K⁎⁎⁎ie z PO głosowały za przymusem likwidacji pieców gazowych. PiS był przeciw.
#polityka

K⁎⁎⁎ie z PO głosowały za przymusem likwidacji pieców gazowych. PiS był przeciw.
#polityka

@GordonLameman Ja mam pompę ciepła za prawie 100k (bo trzeba tu doliczyć podłogówkę na cały dom, bez tego pompa ciepła nie ma sensu) i czekam, aż z turboekologicznego rozwiązania ratującego foczki i pingwinki zostanie zepchnięta do otchłani podpalaczy planety i morderców ledwo zipiącego systemu energetycznego. Co wtedy będą promować - nie wiem, może wolnostojące kozy opalane chrustem ze zrównoważonych upraw wierzby energetycznej?
@Topia Co się będziecie ograniczać, od razu dokonajcie eksterminacji, nas biedaków. Szkoda marnować potencjału grzewczego i zamiast pozostawiać nas na umieranie w mrozie, lepiej zróbcie spalarnię ludzi, a wytworzonym z tego ciepłem odgrzewajcie swoje ekologiczne domy z paszportem zeroemisyjnym. Chyba, że to zbyt "biedacka" forma ogrzewania swojego domostwa.
@Topia To może tak jak klasy świadectw energetycznych domów wypadałoby też wprowadzić klasy zamożności ludzi? A zastanawiałeś się kiedyś jak bardzo niezadowolona jest np. z Ciebie ta garstka obrzydliwie najbogatszych osób na świecie, że uprzykrzasz im życie swoją obecnością tak samo jak pozostałe miliardy osób żyjących na planecie, których zamożność jest w wielce zróżnicowanym stopniu?
@Topia No ja też niczego nie zabieram i łap nie wyciągam pomimo, że nie zarabiam dużo i pewnie robię niepotrzebne "dla ludzkości" rzeczy (ale pośrednio dzięki temu, ktoś może kupić jakieś dobro i jest one dystrybuowane dalej) - klasycznie, praca Pani kasjerki jest niepotrzebna dla bogatej osoby bo przecież z niej nie korzysta, chociaż nawet jakby nabywał zakupy spożywcze inną drogą to i tak stoi za tym szereg osób chociażby w dystrubucji (niekoniecznie w handlu bezpośrednim, nie mówiąc o produkcji), wszelkie podatki są z wynagrodzenia odprowadzana (więc też dokładam do garnuszka) i tak dalej - może nie w takim dużym stopniu jak Ty, ale u nas system podatkowy najbardziej obciąża (proporcjonalnie do zarobków) tych z niższym wynagrodzeniem, chodź w teorii podatki są progresywne. Z kolei mawia się, że Ci co najmniej wnoszą to najwięcej z systemu korzystają (ja prócz leków z refundacją i systemu ochrony zdrowia na NFZ chyba z niczego innego "nie wyciągam łap"). Więc z Ciebie najbogatsi są zadowoleni, a ze mnie nie, a przecież tankujemy to samo paliwo, korzystamy z tych samych dróg i oddychamy tym samym powietrznem (w kraju). Korzystamy z podobnych zasobów - nie wszystkich nieodnawialnych, nad którymi w dużej mierze pieczę sprawują Ci najzamożniejsi świata? I co nadal, są oni z Ciebie zadowoleni, a z przeciętnych zjadaczów chleba - pracowników nie? Nadal niczego nie zabierasz? Czegoś czego nie zabieram również ja czy inni ludzie? Oczywiście w prześmiewczym odniesieniu do tego pseudo zielonego ładu bo HEHE planeta płonie. Tu nie chodzi tylko o to ile kto daje i nie zatruwa w swoim mniemaniu życia tym elytom… uważam, że to słaba wymówka. Jak dla mnie to jakaś kolejna inżynieria społeczena i m.in. jeszcze większy podział społeczeństwa, bo społeczeństwem skłóconym i podzielonym łatwiej manipulować. Koniec końców oberwie się każdemu, w wiekszym bądź mniejszym stopniu w zależności w jakiej sytuacji materialnej jest. Na pewno jako osoba "bogata" to odczujesz pośrednio bo ci biedacy nie będą mogli przez to chociażby normalnie prawować w sektorach, z których usług, bądź produktów korzystasz.
jakiej likwidacji pieców? Może jeszcze w 2035 będzie nakaz utylizacji aut spalinowych, a rolnicy będą batozeni za niespełnianie zielonego ładu? xDD
@maximilianan A UE i zjeby z WEF na to: potrzymaj mi piwo.
