@k44tajemnicza @bartek555 Sorry ale to nadal jest odklejona stawka nawet porównując z medycyną z sektorem prywatnym.
Chodzę na USG prywatnie, płacę 220 zł. Patrząc po godzinach wizyt, wchodziło 4 pacjentów na godzinę. W praktyce, patrząc na obsuwę, co najwyżej 3 pacjentów. Podejrzewam, że umawiają tyle, bo część pacjentów może nie przychodzić. (Gdzieś widziałam, że nawet 30% pacjentów gabinetów prywatnych nie przychodzi na wizyty). Czyli liczmy 660 brutto na godzinę. Z czego przychodnia musi opłacić nietani sprzęt (USG), budynek z gabinetem i jego wyposażenie, poczekalnię, toaletę, sprzątanie, osoby zatrudnione w recepcji oraz wszelkie podatki. Utrzymanie budynku, ogrzewanie, przeglądy, naprawy.
Sam diagnosta ma z tego pewnie może z połowę, 330 pln/h. Człowiek, który jest pierwszą linią diagnostyki raka, od którego zależy, czy zauważy i wyłapie jakieś niepokojące zmiany i wyśle na dalsze badania, czy powie pacjentowi, że wszystko jest OK i można wrócić na profilaktyczną wizytę kontrolną za dwa lata. To też wymaga lat szkoleń, a odpowiedzialność jest - z całym szacunkiem - jednak dużo większa niż w przypadku reumatologa. Z tej stawki diagnosta też musi opłacić swoje wszystkie ZUSy, podatki, składki i koszty dojazdów.
U prywatnego stomatologa zostawiam w gabinecie ~300 pln za pół godziny roboty (czyli wychodzi też pewnie im jakieś 600 pln za godzinę), gdzie również mają na utrzymaniu cały budynek, personel pomocniczy (recepcja, sprzątanie itp), amortyzację kosztownego sprzętu, materiały, do opłacenia oczywiście też wszystkie podatki składki i tak dalej. Chyba nadal na tym źle nie wychodzą, bo mój dentysta, współwłaściciel tego biznesu jeździ całkiem niezłą furą. Niech mu się wiedzie, bo dobrze robi i nie zdziera. Chociaż i tak jest najdroższy u mnie w powiecie.
Tutaj pan doktor zażądał sobie prawie 600 pln za godzinę, za jedyne koszty mając własne podatki i składki (który notabene płaci każdy pracujący w tym kraju i nikt się nie lituje nad np. panią z Biedronki, że musi płacić ZUS i dojazdy do pracy). Nawet rękawiczki w gabinecie zapewnia szpital.
Odklejenie to nie jest, że tyle żąda (kto z nas czasem nie rzucił stawki z dupy, doskonale wiedząc że jest ona z dupy, bo po prostu mu się nie chciało brać tej roboty) - odklejenie to jest to, że on jest święcie przekonany, że to jest mało. On był tak absolutnie przekonany, że to jest tak nędzna stawka, że wrzucił to do internetu, żeby to wszystkim udowodnić. A niechcący tylko dodatkowo pokazał, że lekarze w PL żyją na jakiejś osobnej planecie, gdzie stawka 600 pln/h jest ledwo warta splunięcia, podczas gdy dla reszty kraju nawet to 60 pln/h średniej krajowej jest często nieosiągalne.