@solly tak, jestem. to ruscy którzy żyją tam od kilku pokoleń od wojny, więc są normalnymi obywatelami Niemiec, zachowując jednak swoją "kulturę", język i zakrzywiony świetlany obraz matuszki rasiji, w której często nawet nigdy nie byli i się nie wybierają. dumnie obnoszą się ze swoją rosyjskością, jednocześnie patrząc na Niemców z góry. w ich mniemaniu są u siebie, gdyż to oni wygrali wojnę. poznałem dobrze osobiście dwóch takich, a słabiej wielu więcej.
możesz też kojarzyć parady poparcia dla putina zaraz na początku wojny w których brało udział tysiące osób. to właśnie oni.
to samo zjawisko jest problemem na Łotwie i w mniejszym stopniu na Litwie, oraz (czego efekty możemy oglądać od ponad dwóch lat) na wschodniej Ukrainie. tutaj są u siebie bo te kraje to nie są prawdziwe kraje, tylko zbuntowane republiki, nielegalnie odebrane po upadku ZSRR. w tych krajach też mają prawa wyborcze, z czym próbują obecnie walczyć Łotysze.
o ruskich w UK nie chcę nawet zaczynać choć to trochę inna bajka
edit: zaraz po wojnie Niemcy przyjmowali też każdego obywatela ZSRR z niemieckimi korzeniami, któremu groziły prześladowania. nagle okazało się że co drugi ruski ma niemieckie korzenie i jakoś chociaż związek radziecki na zawsze w ich sercu, to jednak woleli RFN. Niemcy z braku wiarygodnych możliwości weryfikacji i w poczuciu odpowiedzialności za IIWŚ wpuszczali jak leci. to za wikipedią około 100 000 ludzi rocznie, przez dekady po wojnie. ruskie chętnie potwierdzali "niemieckie korzenie" "uciekającym". prawdziwa piąta kolumna. w użyciu po dziś dzień.
edi2: wejście AfD do bundestagu w 2017 jest bezpośrednim skutkiem masowej zorganizowanej akcji poparcia wśród tych ruskich, promowanej w social mediach jak facebook.