Osoby domagające się eutanazji chcą, aby ktoś ją wykonał. Czemu tak wam na tym zależy, brakuje odwagi do samobójstwa? Można to zrobić w cywilizowany sposób, farmakologicznie. Są przypadki, gdy osoba poddawana eutanazji nie jest świadoma lub bez władz umysłowych, to odrębny przypadek, ale często są to osoby poczytalne i o umiarkowanej niepełnosprawności fizycznej. Spokojnie mogłyby strzelić samobója, ale koniecznie chcą obarczyć tym ciężarem kogoś innego. Osobiście znam przypadek gościa w Holandii, który złamał kręgosłup podczas skoku spadochronowego. Z osoby aktywnej, przebojowej, z dnia na dzień stał się niedołężny (wózek inwalidzki). Życie bez ruchania straciło dla niego sens, wystąpił o eutanazję i mu ja przyznano. Jak to wchodziło w Holandii to komisja bioetyczna musiała naprawdę głęboko się pochylić aby wyrazić zgodę, teraz musi stanąć na głowie jeśli chce odmówić. I teraz lekarz przychodzi do takiego byczka w średnim wieku, pogadają o imprezie pożegnalnej w zeszłym dniu, a potem trzeba wykonać zastrzyk. No ja raczej nie chciałbym być tym lekarzem, jak większość personelu w szpitalach. Tam eutanazja stała się prawem pacjenta, ale ktoś te zabiegi musi wykonać. I to nie tak, że eutanazji tam wcześniej w ogóle nie było. Była, ale ubrana w procedury typu zaprzestania uporczywej terapii. Teraz jest inaczej, od strony lekarza niełatwo dokonać eutanazji osoby w pełni świadomej. Uważam, że w takich przypadkach to pacjenci a nie personel medyczny powinny uruchomić procedurę podania środków farmakologicznych (choćby poprzez wciśnięcie przycisku enter).