Komentarze (21)

@Tytanowy-Owsik zawsze bawi. Moim skrytym planem jest wywalić do dużego korpo na stare lata i robić ich w bambuko czy inne l4.

@Ziutson no ale to musi być korpo do tego, w malej firmie na home office to nie mam serca tak kogoś jawnie dymać.

@AndzelaBomba kwestia branży, doświadczenia i umiejętności. Jak jest się dobrym w tym co się robi a branża się rozwija to wieloletnie doświadczenie może działać tylko in plus.

@AndzelaBomba tylko ,że młodego trzeba będzie wdrażać w systemy itp a potem odejdzie po dwóch latach, starszy rpacownik z reguły tego nie zrobi,bo jak wybiera pracę to zwykle wie jaką chce

@Tytanowy-Owsik tylko jeszcze trzeba ogarnąć monitoring czasu pracy. Ja się muszę odbijać kartą i raz czy dwa taki myk przejdzie, ale zaraz będzie widać że coś nie gra. Można mieć wspólnika i z nim się dzielić podbijaniem karty, ale ryzyko wpadki jest duże i takich cfaniakow się wywala z wilczym biletem

@plemnik_w_piwie a to nie zależy trochę od stanowiska? Będąc na ciut wyższym szczeblu nikt ci raczej nie monitoruje czasu pracy co do minuty

@emdet panie Areczku, swobodny czas pracy jest dla dyrekcji/zarządu, a dla pana jest elektroniczny system ewidencji czasu pracy. Choćbyś miał z nudów oglądać komisje sejmowe na youtubie musisz odsiedzieć 8 dupogodzin.

@emdet pewnie tak, ale nie każdy jest dyrektorem. Poza tym, jeśli ma się zadaniowy tryb pracy to przychodząc później czy wychodząc wcześniej nie ma mowy o ruchaniu systemu, bo to tak ma działać.

@MostlyRenegade zadaniówka jest spoko, tylko trzeba umieć kazać ludziom spierdalać bo ma się dużo roboty.

Inaczej nigdy nie odbierzesz za nadgodziny.

Jak ktoś to umie i ma normalnego przełożonego, polecam.

@plemnik_w_piwie pracowałem kiedyś u jednego Janusza i wprowadzał to odbijanie, bo czuł że go robimy w lewo. Przyszedł po miesiącu z wydrukiem i okazało się że wyszły nam nadgodziny:) w następnym miesiącu już nie musieliśmy się odbijać

W poprzedniej robocie krązyła historyjka o gościu, który każdego dnia siedział w salce w słuchawkach i kiedy ktoś do niego przychodził na migi pokazywał, że nie może gadać, bo jest na callu. Po poł roku ktoś się zorientował, że ziomek na żadnym callu nigdy nie był, nikt nie wie, czym się zajmuje, nie jest przypisany do żadnego projektu i po prostu coś tam sobie całymi dniami oglada xD

@knoor u mnie w korpo byl facet, ktory po restrukturyzacji gdzies sie zawieruszył w strukturze, siedzial cicho i dostawal wyplate. Jednak ktoregos dnia, chuj wie po co, wyslal wniosek urlopowy. Jako, ze byl przypisany wprost pod jakiegos dyrektora to zaraz po tym go "usunęli".

@GrindFaterAnona Słyszałem też podobną historię:D


A jeszcze mam jedną, pracowałem z niemieckim public sectorem i osoby tam zatrudnione miały status urzędników państwowych i były niezwalnialne, tzn. po prostu nie było takiej możliwości żeby firma ich wyrzuciła, co najwyżej można było ich przesunąć na inne stanowisko. W związku z tym nie wiadomo było co robić z niektórymi ludźmi, kwalifikacji nie mieli, przerost zatrudnienia, brak roboty itd. Jedna Niemka usłyszała od swojego managera wprost, że nie ma dla niej nic czym mogłaby się zajmować i jedyne zadanie, jakie dla niej ma to szukanie sobie nowej pracy. Z tego co wiem, to już 5 lat tak szuka... a pensja leci;)

@knoor daj spokoj. Jak slyszę "niezwalnialny, gwarancja zatrudnienia itp to mi się cisnienie dzwiga. Wiadomo od razu jaka bedzie wydajnosc takiej pracy. Patrz np zwiazkowcy

Zaloguj się aby komentować