Jakiś czas temu ktoś tu pisał (sorry, nie pamiętam nicka) że jego zdaniem wojna ma się ku końcowi i przełom lub nawet koniec powinien nastąpić jeszcze w tym roku. Ja się z tym zgodziłem, chociaż odbiór był mieszany, a może nawet większość głosów była na nie. I padały solidne argumenty, że Rosja ma jeszcze niewykorzystane zasoby, a wywiady NATO przewidują możliwość bezpośredniego konfliktu z sojuszem nawet w przeciągu najbliższych dwóch lat. Ja jednak sobie myślałem (i nadal myślę) że uruchomienie tych zasobów byłoby dla Rosji bardzo przykre i wiele spraw mogłoby pójść nie tak, a w międzyczasie nawet te sovietikusy się w końcu skapną, że cholerna smuta będzie a nie wielka Rosja i Putin w c⁎⁎ja ich zrobił. Dodatkowo może się pojawić jakiś czarny łabędź, np. zapalenie botoksu lub nowe ukraińskie rakiety.
Teraz mamy wojnę w Iranie, zwyżkę cen ropy i poluzowanie sankcji. To też działa na korzyść Rosji – powiecie. Tak, ale to kwestia skali – te zyski nie uratują im budżetu ani gospodarki. Wręcz przeciwnie, mogą rozbudzić oczekiwania, że może w końcu żołnierze dostaną dobrą amunicję i szpej, że może obniżą opłaty komunalne albo cenę ogórków, że miejscowy zakład w Siewieropiździecku dostanie fundusze i robota znów ruszy. Ale to nie nastąpi. Natomiast Rosję stawia to w niewygodnym położeniu, bo pomóc Iranowi źle i nie pomóc niedobrze, a tymczasem to kolejny po Syrii i Wenezueli sojusznik, na którego pomoc nie będzie na razie mogła liczyć. I jak na złość Ukraina popisuje się z tej okazji swoim frontowym know-how i zdobywa w Zatoce Perskiej nowych przyjaciół, którym pomaga w obronie przed shahedami.
Dodatkowo, ministerstwo śmiesznych kroków blokuje ludziom Telegrama i Internet. To pomoże Putinowi stłumić rewolucję – powiecie. Tak, ale same te przygotowania świadczą, że reżim poważnie się jej obawia; zapewne ma więc powody. A oprócz oporu czynnego jest jeszcze opór bierny, dużo lepiej znany ichniemu społeczeństwu, który bynajmniej nie poprawi sytuacji ani na froncie, ani w gospodarce.
Podtrzymuję więc swoje zdanie i oczekuję przełomu. A Wy?
#rosja #wojna #ukraina #geopolityka