#anonimowehejtowyznania
Kiedyś na wypoku ten post spotkał się ze sporym zainteresowaniem więc stwierdziłem że napiszę znowu kilka słów o tym co tam słychać u moich bliskich znajomych ze wschodu.
Background: Za młodziaka sporo tułałem się autostopem po wschodzie i poznałem blisko ludzi zarówno z Ukrainy, Białorusi, jak i Rosji. Po wielu tygodniach spędzonych od Brześnia po Sachalin mam o wielu z nich odczucia takie że są to ludzie bardzo zbliżeni mentalnie do ludzi z małej wioski na wschodzie Polski z której pochodzę, aczkolwiek niektóre cechy (zarówno te pozytywne jak gościnność jak i te negatywne jak kombinatorstwo czy korupcja) są w nich bardziej pogłębione niż u wspomnianych Polaków. Są też sporo większe różnice pomiędzy ludźmi z dużych miast i wiosek. Mam też wrażenie że przez ostatnie 30 lat bardzo dużo Polaków miała kontakt z zachodem Europy i zwyczajnie posunęliśmy się cywilizacyjnie mocno do przodu kiedy to oni zostali w miejscu, dlatego też często wydaje nam się że pomiędzy nami jest taka przepaść.
Wracając do opisu tego co tam dzieje się u moich znajomków, zacznę od tych najbardziej interesujących:
- Alex, młody ambitny chłopak lvl 33, mieszka w małym miasteczku pod Moskwą, freelancer działający w IT i robiący do tej pory projekty dla zachodnich klientów. Naprawdę spoko koleś, uczestniczył w przeszłości w protestach antyputinowskich, siedział raz za to w areszcie. Jak zaczęła się wojna to zrobiło mu się bardzo pod górkę, najpierw mu zablokowali możliwość zarobkowania przez zachodnie strony, następnie poblokowali platformy płatnicze przez które klienci mu płacili. Jak jeszcze aeroflot latał rozkładowo za granicę to namówiłem go na ucieczkę najpierw do Kirgistanu a potem do Turcji gdzie mógł sobie otworzyć konto w banku i dalej zarabiać. Niestety szybko się okazało że jego żona ani myśli o dołączeniu do niego za granicą i po jakimś czasie zatęsknił za dziećmi i wrócił do Rosji. Jak tylko zaczęła się mobilizacja na jesieni znowu w popłochu zaczął uciekać, tym razem Gruzja gdzie stwierdził że będzie mu łatwiej i że uda się namówić małżonkę żeby przyjechała tam z dziećmi (podobna kultura język itp). Niestety się okazało że żona (która zresztą zajmuje się tylko dziećmi i nie zarabia) pod wpływem matki i w ogóle cała rodzina żony stoi murem za putinem i w ogóle rosja najlepsza i ani myśli o wyjeździe choćby na tydzień ("po co wyjeżdżać, tu nam dobrze, jak chcesz to jedź sam"). Przez rok wojny nie przemówił do niej żaden argument nawet ten finansowy, Alex twierdzi że jedyna możliwość to odejść od niej ale wtedy jej zemsta jest prawie pewna i już nigdy nie zobaczy dzieci (podobno w Ru jest z tym gorzej niż u nas). Po kilku miesiącach samotnego pobytu w Gruzji Alex stwierdził że kolejnej mobilizacji już raczej nie będzie i że tęskni za dziećmi więc wrócił w na początku roku do Rosji. Mówi że życie w Rosji jest nawet do zniesienia ale ma spory problem z przesyłaniem sobie kasy spoza rosji. Co z tego że ma pieniądze w bankach w gruzji czy turcji jak nie da się zrobić z nich przelewu do rosji, większość zachodnich platform też przestało wysyłać tam kasę. Dochodzi więc do sytuacji że bardzo dobrze zarabiający koleś ma na zagranicznych rachunkach kupę szmalu ale musi prosić matkę o ruble na jedzenie bo nie ma do tej kasy dostępu (z krypto też podobno coraz trudniej). Koleś na początku wojny był bardzo energiczny w rozmowach, miał nadzieję na obalenie putina i zmiany w kraju, teraz jak z nim rozmawiam to mam wrażenie że jest totalnie zrezygnowany i nie widzi szans na lepsze jutro ani dla siebie ani dla kraju w którym mieszka.
Nie wiem czy ktokolwiek dotarł aż tutaj, jeśli spodobał się wpis to dajcie piorun a wrzucę za kilka dni opis pozostałych kilku osób.
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #643d82e95d0028568aacb7c0
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter