Kurde, pszypau xD
Było tak: wyszedłem sobie w zeszłą sobotę na spacer i patrzę – plakat. Na plakacie napisali, że konkurs, że biblioteka, że wyznanie miłości w formie wiersza, rysunku czy czegoś tam jeszcze i że zgłoszenia do poniedziałku. No i że można mailem. A później była niedziela wieczur i nie bardzo miałem co robić, a że mi się przypomniało o tym konkursie, no to siadłem, napisałem i wysłałem.
– „I tak nic z tego nie będzie” – pomyślałem. – „Wszystkie te konkursy są ustawione, wiadomo.”
Pani z biblioteki zadzwoniła szybko. Zadzwoniła już we wtorek koło dziesiątej, co w zasadzie powinno wzbudzić moje pierwsze podejrzenia, tak się jednak nie stało. Podejrzenia pojawiły się dopiero po tym, kiedy pani zapytała którego liceum jestem uczniem.
– A to był konkurs dla licealistów? – zapytałem lekko zdziwiony, bo na plakacie takiej informacji nie było. Z drugiej strony nie zawracałem sobie przecież głowy czytaniem regulaminu.
– Nie. Dla wszystkich – odpowiedziała pani, choć wydawała się dość zbita z tropu, po czym zapytała: – To jak, przyjdzie pan na wręczenie nagród?
– No, przyjdę – powiedziałem, bo właściwie dlaczego miałbym nie przyjść?
Skoro więc powiedziałem że przyjdę, no to przyszedłem i głupio już mi było uciec kiedy okazało się, że, choć konkurs rzeczywiście adresowany był do wszystkich, no to zgłosili się do niego sami licealiści. Przyszli pod opieką nauczycieli. Ja przyszedłem sam.
Nie wiem czy nie wolałbym zapłacić dwustu sześćdziesięciu pięciu złotych na lotnisku za spóźnienie się z odprawą niż siedzieć tam i kisnąć samemu z siebie i z własnej głupoty. Być może bym wolał, nikt mi jednak nie dał takiego wyboru, więc siedziałem tam i kisłem. A teraz kisnę dalej, choć już w domu, do którego przyniosłem otrzymany dyplom i długopis, a nawet lizaka!
Więc, jeśli ktoś pozazdrościłby mi sukcesu i zapragnął również zostać nagrodzonym w konkursie literackim i zapytałby mnie jak tego dokonać, to poleciłbym mu zgłosić się na jakiś mało rozreklamowany. Taki, do którego niemal nikt się nie zgłasza, a nagradzają w nim każdego, kto tylko zdecyduje się przysłać cokolwiek.
Dziękuję za wypowiedź, idę kisnąć dalej. Przedtem jednak tym wierszem napisanym w niedzielę wieczur pozwolę się sobie z Państwem podzielić. Kto wie? – może ktoś jeszcze mnie za niego zdecyduje się nagrodzić:
Życzenie
albo Sztuka kochania
Być może jest to pewien przywilej,
bo nie każdemu bywa to dane,
że, gdy już odlecą z brzuchów motyle,
dwoje ze sobą dalej zostanie.
Bo nasze wady są do zniesienia,
choć okulary swój róż kiedyś stracą,
optyka trochę zacznie się zmieniać,
gdy zająć się przyjdzie nad nami pracą.
Będzie codzienność, całkiem zwyczajna
hormony nie będą już w nas aż tak szaleć,
a gdy się droga zrobi rozstajna,
chciejmy się na niej razem odnaleźć.
Bo to jest pewnie, że będzie różnie,
czasem się pewnie i zdarzy posprzeczać –
nie odkładajmy wtedy na później
rozmowy o najważniejszych rzeczach
i chciejmy mówić “tak” zamiast “nie”,
i chciejmy godzić dwa różne zdania,
i chciejmy ciągle rozwijać się
w naszej codziennej sztuce kochania.
#wolnewiersze
#zafirewallem



