Czterolatek wszedł do szafy i nie chce wyjść, mimo że rodzicom się spieszy. Jakie jest prawidłowe podejście i rozwiązanie? Uprzedzam - wstałem wcześniej, nie pomogło.
#rodzicielstwo
Czterolatek wszedł do szafy i nie chce wyjść, mimo że rodzicom się spieszy. Jakie jest prawidłowe podejście i rozwiązanie? Uprzedzam - wstałem wcześniej, nie pomogło.
#rodzicielstwo
@ImTheOne nie wiem jak prawidłowo wydobyć dziecko, ale ja bym po prostu gnojka wyciągnął siłą skoro nie chce wyjść na prośbę i groźbę. Kogoś ma się słuchać, a w tym przypadku trzeba mu pokazać kogo.
Zachęcić do wyjścia nagrodą chyba nie będzie dobrze, bo skojarzy kitranie się w szafie i nieposłuszeństwo z nagrodą.
Najlepiej jak pokażesz połączenie: prośba rodzica + nieposłuszeństwo + brak profitu
Kiedyś czytałem mechanizm polegający na powiedzeniu "nie rób tak", następnie "nie rób tak, bo będą konsekwencje", kolejno "ostatnie ostrzeżenie" i wykonanie konsekwencji jeśli nadal się nie słucha. Możesz to także zaadoptować
Tylko ja nie mam dzieci ani wyszkolenia ¯\_(ツ)_/¯
@ImTheOne aha, skąd ja to znam. Wbijasz do szafy z nim i zaczynasz robić głupoty (ino sprawdź czy szafa to wytrzyma i jest dobrze zamocowana). Tylko trzeba być cierpliwym, jak się mózg zresetuje, to można go wkręcić w jakieś współzawodnictwo i powinno się udać. Ewentualnie, dobry glina i zły glina, z mężem/żoną.
@ImTheOne Zrobiłbym to tak jak z moim młodym. Bierzesz latarke i czapkę Mikołaja mówisz, że jestes pomocnikiem Mikołaja, któremu zepsuly sie sanie i potrzebujesz pomocy przy naprawie sań. I teraz dwie opcje (łatwa i trudniejsza) jak młody uwierzy od wyjścia ubierasz w kaftan bezpieczeństwa i gotowe-to ta łatwa. Jak dalej jest opór to opcja trudniejsza pokazujesz że cos jest za nim w szafie i myk latarką po oczach tylko nie ciagłym swiatlem ino mrugasz chwyt nelsona i wylatujecie z szafy :].
@ImTheOne nie wiem czy u mnie jest prawidłowe podejście, po prostu tak robię i działa.
Młoda codziennie dostaje owoca w drodze do żłobka. No i jakakolwiek groźba braku tego owoca przywraca ją do pionu i współpracy rano. A jak już widzi, że do jedzenia są borówki, to wręcz śmiga i nas pogania. Dzięki temu rano współpracuje rano w miarę sprawnie.
@Paciu06 miałem to zaproponować, a potem przeczytałem Twój komentarz XD śmiesznie jak to naturalnie ewoluuje w ten sam schemat. U nas dokładnie jest zagrywka typu "ale się mama zdziwi jak przyjdzie i zobaczy cię ubranego!" i młody chichrając się grzecznie się ubiera. W większości przypadków przynajmniej XD bo nadal pozostaje czterolatkiem #pdk
@ImTheOne
Jeżeli sprawa jest krytycznie ważna, bo np. dziecko buntuje się na środku ulicy, korzystasz z przewagi siłowej, bo w sytuacji krytycznej liczy się czas reakcji. Ważne byś okazał emocje w sposób zrozumiały dla dziecka: pokaż, że się o niego boisz. Jeśli potrzebujesz okazać dezaprobatę, później odwracaj się plecami i uniemożliwiaj mu kontakt wzrokowy. Nie okazuj gniewu, nie krzycz. Możesz okazać smutek.
Zachowaj kontrole nad sobą. Jeśli nie możesz się opanowac, zmień się z drugim opiekunem i wyładuj się poza polem widzenia i słuchu dziecka.
Jeśli natomiast stać Cię na walke, weź je na przeczekanie. Buntem dziecko chce Co zakomunikować potrzebę tak mocna, że dla niej jest gotowe rzucić wyzwanie Tobie. Nawiąż dialog. Dowiedz się, co się dzieje. Nie musisz tłumaczyć - dziecko czasem nie ma szans zrozumieć dorosłego. Ale Ty możesz dzięki temu zrozumieć je lepiej. Więc pytaj, czekaj, pytaj. Milcz.
W przypadku napadu złości najlepiej jest przeczekać. Pamietaj, że adrenalina wyzwolona w napadzie złości może spadać 5-15 minut - a potem dziecko o nad przeciętnej inteligencji emocjonalnej może dalej reżyserować swój napad złości. Więc przygotuj się psychicznie na trudne chwile.
Pamiętaj: dziecko zapamięta, kto z nim wygrał, i kto przegrał. Jeśli możecie, dzielcie się obowiązkiem przetrzymania po równo.
Swój autorytet okazujesz czekając. Uniemożliwiając zachowania wykraczające poza granice rozsądku. Spokojne i nudne pytanie się o co chodzi.
Niestety, są dzieci na które to nie zadziała. Są też rodzice, którzy sobie nie poradzą. Najlepiej wtedy poczekać, a potem rozważyć terapię. Z ciężkim sercem powiem, że dzieci autystyczne i dzieci o wysokim poziomie inteligencji potrafią prowadzić bunt, który przekracza odporność ludzi. Wtedy terapia jest najlepszym rozwiązaniem.
Bunt to normalny element wychowania - dziecko sprawdza swoje granice możliwości. Tylko zachowanie spokoju (i umiejętność elastycznego reagowania) da Ci zwycięstwo. Naucz się rezygnować z planów - im mądrzejsze dziecko, tym trudniejszy moment wybierze do buntu.
Zachowania, którym powinieneś przeciwdziałać:
- próby samookaleczenia
- przemoc (odstawiasz np. do kąta)
- psucie Twoich zabawek (dziecko może świadomie atakować Twoje rzeczy)
- rzucanie przedmiotami
- zachowania zagrażające ludziom i zwierzętom
Zachowania, które powinieneś dopuszczać:
- psucie swoich zabawek
- krzyk
- tupanie
- tarzanie się
- krycie się (uwaga! ukrywanie się może być wczesna oznaką autyzmu)
Co powinieneś robić:
- utrzymywać nieduża odległość, 1-2m
- unikać nagłych ruchów i podnoszenia głosu
- nie inicjuj kontaktu fizycznego
- nie potrzasaj
- jeśli potrzebujesz obezwładnić, przytul, ale nie podduszaj
- jeśli dziecko Cię kopie, gryzie lub próbuje w inny sposób zadać obrażenia, przytul ciaśniej lub odwróć twarzą do kąta trzymając dłonie na talii
Uff. Tyle. Rad mam więcej, ale ogólnie - jeśli sobie nie radzisz, poproś kogoś fachowego. Nie pytaj mamy, babci, brata, ojca - każde dziecko jest inne, bunt to sygnał emocji, których dziecko nie potrafi opanowac, a czasem trzeba poprosić o pomoc profesjonalistę.
Nagroda za wygraną jest autorytet. Za dziesięć lat takie dziecko lądując w sytuacji bez wyjścia przyjdzie do Ciebie po pomoc zamiast skoczyć z okna. Albo po prostu będzie chciało z Tobą rozmawiać.
PS. Na wypadek, gdybym nie napisał wystarczająco wyraźnie: Krycie się nie jest typowym objawem buntu. Bunt to na ogół próba okazania dominacji i rozładowania frustracji, a do tego potrzebny jest kontakt wzrokowy i sluchowy. Krycie się to ucieczka i zrywanie kontaktu.
Na Twoim miejscu, jeśli się to będzie powtarzać, spytałbym się psychologa.
Zaloguj się aby komentować