Zdjęcie w tle

anonimowehejto

Osobistość
  • 212wpisy
  • 253komentarzy

#anonimowehejtowyznania


Dobra walić to - Mam to gdzieś jak to pytanie zostanie odebrane i czy większość pomyśli ze to bajt. Pytam bo na wykopie by mnie zjechali a tutaj te wasze anonimowe jakoś dziwnie trzyma poziom.


Pytanie do niebieskich którzy albo potrafią się przyznać albo nie - jak sobie radzicie ze świadomością że nie macie się czym szczycić tam na dole? Inaczej mówiąc - jak sobie poradzić z blokadą przeciętnego penisa? Nie, nie mam na myśli mikro czy innych schorzeń czy chorób. Mam na myśli 9-11 cm. Dlaczego pytam? A no bo jestem w miarę przystojnym gościem (żaden k⁎⁎wa Alvaro) ale w miarę fajny gość. Ćwiczę pare razy w tyg. i uważam się za spoko gościa z sylwetki. Żaden koks czy coś. Zwykły typ z lekkim zarysem. Różowym się podobam ale za każdym razem kiedy wejdę w głębsza relacje, mam blokadę bo boje się pieprzonego seksu. Tak. Boje się rozczarowania.


Te całe social media itd. wyprały mi mózg bo od dłuższego czasu, przy każdym kontakcie z płcią przeciwną, moje myśli wychodzą w przyszłość i zaczynam myśleć o tym ze jak dojdzie do bliższego spotkania, to każdy mój atut mężczyzny zniknie w cieniu tego ze (nazwijmy rzeczy po imieniu) mam małego. Jasne pewnie bajt. Nie, nie jest to bajt. Mam taka schize ze zaczynam unikać bliższych spotkań. Sytuacja - laska śliczna. Bardzo fajna. 3 randki za nami. Idziemy do mnie i jest fajnie. Rozmowa się kleji i jesteśmy po kilku drinkach. Niby wiecie, Netflix and chill, ale gdy już się całujemy i czuje ze do czegoś dojdzie, no cholera blokuje się bo boje się ze myśli ze jej nie znam ale oceniając jej ciało i charakter, jestem w stanie ocenić ze była w kilku związkach i boje się ze pewnie będę na końcu jej listy jeśli chodzi o „doznania”.


Tldr: mały penis i jak sobie przeciętny facet ma poradzić z ta myślą przy bliższych kontaktach.


#problemypierwszegoswiata #niebieskipasek #seks #anonimowe





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #64419c5c5d0028568aacbb71

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


panowie z duzy #wzrost tez macie tak ze jak idziecie ulica/ w sklepie/galerii itp to bardzo czesto #kobiety nawiazuja z wami kontakt wzrokowy? kiedys na to nie zwracalem uwagi ale z racji ze mam 201cm, praktycznie kazda kobieta zerka, usmiecha sie lub widac ze obczaja. nie robi to juz na mnie wrazenia bo przyzwyczailem sie do tego ale pytanie czy tez tak macie? #logikarozowychpaskow #tinder





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6440ffab5d0028568aacbb12

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Kiedyś na wypoku ten post spotkał się ze sporym zainteresowaniem więc stwierdziłem że napiszę znowu kilka słów o tym co tam słychać u moich bliskich znajomych ze wschodu.


Background: Za młodziaka sporo tułałem się autostopem po wschodzie i poznałem blisko ludzi zarówno z Ukrainy, Białorusi, jak i Rosji. Po wielu tygodniach spędzonych od Brześnia po Sachalin mam o wielu z nich odczucia takie że są to ludzie bardzo zbliżeni mentalnie do ludzi z małej wioski na wschodzie Polski z której pochodzę, aczkolwiek niektóre cechy (zarówno te pozytywne jak gościnność jak i te negatywne jak kombinatorstwo czy korupcja) są w nich bardziej pogłębione niż u wspomnianych Polaków. Są też sporo większe różnice pomiędzy ludźmi z dużych miast i wiosek. Mam też wrażenie że przez ostatnie 30 lat bardzo dużo Polaków miała kontakt z zachodem Europy i zwyczajnie posunęliśmy się cywilizacyjnie mocno do przodu kiedy to oni zostali w miejscu, dlatego też często wydaje nam się że pomiędzy nami jest taka przepaść.


Wracając do opisu tego co tam dzieje się u moich znajomków, zacznę od tych najbardziej interesujących:


  • Alex, młody ambitny chłopak lvl 33, mieszka w małym miasteczku pod Moskwą, freelancer działający w IT i robiący do tej pory projekty dla zachodnich klientów. Naprawdę spoko koleś, uczestniczył w przeszłości w protestach antyputinowskich, siedział raz za to w areszcie. Jak zaczęła się wojna to zrobiło mu się bardzo pod górkę, najpierw mu zablokowali możliwość zarobkowania przez zachodnie strony, następnie poblokowali platformy płatnicze przez które klienci mu płacili. Jak jeszcze aeroflot latał rozkładowo za granicę to namówiłem go na ucieczkę najpierw do Kirgistanu a potem do Turcji gdzie mógł sobie otworzyć konto w banku i dalej zarabiać. Niestety szybko się okazało że jego żona ani myśli o dołączeniu do niego za granicą i po jakimś czasie zatęsknił za dziećmi i wrócił do Rosji. Jak tylko zaczęła się mobilizacja na jesieni znowu w popłochu zaczął uciekać, tym razem Gruzja gdzie stwierdził że będzie mu łatwiej i że uda się namówić małżonkę żeby przyjechała tam z dziećmi (podobna kultura język itp). Niestety się okazało że żona (która zresztą zajmuje się tylko dziećmi i nie zarabia) pod wpływem matki i w ogóle cała rodzina żony stoi murem za putinem i w ogóle rosja najlepsza i ani myśli o wyjeździe choćby na tydzień ("po co wyjeżdżać, tu nam dobrze, jak chcesz to jedź sam"). Przez rok wojny nie przemówił do niej żaden argument nawet ten finansowy, Alex twierdzi że jedyna możliwość to odejść od niej ale wtedy jej zemsta jest prawie pewna i już nigdy nie zobaczy dzieci (podobno w Ru jest z tym gorzej niż u nas). Po kilku miesiącach samotnego pobytu w Gruzji Alex stwierdził że kolejnej mobilizacji już raczej nie będzie i że tęskni za dziećmi więc wrócił w na początku roku do Rosji. Mówi że życie w Rosji jest nawet do zniesienia ale ma spory problem z przesyłaniem sobie kasy spoza rosji. Co z tego że ma pieniądze w bankach w gruzji czy turcji jak nie da się zrobić z nich przelewu do rosji, większość zachodnich platform też przestało wysyłać tam kasę. Dochodzi więc do sytuacji że bardzo dobrze zarabiający koleś ma na zagranicznych rachunkach kupę szmalu ale musi prosić matkę o ruble na jedzenie bo nie ma do tej kasy dostępu (z krypto też podobno coraz trudniej). Koleś na początku wojny był bardzo energiczny w rozmowach, miał nadzieję na obalenie putina i zmiany w kraju, teraz jak z nim rozmawiam to mam wrażenie że jest totalnie zrezygnowany i nie widzi szans na lepsze jutro ani dla siebie ani dla kraju w którym mieszka.

Nie wiem czy ktokolwiek dotarł aż tutaj, jeśli spodobał się wpis to dajcie piorun a wrzucę za kilka dni opis pozostałych kilku osób.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643d82e95d0028568aacb7c0

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


cos mi sie dzisiaj przypomnialo, niezbyt fajne wspomnienie....


lata 90 to byly w Polsce ciekawe czasy, z jednej strony zachlysniecie zachodem z drugiej jeszcze resztki czasow minionych. w tv lecial fantastyczny serial dla mlodziezy tajemnica Sagali. pamietam jak dzis odcinek 12 - bodajze ostatni, tej serii. i scena gdzie dwojka bohaterów wbija na istną uczte. dostaja duze szklany cocacoli, nastepnie fure frytek, burgerów i na koncu ze 4 ogromne pizze.


pamietam tą scene jak dzis, patrzylem na to i nie dowierzalem, ze takie jedzenie istnieje. pamietam nawet skurcz brzucha, z glodu, uczucie tak ciezkie do opisania - bo moze jedynie zrozumiec ten kto chodzil glodny. mialem wtedy jako dziecko naprawde ciezko, a sucha bulka z plastrem chleba to rarytas. widok tego zarcia byl dla mnie nieczym widok amerykanskiego kosmonauty ladujacego na ksiezycu. serio. jak to wspominam ogrania mnie przygnebienie, ze codzilem wtedy glodny, mialem jedna pare spodni na caly rok szkolny....


dzis znalazlem ta scene na youtube. dzis nie robi to wrazenia a wrecz moze obrzydzac, te frytki, pizza niczym najgorsza odgrzewana mrozonka, czy burgery - gotowce. ale wtedy uwierzcie, to bylo jak ogladanie 10 gwiazdkowego dania w lokalu michelin.


czesto wracam myslami do tamtych chwil, wspominam to uczucie - glownie gdy mam jakis kaprys i chce kupic jakas pi⁎⁎⁎⁎le ze pare tysi, zastanawiam sie i dziekuje ze los pokierowal mnie inaczej i ze moje dzieci nie zaznaja tego uczucia.


pielegnujcie to co macie, nawet jesli wydaje sie wam ze niejest tego za duzo to uwierzcie ze dla innych wasza podloga moze byc sufitem ktorego nie osiagna przez cale zycie.


#filmy #seriale


to ten fragment


https://youtu.be/RdlJnoRb1rw?t=1000





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643d314e5d0028568aacb77c

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

1542761e-2e78-46ca-b2e3-2ca7de182007

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Moje pytanie jest poważne, nie chcę tutaj gimbohejtu tylko konstruktywne odpowiedz.


Ja wiem, że dzisiejsi młodzi ludzie maja problem z kupnem nieruchomości (dzisiejsze ceny są nierealne jak ktoś wchodzi na rynek), pytanie do dzisiejszych 30 Latków. Jak się opieprzaliscie, że do dzisiaj nie macie swojej chaty?


Ledwo co mam średnie wykształcenie (w sumie to niezdalem w technikum i poszedłem do zawodowki plus jakies studium by mature aby zdać) rodzice nie dali mi ani grosza a w swoim życiu mieszkam już w 3 mieszkaniu. Nie mam żadnego kredytu, kasę mam z pracy na budowie plus dodatkowa kasa ze sprzedaży wcześniejszych mieszkań. Co Wy robiliście z kasą zamiast ja inwestować?


#nieruchomosci #pytanie





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643b50575d0028568aacb6e6

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Mój życiowy paradoks - pomogłem przyjacielowi pokonać demona o nazwie alkoholizm a demon ten wrócił i opętał mnie.


Kilka lat tematu mój przyjaciel zmagał się z potężna choroba alkoholowa która dosłownie krok po kroku, zabierała mu cześć jego życia. Wiecie pewnie jak to jest wmawiając sobie „to tylko 2-3 piwa po pracy. Należy się”, a kończysz na mocniejszym alkoholu co wieczór, dopełniając sobie popołudnia szybkim piwkiem w toalecie w pracy. Tak zaczynała się przygoda ciągłej, kilku letniej wojny między alkoholem a moim przyjacielem. Taki koń trojański przynoszący ulgę, odprężenie i uczucie ze możesz więcej będąc pod wpływem. Trwało to dość długo lecz po dość długiej wojnie, przegranych wielu walkach, ta ostateczna skończyła się naszym zwycięstwem.


Było to kilka lat temu. Przyjaciel zmienił prace, miasto i zainteresowania (choć kontakt pozostał lecz odległość i obowiązki robią swoje). Ja niestety straciłem coś ważnego w życiu co spowodowało ze to tym razem ja jestem Troją.


Wiecie co jest najgorsze? Ze jestem swiadomy konsekwencji, tego jakie skutki alkoholizm ze sobą niesie, lecz nadal sięgam po to żeby zapomnieć lub choć trochę „ogłupić” swój mózg by myśli które po trzeźwemu przechodzą przez moja głowę, zamilkły. Alkohol jest moim budowniczym który za każdym razem stawia mór który choć na chwile stara się zatrzymać lawinę smutku i wspomnień.


Chce się leczyć lub iść po pomoc ale co wtedy? Utracę moc odseparowania rzeczywistości od „siebie” i będę musiał walczyć z codziennością, stawiać czoła temu czego stawiać czoła nie chce.


Chce zapomnieć ale nie wiem jak…


#alkoholizm #wyznanie





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643af5615d0028568aacb63d

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

90a75f39-bca9-4f4a-b171-9b0acc7fbe1f

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Znamy się 18 lat, od ponad 12 jesteśmy razem. Od kilku lat to co się stało z partnerem i naszym związkiem dosłownie niszczy mi życie, dołuje i zatruwa. Bardzo się zmienił, do tego stopnia że czuję że jestem z innym człowiekiem. Kiedyś był aktywny, towarzyski, pozytywny, dało się z nim rozsądnie rozwiązywać konflikty i trudności życiowe. Dzisiaj - zamknięty w sobie, najchętniej nigdzie by nie wychodził i z nikim nie rozmawiał. Stał się radykalny w poglądach, gdy zacznie jakiś temat np. polityczny to się odpala, podnosi głos, gdy nie podzielam jego argumentów to się obraża że nie uważam dokładnie tak jak on.


Kiedyś kłótnie rozwiązywaliśmy bardzo szybko, dziś on nie ma problemu nie odzywać się do mnie tydzień, dwa. Ja jestem osobą która nienawidzi się kłócić i szybko dążę do wyjaśnień i zgody dlatego nawet wbrew sobie idę do niego i pierwsza wyciągnę rękę mimo że to on sprawił mi przykrość. Przez to niestety "nauczyłam" go że to on zawsze jest górą, on nie musi wychodzić z inicjatywą bo ja i tak w końcu przyjdę bo inaczej mnie to niszczy. Doszło do tego że ja uważam na każde słowo, byle go czymś nie zdenerwować i wywołać konfliktu o pierdołę, a ja już nie mogę liczyć na to samo. Moja asertywna postawa nie działa, gdy dążę do rozmowy, wyjaśnień, gotowa na kompromisy jednocześnie dbając o swoje uczucia, bo tylko jest dobrze kiedy jest 100% tak jak on chce, tylko wtedy jest dobrze i żyjemy normalnie.


Męczy mnie to życie na szpilkach, uważanie na wszystko i dopasowywanie się pod niego. Jest mi przykro że moje potrzeby nie są spełniane i rozumiane.


Powiecie że ma depresję, coś go dręczy, ma problemy. Owszem, ostatnie lata były dla nas bardzo ciężkie, musieliśmy mierzyć się z wieloma przeciwnościami, z wieloma walczymy do dziś. Ma problemy w pracy i ze zdrowiem które wspólnie staramy się naprawiać. Ale do niego nie da się dotrzeć, przetłumaczyć że to nie oznacza że można nasz związek totalnie odłożyć na bok, nic nie robić razem, prowadzić tak rozmów. Nie daje się namówić na terapię czy wizytę u specjalisty, "bo on nie będzie komuś obcemu się zwierzał z problemów i nikt go i tak nie zrozumie". Wielokrotnie przedstawiałam swoje argumenty, na wszystkie sposoby próbowałam dotrzeć ale nic. Ja nie wiem co z tym człowiekiem się stało, bo kiedyś tak nie było.


Jedyną sferą która u nas bezbłednie działa jest seks. Mam wszystko czego kobieta mogłaby oczekiwać w tej kwestii. Doszło do tego, że zaczęłam traktować to jako używkę. Sama bardzo często inicjuję zbliżenia, żeby cokolwiek jeszcze poczuć w tym związku... Tak wiem jak to brzmi i że jest to niezdrowe, słabe. Ja chcę po prostu zatracić się, poczuć emocje, bliskość, jedność, mieć resztkę tego kim byliśmy kiedyś. Gdy pomyślę sobie o tym jak prowadziliśmy życie kiedyś, jak rozmawialiśmy, jak spędzaliśmy czas to chce mi się płakać. Często gdy wychodzę na zakupy albo spacer to szlocham sama do siebie, bo w domu on się irytuje. Jest znieczulony i zobojętniony na mój płacz.


Rozstawać się bym nie chciała bo wciąż mam w pamięci jak było kiedyś, wciąż się łudzę że to tylko przejściowe i jak tylko wyjdziemy z problemów to wróci dawny on. Ale z tyłu głowy mam świadomość że nie mogę żyć przeszłością i muszę patrzeć jak jest teraz, że on się mógł zmienić już na zawsze. Że nigdy już nie będziemy potrafili normalnie rozmawiać, że już zawsze będę musiała ustępować, uważać na to co przy nim mówię, robię, nie być sobą i rezygnować z rzeczy które bym chciała robić czy przeżywać bo on nie chce. Też po takim czasie rozstania nie są łatwe, łączy nas bardzo wiele spraw, jak pomyślę o przeprawie przez to, to robi mi się słabo.


Jestem nieszczęśliwa.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643968835d0028568aacb564

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Nie umiem przestać pić. Pije 5ty dzień z rzędu albo jakos tak sam nie jestem pewien. O ile dziś jest piątek to za dwa dni idę do pracy i zaczynam panicznie się bać że nie wytrzeźwieje . Myślę czy nie iść do mamy żeby schowała mi karty płatnicze. Moze do brata zadzwonię, moze on by ogarnął. Partnerka raczej nie da rady, Jezu a było już tak dobrze... #alkoholizm





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6438b72f5d0028568aacb4bf

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Jestem trochę zagubiony, nie mam nikogo z kim mógłbym pogadać, doradzić sie. Zastanawiam sie czy dramatyzuje, czy powinienem się leczyć. Chodzi o mój związek. Zastanawiam się czy to ja jestem tym złym który krzywdzi swoją partnerkę i zwala na nią winę mimo ze to ja popełniam bledy czy zostałem może zmanipulowany by tak myśleć a sednem moich problemów jest moja kobieta?


Jestem z kobieta już 4 rok, poznałem ja w wieku 26 lat. Nasza relacja zaczęła się bardzo w porządku. Od początku dogadywałem się z nią jak z żadna inna kobieta, chciała mnie bliżej poznać, naprawdę była mną mocno zainteresowana i czułem się przy niej po prostu sobą. Nie musiałem usilnie kogoś udawać, byłem sobą, akceptowała moje hobby, pasje, długie godziny pracy. Mieliśmy spięcia ale potrafiliśmy merytorycznie o nich dyskutować, dochodząc do kompromisów. Rozumieliśmy nasze potrzeby i staraliśmy się być wobec siebie wyrozumiali, wspierać siebie nawzajem. Nie było nigdy miedzy nami zgrzytów finansowych, oboje zarabialiśmy dobrze, dzieliliśmy sie kosztami. I tak jest do dzisiaj.


Moja partnerka jest dla mnie w zasadzie bardzo dobra. Ufam jej, nigdy by mnie nie zdradziła bo i tak za często z domu nie wychodzi, zreszta nie boi się mi mówić z kim pisze na messengerze i mam dostęp do jej konta, zwierzam się jej z problemów, jest dla mnie wsparciem emocjonalnym kiedy tego potrzebuje. Zawsze byłem pracowity już zanim ja poznałem i bardzo to akceptuje, okres 20-26 lat spędziłem sam głównie na przelotnych relacjach i samodoskonaleniu się, rozwoju zawodowym. Próbowałem wejść w poważny związek ale zwyczajnie mi się nie udawało. Ten aktualny związek jest moim pierwszym poważnym.


Wszystko wydaje sie idealne i wręcz bez skazy prawda? I chyba w tym jest problem bo czasami mam wrażenie ze to są tylko pozory. Jestem tym związkiem zmęczony, chyba mam depresje a to co na nią się złożyło to błędne decyzje które podjąłem i presję która czułem ze strony mojej partnerki. Po paru latach zacząłem być ciagle oceniany i miałem wrażenie ze partnerka usilnie chciała mnie zmienić, naprawić. By ja zadowolić, słuchałem jej uwag czasami bardziej niż moich własnych potrzeb czy intuicji. Zacząłem sie izolować by trochę zwolnić tempo, uspokoić się, przemyśleć decyzje bo moja głowa zwyczajnie już nie dawała rady momentami. Moja umiejetność w podejmowaniu nowych decyzji została naruszona, moja pewność siebie zachwiana mocno, nie posiadam w sobie takiej wiary w siebie i optymizmu jak w okresie 20-26. Czy to wina związku? Nie wiem. Związek uczy mnie wiele ale są tez lekcje dosyć bolesne i kosztowne. Kilka przykładów wymieniona w punktach:


  • Moja dziewczyna nie cieszy sie z moich osiągnięć jakoś bardzo, a czasami mam wrażenie ze bardziej mi zazdrości i ze mną rywalizuje,

  • Nasze wspólne decyzje bardziej kierowane są tym by to jej pasowało, a nie nam lub mi, np. Wynająłem mieszkanie większe i droższe w centrum Warszawy by zamieszkać tam razem, pochłaniało to 35% moich zarobków zamiast wziąć tansze mieszkanie na Pradze które było dużo tansze i które mi pasowało, ostatecznie się nie wprowadziła bo uznała ze mieszkanie jest jednak zbyt małe,

  • Frustruje sie z byle powodu i zrzuca emocje na mnie jakbym to ja był wszystkiemu winny, jakby to była moja wina ze nie ma przyjaciółek i ze czuje się samotna, traktuje mnie trochę jak swojego prywatnego psychologa, co chwile się żaląc,

  • Ciagle mnie poucza i ocenia, wymaga ode mnie wiele, nie zauważając tego co już teraz robie dla niej,

  • Gdy pojawia sie kryzys zarzuca mi ze mam depresje i powinienem sie leczyć,

  • Czuje sie czasami tak jakby jedyna rzeczą która powstrzymywała ja od szczęścia jestem ja sam,

  • Jest egoistka, woli opowiadac o sobie zamiast słuchać to o czym ja mam do powiedzenia, a nawet gdy słucha lata gdzieś w myślach z dała od konwersacji (jeden z powodów dla których czuje się tak samotna, bez przyjaciółek)

  • Wywiera na mnie ciągła presję a ja juz mam dosyć, padam, a staram sie jednak bardzo,

  • Dyskredytuje moja wiedzę przez co czasami jest mi wstyd samego siebie np ostatnio mieliśmy problem z fachowcami podczas remontu mojego mieszkania które kupiłem pare miesięcy temu i zamiast wesprzeć mnie i to czego ja potrzebuje, wolała wesprzeć fachowca sugerując przy wszystkich ze to moje widzimisie, ze jej to obojętne, nie czułem jej wsparcia

  • Mimo ze traktuje mnie dobrze czasami mam wrażenie ze jest ze mną bo nie ma możliwości by poznać kogoś innego lepszego i gdyby mogła, zrobiłaby to,

  • W ostatnim roku podjąłem kilka nieprzemyślanych decyzji, trochę chyba pod wpływem jej presji, a potem lawina problemów ruszyła, każdy nowy problem zaczął generować kolejny i zostałem ze wszystkim kompletnie sam, wiele obowiązków spadło na mnie,

  • Czułem się wiele razy winny robiąc coś co mi się podoba, kiedy moja siedziała w salonie i nudziła się bo ciezko jej się zająć sobą,

Może i jestem ciezki z charakteru i może ma trochę racji ale momentami mam ochotę czasami by wszystko skończyć. Wtedy tylko nie wiem jak sobie poradzę sam jeśli z czasem okaże się ze miała racje. Jestem po prostu zmęczony.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6432ef7bd4bee0e5aa3e6d87

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Jest możliwe aby komornik zajął wypłatę oraz konto bankowe? Tak się składa, że mam komornika i mi zabiera 50% wynagrodzenia. No ok, rozumiem. Ale kurde przelew na konto przychodzi dużo mniejsze niż powinno (50% które mi zostaje to dużo powyżej minimalnej) i się tak zastanawiam, czy do końca spłaty mam żyć za najniższą krajową. Skoro niby może 50% zabrać to czemu potem zabierają z tego co na konto przyjdzie z wypłaty?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6431fde4d4bee0e5aa3e6cf9

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Hej Hejto! Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z klubami dla #swingers? Czy jest sens iść tam samemu? Co należy wiedzieć przed pójściem pierwszy raz?


#seks





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6433154cd4bee0e5aa3e6d8f

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Gdy poznałem swoją żonę, praktycznie od razu zaznaczyłem że nie jestem materiałem na ojca. Tzn. lubię dzieci, tylko strasznie długo się gotują. Ona także stwierdziła że nie widzi się w roli matki.


No ale mijały dni, miesiące, lata, jej znajome powychodziły za mąż, zaczęły rodzić dzieci, dostawać pieluszkowego zapalenia mózgu i moja żona zaczęła coś przebąkiwać na temat dziecka. Bo przecież jesteśmy starsi, mądrzejsi i powinniśmy usiąść i przedyskutować tę sprawę. No cóż, w tym wypadku miałem dwa wyjścia. Albo rozwód albo wyleczyć ją z chęci posiadania dziecka. Kobieta potrafiła dobrze gotować, w łóżku nudy z nią nie było a i wyglądała całkiem nieźle. Także pierwsza opcja odpadała bo gdzie znajdę drugą taką.


Zacząłem więc kombinować z opcją nr dwa. I wpadłem na genialny pomysł. Pożyczyłem kaszojada lvl 3 od mojej siostry. Z młodym często się bawiliśmy na spotkaniach u moich rodziców, więc dobrze Nas znał i wiedziałem że nie będzie problemu z tym by z Nami został.


Na początku wzięliśmy go na parę godzin i zacząłem się obawiać że zamiast obrzydzić macierzyństwo to idzie to w drugą stronę. Żona była zachwycona maluchem a on nią. Na moje szczęście sytuacja zmieniła się gdy postanowiliśmy "wypożyczyć" dziecko na weekend.


W weekendy jesteśmy sowami. Siedzimy do późna, gramy, oglądamy filmy, bzykamy się. No ale przy dziecku w pokoju nie da się tego robić. Poza tym trzeba rano wstać, nakarmić dzieciaka, później wymyśleć mu jakieś zajęcia (tym bardziej że młodego bajki w ogóle nie interesowały). A jak powszechnie wiadomo, małe dziecko, mały problem, duże dziecko, duży problem.


Nie przedłużają, po całym takim intensywnym weekendzie w niedzielny wieczór, żona z radością oddała dziecko w ręce jego rodziców a na wspomnienie o następnym weekendzie, dość szybko znalazła wymówkę. Koniec, końców temat dziecka został pogrzebany ale młodego czasem biorę na weekend i organizujemy mu weekend atrakcji by wiedział jakich za⁎⁎⁎⁎⁎tych ma wujka i ciocię a dodatkowo by przypomnieć żonie że rodzicielstwo to niełatwy kawałek chleba.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643451f3d4bee0e5aa3e6dd0

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Sobota. Siedzę sam mając prawie 30 lat i zastanawiam się jak to jest mieć rodzinę. Byłem w kilku związkach które były nieudane i które sprawiły mi dość bólu. Mam rzeczy które większość uważa za sukces w życiu czyli dom, auto, telefon którego nie muszę spłacać a jednak nadal dziele to wszystko z samym sobą. Uprzedzając pytania innych - jasne że mam tindera i staram się wychodzić do ludzi ale niestety nie każdy z nas urodził się kimś mając cechy tzw. alfy. Każdy mój związek kończysz się albo za porozumieniem obydwu stron albo zdradą i końcowym wyparciem. Może przemawia prze zemnie alkohol ale chciałbym spotkać kogoś kto naprawdę dam mi to bezpieczeństwo. Nie będę musiał się martwić że puszczając swoją kobietę ma dowmówke, mogę już jej albo nigdy nie zobaczyć albo sie bardzo przejechać. Móc wiedzieć ze zaufanie to nie tylko kolejne, nic nie znaczące słowo języka polskiego, ale cos na czym można sie oprzeć.


A ja sobie siedzę i nalewam kolejnego drinka rozmyślając kolejny weekend o tym samym. Choćbym nie wiem jak sie starał, końcowy wynik jest zawsze ten sam.


Pi⁎⁎⁎⁎le głupoty ale gdzieś musiałem to wylać.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6431c176d4bee0e5aa3e6bf5

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


No to super święta mi wyszły, parę godzin przed wyjazdem okazało się, że wrócił mi problem z hemoroidami i zostałem sam w domu z czopkami, bo z tym krwawieniem to ani jeść normalnie, ani przebywać w towarzystwie normalnie ja pi⁎⁎⁎⁎le. Już raz miałem ten problem, leki pomogły, mam nadzieję, że i tym razem szybko pójdzie, bo każda wizyta na kiblu to tylko stres #hemoroidy #zalesie





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #64312bb2d4bee0e5aa3e6abb

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Ktoś kiedyś pisał na wykopie że przez kilka lat miał problemy z hemoroidami. Leczył się ale bez większych sukcesów, używał maści, proszków, czopków, chodził po specialistach. Koniec końców wyleczył się ponieważ zainstalował sobie w domu bidet.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Nie wiem w sumie od czego zacząć.


Zacznę więc od końca. Co zrobić i jak wyprowadzić kontakt z żoną na normalny tor?


Zaczynając od początku. Znamy się 20 lat. Razem od 2008 roku. Dla niej przeprowadziłem się w inny region kraju, bez znajomych, zerwałem wszystko co było kiedyś. Zamieszkaliśmy razem w 2011. W 2012 nalegała na zaręczyny że albo w jedną, albo w drugą. Dostała pierścionek na święta, trochę zjebalem temat zaręczyn bo były dla mnie na siłę. No ale przyjęte.


Ślub w 2014. Kupiliśmy mieszkanie. Dziecko w 2015. Potem w 2016 poroniła. To było straszne przeżycie, przez które stała się strasznie zimna. No ale w 2017 roku pojawiła się druga córka.


Od tego czasu jest z nią duży problem. Przestała mi w jakikolwiek sposób okazywać uczucia. Zawsze jej mówiłem, że ja kocham. Nie odpowiadała tylko się uśmiechała itd. nie dawała mi sama z siebie buziaka. Wszystko wychodziło ze mnie. W 2018 dostała wypowiedzenie z pracy. Stwierdziła że posiedzi z dziećmi jeszcze bo matka jej w urzędzie pracy pracuje i dostanie zasiłek plus załatwi jej staż w zawodzie.


Oczywiście jak to bywa matka **uja załatwiła i nawet jej nie pomogła z papierami. Dostała jakieś śmieszne 800 PLN na miesiąc.


Niestety, 4 lata spędzone w domu z dziećmi zmieniły ja. Stała się zwyczajnie głupia.


Kiedyś była mega ogarnięta i rozsądna. Za to ja kochałem. Miała w sobie jakąś pasję. Dążyła do celu. Jednak po tych wszystkich wydarzeniach stała się głupia.


Jak kończył się jej zasiłek to jej postawiłem ultimatum, że ma iść do pracy. Jedna córka była w żłobku, druga w przedszkolu, a ona nie chciała do pracy... Odciąłem ja od moich pieniędzy. Kazałem przesłać CV, które zrobiłem za nią. Znalazłem jej ofertę, wysłała CV i ja przyjęli. Praca dojazdowa. Więc co zrobiła moja gwiazda? Za ostatnie pieniądze pojechała na rzęsy i wyskoczyła do mnie z tekstem, że mam jej jechać zatankować auto bo ona nie ma. Zjebałem ja jak burą sukę, że nie potrafi w ogóle zarządzać pieniędzmi, że jak mogła wybrać rzęsy czy tam pazury, zamiast zatankowania auta, aby móc dojechać do pracy.


Takich debilnych akcji bywało więcej. Odkąd zaczęła zarabiać zaczęła kupować jakieś badziewia do domu. A to j⁎⁎⁎ny wazonik, co się wywraca (zalał stół tak, że się blat wypaczył na łączeniach - trzeba było nowy kupić), a to jakieś obrusy, tacki świeczki z d⁎⁎y. Każdy fragment mieszkania jest zajebany jakimś gównem.


Moja żona jest z tych, które muszą mieć wysprzątane. Ale tak na maxa. Więc sprzata non stop. Im więcej tego badziewia nakupila, tym więcej sprzątania miała. Podział obowiązków jest prosty i jasny. Ja płacę rachunki (bo moja gwiazda np. zapomniała zapłacić za wodę i prawie ja odcięli lub nie płaciła pół roku za śmieci - z wspólnego konta bo zapomniała), ona sprząta i pierze.


No ale jak się tyle tego nakupowalo to trzeba to sprzątać. Więc wraca z pracy i sprząta. Do wieczora. I wyzywa że jej nikt nie pomaga. Ja w tym czasie zwykle robię obiady, zajmuje się dziećmi, rozwiązuje problemy, które moja gwiazda wygenerowała.


Idąc dalej. Moja żona doprowadza mnie wewnętrznie do szału. Nie dba o rzeczy, które nie są jej. Np. w 2022 roku rozwaliła mi 2 razy auto w ciągu 3 miesięcy. Kto za to zapłacił? Ja. Swoim nigdy w nic nie przyłożyła. Moim wjechała w wyspę na środku drogi... Albo złapała kapcia i jechała na nim jeszcze 5 km niszcząc felgę, czujniki itd. zadzwoniła do mnie, ja na okresie próbnym w nowej firmie musiałem jechać i zmieniać jej koło... Bo wstydziła się zadzwonić na assistance.


Moja żona mnie nie wspiera. Nie akceptowała mojego odejścia z firmy, w której byłem 10 lat. Wiedziała, że mnie to wykańcza psychicznie. Wiedziała że chodzę struty, odreagowuje w domu, mobbing w pracy jest złem. Ale najbardziej ja bolało, że u nowego pracodawcy będę zarabiał na okresie próbnym 500 PLN mniej, niż w starej firmie. Nie ważne że po okresie próbnym miałem +2k PLN. Nie potrafiła tego zaakceptować. Wbrew jej woli zmieniłem pracę. Po 2 tygodniach odżyłem emocjonalnie. Uspokoiłem się. Ale to jej nie przekonywało. Dla mnie to było straszne, że nie mam wsparcia. Szczególnie, że to był bardzo duży krok w mojej karierze. Nauczyłem się tam bardzo dużo i obecnie zarabiam bardzo dobrze.


Moja żona nie wspiera mnie w rozwoju. Potrafiła mieć pretensje, że się uczę nocami do pracy. Nie rozumie, że można ot tak samemu z siebie chcieć się uczyć i rozwijać. Nie ma za to problemu z tym, że zarabiam z każdym rokiem co raz lepiej ;)


Jestem osobą szczerą i bezpośrednią. Jeśli mi coś nie pasuje, to od razu o tym mówię. Niestety moja żona to prawdziwa baba. Sama nie wie czego chce, jednak bardzo tego pragnie. I jak każda baba nie potrafi mówić wprost o co jej chodzi. Przez te wszystkie lata już się nauczyłem, że jak się jej pytam o o co chodzi i mi mówi "o nic", to zwyczajnie olewam temat i do niego nie wracam. To ona musi się przełamać i zaczac mówić. Inaczej niech sobie chodzi z fochem i przez tydzień. Nie ruszają mnie jej fochy. Zawsze było tak, że ja wyrzucałem z siebie co złe, a ona nic nie mówiła. Jednak gdzieś od roku jest tak, że jak tylko zaczynam mówić o czymś ważnym dla mnie, moja żona zmienia temat lub nie reaguje.


Jak mnie to teraz wkurza. Pytam się jej, o uczucia. Nic nie odpowiada. Przez to przestałem jej mówić cokolwiek, co jest dla mnie ważne. Znów zmieniłem pracę i tym razem nawet z nią o tym nie rozmawiałem bo szkoda mojego czasu na jej biadolenie. Stwierdziła, że będzie za co nadplacic kredyt. Co mnie jeszcze bardziej wkurwilo. Ona chce nadplacac kredyt. Jednak nie przelała na ten cel ani złotówki. Wszelkie nadpłaty są robione z mojego konta. Ale srogo ode mnie wymaga aby robić nadpłaty... Finanse mamy osobne. Każde z nas ma osobne konto. Tylko kredytowe jest wspólne. Ja ogarniam wszelkie rachunki, ubezpieczenia, przeglądy, na głowie mam jeszcze administrowanie wspólnota mieszkaniowa itd.


Wracając do uczuć. Od kilku lat sex z nią to raz na kilka miesięcy wypięcie się i "danie". Leży jak kłoda, bez uczuć itd. jeszcze mi przy ostatnim razie powiedziała kończ szybciej. Strasznie mnie to zabolało. Od roku z nią nie spałem. Nie potrafię się prosić o bliskość. Nie potrafię jej już mówić że ja kocham, mimo że ja kocham. Wiem, że i tak mi nie odpowie. Strasznie mi brakuje jej sprzed kilku lat, gdy sama z siebie podeszła i dała buziaka. Próbowałem z nią rozmawiać o tym. Postawiłem sprawę jasno po tym, jak zalala mieszkanie (zostawiła 4 letnie dziecko samo pod prysznicem na 45 minut. Mała zatkała odpływ i woda przelała brodzik. Byłem wtedy w delegacji i dzwoni do mnie w nocy z tekstem, że ma nadzieję, że łazienka jest szczelna bo zalały mieszkanie i żeby tylko woda do sasiada się nie przelała. Pytam się jak do tego doszło to mi powiedziała że z druga córka się zagadała i zapomniała o młodszej. Jak wróciłem, miesiąc czasu, równy miesiąc czasu ja tępiłem. Ale to na każdym kroku pokazywałem jej własny debilizm. Jak można zapomnieć o dziecku, rozjebac auto i odwalić inne rzeczy w ciągu tylko 3 miesięcy). Miała się ogarnąć, miała naprawić relacje ze mną, ponownie się otworzyć. Prosiłem żeby poszła na terapię, że razem pójdziemy itd. ale to nic nie dało. Od tamtej pory nie dotykam jej.


W grudniu poważnie zachorowałem. Lekarze nie wiedzieli co mi jest. Gdy lekarka powiedziała, że to nowotwór nie wiem, jak wróciłem 20 km do domu. Wróciłem, powiedziałem to żonie. Więc co ona zaczęła robić? K⁎⁎wa sprzątać. Kazała mi iść ze sobą do mojego biura w domu i tam sprzątać. Pozrzucala mi dyski twarde na ziemię z półek itd. nie miałem wtedy siły na walkę z nią o to. Powiedziała mi, że ona tak to odreagowuje...


Uświadomiłem ja, w jakiej sytuacji się znajdzie, gdy mnie zabraknie. J⁎⁎⁎na nie wiedziała, gdzie jest licznik wody, gdzie jest gazu, nic nie wiedziała. Zrobiłem jej taki segregator ratunkowy, w którym miała wszystko spisane.


W najcięższych chwilach siedziała obok mnie i zamiast mnie przytulic, mówiła żebym sobie poryczal, to będzie mi lepiej.


K⁎⁎wa. Strasznie to we mnie siedzi. Ale nie potrafię z nią o tym rozmawiać. Wolę siedzieć cicho, niż z nią o takich rzeczach rozmawiać, poniewaz finalnie będzie tylko awantura.


Po tych szpitalach pomagała mi zmieniać opatrunki. Ale tylko dlatego że wykonuje zawód medyczny i ma ku temu kwalifikacje. Wielokrotnie musiałem się jej prosić o zmianę opatrunku. Zwykle było "zaraz", "nie teraz, zajęta jestem, idę się myć, a dlaczego teraz, za pół godziny będę miała czas".


Nie potrafię od niej odejść. Nie ze względu na nią. Po prostu za bardzo kocham swoje dzieci. Nie chcę być weekendowym ojcem. Chce być częścią dzieciństwa i życia moich córek. Całą swoją miłość przelałem na moje córki. Tule je przy każdej okazji. Spędzam z nimi wiele czasu. Wożę na treningi (mimo że ustalone było że raz ja, raz moja gwiazda, to ta teraz się buntuje, że ja mam wozić bo z domu pracuje). Nie mam siły na batalie sądowe, pranie brudów itd. choć zacząłem już nawet zbierać dowody. Zgrywam domowy monitoring, nagrywam dyktafonem jak się do nas odnosi - do mnie i do dzieci, zrobiłem skany wszelkich ponagleń niezapłaconych rachunków przez.moja żonę. Wiem jak trudno dostać dzieci na wyłączność. Nie chcę być tym weekendowym tatusiem co raz na 2 tygodnie ma widzenie, a przez resztę czasu dziecko otrzymuje pranie mózgu jaki to ojciec jest zły.


Krew mnie zalewa. Z jednej strony trzeba walczyć o siebie. Z drugiej strony dla mnie najważniejsze są moje dzieci. Szczególnie teraz, gdy uniknąłem śmierci (sepsa), uświadomiłem sobie, jak ważne są dla mnie moje dzieci i jak obojętna jest dla mnie moja żona. Jestem strasznie rozdarty. Nie wiem co robić. Jak mam dalej żyć w jednym mieszkaniu z kimś, kto na pytanie czy Ty mnie jeszcze kochasz, odpowiada że nadal tu jest... Ale od kilku lat nie pocałował Ciebie, nie powiedział że kocha. Kurde, ja zwyczajnie potrzebuje bliskości i zaangażowania. A moja żona stała się j⁎⁎⁎na sprzątaczką w domu. Jest dobra mama. Ale nie wiem jak z nią rozmawiać. Czego nie powiem, jest źle. Nawet starsza córka zaczyna zauważać, że matka nas źle traktuje. Dziś mi to powiedziała. Dała jej zadanie, córka zrobiła, poszła, pochwaliła, a potem wszystko od nowa sama posprzątała bo nie była zadowolona. To na ch.. nas angażuje do swoich robót, skoro i tak nikt tego nie zrobi tak, jak perfekcyjna Pani domu...


Zacząłem w siebie wątpić jako facet. Łyknąłem trochę rediplla. Chce się dalej rozwijać. Właśnie skończyłem leczenie i mam zgodę lekarza na treningi.


Tylko co ja mam zrobić... Odejść? Próbować ratować? Co z dziećmi... Co dalej... Pomóżcie!





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6430b620d4bee0e5aa3e6a7e

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto nie bronię Twojej żony, bo jej nie znam, może jest cudowną osobą, może beznadziejną (pewnie beznadziejną nie, skoro kiedyś ją pokochałeś). Rzuca mi się w oczy jednostronność Twojej relacji. Widzisz same błędy i niefajne zachowania po jej stronie, żadnych - po swojej. No przez tyle lat życia razem ona na pewno też by mogła taką samą historię napisać, jak to wyglądało z jej perspektywy - niektóre zachowania które opisujesz chyba by nie były ok, gdyby to żona wobec Ciebie się ich dopuściła (np szukanie za nią pracy- wyobrażasz sobie, że to ona Ci znajduje lepiej płatną pracę, wysyła CV i zmusza Cię do jej podjęcia nie pytając o zdanie?). Nie ma w historii wiele o tym, co dobrego i fajnego zrobiła, a na pewno cośtam jej jako rodzina zawdzięczacie. Znajdziesz tu dużo rad od ludzi, którzy sami swoje relacje zniszczyli i życie mają przez to zasyfione, lepiej ich nie słuchaj. Myślę, że macie wiele spraw niepoukładanych, wiele żali zaległych po obu stronach (zgaduję- skoro problemy zaczęły się po poronieniu, może ona uważa, że wtedy czegoś z Twojej strony zabrakło, itp itd) i to jest wielki supeł do powolnego ogarnięcia. Ja na Twoim miejscu postarałbym się codziennie znaleźć czas na taką normalną, miłą rozmowę bez atakowania i wywlekania żali - ze szczerym zainteresowaniem o pracy, o pogodzie. Znalazłabym kanał komunikacji i dopiero wtedy powoli spróbowała mówić o oczekiwaniach i żalach - i słuchać o wzajemnych, pewnie po drugiej stronie też są. I wtedy dopiero, gdy osiągniesz level że codziennie może ie na spokojnie bez atakowania się porozmawiać razem zastanowiła się -czy pracujemy nad tym (może terapia wtedy) czy się grzecznie, spokojnie rozstajemy. Naprawdę rozstanie może być spokojne i miłe, jeśli ludzie ze sobą rozmawiają normalnie i nie myślą o wzajemnych żalach tylko myślą o byłym partnerze ciepło.

Rozwiodlem sie 2 lata temu i troche posiedzialem w temacie. Wydaje mi sie, ze majac zebrane takie mocne dowody, majac prace (szczegolnie zdalna) i po drugiej stronie zone, ktora jest imo nie do konca sprawna umyslowo (bez obrazy) i nie ma pracy - powinienes dostac pelna opieke nad dziecmi. Powiedzialbym idzcie na terapie, ale byliscie i nic nie dalo. Wiec powiem inaczej - idz z tym co masz do prawnika i niech powie co uwaza. Po twoich ostatnich zdaniach, mysle ze doskonale wiesz dla kogo powinienes to zrobic. Wiem, ze to jest trudne, ja nie moglem sie zberac po krotkim zwiazku bez dzieci, ale wg mnie jest to jedyne rozwiazanie zebyscie odzyli.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Moje życie to żart obrany w ciąg zdarzeń zapisany na kartach przeznaczenia. Siedzę sobie na różnych portalach, udając kogoś kim nie jestem żeby podreperować własnego ego bo wirtualna rzeczywistość daje mi coś czego nie mogę osiągnąć w prawdziwym życiu - kreowanie własnego siebie tak jak tego chce. Może to głupie i naiwne ale liczę ze Meta osiągnie sukces i VR będzie czymś czego inni będą używać bo nie mogę znieść tego kim jestem w prawdziwym świecie. Nikim. Zwykły szarak z gęba poniżej zera. Choćbym starał się jak mogę to zawsze będę tym gorszym.


Wiele w życiu widziałem i wiele w życiu przeżyłem ale mam kotwicę która ciągnie mnie na samo dno z każdym dniem. Może jestem typowym przygrywam który nic ze swoim życiem nie potrafi zrobić. Może jestem typowym nerdem siedzącym przed klawiaturą piszącym jakieś dziwne znaki i odstającym za to hajs, ale nadal byłem, jestem i będę gościem ktory nadawał by się na dzwonnika z sami wiecie skąd. Dlatego głęboko mam nadzieje ze wirtualna rzeczywistość będzie przyszłością bo tam mogę być kim chce i w jaki sposób chce. Życie to loteria. Albo rodzisz się chadem albo przegrywam albo pomiędzy. VR to wybór. VR to możliwość stania się tym kim zawsze chciałeś być. Nie ma losowości.


