@Okrupnik Te pionowe to chujowizna xD
Jak to niby zjeść, bez rozwalenia go na boki? Proszę, niech jakiś specjalista się wypowie, jak takiego wysokiego na 10cm sk⁎⁎⁎⁎syna wziąć w rękę i zjeść?
A jak jeszcze usłyszę "na talerzu" to od razu odpowiadam, że jak bym chciał mielonego z bukietem surówek, to za mniejszą kasę dorzucają jeszcze frytki w pierwszej lepszej knajpie do takiego DANIA.
Za to najbardziej kisnę, jak z burgera będącego z definicji "fast foodem" czyli jedzeniem z założenia będącym poręcznym i szybkim, robi się jakąś norymbergę.
To tak, jakby z jajka na twardo, robić ogromne danie, gdzie musisz sobie je samemu "obrać", skorupki odkładasz na osobny, SPECJALNY talerzyk, potem rozcinasz i wyjmujesz żółtko etc.
@Okrupnik Najlepszy burger jaki jadlem to byl w In-N-Out na zachodnim wybrzezu USA. Krotkie menu, ale za⁎⁎⁎⁎ste. Fryteczki miazga. https://www.youtube.com/watch?v=AQIExuYef3Y
@GetBetterSoon Najbardziej mi tam podeszły burgery z nie-sieciowych knajp - w czikago Billy Goat Tavern (tanie i proste burgery, z gatunku wygląda jak gówno, a smakuje jeszcze lepiej), i z takiej małej knajpki w Kentucky, gdzie na dowolnego nie-localsa patrzyli jak na kosmitę (mogę poszukać na mapie). W obu wypadkach były proste, dobre, płaskie i wyglądająca absolutnie niemodnie.
@Orzech Pełna zgoda. Knajpa w Kentucky, którą polecam nazywała się Hansie Flip - https://goo.gl/maps/jfUVEq6m2YBRDJ1q9 - jakby ktoś przejeżdżał to polecam. Jeszcze na jedną dobrą w Tennessee trafiłem, ale za diabła już nie znajdę, bo tam trochę spontanicznie wpadłem.
Są dobre burgery i złe burgery (także pod względem wielkości). W moim mieście jest pewnie z 10 burgerowni i ja chodzę tam gdzie są dobre.
Innym problemem jest to, że dolna bułka jest taka, że w połowie jedzenia przemaka i się rozrywa.
Nie lubię też zbyt rozbudowanego menu, wygląda to tak jakby sami nie wiedzieli co chcą zrobić i wkładali losowe składniki. Kilka dobrze skomponowanych pozycji do wyboru i jest idealnie.
Ja bym jeszcze dodał absurdy cen w food-trakach.
Gdy idę do knajpy to jestem świadomy, że właściciel musi opłacić czynsz, pensje pracowników, zapewnić kuchnię, toaletę, media, ubezpieczenie , krzesła, stoliki itp i OK rozumiem, że burger musi tyle i tyle kosztować.
Foodtrack miał być miejscem typowo fastfood a urósł do rangi super-hipster-sztos-lans-insta poziomu i bez krzesełka, toalety płacisz za burgera tyle samo co w knajpie.
Jak się zaczeła ta "moda" na burgery to czasami chadzałem, bo po prostu kocham wołowinę. Na początku była to porządna, szersza niż wyższa buła z konkretnym kotletem i solidną porcją frytek.
Później były wyższe niż szersze - czego nienawidzę i nikt mnie nie przekona do jedzenia tego nożem i widelcem, do tego trzyma się na patyczku od szaszłyka więc ... plus fytki podane w tym mini-fancy koszyczku od frytkownicy w ilości 10 szt. frytek, ale belgijskich. No super. Większość poszła w wygląd,
Zaloguj się aby komentować