Kategoria: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Ocena: 7/10
Czy jest sens czytać książki o tematyce OSINTu, kiedy temat ten jest dość płynny? Odpowiedź brzmi: tak. Chodzi o pomysł, zamysł, gdzie i jak szukać danej informacji. To się nie zmienia. Narzędzia, czy funkcjonalności w danych serwisach już tak. Książka dla tych mniej i bardziej zaawansowanych w temacie.
Kategoria: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Ocena: 8/10
To już druga książka Gladwella, która mi podeszła. Kolejna porcja reguł, które rządzą naszym świat. Tym razem o ludziach sukcesu. "Wstawaj wcześnie, podnoś większe ciężary, wystarczy tylko chcieć, Bill Gates to olał studia i został milionerem" i takie inne pierdolety, czytasz jeden z drugim i wiesz jak podbić świat. Tak to nie działa. Obok ciężkiej pracy (minimum 100k h) to trzeba mieć jeszcze "farta". Ten "fart" to kwestia kulturowa. Zespół tego, co jak gdzie mówić, zachowywać się i tak dalej. Jest kapitalny przykład dwóch rodzin: jedna bogata a druga biedna. W tym pierwszy dziecko jest uczone od początku, jak ma wyartykułować swoje potrzeby u lekarza, natomiast te drugie jest wręcz zachęcane przez rodziców do siedzenia cicho i nieprzeszkadzaniu. Dalej jest o poziomie IQ i testach, drużynie hokejowej, czy o gościu, który jest mega inteligentny, ale z racji braku życiowej szansy jedynie, co to wygrywa teleturnieje, a nie jest drugim Oppenheimerem. Różnice kulturowe też mają znaczenie, a rozdział z Korean Air jest tego dowodem. Inaczej mówiąc to, że komuś coś wielkiego się udało to nie czarna magia a ciężka praca plus splot wydarzeń tych dobrych, złych i pół dobrych i tak dalej.
Dzieki za recke…pobieznie - bzdury na resorach…nigdy nie pracowalem ciezko, a w mojej opinii madrze - zawsze zwalnialem sie sie sam a nie bylem wyjebywany.
Przymroz oko na te lekture…u nas ten etos pracy moze byc dyskusyjny¯\_(ツ)_/¯
To jest dobre. Właściwie to taka rozmowa, o tym co autorka napisała w swojej książce "O zmierzchu. Nowe myślenie na nowe czasy". Można by powiedzieć schematycznie, psycholog + Karol Paciorek no to będzie lipa, a tu po 1h gadają całkiem z sensem.
Takim preludium przed większym okresem najazdów barbarzyńców na Rzym to byli Cymbrowie i Teutoni. Taki wstępniak, powiedzmy. Autor opiera tutaj się na wcześniejszych bitew, którzy Rzymianie przegrali. Na zasadzie sprzeczności i tym, co zrobił Mariusz, żeby zreformować armię i nadać jej odpowiedni kształt. Tutaj nie mam na myśli zmiany taktyki, a wysyłanie małych grup żołnierzy przed swoim obozem, tak żeby zobaczyli jak wróg wygląda. Takie urzeczywistnienie, raz, że powodowało wyparcie fantazji i wywołania paniki to jeszcze pomagało utrzymać dyscyplinę. Zmiany w uzbrojeniu również zaszły, ale już po bitwie z Teutonami, a przed z Cymbrami. Mowa o łamiącym pilum po wbiciu się w tarczę. Oczywiście jest rozbudowane wprowadzenie kim był Mariusz, czy Sula jak i stał się w tym okresie Rzym. Powody, dla których Cymbrowie i Teutoni zaczęli "iść" również znalazły swoje miejsce, podobnie jak wskazówka, że lepiej nie rozdzielać swojej armii niemalże "u wrót" wroga.