Czarny piątek
czyli Trzeba będzie napisać podsumowanie…
Cóż się urodziło w mojej głupiej głowie!?
Kawiarenkę zalała istna powódź wierszy!
Do piątku daleko, a my? My ku rekordowi
idziemy. Tylko ja tu, biedny, załamuję ręce.
Gdy w podsumowaniu mi przyjdzie o każdym „sonecie”
co nieco napisać, przy takiej frekwencji,
elektryki w mózgu nastąpi przepięcie
i dostanę psychozy. Lub innej demencji.
W zasadzie to już teraz me półkule obie
nie bardzo się mogą ze sobą dogadać:
jedna pyta drugą: – Co to będzie, powiedz?
Tylko oczy zgodnie zaczynają płakać.
Tak to widzę już teraz, gdyśmy są w połowie
edycji anonimowej. Sam ku sobie gniewny
na przyszłość się nad pomysłami mocniej zastanowię
i, czego jak czego, tego jestem pewny.
#nasonety
#zafirewallem

