Bakalarska
hejto.plNo więc wybrałem się na fotospacer po Bakalarskiej. To Wietnamska, do niedawna, enklawa w Warszawie, czy raczej jedna z enklaw. Piszę do niedawna, bo zaobserwowałem na targowisku sporo osób pochodzenia afrykańskiego i kaukaskiego, więc już nie tylko Wietmaczycy tu handlują. W planach miałem też zakupy w azjatyckich sklepach - te się udały. W przeciwieństwie do spaceru.
Mój aparat z zamontowanym kominkiem delikatnie mówiąc przyciągał spojrzenia handlarzy. Atmosfera chwilami robiła się gęsta, mimo, że nikt nie zwrócił mi uwagi, czułem się z aparatem jak intruz. Oni chyba myśleli, że nagrywam film, nie wiem. Na pewno zaś aparat zawieszony na szyi nikomu się nie podobał i wywoływał emocje. W pewnym momencie pojawił się poborca, który od handlarzy zbierał opłaty. Wraz z nim pojawiło się kilku srogo nampompowanych, byczych karków, którzy chyba mieli stanowić obstawę poborcy. Jeden z nich tak dokładnie przyjrzał się mojemu aparatowi, że na wszelki wypadek schowałem go pod kurtką i tak się mój spacer skończył. Nie chciałem stracić aparatu ani zębów.
Szczęśliwie w pobliskiej, koreańskiej knajpie zjadłem przepyszną zupę, która zrekompensowała mi stres. Później w sklepiku kupilem zapas ryży i kimchi.
Zdjęcia robione Fujifilm X100T
#fotogtafia #tworczoscwlasna