Pozdro.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #643070c3d4bee0e5aa3e69bc

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

OP: @Aya: Życie nie traktuje mnie lekko choć staram się jak mogę żeby pomóc szczęściu, to jednak przegrywam za każdym razem. Moze powinnienem iść na siłownie ale dlaczego zawsze siłownia i mięśnie maja określać kim jesteśmy. Czy mięśnie i stan fizyczny naszego ciała ma określać nasza pozycje w społeczeństwie? Szkoda ze dzisiejsze kobiety właśnie tymi kryteriami się kierują.




Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)


Zaakceptował: HannibalLecter

@anonimowehejto myślę, że totalnie tak nie jest. gdybyś umiał


kreowanie własnego siebie tak jak tego chce


to byłbyś andrew tate a nie anonimowehejto. obstawiam, że masz jakieś kółko znajomych z neta, do których nie chce ci się ruszyć d⁎⁎y w odwiedziny i to jest sedno problemu. albo "kreowanie siebie" nie ma nic wspólnego z kreowaniem siebie, tylko z szukaniem zainteresowanych w większej próbce xD

@anonimowehejto akurat ten vr i meta a od tego pewnie w połączeniu z Neuralink to będzie zniewolenie ludzkości. Nie ma się conpo tym czegokolwiek dobrego spodziewać. Jesteśmy dla nich tylko produktem i nie zawahają się przed najgorszym świństwem jak korpo farmakologiczne.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Musze sie wyzalic, ale ku⁎⁎⁎ca mnie strzela w jaki sposob pracuja fachowcy. Nosz cholera.


Wkurwia mnie to ze placisz takiemu fachowcowi grube tysiace a on wymaga od Ciebie zebys o wszystkim wiedzial. Wkurwia mnie to że zalewają Cie ciągłymi telefonami i mailami tworząc jeden wielki chaos informacyjny gdzie wiele rzeczy zwyczajnie umyka. Czlowiek na takich remontach sie nie zna ale oczekiwałby aby profesjonalista wzial sprawy w swoje rece i sam doradzil i pogrubił tekstem te kwestie ktroe sa bardzo istotne.


Lekcja na przyszlosc: nawet jesli fachowiec ma 10000 lajkow na profilu na facebooku, nie ufaj mu nigdy. Nigdy. Nawet jesli obiecuje i zapewnia Cie ze cos bedzie dobrze spasowane bo tak wychodzi z jego obliczen to i tak zweryfikuj to samemu.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #642f348ed4bee0e5aa3e68b3

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@vincentadultman fajne tylko napisz to na puszce wygraweruj bo za 20 lat kartrczke szlag trafi. Po grubości zakładam że to max indukcja w kuchni

@FOTEL dopóki nie zrozumiesz ze dzięki ekipom remontowym kupujesz swój czas i zdrowie a gdzieś na końcu tzw "dzieło" to tak będziesz januszowal

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Co byscie zrobili na moim miejscu. Jestem z dziewczyna juz parę ładnych lat. Chodzi o prace. Oboje jestesmy po dobrych szkolach i zajmujemy sie zawodowo tym co zawsze chcielismy robic. Gdy ja poznalem, zaczynalismy na podobnym poziomie. Oboje podjarani swoją "branżą".


Niestety w naszej relacji troche pojawila sie zazdrosc i rywalizacja, ale to bardziej ze strony mojej dziewczyny. Ja kazdy mozliwy wolny czas poswiecalem sie rozwoju, rowniez po studiach, bo uznalem ze poki jestem mlody i mam w sobie energie, to jest to najlepszy moment. U mnie sytuacja materialna polepszyla sie przez ostatnie 3 lata ponad x3 a u mojej maks o x1,5. Do tego moje zycie towarzyskie jest bardziej wyluzowane i jej tego tez brakuje. Moja dziewczyna zaczyna dostrzegac w swojej branzy bezsensownosc, kiedys bardzo sie cieszyla i byla podekscytowana tym co robi, dzisiaj juz troche mniej.


Ponad rok temu zmienila prace. Dobrze jej sie tam pracuje i ma mozliwosci spore zeby isc wyzej, ale miesiac temu ubzdurało jej sie ze ... chcialaby dolaczyc do firmy w ktorej ja pracuje a ja jestem temu calkowicie przeciwny. Ona tego nie rozumiem. Wiem jak w malych korpo firmach takie osoby sie postrzega, nie chcialbym ściągać problemow z pracy do domu czy z domu do pracy, nie chcialbym zeby ludzie patrzyli na mnie w dziwny sposob i traktowali mnie bardziej polubowanie tylko dlatego bo wiedza ze w firmie pracuje tez moja dziewczyna, chcialbym zeby moje miesce pracy bylo moim azylem i przestrzenia zamknieta z dala od mojej partnerki, zalezy mi na prywatnosci. Oboje dojezdzamy do pracy i dla mnie byloby to nie do pomyslenia spedzac z moja partnerka 24h na dobe, nie dosc ze w domu to na dodatek w pracy. Oczywiscie bylibysmy w osobnych dzialach, ale nadal blisko siebie bo biuro jest male i wychodzenie od czasu do czasu na miasto wspolnie zeby cos zjesc staloby sie codziennoscia a moje relacje z zespolem by sie pogorszyly. Poza tym gdyby firma miala problemy to z punktu widzenia czysto finansowego byloby o wiele lepiej gdybysmy pracowali w dwoch roznych firmach.


Jak jej przemowic do rozsadku ze taka decyzja jest bledna?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #642df2ded4bee0e5aa3e67fe

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto Pierwsze primo "male korpo" XD nie uzywaj takich okreslen, bo brzmisz jak sloik ze wsi. Po drugie, po tym poscie widac jedno, po co z nia jestes? Jak Ty nia gardzisz czlowieku, piszesz jak o psie. Rozejdzcie sie, bo to nie ma sensu. Po trzecie jak chce zmienic firme w ktorej jestes, to ma do tego prawo, najwyzej jej nie pomagaj w tym, zeby bylo "uczcciwie", ale to pieprzenie, ze bedziemy sie zbyt czesto widziec bla bla, pieprzenie. Serio, odpierdziel sie od jej strefy zawodowej, bo sam tego oczekujesz, plus sam napisales, ze inny dzial, bo oczywiscie praca w tym samym dziale lub jak jedno jest zwierzchnikiem to nonsens.

Jak napisalem, zerwij z nia, bo inaczej sie obudzisz za 10 lat, ze jestes z kims kogo niekochasz i nim gardzisz. Na 100% jej nie kochasz, bo NIKT nie pisze o kims kogo kocha w sposob jaki Ty to zrobiles.

Osobiście nigdy nie lubiłem zatrudniać małżeństw, kochanków czy innych par. Może na jakichś małoistotnych stanowiskach. Ale nigdy tam, gdzie podejmuje się decyzje i trzeba trzymać język za zębami.

Tak jak pisał ktoś wyżej: idź do HR albo do swojego istotnego przełożonego, powiedz jak się sprawy mają i pewnie będziesz miał problem z głowy. Jeśli jednak z jakiegoś powodu ją zatrudnią, to szukaj sobie nowej roboty. W tej już i tak nie awansujesz, bo taki tandem to, w poważnej firmie, na ogół koniec snów o awansie. I dobrze przemyśl o co naprawdę chodzi i jak ma to wyglądać w przyszłości.

