Dzień dobry.
O tym czym jest dla Prezesa wolność dowiedzieliśmy się w Chełmie, kiedy to wyszło, że jest ona po prostu możliwością nieskrępowanego niczym grzybobrania w lesie.
A słowa te padły na „darmowym” partyjnym „Pikniku rodzinnym” gdzie „bezpłatnie” można było zjeść mięso z grilla, pierogi i inne regionalne wytwory. Za ten „darmowy” piknik zapłacić miały jednak lokalne gospodynie wiejskie, którym organizator nie zamierzał - zgodnie z umową - zwrócić kosztów. Nawet za produkty. Toteż kobiety zmuszone były wystawić słoiczki i pobierać symboliczne opłaty tak aby wyjść chociaż na zero z przedsięwzięciem.
Żeby Partia pieniędzmi jednym Polaków, przekupywała drugich, potem ogłaszając w dodatku, że coś „daje”? No kto to widział, nigdy bym się po nich nie spodziewał.
Miłego dnia i smacznej kawusi.
PS. Tak przy okazji, wyszła z tego piękna alegoria rządów Partii.
#jebacpis #bekazpisu #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska

