3 tygodnie temu umówiłem się z jednym majstrem na przeprowadzenie remontu sypialni. Miało to obejmować przeniesienie gniazdka, włącznika światła o kilka kilkanaście centymetrów, malowanie ścian wraz z sufitem i powieszenie nowego karnisza. Generalnie nie jest to dużo roboty, szczególnie jeśli ktoś robi to na codzień. Jako iż nie urodziłem się w dniu wczorajszym i wiem, że ludzie mają różne podejście co do umawiania się na dany termin, postanowiłem skontaktować się z moim majstrem. Facet oczywiście nie odbiera, nie odpisuje i nawet nie odczutuje wiadomości. Spodziewam się że po ptostu dostał lepszą robotę i mam mnie tam gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.

Stwierdziłem, że jak nie zjawi się w wyznaczinym dniu (jutro) to samemu kupię narzędzia i zrobię to samemu. Nigdy wcześniej nie bawiłem się w remonty i jestem ciekaw co mi z tego wyjdzie.

#remontujzhejto

Pan przyjdzie jutro?

390 Głosów

Komentarze (31)

Kupuj narzędzia i wywalone na majstra - pierwsze płytki jakie w życiu położyłem to fartuch przy remoncie kuchni i wymyśliłem sobie rozmiar 90x90, także od razu na głęboką wodę. Mi się udało to i tobie się uda

@ZohanTSW Jestem elektrykiem przemysłowym od 2003 roku, tę pracę mógłby wykonywać przeszkolony szympans. Brązowe do brązowego, niebieskie do niebieskiego i prędzej czy później zaświeci. W razie czego można zawołać żonę do pomocy:

-Kochanie, chodź na chwilkę. Potrzymaj ten kabelek.

-No i co?

-Czujesz coś?

-Nic.

-Dobra, czyli faza będzie w tym drugim.

@jonas jestem tutaj - niszczyciel dobrej zabawy i humoru dzieci

-Kochanie, chodź na chwilkę. Potrzymaj ten kabelek.

-No i co?

-Czujesz coś?

-Nic.

-Dobra, czyli faza będzie w tym drugim.

Ten żart bawi mnie tylko w dwóch konkretnych przypadkach: albo sami nie znamy się na elektryce, albo z góry zakładamy, że zarówno mąż, jak i żona nie mają zielonego pojęcia o tym, co robią.

Dowcip traci rację bytu, ponieważ w rzeczywistości prąd wcale by tej kobiety nie kopnął - złapała tylko "1 biegun", powinna zamknąć obieg.

@g0r0madska W rzeczywistości to ona jest drugim "biegunem" i pięknie zamknie obwód swoją rezystancją wewnętrzną. Dlatego dotykanie przewodów trakcyjnych kończy się zgonem.


Nie ucz dziada jak charchać, Angouleme, prąd mnie kopnął co najmniej kilkanaście razy w życiu właśnie po dotknięciu tylko jednego kabelka.

@jonas jednak raczej musiałeś zamknąć obwód, tak czy inaczej zadziałał bezpiecznik pewnie bo już byśmy nie gadali, dobrze rozumiem?

>Dlatego dotykanie przewodów trakcyjnych kończy się zgonem.
ale czy też w instalacji domowej?

ale owszem, w domu też łatwo ten obwód zamknąć przez brak kontroli otoczenia - prąd może znaleźć "drugi biegun" w różnych miejscach. Jednak gdy założymy idealne warunki (izolację i opory) to dotknięcie 1 przewodu nie powinno nam zagrozić.

@g0r0madska Zamknąłem sobą właśnie, a bezpiecznik nie zadziałał, bo w systemach typu IT nie ma typowo domowej różnicówki, są tylko bezpieczniki nadprądowe. Między innymi dlatego nie dotyka się niepewnych przewodów dwiema rękami ani spodem dłoni, tylko wierzchem. Zapobiega to odruchowemu zaciśnięciu dłoni i umożliwia szybkie oderwanie jej od przewodu.


To jeden z tych przypadków, kiedy akademicka teoria zostaje brutalnie rozjechana przez przyziemną praktykę.

@jonas 

No nie byłem, nikt nie jest, żaden człowiek nie ma nieskończenie wysokiej rezystancji.

hmm, czy to nie człowiek musi mieć "nieskończenie wysoką rezystancję", a coś innego obok mieć wystarczająca? To izolacja między człowiekiem a ziemią musi być wystarczająco wysoka, aby zablokować przepływ prądu. Przyznałbyś że wiele od tego zależy wiec nie każdego "kopnie" w tych domowych warunkach? Czy jednak sądzisz że zawsze każdego "kopnie". Nie mówię tutaj o tym aby przekonać że to bezpieczne (bo nie jest) jednak chciałbym dojść do prawdy.

@g0r0madska Niektórych jak mnie kopnie i przeżyją, a niektórzy umrą, bo rezystancja to kwestia osobnicza. Wystarczy mieć bardziej wilgotne ręce albo oprzeć się jedną ręką o metalową obudowę urządzenia, drugą dotknąć przewodu pod napięciem i gotowe.


Jedno z najgorszych elektrokopnięć zdarzyło mi się lata temu, właśnie kiedy przedramieniem oparłem się o korpus maszyny, a drugą ręką dotknąłem uszkodzonej obudowy wyłącznika krańcowego pod napięciem 230 V (nie spodziewałem się tego w takim miejscu, zazwyczaj stosuje się napięcie bezpieczne rzędu 24 V, właśnie ze względu na rezystancję skóry człowieka, której tak niskie napięcie nie jest w stanie pokonać). Szturchnięcie poderwało mnie tak jakbym oberwał kopytem wściekłego osła. Zdecydowanie nie polecam takich zabaw.


Poza tym nie zabija napięcie, a prąd. Dlatego ludziom zdarza się przeżyć uderzenie pioruna, bo to bardzo wysokie napięcie, ale nieraz przy dużej dozie szczęścia bardzo niski prąd. Do zabicia człowieka wystarczy 30 mA, a to mniej więcej tyle, ile potrzebuje jedna dioda świecąca do działania. Ulepiono nas z nietrwałej gliny.

@jonas dobra chłopaki bo mnie stresujecie teraz. Porobiłem parę gniazdek w domu, parę lamp. Głupie pytanie amatora - czy jeśli na skrzynce flipnę przełącznik na OFF dla

danego obwodu (czasem całego mieszkania) coś mi grozi? Zawsze staram się też dotknąć przewodu tym śrubokrętem z żarówką zanim coś

porobię (level

przeszkolona małpa )

@TwojStaryJeSuchary Flipnięcie wystarcza, jeśli sam łączyłeś te druty i wiesz, który do którego flipacza prowadzi. Jeśli grzebała tam wcześniej nieokreślona liczba n+1 druciarzy, to dla pewności sprawdź po flipnięciu a przed dotknięciem. Ale nie tym świecącym wkrętakiem, bo to gówno (sfajczy się neonówka w środku i już fałszywie pokaże ci, że przewód jest martwy jak papież) i kup najtańszy multimetr (30-40 zł) w jakimś markecie. Dokładność toto ma umowną, ale różnicę między 10 a 250 V pokaże wystarczająco dokładnie.

@TwojStaryJeSuchary Aha, taki drobiazg jeszcze. Jak już kupisz jakiś multimetr i będziesz go używał nieregularnie, to przed pomiarem napięcia przestaw pokrętło na pomiar rezystancji na najniższym zakresie (do 200 Ohmów) czy tam ciągłości przewodu i zetknij sondy ze sobą. Wykluczysz w ten sposób niewidoczne uszkodzenie sond lub niedociśnięcie ich w gniazdach. Potem przestawiasz na napięcie (V AC), zakres 250 lub wyżej i można mierzyć czy gniazdko na pewno jest wyłączone.


Zależnie od pory dnia, obciążenia sieci albo na przykład gorących instalacji fotowoltaicznych w twojej okolicy napięcie w gniazdku może wynosić zarówno 210 jak i 245 woltów i nie jest to powód do niepokoju. Dopiero powyżej 253 V niektóre sprzęty lubią się wyłączyć dla własnego bezpieczeństwa.

@oneoneone a wyceniał ci już tę robotę?

Generalnie jak dostaniesz instrukcję co czym i w jakiej kolejności to największe co możesz spierdzielic to że pod światło będzie widać zarys bruzdy po przesuwaniu łącznika i gniazdka.

No chyba że nigdy wiertarki udarowej w rękach nie miałeś, to wtedy może się trochę zejść ale i tak warto trochę doświadczenia zdobyć

@oneoneone kurde strasznie tanio policzył, może dlatego się nie pokazał :P
600zł? Sama farba to z 3 stówki, gdzie tam wiertarkę zmieścisz, wiertła, tynk/gips, szpachelkę, papier ścierny, kołki, wałki, pędzel, kuwetę, folie, taśmy itd?


Ale generalnie trzymam kciuki i leć w to

Można też wypożyczyć narzędzia z marketów budowlanych. No i z Marianem Budowlańcem ludzie domy wykańczają od A do Z.

A propos robienia samemu. Potrzebowałem na szybko ogarnąć jakieś mieszadło, a nie będę kupował specjalnie tylko po to, żeby wymieszać kilka litrów zaprawy/tynku. Zrobiłem ze starej śruby i butelki. Działało jak kupne. Aż nie spodziewałem się, że spisze się tak dobrze.

73a400cb-0aff-47a4-b45e-8514fc0c426c

Zaloguj się aby komentować