximilianan Według ciebie zdanie o braku w prawie sytuacji, za którą chce karać Maja, jest sprzeczne ze zdaniem, które mówi że Maja nie mówiła o istniejącym prawie, tylko o wprowadzeniu takich kar? xDDD

Jeśli to jest twój dowód niespójności, to faktycznie występuje niespójność, ale w twoim czytaniu i rozumowaniu.

To jeszcze więcej takich "niespójności" wypisz, będzie jeszcze zabawniej. :D

>W dodatku próbujesz tanich sztuczek erystycznych, które nijak mają się do rozmowy.

Wymień je, proszę.

>niepoparte nawet cytatem

Użyłem jej słów i jej przykładu. Jeśli chcesz zapis lajwa, to taki nie istnieje, nie ma archiwum, ani nie można w trakcie lajwa cofnąć go, żeby nagrać ekran jak to mówiła. Być może jak ją poprosisz, to udostępni, ale nie ma pewności czy w ogóle się zapisywał.

Trzeci raz napiszę: Jeśli uważasz że zmyślam albo przekręcam słowa, odpuść rozmowę.

@fewtoast daj znać jak już ustalisz co nam próbujesz wmówić mordeczko i odpuść sobie wybieranie na jaką część komentarza odpowiadasz, jeśli nie masz zamiaru odpowiedzieć na cały.


Wyjaśniłem ci tylko, że sytuacja opisana przez Maję nie podpada ani do KC, ani do KRO

A jednocześnie

Maja nie mówiła o wykonywaniu istniejącego prawa, tylko o wprowadzeniu takich kar. Więc nie wiem kto tu manipuluje?

Serio?

**
**

@maximilianan No długa lista tych sztuczek erystycznych ci wyszła, nie ma co.


>Wyjaśniłem ci tylko, że sytuacja opisana przez Maję nie podpada ani do KC, ani do KRO

>Maja nie mówiła o wykonywaniu istniejącego prawa, tylko o wprowadzeniu takich kar. Więc nie wiem kto tu manipuluje?


Napisz dokładnie, gdzie ten brak spójności między tymi zdaniami.


Ale rozumiem że to jest twoja finalna, pełna lista moich rzekomych niespójności? Imponująca, faktycznie to ja "coś próbuję wmówić", napisałem "niespójny" i "chaotyczny wpis", "mącę" i "stawiam chochoła". xD

@fewtoast już ci napisałem, a chyba ci się pomyliło, że będę spędzał czas na listowaniu wszystkich twoich manipulacji skoro sam post u podstaw jest absurdalny. A jak nie widzisz sprzeczności w "nie ma takiego prawa! Tak nie można" i "ona chce takie wprowadzić! Tak nie można", ani żadnego błędu logicznego to cóż...

>już ci napisałem, a chyba ci się pomyliło, że będę spędzał czas na listowaniu wszystkich twoich manipulacji skoro sam post u podstaw jest absurdalny.

@maximilianan Jak nie masz nic wartościowego do napisania, to czemu wciąż widzę od ciebie powiadomienia?

Nie ma takiego prawa, i nie powinno być. Maja nie powołuje się na istniejące prawo (tak jak ktoś tutaj to sugeruje), bo to co Maja proponuje nie wynika z istniejącego prawa.
Widzisz sprzeczność tam, gdzie jest po prostu opis obecnego stanu faktycznego i krytyka jej pomysłów na jego zmianę.

@fewtoast a jak dziecku przekażesz, że należy pogardzać osobami wynonywujące niskopłatne prace, zwłaszcza porządkowe, to myślisz że jak będzie odnosiło się do takich ludzi? Tak samo jest w opisywanym przez nią przypadku.

@aarahon Może nie doczytałeś: To jest jej arbitralne stwierdzenie, że dziecko samo nie potrafi czegoś zauważyć, ani tego nazwać, bez narzucenia tego przez rodzica. Myślałem że bardzo jasno to napisałem? Też tak uważasz, jak Maja, że dziecko nie może samo czegoś zauważyć, albo od kogokolwiek innego niż rodzica usłyszeć jakieś określenie?

Poza tym, czy to oznacza, że popierasz odpowiedzialność karną rodzica za słowa dziecka?

