Komentarze (12)
Byłem w wojsku i ogólnie karmili nieźle, jak ktos lubi ziemniaki z suszonej kostki, chleb co ma rok terminu przydatności i jest wydawany przed końcem, żeby się nie zmarnował. Kapusta z grochem jako źrodło białka. Ale też gulasze na wołowinie, czy kulki mocy (klopsy) które były naprawde na poziomie restauracyjnym. Jak się miało dyżur w kuchni jak było dobre mięsko to jak wygrać życie. Bo zawsze zostawało tego bardzo dużo ( dania były wyliczone wagowo na każdego żołnierza, ale wydawano mniej, bo nie było czasu ważyć, a nie mogło zabraknąć )
Zaloguj się aby komentować
