@solly-1
Pominal mnie etap, w ktorym wstrzykiwalismy dzieciom rakotworcze substancje do zyl. Mozesz podac jakies przyklady takich dzialan?
Proszę bardzo. Chociażby immunosupresanty podczas leczenia, np. po transplancie narządów u dziecka. Oczywiście nie jestem przeciw bo po prostu trzeba to zrobić w tym konkretnym przypadku.
Spoko, przyjmijmy, ze tak to dziala. Rozumiem, ze traktujesz to jako zalete, poniewaz potencjalne choroby naucza takie dziecko prawdziwego zycia, co nie? Moze powinnismy jeszcze budowac dachy z azbestu?
Nie. Stwierdzam jedynie fakt, że sam trujemy siebie nawzajem cały czas.
Jakie jeszcze masz metody? Bicie dzieci, czy wyrzucanie ich z domu, zeby je hartowac?
Wypracowane od lat. Metod jest setki jeśli nie tysiące. Wyprawa na ryby, nocowanie pod namiotami, wspinaczka na ścianki z asekuracją, wypady na basen, zabawy w zimie na mrozie, wyprawa na łąkę i w pobliże zbóż, odwiedzenie kogoś z psem jeśli się nie ma. Im dziecko starsze tym wyżej można zawiesić poprzeczkę. Dla nastolatka już można wykupić wycieczkę solo do bezpieczniejszego kraju w Europie na np 2-4 dni. A jak ma 20 parę lat to wywalić z domu na przynajmniej 2-3 lata niech spróbuje przeżyć samodzielnie.
Serio muszę ci tłumaczyć tak oczywiste rzeczy?
Sugerujesz, ze maja sie przekonac empirycznie? I ty mowisz, ze nie chodzi ci o spartanskie wychowanie? LoL. Jak bylem mlodszy to wyjscie w mroz powodowalo bol palcow. Nie musialem wyjsc na 20 stopni nizsza temperature, zeby domyslec sie, ze bedzie gorzej, serio.
Trochę mnie martwi, że tobie wszystko trzeba tłumaczyć jak dziecku skoro nie potrafisz się domyślić co można dziecku pokazać i objaśnić.
Bierzesz dziecko na dwór zdejmujesz rękawiczkę na chwilę aż poczuje szczypanie i tłumaczysz dlaczego zawsze ma mieć rękawiczki i nie dotykać lodu wilgotną ręką. To z wilgotną ręką oczywiście pokazujemy na własnej, a nie dziecka. I można taki eksperyment zrobić w domu z kostką lodu.
I, ze tak spytam - co komu z tej wiedzy? Dowiedzialem sie wlasnie dzieki tobie, nie wiem, co mam zrobic z ta informacja.
Widocznie tobie po nic ponieważ nie potrafisz zrozumieć i wytłumaczyć zjawisk fizycznych. Chociażby po to aby mniej więcej określić ile jest stopni na zewnątrz jeśli nie masz żadnego termometru przy sobie. jak smarki ci ciekną i nie zamarzają od razu to nie jest jeszcze bardzo zimno, a jeżeli tak to jest bardzo zimno, a przez odzież nie zawsze to wyczujesz ponieważ odsłonięta skóra na mrozie ma przytępione czucie.
Na cebulke ubierac ucza w podstawowce, nie potrzebowalem -30 stopni. Nigdy nie doswiadczylem takich temperatur, a w szkole wpajali dosc jasno, ze wiecej warstw = cieplej. Dlatego zakladalem kalesony i dodatkowa bluze. Jesli ktos zaklada kalesony przy -10 stopniach, to co mu da -30, skoro zakladajac kalesony i dwie bluzy juz sygnalizuje znajomosc koncepcji cebulki?
No widać jak uczą. Weź się rozejrzyj po mieście jak chodzą ludzie i ubierają swoje dziei. Dorosłe baby i chłopy, a kostki u nóg widać bo bez skarpet lub w niskich stopkach chodzą, a dziewczyny mają prawie gołe nogi przy -30C. Większość bez czapek i rękawiczek bo telefon musi być non stop przy mordzie, a na słuchawki ich nie stać. Dzieci też nieraz widziałek źle poubierane przez rodziców. A potem się to kończy odmrożeniami i problemami ze stawami na starość.
Sugerujesz, ze powierzchnie sa sliskie jedynie w -30 stopniach? Dlaczego nie mozna sie tego nauczyc w -10 wg ciebie?
Nie, to ty wkładasz mi te słowa do ust. Można i przy -10, a jak się uprzesz to nawet w lecie tylko wtedy potrzebujesz przykładowo oleju i odpowiedniej powierzchni.