@fewtoast ok, nie wspominałeś że tak stwierdziła, dopiero teraz widzę że to napisałeś. Masz na to dowód? Bo wydaje mi się, że jednak stwierdziła to co pierwotnie napisałeś, a do czego się odniosłem, a to o czym piszesz teraz, to tylko twoja, daleko idąca interpretacja. Bo odniosłem się do słów:

Że wystarczy dzieciom nie powiedzieć, że coś jest odmienne, a dzieci nie zauważą tej odmienności.
A teraz napisałeś teraz:

To jest jej arbitralne stwierdzenie, że dziecko samo nie potrafi czegoś zauważyć, ani tego nazwać, bez narzucenia tego przez rodzica.

To są dwa, nierównoznaczne zdania.
W pierwszym, chodzi o to że dziecko nie wie które z zachowań jest odmienne, jeśli wszystkie występują w jego otoczeniu. Z logiki wynika, że jeśli dziecko umie liczyć i wykazuje proste umiejętności statystyczne, to się domyśli że coś występuje rzadziej, ale nie że jest odmienne.
W drugim, że dziecko nie ma umiejętności poznawczych, co jest fałszywym założeniem i takie stwierdzenie przyjmuję za celowo wprowadzające w błąd.
Oczywiście, że popieram odpowiedzialność karną rodziców, za słowa dziecka. Ty nie? xD

@aarahon Przecież napisałem we wpisie, na przykładzie tego pieroga, że powiedziała że rodzic dziecku to wmówił, dosłownie że tego pieroga nie było widać, a tylko rodzic to dziecku wmówił. A podała to przy gadce o parach homo. Wszystko napisałem, tak mi się wydaje. :D

>Z logiki wynika, że jeśli dziecko umie liczyć i wykazuje proste umiejętności statystyczne, to się domyśli że coś występuje rzadziej, ale nie że jest odmienne.

Dziecko domyśli się i że występuje rzadziej i że jest odmienne. A wcale nie musi tego musieć umieć nawet nazwać. Na przykładzie wymyślonym na potrzeby mojej odpowiedzi: Dziecko powie "A czemu twój tata z drugim tatą mieszkają" i to już będzie niekomfortowe, jak będzie to powtarzać w kółko, z dowolnego powodu, to to stanie się jeszcze bardziej niekomfortowe czy dla dziecka pary homo, czy dla samych homo (nawet pomijając dziecko pary homo, niech będzie że po prostu dziecko się uczepi sąsiadów którzy są w homo parze). A jeśli konkretne określenie samo nie wymyśla, to może je wziąć z wielu różnych miejsc, a nie koniecznie od rodzica.

>Oczywiście, że popieram odpowiedzialność karną rodziców, za słowa dziecka. Ty nie? xD
Co? To żart? A masz świadomość, że takie coś nie istnieje w żadnym cywilizowanym miejscu? Czemu to nagle staje się oczywistością? Znaczy czemu jest dla ciebie oczywistością?

@fewtoast cóż, ja się nie zamierzam przepychać z kimś, kto manipuluje przekazem, byle tylko wyszło na jego, więc podejmę ostatnią próbę.
Odnośnie tego pieroga - to że ktoś dziecku to wmówił, to twój wymyslł i padł dopiero teraz, nikt wcześniej o tym nie wspominał. Co innego, coś usłyszeć od rodzica, a co innego jak rodzic mu to wmawia.
Coś co występuje rzadziej nie musi być odmienne. Serio, jeżdżenie kabrioletem jest odmienne? xD

To nie jest żart że rodzice odpowiadają karnie, za słowa dziecka. Podam ci przykłady, gdzie rodzice odpowiadają karnie za słowa dziecka, mam nadzieję że nie powielisz już takiej głupoty, że tak nie ma w żadnym cywilizowanym miejscu.

  1. Dziecko składa zawiadomienie służbom, że jego rodzice go biją.

  2. Dziecko powiadamia służby, że zostało porwane i organizowana jest akcja poszukiwawcza.

  3. Dziecko powiadamia rodziców, o tym, że ktoś je molestował, a rodzice postanawiają go o to pomówić i zniesławić.

@aarahon Ej, ale ty widzisz treść tego wpisu, pod którym piszemy?

