Ja podchodzę do kandydatów bardziej na luzie. Na pytanie o hobby zawsze odpowiadają "gry komputerowe". Wtedy pytam "jakie?" i obserwuję jak wychodzi im pot na czoło. Boją się przyznać że grają w jakieś chińskie bajki typu Girls und Panzer: Senshadō, kiwamemasu! Na ratunek przychodzi im moja sprytnie zastawiona pułapka. Za mną wisi plakat Half-Life, taka podprogowa sugestia, lep na słabe psychiki. Oni go zauważają i przychodzi olśnienie zmieszane z ulgą. Odpowiadają z satysfakcją "gram w half-life'a" chcąc zyskać punkty za wspólne zainteresowania. Wtedy ja z kamienna twarzą i oczyma zmrużonymi niczym Clint Eastwood w "Za garść dolarów" pytam: "jak najlepiej ominąć headcraba czającego się w rurze na mapie z urwiskiem?" Cisza. Oczy spuszczone. Wie, że się nie dostał. Prawdziwy gracz by wiedział. Zamykam notatnik i wychodzę w ciszy. Dzisiejsi programiści 40k, ech.

Komentarze (34)

@GrindFaterAnona Podaję odpowiedź, trza go wziąć na klatę podskakując ze strachu na krześle i dokończyć łomem sypiąc qrwami pod nosem.


Akurat grałem niedawno

@GrindFaterAnona - fajne byłyby to heheszki gdyby nie była to prawdziwa strategia zatrudniania przeze mnie ludzi

Wiadomo nie tak ekstremalna żeby pytać o szczegóły gry w którą się grało ponad 20 lat temu ale cenię sobie jak ktoś przyznaje się, że gra w gry (bo kto nie gra?) i potrafi rozwinąć temat - nie zawiodłem się jeszcze (za bardzo) na ludziach potrafiący rozmawiać o swoich pasjach z pasją

@koszotorobur 

Mój stary też mówił, że zawsze zwracał uwagę na sekcję hobby.


Teraz jak zdarza mi się współpracować z firmą ojca to nie uważam tego za dobrą strategię xD

@lubieplackijohn - generalnie większość się wstydzi przyznać - tylko jedna osoba przyznała się do grania w gry mobilne - reszta dzieli się na dwa obozy: granie w nowoczesne gry (tu są podobozy: AAA vs Indie, PC vs Konsole) oraz granie w retro.

Ja przyjmuję wszytko bez spiny bo granie w gry to jest obecnie zwykła rozrywka i nie ma się co wstydzić (ale wygląda, że dalej ganie w gry nacechowane jest negatywnie).

@koszotorobur Poważnie dorośli ludzie wstydzą się przyznać, że grają w gry w wolnym czasie? Cholera. Ale ze mnie bezwstydnik ( ͡° ͜ʖ ͡°) A teraz pora popykać w BG3!

@Ragnarokk - ja zatrudniam inżynierów szeroko pojętego Reliability więc oni muszą mieć umiejętności komunikacji na bardzo wysokim poziomie, gdyż są też odpowiedzialni za nietechniczne rzeczy jak nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów z innymi zespołami - do tego pasja to podstawa i czasami można ją wydobyć na rozmowie jedynie przez zejście na luźniejsze tematy. Kolejna rzecz to ciekawi ludzie tworzą ciekawy i zazwyczaj zgrany zespół i są w stanie się dogadać

Już tu gdzieś pisałem, że czasem i mi zdarzy się popełnić błąd przy zatrudnianiu bo niektórzy ludzie potrafią nieźle ściemniać i pokazywać najlepszą wersję siebie (kiedy naprawdę tacy są tylko na rozmowach kwalifikacyjnych).

@Ragnarokk bo to nie jest dobra strategia. u mnie w firmie większość ma jakieś takie generyczne hobby - rower, film - a są dobrymi specjalistami. nietypowych rzeczy mało kto robi. ja to rozumiem, bo na to tez trzeba miec czas.

@Ragnarokk mnie to zawsze denerwowało, jakie hobby i jakie hobby. Kiedyś miałem ciężką rozmowę, w połowie się zastanowiłem czy na pewno chcę w takiej firmie pracować. I wtedy jakie hobby? Co robisz w wolnym czasie? To mówię wprost: piję piwo i robię nic. Trochę się zdziwili ale robotę dostałem

@koszotorobur No SRE trudna rola, powodzenia Ja się od kilku lat cieszę, że mam takiego fajnego System Ownera, co potrafi bardzo krytycznie myśleć i super się z takimi ludźmi pracuje

@pluszowy_zergling - ciężka i ciężko znaleźć ogarniętego SRE - ja miałem szczęście bo zacząłem wcześnie zanim termin SRE wszedł do powszechnej świadomości dzięki SRE Book od Google z 2016 roku. Reliability jara mnie niezmiennie od lat, ale jak ktoś się interesuje tematem to wie, że to jest przerzucanie ton gówna doprowadzone do poziomu sztuki

@Orzech - nie jestem - ale pracowałem w firmie, która kilku z nich przyciągnęła, a oni zaczęli promować pewne idee, które rozlały się na wszystkie biura gdzie były działy techniczne - dużo na tym skorzystałem

@koszotorobur robiłem szkolenia, bo sam też troszkę devopszę w projekcie, najgorzej te metryki ustalać, jak mamy produkty używane dość regularnie to jescze ujdzie, ale te proof of concept rzeczy, do których zachęcamy klientów to źródło problemów, wyśle taki 1 błędny request na miesiąc i od razu "budżet błędów hurr durr" Ważne by współpracować ze świadomymi ludźmi, a nie takimi co widzą "czerwone źle, zielone dobrze" i tyle w temacie ^^

@pluszowy_zergling - ludzie wzięli pierwszą książkę zbyt dosłownie pomimo tego, że Google samo w niej mówiło by tego nie robić i dostosować implementację pod aplikacje, które zespół SRE będzie wspierać oraz firmę. Niby w drugiej książce starali się to lepiej wyjaśnić ale co zostało "zrozumiane" i poszło w świat po pierwszej (na przykład, że ten nieszczęsny budżet błędów jest w każdej implementacji Reliability potrzebny) to będziemy odkręcać przez dekady

Śmieszne jest to, że więcej czasu spędziłem w swojej karierze na wyjaśnianiu co robi SRE i dlaczego rzeczy są zaimplementowane tak a nie inaczej oraz dlaczego coś poszło nie tak (post mortems, RCAs) lub dlaczego komuś się wydawało, że coś nie działa (a tak naprawdę działało) niż na faktycznym implementowaniu monitoringu i alertów.

Temat rzeka ale jak zawsze powtarzam: nie ma jednej poprawnej implementacji SRE.

@GrindFaterAnona Jak ten mały skurczybyk skacze na mnie i jest w połowie rury do mnie, odskakuje jak poparzony w tył i w sekunde łom i kontratak na ta chodzącą bułkę, aż nie usłyszę dzwięku łoma o rure... przeszedlem :)?

@GrindFaterAnona Ja bym powiedziała Heroes 3 i Wiedźmin.


Na jednej z moich rozmów w UK w pytaniu o hobby odpowiedziałam "sewing" jako szycie na maszynie. Dziwnie zabrzmiało jako swing od swingersów

Zaloguj się aby komentować