No w takim kierunku to zmierza... Dzisiaj się będziesz ze mnie śmiał. W 2035 roku jeśli do tego dojdzie (i rzecz jasna jak dożyjesz) będziesz utrzymywał że to w porządku,że to spoko i że tak od początku miało być.
Lata temu ludzie napierdalali się z "ekologów" i globalnego ocipienia,że "co następne - walka z krowimi pierdami" ?
"ekolodzy" obecnie:
https://klimat.rp.pl/klimat/art38276011-brytyjczycy-karmic-krowy-pasza-z-blokerami-metanu
¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
To się dzieje naprawdę...
@dsol17 Ooo właśnie! Op plącze się w zeznaniach lub niespełna rozumu (nie mam zamiaru urazić, przepraszam). Fajnopolactwo (oraz Ci bardziej majętni co gardzą m.im. "biedakami", gdzie poniekąd ich ciężką pracą powiększają swój majtek) nie widzi dalece posuniętych skutków z tym związanych, ważne że w swoim mniemaniu jest się przykładnym obywatelem i na "policję" daje - z podatków. Tą samą policję, która w rękach władzy jest aparatem represjonowania obywateli, którzy nie zgadzają się z pewnymi decyzjami i widzą zagrożenie, które poniekąd przyniesie też negawtny skutek dla tych u góry (kopanie dołka pod samym sobą).
@Topia Poza tym na początku była mowa o "biedakach", a nie jakiejś patologii, szkodnikach, gangusach, społecznych degeneratach, pasożytach, żerujących na socjalu i innych państwowych systemach pomocy, itd… zbyt dużo pojęć utożsamiłeś z osoba biedną. Można być biednym, ale nie koniecznie od razu cechować się zachowaniami, które wymieniłeś. Poza tym różni ludzie, różne problemy, np. ostatni temat renty alkoholowej (ostatnio rewaloryzowanej) - to mnie np. oburza, że ktoś dostaję rentę bo przez picie alkoholu jest niezdolny do pracy, no ale pieniążki na picie dostaje, wgl. do niedawna nie miałem pojęcia, że coś takiego istnieje. No akurat z tym, że nasze państwo jest zbytnio 'pomocowe' w niektórych sprawach to się zgodzę i nie jest to sprawiedliwe niestety. Pewne sprawy są mocno przeregulowane, a tutaj jescze prawo unijne wrzuca nam swoje chore pomysły lobbowane przez osoby, za którymi stoją niemałe kapitały i ideologie. Ciężko czasami nie uwierzyć, że to nie jest jakiś spisek wobec ludzkości.
@GordonLameman No ok, fajnie. Dla mnie nie ma problemu bo nie jestem posiadaczem nieruchomości. Myśle, że nigdy to nie będzie dla mnie problemem bo nie będzie mi dane posiadać jakiejkolwiek nieruchomości. Biorąc pod uwagę co jest planowane w przyszłości, ogólnie, ale też w temacie budownictwa, m.in. mieszkalnego to raczej nie będę miał okazji posiadać mieszkania / domu tak jak moi rodzicie, dziadkowie itd… Nie będę miał nawet możliwości podobnego życia na podobnych zasadach, które obowiązywały kiedyś (nawet nie tak dawno) i były po prostu najzwyczajniej w świecie normalne. Unijne regulacje skutecznie ukrócą moje zamordystyczne zapędy do posiadania własnego dachu nad głową w imię poszanowania ekologii. W zasadzie to na chuj ja żyję…?
@bartlomiej_rakowski
Kolego, te bzdury o tym, że UE jest winna tego, iż nie możesz mieć mieszkania/domu to są tylko bzdury.
Powód dla którego mieszkania są drogie jest zgoła inny i wynika z wolnego rynku - stosunkowo niskiej podaży, duego popytu napędzanego "flipami", "inwestycjami" i rentierstwem. Dodatkowo ta sytuacja nakłada się an to, że pokolenie naszych rodziców uwłaszczyło się na narodowym majątku (mieszkania za darmo), a my nie mamy takiej szansy.
I ja to totalnie rozumiem jakie są problemy - mimo że mnie w zasadzie nie dotyczą. I sprzeciwiam się obecnej sytuacji, ale to co piszesz to unijnych regulacjach to bzdury.
Ale daję ci szanse:
Co jest planowane w przyszłości? I dlaczego ne miałoby to w twojej ocenie nic wspólnego po prostu z tym, że ci, którzy posiadają kapitał, albo znają sposoby na jego zdobycie psują rynek mieszkaniowy dla młodych?
Jakie to "zasady" obowiązywały kiedyś?
Jakie to unijne regulacje ci przeszkadzają?
@GordonLameman
Tego nie napisałem i wszytko to o czym wspomniałeś w przedwstępie pominąłem bo to wiedzą wszyscy. Ale nie chce mi się rozpisywać to tak pokrótce… pewnie palnę jakąś bzdurę.
1. Regulacje pogłębiające problem pozyskania własnego pierwszego domu / mieszkania. Np. stosowanie konkretnych wymogów / technologii śrubujących cenę, zresztą i tak już niemałą, a to dodatkowa bariera cenowa, dodatkowe koszty, żeby budenk spełniał jescze więcej norm niż jego podstawowe przeznaczenie do po prostu kolokwialnie mówiąc "życia". Bo ustrukturyzowane materiały budowlane, zaizolowane przed wilgocią i temperaturą emitują CO2 LOL.
2. Nieustannie zmieniające się prawo. Np. nie wiem czy to w końcu weszło, terminowe warunki zabudowy bo HEHE deweloperzy kombinujo, czemu inwestora - zwykłego Kowalskiego też miałoby to tyczyć, jeśli buduje prywatnie na swój użytek. Powszechna - przynajmniej w tamtych czasach - budowa systemem gospodarczym "ze śwagrem", można się było budować X lat i nikt się nie przypierdolił, a teraz jakiś wymóg zakończenia inwestycji w określonym czasie. A jakbym chciał się budować etapami powolutku nawet 10 lat? I co pozwolenia wygasają, a to problem, naloty i kary finansowe.
3. Mniej więcej podobne rzeczy z punktu 1, ale też np. dekaebonizacja przemysłu i dodatkowy podatek dla różnych gałęzi przemysłu energochłonnego (cementownie, huty) czyli znów podniesienie cen materiałów budowlanych i znów podwyższenie kosztów wybudowania swojego domu, gdzieś kiedyś była o tym mowa (podatek emisyjny dla przedsiębiorstw, gdzie jego koszty odbiją się w cenach produktów). No i te jakieś klasy energetyczne budynków, paszporty emisyjności, chuje muje dzikie węże, kolejne pieniądze na jakieś dodatkowe ekspertyzy, przeglądy (punkt 2 - kiedyś się ludzie nie musieli takimi rzeczami przejmować, prywatna budowa od strony formalno-prawnej zdawała się bardziej uproszczona - inne czasy i inni ludzie "dużo się załatwiało", może to słaby argument, no ale pomimo tego, że od nie tak dawna mamy możliwość budowy na zgłoszenie, a nie tylko pozwolenie), w zasadzie jak dzisiaj gdzieś się udasz do urzędu po znajomosci i ładnie uśmiechniesz to też coś tam ugrasz bo gdzieniegdzie w urzędach gmin czy starostwach nadal PRL pełną gębą. Niemożność dysponowania swoją nieruchomością ze względu na np. niską klasę energetyczną czy co tam (czyli to ciche wywłaszczenie).
Absurd godni absurd. Jeśli gospodarstwo domowe emituje zanieczyszczenia w tym CO2 (a w szczególności ten budynek zbudowany już co se stoi xD) w którym żyją ludzie to może ludzi odrazu uśmierćmy? No to po co te frazesy o niskiej dzietności i konieczności zmiany tego jak dążymy do eliminacji zanieczyszczeń wobec dobra planety, kosztem po prostu życia (mam na myśli dom jako podstawową jednostkę życia człowieka na Ziemi). Nie stwarzajmy zatem dobrych warunków ku możliwości życia ludzi we własnych domach / mieszkaniach by mogli tworzyć rodziny, i tak dalej i tak dalej…
@bartlomiej_rakowski
1. Regulacje pogłębiające problem pozyskania własnego pierwszego domu / mieszkania. Np. stosowanie konkretnych wymogów / technologii śrubujących cenę, zresztą i tak już niemałą, a to dodatkowa bariera cenowa, dodatkowe koszty, żeby budenk spełniał jescze więcej norm niż jego podstawowe przeznaczenie do po prostu kolokwialnie mówiąc "życia". Bo ustrukturyzowane materiały budowlane, zaizolowane przed wilgocią i temperaturą emitują CO2 LOL.
Aha. Czyli dalej powinno się budować domy i bloki z azbestu, bo jest tani?
Podstawowe przeznaczenie domu/bloku to mieszkanie i życie w nim, ale trzeba pamietać, że ma ono wpływ na innych. Czy według Ciebie problem smogu jest nieistniejący?
Czy nie czujesz gryzącego dymu od niektórych sąsiadów?
2. Nieustannie zmieniające się prawo. Np. nie wiem czy to w końcu weszło, terminowe warunki zabudowy bo HEHE deweloperzy kombinujo, czemu inwestora - zwykłego Kowalskiego też miałoby to tyczyć, jeśli buduje prywatnie na swój użytek. Powszechna - przynajmniej w tamtych czasach - budowa systemem gospodarczym "ze śwagrem", można się było budować X lat i nikt się nie przypierdolił, a teraz jakiś wymóg zakończenia inwestycji w określonym czasie. A jakbym chciał się budować etapami powolutku nawet 10 lat? I co pozwolenia wygasają, a to problem, naloty i kary finansowe.
To nie ma wpływu na Ciebie, bo tym zajmuje się architekt.
Nie ma terminu ukończenia budowy - piszesz jakieś bzdury. Dlaej jedyny wymóg to rozpoczęcie przed upływem 3 lat od uzyskania pozwolenia na budowę, ale nie masz określonego terminu zakończenia. Gadasz bzdury.
3. Mniej więcej podobne rzeczy z punktu 1, ale też np. dekaebonizacja przemysłu i dodatkowy podatek dla różnych gałęzi przemysłu energochłonnego (cementownie, huty) czyli znów podniesienie cen materiałów budowlanych i znów podwyższenie kosztów wybudowania swojego domu, gdzieś kiedyś była o tym mowa (podatek emisyjny dla przedsiębiorstw, gdzie jego koszty odbiją się w cenach produktów). No i te jakieś klasy energetyczne budynków, paszporty emisyjności, chuje muje dzikie węże, kolejne pieniądze na jakieś dodatkowe ekspertyzy, przeglądy (punkt 2 - kiedyś się ludzie nie musieli takimi rzeczami przejmować, budowa od strony formalno-prawnej byla bardziej uproszczona). Niemożność dysponowania swoją nieruchomością ze względu na np. niską klasę (czyli to ciche wywłaszczenie).
TO jak wyżej - czemu nie chcesz z azbestu budować?
Zawsze możesz po prostu kupić mieszkanie i ominąć ten problem.
Albo kupić gotowy dom.
Wpływ tych "kosztów" jest marginalny. Zdecydowanie większym problemem jest kwestia podaży i popytu, ale ten problem uparcie marginalizujesz i znalazłeś sobie regulację unijne za wroga.
Przestań słuchać konfderatów - to życiowi nieudacznicy (poza Memcenem), którzy gadają bzdury
Absurd godni absurd. Jeśli gospodarstwo domowe emituje zanieczyszczenia w tym CO2, w którym żyją ludzie to może ludzi odrazu uśmierćmy? No to po co te frazesy o niskiej dzietności jak dążymy do eliminacji zanieczyszczeń wobec dobra planety, nie stwarzanym zatem dobrych warunków ku możliwości życia ludzi we własnych domach / mieszkaniach.
Zaloguj się aby komentować