MeksykańskiDyrygent: Jeżeli odnajdujesz się w swojej pracy, z jakiegoś powodu widzisz w tej firmie przyszłość, czy to ze względów finansowych czy innych, nie chcesz w jakimś czasie tej firmy zmieniać to wyperswaduj swojej dziewczynie ten pomysł z głowy. Postaw się w sytuacji kiedy z jakiegoś powodu wasz związek się posypie i dojdzie do rozstania. Będziecie w stanie nadal ze sobą pracować w tym samym miejscu? Współpracować ze sobą? Nie daj se wejść na głowę, jeżeli laska jest ambitna to znajdzie sobie gdzieś miejsce.




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Jestem taka spierdolona, że wolałabym nie poznawać znajomych swojego chłopaka, a wręcz się tego boję. Moja samoocena sięga dna, codziennie zastanawiam się jakim cudem mogę się mu podobać, dlaczego ze mną jest. i w związku z tym wolałabym uniknąć poznania kogokolwiek z jego otoczenia, aby się z niego zwyczajnie nie śmiali, że się związał z takim paszczurem. Chciałabym, żeby mieli o nim dobre zdanie, albo wręcz zazdrościli, że ma świetną laskę, a wiem, że (może nie powiedzą mu tego wprost ale), będą sobie z niego robili podśmiechujki.


Wiem, że takie przemyślenia by go wkurwiały, więc nie mówię mu o tym, nie chcę, żeby się dowiedział, że jestem takim depresyjnym i żenującym człowiekiem, bo nie w takiej osobie się zakochał. Przy nim zawsze jestem roześmiana i zabawna, z dobrym humorem, a przynajmniej staram się taka być. Nie chcę, żeby mnie zostawił, ale jednocześnie mi przykro, że nie jest z ładną laską, tylko musi się zadowolić kimś takim marnym.


Mimo, że często mówi, że mu się podobam to ja nie wierzę w to. Aż czekam na moment kiedy zwyczajnie mi podziękuje...





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #642dac47d4bee0e5aa3e66e9

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

O rany, od kilku lat walczę jak mogę z moją samocena i wiem jakie to trudne ku⁎⁎⁎⁎two jest.

Łączę się w depresyjnym bólu i dolewam paliwa do woli walki.


Porozmawiaj szczerze z nim, on jest po twojej stronie, zaufaj mu.

Dobra trzy pytania:

- gdzie taką dziewczynę znaleźć, co nie ma wyj%banego ego po sufit?

- co z Tobą jest nie tak, podczas ślubu, seksu, czy czegokolwiek tez będziesz patrzeć na opinie znajomych?

- jakie masz BMI? (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)

@anonimowehejto jeżeli jesteście razem to znaczy, że chce z Tobą być - jesteś dla niego piękna i tyle! Ani trochę nie zastanawiaj się co pomyślą o Tobie znajomi partnera, ważne co on o Tobie myśli

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Kurde, wypaliłem się zawodowo.


Pracuję od 6 lat w software housie gdzie robimy apki mobilne. Nasi klienci dzielą się na grube ryby, które nas utrzymują i których apek pewnie wielu z Was korzysta, oraz startupy które upadają dzień po releasie bo klient miał gdzieś nasze analizy mówiące że aby ktoś używał ich produktu trzeba go zmodyfikować, ale na tym się uczymy nowych rzeczy i eksperymentujemy.


Jeszcze ze 3-4 lata temu jak wpadał nowy projekt to byłem podjarany bo coś nowego, ciekawego, jakiś nowy produkt, jakieś ciekawe ficzerki, jakiś ciekawy UI. A dziś? Widzę kolejną apkę i sobie myślę "toż to nie ma racji bytu". A to lepszy uber, a to lepszy tinder, a to kolejne media społecznościowe dla Gen Z które pobiją tiktoka, a to kolejna apka która powinna być webem. Wszystko wtórne, wszystko już było, wszystko oparte o myślenie życzeniowe klientów przekonanych o tym że właśnie wymyślili coś na co nikt inny nie wpadł mimo że są naszym piątym klientem z taką apką w tym roku.


Popracowałbym jakoś w jednym produkcie dłużej, zobaczył jak podejmowane przez zespół decyzje wpływają na userów, jak to się odbija na danych analitycznych, jak to wpływa na mierniki badań z użytkownikami. Póki co czuję że moja praca nie ma sensu, bo nawet jak włożę w nią 100% to i tak doskonale wiem że nie zrobi to różnicy w kolejnym produkcie który skończy nigdzie.


No ale problemem jest to że mam absolutnie fenomenalne warunki pracy skrupulatnie przez te 6 lat negocjowane, i choćby skały srały nie dostanę tego w żadnej innej firmie.


Także chyba trzeba czas zawiesić ambicje zawodowe na kołku i zostać jednym z tych gości którzy robią ile mogą przez te kilka godzin i godzą się z tym że lepiej nie będą tego robić.


#pracbaza #praca #programowanie #design #productdesign #testowanieoprogramowania #gorzkiezale





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #642d51ded4bee0e5aa3e662e

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto nie spełnisz się w żadnej pracy, bo to z definicji jest skazane na porażkę. Musiałbyś swój produkt wymyślić i stać się programującym CEO, ale wtedy byś narzekał że masz za mało czasu na programowanie i też byłbyś nieszczęśliwy. Rób swoje, bierz dobry hajs, jak mówią wyżej znajdź sobie hobby poza komputerem żeby nie zgnuśnieć i tyle. Znam kilka osób zadowolonych ze swojej pracy w IT którzy pracują w jakichś greenfieldowych startupach, ale oni w nagrodę mają mniejsze stawki albo wypłaty opóźnione o miesiące

@anonimowehejto Z zawodu jestem programistą. Sporym problemem w naszej branży jest wypalenie zawodowe. Nie da się ukryć, ze po kilkunastu latach kodowania, praca nie daje już takiej satysfakcji jak kiedyś.


Ludzie radzą sobie z tym problemem na różne sposoby, dla mnie ciekawym rozwiązaniem jest zamieszczanie w aplikacjach tzw. easter eggów - zabawnych niespodzianek dla użytkowników.


Jednym z moich ulubionych pomysłów jest wyświetlanie użytkownikom raz na kilka miesięcy ogromnego, czarnego k⁎⁎⁎sa. Każdy tego k⁎⁎⁎sa widzi, ale trwa to ułamek sekundy i nijak nie daje się zreprodukować. Dlatego ludziom wydaje się, że to przywidzenie. Nikt nie zgłasza to jako buga, ani nawet nie dzieli się spostrzeżeniami ze współpracownikami, bo każdy boi się oskarżenia, że w trakcie pracy z excelem przywidują się mu k⁎⁎⁎sy.


Tym sposobem całe korpo ogląda w pracy murzyńskie k⁎⁎⁎sy, ale nikt nic z tym nie robi, bo każdy boi się przyznać.

Zxcvbnm: Nie sądziłem że tak szybko będę potrzebował cos podobnego przeczytać. W bardzo podobnej działce się obracam, może jeszcze tylko do ugrania mam większe profity ale też zaczynało mi przez głowę przechodzić że gdzieś indziej w tym samym nawet momencie ktoś coś takiego 'unikalnego' jak ja tworzy.


Z tym, że też szybko mi przyszło, że muszę mocno rozdzielać pracę, życie poza pracą bo za często popołudnie/wieczór zjebane tylko przez to ze świata się nie udało zbawić w pracy.


Z poradami dotyczącymi pniecia się w górę ciężko mi się utożsamić bo spotkania, spotkania które finalnie do niczego nie prowadzą chyba jeszcze szybciej odbiorą jakąkolwiek radość niż swój ogródek który się da ogarnąć szybciej wraz z rosnącym doświadczeniem.


Napisz jeszcze czy masz w firmie szansę na jakiś skok w dziwne odmęty firmy czyli np. szkolenie się z czegoś całkiem nowego albo upskilling innych żeby z ludźmi pobyć i sobie odmienić na jakiś czas pracę.




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować