Czytelnicze podsumowanie - Ulubione książki wujka
hejto.plKilka osób prosiło o takie zestawienie, więc bardzo chętnie się podzielę najlepszymi ksiażkami, jakie przeczytałem przez ostatnie plus minus 30 lat. Wołam @bojowonastawionaowca @Trypsyna @Vampiress ;)
Zanim przejdziecie do topki przeczytajcie proszę dlaczego wybrałem akurat te książki.
To co jest dla mnie istotne to to, że czytając nowe książki porównuję je z poprzednio czytanymi i są dla mnie punktem odniesienia. Jeżeli dodaję książkę na półkę tych najlepszych, ale przez kolejny rok nie przywołuję jej myślami, nie otwiera mi kolejnych drzwi i skrótów w pamięci, to z niej wypada.
Poniżej znajdziecie dość nietypowe TOP 10, bo podzieliłem książki na 10 kategorii, które najczęściej czytam, zamiast wpisać tu po prostu 10 najlepszych, a jak zobaczycie poniżej, będzie ich więcej niż 20. Najpierw opis dlaczego, później autor i tytuł. W przypadku więcej niż 1 tytułu, wyjaśnienie do każdego z nich
- Najlepsza książka - pełen pakiet, brak wad, książka, której nic do tej pory nie zrzuciło ze swojego miejsca i mój punkt odniesienia do książek z oceną 11/10. Ta książka ma wszystko, czego mogę oczekiwać od książki, mimo 180 lat na karku. Mam ją chyba w 5-6 egzemplarzach, w tym podzielonym na 2 tomy. Nie mogło być inaczej:
Aleksander Dumas - “Hrabia Monte Christo”
-
Najlepsze fantasy - to kategoria, która przyciągnęła mnie do czytania książek. Kategoria, która do pewnego czasu była jedynym gatunkiem jaki czytałem, co z czasem się zmieniło, wraz z wiekiem i zmianą gustu czytelniczego. Tu są 3 serie, tak serie, bo żadna z tych książek nie powinna być czytana osobno, bez przeczytania całej serii.
Paradoksalnie przeczytałem ją najpóźniej i to już po ekranizacji wszystkich tomów. Fabularnie i światotwórczo - arcydzieło w swojej klasie. Czytane ciągiem tom po tomie, lub w wydaniu jednotomowym zapewniają najlepsze wrażenia z czytania fantasy i ucieczki do świata, z którego nie chce się wychodzić.
J.R.R. Tolkien - trylogia “Władca Pierścieni”
To co w tej serii jest najlepsze to ewolucja głównego bohatera i książek, wraz z czytelnikiem, miałem to szczęscię dojrzewać razem z głównymi bohaterami, dzielić się wrażeniami z fanami, stać na mrozie w kolejce przy okazji premiery książki i czytać nieoficjalne tłumaczenia kolejnych rozdziałów, zanim wyszło pełne polskie tłumaczenie. To jest też coś, czego żadna inna seria mi nie dała do tej pory i już nigdy nie da.
J.K. Rowling - seria “Harry Potter”
Seria książek, która pokazała mi to, czego szukam w książkach fantasy - wieloświatów, zamkniętych enklaw, bohatera, który jest zwykłym śmiertelnikiem, a nie Johnem Rambo. Seria, która sprawiła, że zarwałem niejedną noc po premierze każdego tomu.
Adam Przechrzta - cykl “Materia Prima”
I tu się powinno pojawić pierwsze pytanie, wujek, a gdzie Sanderson, ja sie pytam?
Nie ma Sandersona, bo tak jak wspomniałem, wrzucam tu tylko książki, do których wracam myślami, które mają dla mnie punkt odniesienia do kolejnych pozycji, a książki Sandersona są ok, solidne 8/10 i tyle.
-
Najlepsze reportaże - i znowu kategoria, w której nie umiem wymienić 1 książki, bo każda z nich wywarła na mniej duży wpływ i do teraz wspominać je ze smutkiem, a smutkiem dlatego, że są to reportaże na raczej mało przyjemny temat.
