Dysponując kwotą 10 mln zł (zakładamy że to już po podatku) rozdzieliłbym to następująco:
10% na instant inwestycje w dodatkowe nieruchomości - np. 2 mieszkania kolejne by suma kasy z wynajmów oscylowała w granicach 10k miesięcznie (1.000.000)
Po 80.000 zł bym rozdzielił na swoje 3 konta i 2 konta różowej (400.000)
300.000 bym sobie schował w banknotach 500zł do obecnych oszczędności
Kupiłbym dolary ok 100.000
Kupiłbym funty ok 100.000
Kupiłbym euro ok 100.000
Kupiłbym jeszcze jakaś walutę np dirhamy tez ok 100.000
W walutach chciałbym ok 1.6 -1.8 mln
Dokupiłbym kilka zabytkowych aut by łączna kwota w tych ruchomościach była ok 500-600k
Chatę mam, auta też więc tu bym nie wydawał zbędnej kasy.
Zainwestowałbym ze 150-200k więcej niż to co już mam zainwestowane w ściąganie aut uszkodzonych by powiększyć obroty i zyski.
W ostateczności doinwestowałbym w firmę ok 200k
Jak dobrze liczę to zostałaby mi około połowa kasy i w zasadzie nie musiałbym już tej kasy ruszać bo:
- z pracy comiesięczne zarobki
- z wynajmów co miesiąc kasa
- z obrotu ruchomościami co kilka tyg dopływ
Pewnie po jakimś czasie zamieniłbym pracę etatową na tylko i wyłącznie działanie we własnym zakresie byle zachować stały poziom wpływów by mi nie ubywało z konta.
Na wakacje jeżdżę 2-3 razy w roku więc wystarczająco, pewnie bym na początku też dorzucił trochę kasy i pojechał na jakieś kierunki gdzie jeszcze nie byłem (np. Polinezja Francuska) a kosztują dość sporo, ale taka kasa nie zmieniłaby za wiele w moim życiu bo ja lubię pracować i robić to co robię to samo różowa, my na pandemii dostawaliśmy kota a zarobki były czasami nawet wyższe niż w dobrych miesiącach więc wiem że mimo takiej kasy i tak byśmy pracowali dalej.