>to że ktoś dziecku to wmówił, to twój wymyslł i padł dopiero teraz

Ani nie mój wymysł, tylko dosłownie słowa Mai Staśko "tego pieroga tam oczywiście nie było" i że musiały dzieci usłyszeć to od rodziców, to też słowa Mai Staśko, wypowiedziane wprost.
Ani nie padły dopiero teraz, to jest napisane we wpisie, widzisz screen? Możesz też przescrollować i przeczytać oryginalny wpis, pod którym teraz piszemy.

Powinienem tam napisać, że rodzic to dziecku wmówił, to by było bardziej jednoznaczne niż "dzieci musiały słyszeć to od swoich rodziców, którzy musieli to zmyślić"?

Istota polega na tym, że Maja nie ma skąd wiedzieć, czy dziecko usłyszało to od rodzica, a tym bardziej, czy miało to wmówione, a nawet jakby miało wmówione, to nie jest to podstawa do karania rodzica. Przynajmniej nie jest tak w polskim prawie, i pewnie w żadnym cywilizowanym kraju.

>Podam ci przykłady, gdzie rodzice odpowiadają karnie za słowa dziecka

Kompletnie nie rozumiesz podstaw prawa karnego. Wymieniasz przykłady, w których rodzic ponosi odpowiedzialność za swoje własne czyny: za znęcanie się, za fałszywe zawiadomienie o przestępstwie czy za zniesławienie. Dziecko w tych sprawach jest tylko źródłem informacji lub świadkiem, a nie powodem kary dla rodzica.

Twoja argumentacja to błąd logiczny: mylisz dowód w sprawie z przedmiotem wyroku. Jeśli dziecko powie, że rodzic ukradł auto, to rodzic nie idzie do więzienia 'za słowa dziecka', tylko za kradzież auta. W przypadku Mai Staśko mowa o karaniu rodzica za same słowa dziecka, które nie są czynem zabronionym, co jest postulatem wprowadzenia odpowiedzialności karnej bez zaistnienia jakiegokolwiek przestępstwa. Nadal nie podałeś ani jednego przepisu, który karałby rodzica za to, że dziecko wypowiedziało opinię, która nie jest przestępstwem.

62697b6e-585a-44f1-8d8c-9641bd2a6e8d

@fewtoast no tak, tam nie ma nic o wmawianiu, to napisałeś dopiero ty. Istotą tego wpisu, jest to, że chcesz przypisać komuś coś czego nie mówił, bo to potrzebne jest ci do przeforsowania swojej narracji, a używasz do tego nadinterpretacji, nie wiem tylko czy celowo, czy jednak jesteś bardziej odklejony niż sama Maja. A jeżeli zarzucasz mi popełnianie błędów logicznych to musisz się przygotować, by odpowiedzieć na pytanie:

Czy słowa dziecka, które są przestępstwem, to są słowa dziecka? xD

@aarahon Jeśli według Mai Staśko rodzic "zmyśla" jakąś wersję rzeczywistości (np. o "pierogu"), a dziecko ją przyjmuje i powtarza, to proces ten w języku polskim nazywamy właśnie wmawianiem. W relacji rodzic-dziecko, gdzie występuje ogromna dysproporcja autorytetu, przekazanie zmyślonej informacji, którą dziecko uznaje za fakt, to podręcznikowe wmówienie komuś czegoś.

Skupienie się na tym jednym słowie, zamiast na sednie opisanego mechanizmu, to ucieczka w literalizm.


Maja Staśko nie mówiła o sytuacjach, w których dziecko popełnia czyn zabroniony (np. fałszywy alarm bombowy). Mówiła o niestosownych komentarzach opisowych ("widać pieroga", "dwóch panów"). Takie słowa nie są przestępstwem, więc próba porównania ich do czynów karalnych to błąd logiczny (fałszywa analogia). To twoje porównanie jest odklejone.

@fewtoast zacząłeś od słowa "jeśli", ale nigdzie nie podałeś dowodu na to że tak jest, a nie tylko ja w twoim wpisie zwracam ci uwagę, że tak nie jest. Nie jest też tak, że powtarzanie pewnych słów, zasłyszanych od rodziców, to wmawianie, a przykład z leginsami jest biegunowo odległy od tego procesu.

A czym jest oparcie się na celowo zmyślonej tezie, by podjąć dyskusję na temat wniosków z niej płynących? Bo to robisz ty.
Ja chcę tylko literalnie opierać się na faktach i prawdzie, ale widzę że ciebie to mocno piecze.

Sam mówiłeś o odpowiedzialności za słowa dziecka, zadałem ci na ten temat pytanie i jak na razie nie uzyskałem odpowiedzi na to pytanie. Czyżby odpowiedź na to pytanie, zagrażała wmówionej ci przez kogoś narracji? xD

@aarahon 

>zacząłeś od słowa "jeśli", ale nigdzie nie podałeś dowodu na to że tak jest, a nie tylko ja w twoim wpisie zwracam ci uwagę, że tak nie jest.

Masz na myśli to, na co odpowiedziałem "Użyłem jej słów i jej przykładu. Jeśli chcesz zapis lajwa, to taki nie istnieje, nie ma archiwum, ani nie można w trakcie lajwa cofnąć go, żeby nagrać ekran jak to mówiła. Być może jak ją poprosisz, to udostępni, ale nie ma pewności czy w ogóle się zapisywał."?

>Nie jest też tak, że powtarzanie pewnych słów, zasłyszanych od rodziców, to wmawianie, a przykład z leginsami jest biegunowo odległy od tego procesu.

Sprowadzenie tego do "powtarzania słów" to celowe spłycenie. Jeśli dziecko twierdzi, że widziało coś, czego obiektywnie nie było, tylko dlatego, że uznało za fakt zmyśloną opowieść rodzica, to nie jest to mechaniczne powtarzanie dźwięków. To przyjęcie fałszywego obrazu rzeczywistości z powodu cudzego autorytetu - a to jest właśnie definicja wmówienia. Nazywanie tego przykładu "biegunowo odległym" to tylko arbitralne odrzucenie niewygodnej analogii, a nie merytoryczny argument.

>A czym jest oparcie się na celowo zmyślonej tezie, by podjąć dyskusję na temat wniosków z niej płynących? Bo to robisz ty.
>Ja chcę tylko literalnie opierać się na faktach i prawdzie, ale widzę że ciebie to mocno piecze.

Analizowanie publicznie stawianej tezy to nie jest "zmyślanie tezy", tylko dyskusja o treści wypowiedzi, która realnie zaistniała w przestrzeni publicznej. Jeśli nazywasz analizę cudzego postulatu "zmyślaniem", to jedynie potwierdzasz, że nie masz merytorycznych argumentów, by obronić jego treść.

Twoje powoływanie się na "fakty i prawdę" jest wybiórcze - używasz ich tylko do czepiania się semantyki słów, żeby uniknąć odniesienia się do sedna mechanizmu, o którym mowa. Zamiast zarzucać mi emocjonalne reakcje, lepiej byłoby wreszcie odnieść się do istoty problemu, o którym dyskutujemy, zamiast stosować uniki.

>Sam mówiłeś o odpowiedzialności za słowa dziecka, zadałem ci na ten temat pytanie i jak na razie nie uzyskałem odpowiedzi na to pytanie. Czyżby odpowiedź na to pytanie, zagrażała wmówionej ci przez kogoś narracji? xD


Ostatni akapit poprzedniej odpowiedzi jest odpowiedzią na to pytanie.

@fewtoast 

Masz na myśli to, na co odpowiedziałem "Użyłem jej słów i jej przykładu.

Tylko twój przekaz między wpisem a tym, co potem napisałeś w komentarzach się zmienił, po czym stwierdziłeś że się czepiam słówek mimo że ich znaczenie ma FUNDAMENTALNE znaczenie dla całej dyskisji.


@fewtoast

Sprowadzenie tego do "powtarzania słów" to celowe spłycenie.

Jak wyżej, powtarzanie "że widać pieroga" to nie wmawianie, koniec kropka.


@fewtoast

Analizowanie publicznie stawianej tezy to nie jest "zmyślanie tezy"

Nie, nie jest. Tylko co to ma wspólnego z tym, że zmyśliłeś tezę, na którą oparłeś dyskusję? xD


@fewtoast

używasz ich tylko do czepiania się semantyki słów, żeby uniknąć odniesienia się do sedna mechanizmu, o którym mowa.

Jak już wspomniałem, chcesz prowadzić dyskusję na podstawie nieprawdziwej tezy a na próbę zwrócenia uwagi reagujesz manipulacją i pisaniem nie na temat.


@fewtoast

Ostatni akapit poprzedniej odpowiedzi jest odpowiedzią na to pytanie.

To wskaż gdzie tam jest napisane, czy są to słowa dziecka, czy jednak nie.

@aarahon W komentarzu co najwyżej dodałem uzupełnienie, bo wpis jest skrótem, bez zmiany sensu. Zgodnie z moją pamięcią, sama Staśko użyła jakiejś odmiany słowa "wmówić", chciała przekazać że intencją rodzica było, żeby dziecko tak myślało, i dlatego ma rodzic za to odpowiadać. Tylko Maja nawet nie ma podstawy sądzić, że do tego wmówienia doszło.

Ok, odpowiadając literalnie: Słowa dziecka, które są przestępstwem, są słowami dziecka.

@fewtoast a może chodziło o wmówienie dziecku, które zachowania są odmienne?

Więc jestem za tym, żeby rodzice odpowiadali, nawet karnie, za słowa dziecka, jeśli te wymagają odpowiedzialności karnej, tak jak w całym cywilizowanym świecie.

@aarahon Tak, o takie coś raczej Mai chodziło.

Ale rozumiesz, że jak dziecko nawet komuś przygada na temat odmienności, to nawet samo dziecko by nie było realnie karane, a co dopiero rodzic? To w ogóle nie wchodzi w odpowiedzialność karną w całym cywilizowanym świecie. Poza tym rodzic odpowiada za szkody materialne itp., a nie jak dziecko by np. kogoś zabiło.

@fewtoast wydaje mi się, że gdybyś zapytał się jej, dlaczego ona chce za to karać, to właśnie od ciebie dowiedziałaby się, że ona za to karać chce. A wydaje mi się, że wynika to z prostej sprawy, wmawiasz sobie coś co nie istnieje, by mieć wroga do walki z nim, bo inaczej nie potrafisz konfrontować swoich przekonań, jak tylko z kimś kogo uznajesz za wroga.

@aarahon 

A wydaje mi się, że wynika to z prostej sprawy, wmawiasz sobie coś co nie istnieje, by mieć wroga do walki z nim, bo inaczej nie potrafisz konfrontować swoich przekonań, jak tylko z kimś kogo uznajesz za wroga.

Dziwne analizy na podstawie niczego. Ale gratuluję zdolności telepatycznych, jasnowidztwa i zaawansowanej psychologii.

@fewtoast 

Dziwne analizy na podstawie niczego

Fajnie doceniłeś swój wpis. @fewtoast

Ale gratuluję zdolności telepatycznych, jasnowidztwa i zaawansowanej psychologii.

Nie mam takich zdolności, nie wiem skąd takie przypuszczenia xD

@fewtoast tak zostało nas dwóch w tej dyskusji, ty przeszedłeś do wmawiamia mi zdolności nadprzyrodzonych z braku argumentów w dyskusji, więc faktycznie, lepiej skończ, wstydu sobie oszczędź

@fewtoast nie przejmuj się, to nie pierwszy raz jak źle coś zinterpretowałeś. A ja nic ci nie wmawiałem, nie wiem skąd przyszło ci to do głowy, pewnie znów nadinterpretowałeś jakiś tekst i bez upewnienia się czy o to chodzi, strzeliłeś w ciemno głupotę, żeby nie przyszło ci do głowy że ci to wmawiam, to od razu uprzedzam, że wnioskuję to na podstawie tego, co już napisałeś w tym wpisie.

@fewtoast więc udowodnij. Chyba nie jest tak, że kłamiesz bo już tylko to ci zostało i potrafisz swoje słowa udowodnić, prawda?

>wmawiasz sobie coś co nie istnieje, by mieć wroga do walki z nim, bo inaczej nie potrafisz konfrontować swoich przekonań, jak tylko z kimś kogo uznajesz za wroga.

@aarahon Panicz ma zaniki pamięci czy wzroku?

@fewtoast to nie jest wmawianie, to jest stwierdzenie faktu. Masz jakieś problemy z odbieraniem rzeczywistości, czy elementarne braki w inteligencji?

@Czokowoko Nie rozróżniasz zwrócenia uwagi dziecku, od odpowiedzialności karnej za słowa dziecka? Bo to postuluje Maja Staśko, i to z domniemania winy rodzica, że rodzic coś dziecku wmówił, na zasadzie Maja uważa że tylko od rodzica się mogło dziecko o tym dowiedzieć i po rodzicu powtarzać. Uważasz że to prawda?

@fewtoast No to chyba taka sama odpowiedzialność karna będzie w wypadku jak dzieci nazwą starszą osobę "starym grzybem"?

W sensie nie widzę powodu żeby takie rzeczy były karane w inny sposób. Kwestia jak, już pewnie jest ustanowione. Jak inaczej wyobrażasz sobie egzekwowanie prawa w tym wypadku, jeśli nie jako odpowiedzialność rodziców?

Nie wiem czy dajesz pełen kontekst jej wypowiedzi, czy może ona mówi o czymś co już prawnie istnieje w stylu "Powinniśmy karać kradzież".

@Czokowoko Nie musisz podawać przykładu "starego grzyba", bo we wpisie podałem przykład Mai Staśko, o "widać pieroga". Coś czuję że po prostu tego nie przeczytałeś. xD Dałem istotę wpisu w tytuł, to mam za swoje. xD Ale za to przynajmniej są odpowiedzi, bo ze stopniowym wprowadzaniem w wątek to nie bardzo było zainteresowanie tematem (usuniętym bo nie było tagu polityka).

Stary grzyb to jednoznaczne ubliżenie komuś, a nadal rodzic nie jest za to karany.
A "widać pieroga" i "ta para jest inna niż reszta" to jest zauważenie jakiegoś faktu. Po prostu dla Mai samo zauważanie faktu jest krzywdzące, bo wyróżnia je, traktuje jako odmienne, warte zwrócenia na nie uwagi. Oczywiście powtarzanie w kółko czegoś już jest męczące.

>Nie wiem czy dajesz pełen kontekst jej wypowiedzi, czy może ona mówi o czymś co już prawnie istnieje w stylu "Powinniśmy karać kradzież".

Nie, mówiła że coś powinno być, a nie że coś jest. Mówiła to w kontekście, że gdyby karać rodziców, to dało by jakiś efekt. No i chyba widzisz, że w prawie czegoś takiego nie ma i nie mogłoby być?

Wiesz, można zrzucić na to, że to była wypowiedź na lajwie, dla wąskiego grona osób, ale faktem jest, że nie rzuciła tego jednym zdaniem, tylko dłużej to argumentowała, podawała przykład itd.

Postulat Mai Staśko jest nielogiczny właśnie dlatego, że próbuje traktować naturalną, często czysto opisową spostrzegawczość dziecka (np. zauważenie, że dwoje mężczyzn idzie za rękę) jako czynnik wymagający interwencji państwa (karania rodzica).

@fewtoast co do zasady ma rację - rodzice ponoszą odpowiedzialność za swoje dzieci. Tylko nie wiem jakiego rodzaju kary ma na myśli

@Belzebub Rodzic odpowiada za dziecko cywilnie, czyli że np. płaci jak dziecko ci szybę wybije, za tą stratę materialną, a nie karnie za bycie niemiłym przez dziecko i nie za domniemaną winę rodzica, za nakłanianie (sic!) do jakichś słów swojego dziecka.

@zjadacz_cebuli To dlaczego nigdzie na świecie nie ma takiego prawa, że rodzic jest karany za słowa dziecka, na zasadzie domniemania winy rodzica za nakłanianie dziecka? Maja ma rację, postulując nieistniejące w całym cywilizowanym świecie domniemanie winy rodzica że nakłaniał do czegoś dziecko?

@maximilianan "Maja Staśko ostatnio na swoim live streamie na Twitchu wygłosiła tezę o wychowaniu dzieci".
Na majakstasko na Twitch, dokładniej to poniedziałek albo wtorek.

@maximilianan To co napisałem we wpisie. Że powinno się karać rodziców, jeśli dziecko zauważy odmienność (pary homo od pary hetero) i przykład (według niej) potwierdzający, z tym "widać pieroga". Dosłownie powiedziała, że dziecko samo z siebie odmienności nie zauważy, jak mu rodzic tego nie powie.

Nie wiem czemu kręcisz się w kółko, to już zostało napisane.

@fewtoast twój wpis w ogóle nie pokazuje tego co tu próbujesz wmówić. W całym wpisie stawiasz przedziwne założenia, a to wszystko na podstawie absolutnie niczego. Kończę tę dyskusję bo to są twoje słowa opisujące twoje odczucia, a nie cytat z niej.

@maximilianan To, że nie spisałem tego jako stenogramu, nie zmienia faktu, że takie słowa i wnioski tam padły. Mówisz że nie oglądałeś tego live'a i z góry zakładasz że zmyślam, to powtórzę, że możesz sobie odpuścić rozmowę.

@fewtoast a u nas jest takie prawo istnieje? Przestań się podniecać takimi tematami. O wiele gorzej było z kają płodek bo przez jej ideologię tysiące Polek i Polaków protestowało, policja pałowała kobiety a rząd przepychał pojebane ustawy. maja ma rację, że dzieci trzeba edukować żeby nie wyśmiewały innych, dzieci bez kontroli to małe skurwysyny, a rodzice odpowiadają za nie

@zjadacz_cebuli Maja nie powiedziała że "trzeba edukować" i nie mówiła że problemem są "dzieci bez kontroli" - wręcz odwrotnie: mówiła że dzieci same by czegoś nie zauważały, a przez rodziców zaczynają coś ślepo powtarzać.
W jakim według ciebie zakresie, rodzice odpowiadają za dzieci? Bo na pewnie nie w tym wymiarze, jaki postuluje Maja Staśko.

Mijasz się z tematem.

Dlatego dziecku trzeba od razu tłumaczyć, że niektóre rzeczy można mówić tylko kolegom i to tak, żeby nikt inny nie słyszał, a jak ktoś z kolegów podpierdoli to się wszystkiego wypierać No i nie dać się nagrać, ale to chyba każdy już wie teraz od kołyski

Jest politykiem lewicy, więc gra pod lewicowych wyborców? Szok i niedowierzanie.

Bardzo dobrze. Kto z lewicy, ten już wie. Kto przeciwny, ten też już wie.

@Fly_agaric Znasz taki postulat, wypowiedziany przez kogokolwiek z lewicy w Polsce?
Ja tylko kojarzę Śmiszka, który mówił o karaniu za homofobię, ale Staśko poszła dużo dalej, bo chce karać za coś domniemanego i realnie nawet nie za homofobię, tylko za nazwanie odmienności.

@Fly_agaric Więc jednak nie jest to nietypowy i skrajny postulat, nawet jak na lewicę? Nie wiem co chciałeś powiedzieć przez "Jest politykiem lewicy, więc gra pod lewicowych wyborców? Szok i niedowierzanie." w tym kontekście, gdy wychodzi to ponad typowy przekaz lewicy.

@fewtoast 

Więc jednak nie jest to nietypowy i skrajny postulat, nawet jak na lewicę?

A to pytanie do mnie? Ja gdzieś wyraziłem opinię na temat jej postulatu, czy ty po prostu nie rozumiesz słowa pisanego?


Nie wiem co chciałeś powiedzieć przez

No widzę. A ja nie wiem, czy chce mi się kontynuować, bo nie napawasz optymizmem.

@Fly_agaric Tak, do ciebie.

Zbagatelizowałeś skrajność konkretnego postulatu Mai Staśko, kwitując go ogólnym "polityk gra pod wyborców". Kiedy zapytałem o podobne przykłady z polskiej lewicy, odpowiedziałeś literalnie, wskazując znów tylko Staśko, czyli ominąłeś pytanie o to, czy jest to postulat typowy - to kolejna bagatelizacja.


Może nie szokuje cię sama gra pod wyborców, ale pomijasz, czy szokuje cię ten konkretny postulat. Dlatego zapytałem, czy faktycznie uważasz go za coś, co można konsekwentnie bagatelizować mimo całego kontekstu. Postulatu szokującego się nie bagatelizuje.


>A ja nie wiem, czy chce mi się kontynuować, bo nie napawasz optymizmem.


Szerokiej drogi.

@fewtoast No przecież mówię, że trzepiesz pianę, a ja nie wiem o co, bo imputujesz mi coś czego nie napisałem. Nie szokuje mnie tam nic. Mam nadzieję, że pomogłem, ale już dość. Pa!

@Fly_agaric Czyli odebrałem to prawidłowo i pytanie "Więc jednak nie jest to nietypowy i skrajny postulat, nawet jak na lewicę?" było trafne. A ty nadal udajesz, że coś imputuję. :D

Narka.

Zaloguj się aby komentować