Najlepszy reportaż o zwykłym życiu zwykłych ludzi. Tylko tyle i aż tyle, ale dla mnie to wystarczy, żeby zapisał się w mojej pamięci na dłużej.
Tomasz Michniewicz - “Chrobot”
Reportaż o tym, że globalnych problemów nie da się rozwiązać globalnymi rozwiązaniami, a każda próba i tak jest skazana na niepowodzenie. Autor na tapet bierze problem głodu, ale w książce przewijają się również inne, nie mniej istotne.
Martin Caparros - “Głód”
-
Najlepsze postapo - to kategoria, w której szukam swojego 10/10 i do tej pory nie udało mi się znaleźć, co prawda mam jeszcze kilka książek w TBRze, które mogą to zmienić, ale nie o tym jest ten wpis ;)
To będzie kontrowersyjne, ale tu umieszczę 2 z 3 tomów trylogii i chyba zrobię jedyny wyjątek co do niepolecania czytania całości trylogii. Jest to seria książek, która przekonała mnie do czytania ebooków, która była chyba też pierwszymi ebookami, za które w pełni zapłaciłem bez kombinowania, piracenia itd. i do teraz uważam, że było warto.
Blake Crouch - “cykl Wayward Pines (tomy 1 i 2, bez tomu 3)”
Najmniej dziesiątkowa z dziesiątek na tej liście, ale jednocześnie książka, która jest dla mnie wyznacznikiem budowania gęstego, dusznego świata. Dlaczego 10/10, bo przypomina mi o mojej relacji z ojcem, więc czytanie jej boli podwójnie i jest równie niekomfortowe.
Cormac McCarthy - “Droga”
Tu jeszcze zastanawiałem się, czy nie dodać jeszcze serii Southern Reach, które nie jest do końca postapo, bardziej sci-fi-weird-fiction, ale za to często się do niej odwołuję. Podobny dylemat mam z książką G.X. - Obrońca, która mocno przypominała mi najlepsze elementy z Drogi.
Teraz delikatna odskocznia od fikcji, przeskakujemy do kategorii, dzięki której jestem tu gdzie jestem, na szczebelku zawodowym.
-
Najlepsza książka z gatunku rozwój osobisty lidera - kategoria, która pomogła mi stanąć na nogi po zostaniu menedżerem i bycu wrzuconym na głęboką wodę po tekście - “to jest twój zespół, od dziś nie są już twoimi kolegami, a podwładnymi”. Tu też znajdziecie książki, które z czasem się dewaluują, więc nie da się ich oceniach tak samo w każdym momencie waszego życia.
Książka o przywództwie służebnym, czyli podejściu, w którym to ty jesteś podwładnym swoich podwładnych i to od nich zależy twój sukces. To z niej czerpałem pierwszą wiedzę o zarządzaniu ludźmi, czy jest to najlepsza książka - na pewno nie, ale dla mnie wtedy była, stąd jej miejsce w tym zestawieniu.
Blanchard, Broadwell - “Servant Leadership in Action”
Kolejna książka i właściwie podobne wyjaśnienie, z tą różnicą, że ta jest takim podręcznikiem podstaw, od nauki pojęć, po przechodzenie przez każde kolejne wymagania co do twojego stanowiska. Książkę polecałem wielokrotnie swoim kolegom wkraczającym na drogę szyszkownika i do tej pory każdy był zadowolony.
Belker, McCormick, Topchik - “The First-Time Manager”
Kolejna pozycja w tym samym temacie, z tą różnicą, że to książka, którą polecam przeczytać przed rzuceniem się na głęboką wodę i zostanie menedżerem. Tą książką zniechęciłem kilka osób do zostania najgorszym szefem, więc chyba spełnia pokładane w niej nadzieje.
Camille Fournier - “The Manager's Path”
Wracamy do mięska
-
Najlepsze Thrillery - kategorii nie trzeba przedstawiać
Jeden z dwóch najlepszych thrillerów jakie czytałem, książka która ma gęstą atmosferę, świetną intrygę, rewelacyjnie napisanych bohaterów i sprawia, że trudno się od niej oderwać.
