Zdjęcie w tle

dziadekmarian

Fenomen
  • 184wpisów
  • 2820komentarzy

Zaloguj się aby komentować

@dziadekmarian w tej cenie można już myśleć o kupnie, wcześniej chciał dużo za dużo, z tego co pamiętam to pierwsza cena to było 190€

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dziędobry.


Czasami (coraz częściej) zdarza się, że ktoś zadaje mi pytanie dotyczące perfum. Trudno jest mi odpowiadać na te dotyczące zapachów typu "pussy magnet, tylko taniej". Nigdy mnie te zapachy nie interesowały. Pamiętam hajp na feromony na przełomie lat 90/00. Coś tam niby myślałem, żeby kupić, sprawdzić... ale no właśnie: tutaj za każdym razem wskakiwało to moje dobre wychowanie: "nie oszukuj". Możesz osiągnąć sukces bez trików. Dziś widzę, że to prawda - ani ryj, ani zapach, ani słowa, nie zapewnią nam szczęścia. Co prawda dzięki nim możemy szczęścia dotknąć; jednak utrzymać je - to już całkiem inna para kaloszy. Poza tym nie wszystko, co z początku wydaje nam się naszą najlepszą drogą, taką pozostaje. Zmieniamy się. Nie stoimy w miejscu. To chyba dobry znak.


W przypadku dekantów - proszę spojrzeć na półeczkę/do pudełeczka. Konsekwencje naszych nietrafionych wyborów przepychają się w walce o pierwszeństwo. Ale my jesteśmy już o kilometry dalej w naszej przygodzie.


Dobra, jednak gadamy tu o zapachach.


No i trafia się wreszcie w Twoim zyciu osoba zajarana zapachami. Pyta Cię o coraz bardziej wymagające rzeczy. To nie są pytania o wyższość Madmoiselle nad J'adore. Lecą pytania o perfumy pachnące chlebem, trupem, lasem, ciastem, śpiworem, żeglarzem, okrętem. Zaglądasz więc do szafy: właśnie tej z niechcianymi dziećmi. Tymi, co od trzech lub więcej miesięcy z piąstką w buzi czekają na ten Twój jeden ruch, który wreszcie wpuści upragniony snop światła do pudełka. I (hej, czy to dziwne?) znajdujesz w tym pudełeczku zapach: idealną odpowiedź na precyzyjne pytanie osoby, którą traktujesz bardzo poważnie (przynajmniej w tym roku). Już wiesz, że oddasz go "za darmo". Oczywiście - zdążyłeś już to obiecać.... Jeszcze tylko jeden krok: psikasz go - żeby ostatecznie potwierdzić sobie ten swój idealny zmysł rozpoznawania wyrafinowanych potrzeb ludzi z Twojego otoczenia. I wtedy nagle okazuje się, że ten zapach w c⁎⁎j Ci się podoba...


Chyba nie ma sensu pisać więcej.




#perfumy #gownowpis

@dziadekmarian rel xD Jak oddelegowałem próbki w gratisy to teraz nad nimi rozpaczam. Psikłem się na przykład takim Wood Elementals którego testowałem tylko na samym początku mojej kariery, i to w sumie mega za⁎⁎⁎⁎sty zapach jest xD

Zaloguj się aby komentować

Xerjoff Mamluk


Miałem w życiu tę niewątpliwą przyjemność być obecnym podczas zbioru miodu. Spróbować tej lejącej się z plastra cieczy zanim jeszcze zgęstniała. To był dobry czas w moim życiu. Zaś osoba, która mi to wszystko pokazała, znaczyła dla mnie bardzo wiele. Podczas jednego z tych zbiorów dzień był wyjątkowo piękny a pszczoły nadzwyczaj spokojne – stąd sam zbiór odbywał się bez użycia dymu.


Mamluk to w mojej przygodzie pierwsze perfumy, które do złudzenia odwzorowują zapach świeżo odsklepionego plastra wielokwiatowego miodu, wyjętego prosto z ula. I wcale nie zdziwiłbym się, gdyby były jedyne. Mógłbym się doszukiwać zapachu ściany czy rozgrzanej w słońcu farby; albo narzekać, że nie ma tu ani śladu woni pozostawionej przez dymiarkę (która najczęściej jest niezbędna podczas zbioru). Jednak wobec tych oczywistych skojarzeń czepianie się takich szczegółów nie ma sensu, bowiem zapach rzeczywiście przeniósł mnie do konkretnego miejsca i konkretnej chwili. Mój nos mówi: nie do wiary.


Na pewno jest to genialna replika spektakularnej chwili z życia pszczelarza. Czy jednak nadaje się do noszenia? Nie wiem. Jest dość słodko; w późniejszej fazie można go pomylić z jakimś tytoniowcem, więc zapewne nadaje się dla fanów tytoniowych zapachów.


Sentymentalnie 10/10. Jako coś do noszenia - nie śmiem dać mniej, niż 8. Czy to pachnidło przekonałoby starożytnych Mameluków? Myślę, że tak.


dzienx @CheemsFBI

bc934f1a-4bb0-4af0-9aff-2b23b74d4074

@dziadekmarian najbardziej pszczelarskie perfumy jakie znam, to Beaute du Diable Les Liquides Imaginaires. Nazwa wylosowana z kapelusza, cóż poradzić, lecz w środku flaszki odnajduję wzorowo odtworzony zapach propolisu. Kto miał przyjemność zaciągnąć się aromatem otwartego ula, albo powąchać zeskrobany z ramek propolis, ten zrozumie ten zapach.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wyobraźmy sobie taką sytuację: trzech cyganów jedzie rowerem po czekoladę. Oczywiście jednym rowerem, bo dlaczegóż by dwoma. Jest z górki, mkną dość prędko. Jadą po jedną czekoladę. I oczywiście jeszcze nie wiedzą, po jaką. Albo nawet po którą.

W pewnej chwili mijają Supersam i jeden z cyganów krzyczy:

-Tato, skręcamy w prawo!

Ale nie skręcają w prawo, bo w międzyczasie ktoś już zdążył zapierdolić kierownicę.


Marc-Antoine Barrois - cyGanymede


O Ganymede czytałem już nie raz. Z opowieści odebrałem to pachnidło jako dość polaryzujące, przy czym utożsamiałem się bardziej z tymi przychylnymi opiniami. Tak sobie wyobrażałem nasze spotkanie: polubimy się. Od MAB do tej pory poznałem jedynie Encelade – moim zdaniem dość spektakularny i oryginalny zapach. I tak, jak się spodziewałem: z Ganymede nie jest inaczej.


Już w otwarciu poczułem tę, opisywaną niejednokrotnie, świeżo pomalowaną ścianę. Ale nie taką z pędzlem przyklejonym do parapetu i zdeptaną popielniczką na środku pokoju. To świeżutko pomalowana ściana w czystym pokoju. Lekkiej kwaśności w otwarciu dodaje mandarynka – choć tu akurat się wymądrzam, bo ja czuję cytrynę. A ten słynny ni-to-drzewny ni-to-lakierowy niuansik (kojarzący mi się trochę z Bois Imperial) to prawdopodobnie połączenie osmantusa (w tym przypadku wończa pachnąca) z akigalawood. No i niby syntetyk, chemol... jednak akigalawood jest tak naprawdę produktem oksydacji enzymatycznej (brzmi groźnie, choć to tylko utlenienie) olejku paczulowego a następnie wyekstrahowania stamtąd kilku ciekawych substancji, m.in rotundonu (produkt oksydacji alfa-guaienu zawartego w olejku paczulowym), który to naturalnie występuje na przykład w drewnie agarowym, pieprzu czy (w mniejszej ilości) winie. Olejek pozbawiany jest również substancji nadającej mu ziemisty charakter - tak naprawdę to c⁎⁎j jeden wie, która to substancja, bo jest ich tam dość dużo. Na pewno więcej, niż cyganów na rowerze.


Zatem paczula okradziona z nut ziemistych daje nam taki drewniano-czekoladowy, lekko słodkawy niuansik. Nie skręca ani w lewo, ani w prawo; mandarynka znika niczym kierownica z roweru i na kilka godzin zostajemy z nieofensywną i nawet dość elegancką, drzewno-czekoladowo-miodową bazą.


Gdybym był cyganem, swoim dzieciom dawałbym imiona pochodzące od nazw księżyców Jowisza i kazałbym im orbitować wokół siebie w drodze na zakupy. Ganimedes byłby tym, który rozmawia z panią przy kasie.


6/10 (niestety, mam coś z tym akigalawoodem na pieńku)


Za uprzejmością @CheemsFBI


#perfumy #recenzjeperfum #heheszki

5e4013c2-337c-480e-a137-53c4e0b91c8c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Za uprzejmością @CheemsFBI


morza szum

ptaków śpiew

zakręć kran bo cieknie zlew

łoskot fal

śniady tors

specjal w puszce, chleb i dorsz

szłaś przez skwer

z tyłu pies

pachniesz jak wędzony leszcz

morza szum

ptaków śpiew

skąd tu, k⁎⁎wa, tyle mew


Jak widać, niewiele nadmorskich wspomnień mam w zanadrzu. Jestem raczej leśnym/górskim podróżnikiem. Bliżej mi do małych strumyczków czy leśnych rozlewisk niż do monumentalnych akwenów. Podobnie morskie/wodne zapachy to nie do końca był mój typ przygody i jakoś do niej nie tęskniłem. Jednak trudno tęsknić do czegoś, czego się nie zna.


Profvmvm Roma – Acqua di Sale zdecydowanie zmienia moje spojrzenie na wodne zapachy o 180, a może nawet i o 360 stopni (Celsjusza oczywiście). Pierwszy niuch od razu przeniósł mnie na estoński przylądek Purekkari, którego zachodni brzeg wręcz usłany był morskimi algami w dniu, w którym to miałem niewątpliwą przyjemność tam przebywać. Wysychające w słońcu algi oraz sól osadzająca się na parujących kamieniach – w Acqua di Sale naprawdę to czuć. Ponadto (gdybym nie spojrzał na nuty) można się doszukać czegoś na podobieństwo anyżu oraz delikatnie skórzanych nut. Całość owszem, jest przestrzenna, wodna i słona. Ma jednak w sobie również nutę ulotnej słodyczy w ilości, którą nawet najbardziej zagorzały hejter słodkich ulepów określi jako “nieduża”. Trzeba zaznaczyć, że nie jest to świeżak; określiłbym go nawet jako dość ciężki i zalegający.


Okazuje się, że nawet w tak małych pieniądzach da się zrobić coś oryginalnego. A tak na serio: czy zapach jest wart tych 11 złotych za mililitr? W mojej ocenie jest, choć z flakonem zapewne utknąłbym na długo. Natomiast dziesięciomililitrową odlewkę szanowałbym i oszczędzał na specjalne okazje – to dlatego, że zapach jest naprawdę oryginalny i osobliwy. Trzeba również wspomnieć, że cholernie wydajny i bardzo trwały.


zapach: 8/10

oryginalność: 9/10


#perfumy #recenzjeperfum

23193d17-e241-4d62-8712-1c3ceb42e21e

AdS, to moje Top 10. Przykład bardzo prostego zapachu, zupełne przeciwieństwo arabskiego bizancjum. Są jednak okazję, w których taka prostota jest wręcz porządana. Trwałość dwa prysznice.

Zaloguj się aby komentować

Muszę Państwu powiedzieć, że czuję się dziś trochę tak, jak pod koniec jakiegoś przeeedługaśnego, epickiego RPG. Kiedy odkryłem Safari Extreme, to przeczuwałem, że ostatni rozdział jest blisko. No i dziś napierdalam się z jednym z finałowych bossów - Yas Almas. Początek to kardamon - łudząco podobny do tego w African Leather. Jednak w owocowym, lekko kremowym otoczeniu. Jest tu ta (znana mi od niedawna) arabska gładkość. Zapach niesamowity. Wrzucam przy okazji #conaklaciewariacie - choć wiem, że dla niektórych to już prawie koniec dnia, ja dopiero się rozkręcam Miłego wieczora/ru!


edit: zapomniałem dodać, że oczywiście każda dobra gra ma jakiś DLC i masę subquestów, więc jeszcze się razem pomęczymy


#perfumy

a64b9aa5-5538-43af-ba71-4aaa141f4d09

@dziadekmarian dzisiaj były 3 strzały Roja Fetish Parfum- zawsze zapewni mi wolne miejsce w poczekalni do stomatologa i skróci wizytę do niezbędnego minimum xD

@dziadekmarian Dziś rano do pracy nie wleciało nic, daje wszystkim odpocząć od fougerowego ciągu od początku roku. Po pracy wleciał Acqua di Gio edt, rzeczywiści nie jest najgorzej z najnowszymi wypustami, ale też szału nie ma. Na dobranoc na testy YSL Libre Parfum i liczę na sen, w którym mi Dua Lipa z reklamy tańcuje na narządzie kopulacyjnym . Pora iść spać by jutro móc od 7.00 pomęczyć ludzi w pracy klasykami perfumowymi z ubiegłego wieku, od nowego roku zero zahamowań, ale na razie oszczędnie z aplikacją. Pozdrawiam

@RumClapton Bardzo fajne plany xD Jednak uważaj Kolego na sny z Duą - Panna Lipa wciąż jest zaniepokojona ilością polskich faszystów (w tej chwili jest to jakieś 13 osób), zatem ważne może być to, w jakim obuwiu będzie Ci po tym wszystkim skakać AdG wciąż nie znam (albo nie pamiętam), ale jest jakiś plan, żeby spróbować Miłego poranka!

@dziadekmarian Skąd info o faszystach?

A może i w szpilkach skakać, to tylko sen ( ͡° ͜ʖ ͡°)

ADG polecam od razu całą linię poznać, fajne świeżaki, dla mnie Profondo top mimo że pierwsze testy wypadły nudno to teraz jest to taki dumb reach.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Co ten Lucjan znowu...


Czy warto sprawdzić cokolwiek z Merchant of Venice? Nie wąchałem nic, choć miałem na celowniku Perfumehub trzy pozycje - i wszystkie są teraz na porządnym dropie: Arabesque, Andalusian Soul oraz Vinegia 21. I być może kupiłbym na rozbiórkę (niszowe wszystko zjedzą),ale czy warto próbować czegokolwiek od nich? Dzięki za ewentualne odpowiedzi lub nawet za celowe milczenie BTW: w ostatnim miesiącu przybyło nam dwóch użytkowników. Hurraaa!


Lucjan, albo Ty sam powiedz.


#perfumy #themerchantofvenice

65f41fd8-dee6-45f8-a0a8-e0433b5e70dd

@dziadekmarian Vingale 21 nie testowałem ale Arabesque to taki tam klonik Tobacco Vanille który ma dodatkowo akordy śliwki i imo jest ciekawsyz od Tomcia. Andalusian Soul testowałem na bloterze i pachniał cudownie dopóki nie zaaplikowałem na nadgarstek. Po aplikacji wyszło dużo zakurzonej i plastikowej bazy a słodkie nuty rumu nie były w ogóle wyczuwalne. Na damskiej skórze było nieco lepiej ale nie na tyle żeby kupować flakon.

Zaloguj się aby komentować

@dziadekmarian Jak zobaczyłem wczoraj ten korek to 3 razy oczy przecierałem, bo nie mogłem uwierzyć w to co widzę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#perfumy #perfumerie


Moi drodzy! Czy są takie miejsca, które regularnie odwiedzacie w celu sprawdzenia promek, nowości, zwrotów lub może używanych egzemplarzy? Lub takie, które po prostu lubicie? Zatem: Wasze ulubione sklepy na świecie. Oczywiście, jeśli nie jest to tajemnica. Ja mam dość krótki staż, ale w paru miejscach już kupowałem.


Moje ulubione miejsca to:


1. ta grupa (no lubricant needed)

2. Luxury For Less (najwięcej przejebanej kasy; ciekawe rzeczy w przedsprzedaży)

3. Nilafar du Nil/Athena Fragrances (przemiła obsługa i zaskakująco dobra jakość składników w tych cenach)

4. Perfurorum (kilku użytkowników: Lukebor, sciemniacz i paru innych, których tam stalkuję)


Dzięki z góry! Mam nadzieję, że temat przyda się nie tylko mnie

ac2611ef-26a2-48b8-8728-5537f687026d

@dziadekmarian ja regularnie goszcze na parfumo, perfuforum i oczywiście hejto, z czego dużo kasy leci na tym pierwszym, poza tym kilka sklepów w obserwacji

Zaloguj się aby komentować