Terry Hayes - “Pielgrzym”
A to drugi, do tej książki w odniesieniu do innych thrillerów wracam chyba najczęściej. Jest brutalna, brudna, przeplatająca wątki rodzinne i trudną przeszłość, czyli wszystko to, za co Jean-Christophe Grange jest jednym z moich ulubionych autorów. Polecam również inne jego książki, ale ta jest najlepsza.
Jean-Christophe Grange - “Lontano”
-
Najlepsze Kryminały:
Pierwsza seria książek kryminalnych, która mnie wciągnęła, choć nie spełnia podstawowego warunku dla półeczki moich ulubionych kryminałów - główny bohater nie jest policjantem - bo tu jest i to świetnym, a rozgrywka z seryjnym mordercą prowadzona jest na najwyższym, choć wybitnie brutalnym poziomie.
Chris Carter - “Cykl z Robertem Hunterem”
Moje odkrycie ostatnich lat i autor brudnego i brutalnie szczerego kryminału, osadzonego w czarnych dzielnicach amerykańskich miast. Wyznacznik tego, jak pisać amgażującą fikcję o rasizmie w USA, bez robienia z głównego bohatera ofiary.
S.A. Cosby - wszystkie 3 tytuły wydane po polsku
Dodatkowo kryminał, który rozpoczął u mnie zamiłowanie do książek i filmów na mocno ograniczonej przestrzeni, gdzie każdy jest podejrzany, a my mamy za zadanie rozwikłać zagadkę, zanim wszyscy zginą.
Agatha Christie - “I nie było już nikogo”
-
Literatura Piękna - najlepszy reprezentant był już wymieniony w punkcie 1, więc tu znajdziecie kolejne książki z tej kategorii, które uznaje za wyznaczniki tego, jak pisać wciągającą historię ze szczególnym nastawieniem na zwykłe życie zwykłych ludzi.
Książka, którą można kochać za niezwykłą empatię wobec zwykłych ludzi, za język, który jest jednocześnie prosty i poetycki, oraz za umiejętność pokazania wielkich procesów historycznych przez los jednostki. Steinbeck mistrzowsko buduje wspólnotę doświadczeń - cierpienie, solidarność i drobne akty dobra mają tu taką samą wagę jak dramat i niesprawiedliwość. To powieść, która mówi o rzeczach fundamentalnych: człowieczeństwie, godności i potrzebie bycia razem.
John Steinbeck - “Grona gniewu”
Historia, która jest wałkowana w polskiej telewizji co święta, za sprawą całkiem udanej ekranizacji, ale prawdziwe złoto znajdziecie dopiero w książce i w tym, jak autor buduje swoją historię od zera do “Proszę państwa, wysoki sądzie… to jest profesor Rafał Wilczur”.
Tadeusz Dołęga-Mostowicz - “Znachor”
Co tu dużo mówić, książka, która ma wszystko za co kocham literaturę: szkatułkowość, zamkniętą przestrzeń, budowanie historii zwykłego człowieka poprzez własnoręcznie opowiedziane wspomnienia i formę dialogu z perspektywy jednego bohatera. Polskie arcydzieło.
Wiesław Myśliwski - “Traktat o łuskaniu fasoli”
-
Książki z nagrodami:
Książka, dzięki któej ogromny szacunkiem darzę nagrody literackie takie jak Booker, bez nich nie mielibyśmy szansy trafić na takie perełki. Piękny obraz małego miasteczka i bohatera, który ma swoje przekonania i rodzinę na utrzymaniu, nie chce się w nic mieszać, ale pewnego dnia musi podjąć decyzję, czy pomoże innej osobie w potrzebie i przyjmie na siebie wszystkie idące za tym konsekwencje.
Claire Keegan - “Drobiazgi takie jak te”
Drugi reprezentant tej samej nagrody. Książka łącząca kruchości i małość ludzkiego życia w obliczu kosmosu, z poetycką kontemplacją ludzkiego istnienia i zdolnością odczuwania. Krótka i jednocześnie obszerna w odczucia po jej przeczytaniu.
Samantha Harvey - “Orbital”
Tym razem nie Booker, a Pulizer i opowiść splatająca jak korzenie losy ludzi i drzew, czyniąc te drugie pełnoprawnymi bohaterami. Nawiązania do przemijania człowieka i wielopokoleniowości natury i jej znaczenia dla naszego życia.
Richard Powers - “Listowieść”
Tu mogłyby się pojawić książki z nagrodą Goncourtów, choć żadnej z nich nie dałem 10/10, to uważam, że warto o nich wspomnieć (pełna lista - TU)
-
Literatura antywojenna - książki, których zadaniem jest pokazanie jak zła jest wojna, jak niewiele ma w sobie z człowieczeństwa do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień.
Książka pokazująca wojnę jako system absurdu, który niszczy jednostkę nie poprzez heroizm, lecz biurokrację i bezsens. Heller obnaża logikę wojny, w której zdrowy rozsądek jest dowodem szaleństwa, a próba ocalenia życia staje się wykroczeniem przeciwko regulaminom. Antywojenność książki nie polega na patosie, lecz na ironii i grotesce, które odsłaniają, jak wojna odczłowiecza i redukuje ludzi do trybików w maszynie.
Joseph Heller - “Paragraf 22”
Kolejny dwuksiąg odbiera wojnie jakiekolwiek złudzenia sensu, chwały czy bohaterstwa. Remarque pokazuje front oczami młodych ludzi, którym wojna zabiera młodość, język emocji i zdolność powrotu do normalnego życia. Antywojenność tej powieści jest cicha i bezlitosna - tkwi w codziennym strachu, fizycznym wyniszczeniu i obojętności wobec śmierci. Wojna jawi się tu nie jako wydarzenie historyczne, lecz jako proces systematycznego niszczenia człowieka, zanim jeszcze zginie jego ciało.
Erich Maria Remarque - “Na Zachodzie bez Zmian” + “Droga Powrotna”
Książka, która zamiast polityki stawia w centrum indywidualny ból po stracie dziecka. McCann pokazuje konflikt izraelsko-palestyński jako spiralę cierpienia, w której każda śmierć jest powtórzeniem tej samej tragedii, niezależnie od strony. Antywojenność książki polega na konsekwentnym odrzuceniu podziałów - wojna traci sens, gdy zostaje sprowadzona do konkretnych twarzy, imion i historii. Apeirogon nie krzyczy przeciw wojnie, lecz cicho udowadnia, że jedyną alternatywą dla przemocy jest empatia i pamięć o pojedynczym człowieku.
Colum McCann - "Apeirogon"
-
Bonusowa kategoria - Książki kontrowersyjne i kontrowersyjnych autorów, które mi jednak zapadły w pamięć. Wiem, że częśc osób odrzuca książki ze względu na poglądy polityczne autora czy treść i nie daje im szansy, szanuję te podejście, dlatego możecie śmiało pominąć ten punkt.
Bardzo lubię książki, gdzie główny bohater jest sam przeciw całemu światu, wiem, że ta książka ma wady (od wątków romantycznych po małe glupotki tu i tam), ale były jednymi z niewielu dla których zarwałem nockę, a nawet kilka, tylko żeby się dowiedzieć co dalej.
Ayn Rand - “Atlas zbuntowany” + “Źródło”
Kolejny przykład to książka, w której główny bohater jest bardziej dosadnym połączeniem Jekylla i Hyde’a, a do pewnego stopnia nawet ziszczeniem marzeń pracowników korpo o tym, co zrobiliby swoim współpracownikom, gdyby łamanie zasad moralnych i prawa nie miało żadnych konsekwencji.
Bret Easton Ellis - “American Psycho”
Jedna z tych książek, która opisuje niezdrową fascynację dorosłego faceta młodymi dziewczynami. A dla mnie jest punktem odniesienia dla wielu retellingów, jak “Hańba” czy “Stoner”, które jednak przesunęły granicę wieku kobiet bliżej wieku zgody.
Vladimir Nabokov - “Lolita”
I to by było na tyle, zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi Topkami :)
#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #czytelniczepodsumowanie

