XXV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Nic wyjątkowego. Interwały. Złoiłem się jak nie wiem. Pokonałem w ciągu, już na tym zmęczeniu, jedną VI.1. Zakończyłem wszystko obwodami i, ku mojemu zdziwieniu, jeden zrobiłem w całości.



O, dzień dobry.
XXV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Nic wyjątkowego. Interwały. Złoiłem się jak nie wiem. Pokonałem w ciągu, już na tym zmęczeniu, jedną VI.1. Zakończyłem wszystko obwodami i, ku mojemu zdziwieniu, jeden zrobiłem w całości.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
XXIV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Paluszki.
Drugi trening z rzędu, wybrałem same drogi obciążające palce. Jedyną, która nie była "palczasta", była ostatnia piątka, którą zrobiłem już na dobicie, na sam koniec.
Interwały, mój ulubiony rodzaj treningu - nie wiem czemu, ale tak jest. Nawet na takim treningu mamy lekki progres, bo już na lekkim zmęczeniu wwędkowałem się na VI.1(+) na pionie, kilka innych VI.1 i VI. Widać, że czas spędzony w skałach owocuje, zaskakująco wygodnie mi się wspina w porównaniu do okresu kiedyś-tam-w-przeszłości.
Pozostaje cisnąć wytrzymałość siłową: ruchy, które wymagają siły i nie niszczą palców, jestem w stanie wykonać wszystkie. Brakuje jednak wytrzymałości, żeby te siłowe sekwencje połączyć w całość. No i wytrzymałość palców też by się przydała.
A miarą zmęczenia niech będzie to, że po wszystkim chciałem się podciągnąć i.... miałem siłę tylko wisieć na rękach.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
XXII i XXIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Drogi pamiętniczku. wyjebałem się na baldach i miałem kilka dni przerwy. Ale już jest dobrze. Poszedłem porobić interwały z liną i to, co mnie bolało po poprzednim - nie boli. Teraz mnie boli coś nowego, zaczynam obawiać się, że dopada mnie starość. Do tego ten mięsień, który boli, to jest tak dziwnie schowany, że ani nie potrafię go nazwać, ani rozciagnąć znanym mi spodobem. Laboga, laboga, biedny ja, albo przejdzie, albo trzeba będzie iść do fizjo-czarodzieja.
Ale ogólnie było fajnie: robienie interwałów na serii 6c+/6c+/6b+ daje satysfakcję, nawet jeśli to tylko część, a nie całość drogi jest pokonywana.

Zaloguj się aby komentować
XX i XXI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Oczywiście brak regularności powoduje, że sam się ze sobą gubię. Po wyjeździe wspinaczkowym (a w zasadzie: dwóch dniach wspinaczkowych przy okazji transferu przez Jurę) miałem trochę przerwy, którą przeznaczałem na szeroko rozumianą rekreację.
Wybrałem się w końcu na baldy (w zeszłym tygodniu) i z liną (dziś).
Najpierw baldy: widać, że bez problemu już rozczytuję problemy o trudności 5 (skala, przypomnę, 1-9). Większość 5 jestem w stanie zrobić, robię też nieliczne 6 - ale w większości zawierają one pewne ryzyko zwalenia się na ryj prosto z trzech metrów zahaczając o wszystko po drodze, albo wymagają małpiej mocy w rękach... i to jeszcze nie moja liga. Dla ustalenia uwagi: w pionowych i połogich obszarach, a także tam, gdzie wymagana jest równowaga, technika i tak dalej - jestem w stanie od pierwszego wstawienia zrobić większość 5. W przewieszeniu - nawet po olbrzymich klamach - 4 to jest absolutny top.
Powoli też opanowuję popularne bulderowe zabawy typu: przeskakiwanie lub wskakiwanie/wbieganie na coś.
Jeśli chodzi o linę, to było to przyjemne zaskoczenie - z blokiem po drodze wykonałem bez problemu wszystkie ruchy na VI.1+, a z dwoma blokami wmeldowałem się na VI.2+/3. Czyli... to, czego mi teraz brakuje, to wytrzymałość siłowa.
<szop zacierający ręce.jpg>
A, właśnie. Mamy 21 dni wspinania w tym roku. Ale jak dodamy do tego dni akcji w skałach, to wyjdzie mi że na dziewięć miesięcy w tym roku - jeden miesiąc (co najmniej) mam przewspinany!

Zaloguj się aby komentować
492 067 - 20 - 20 = 492 027
Wracam (mam nadzieję) do regularności wpisywankowej.
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
25 412 894 - 100 = 25 412 794
Zabawne, że jestem wyjechany po wyjazdach i na spokojnie robię 100 w seriach; w styczniu gdy zaczynaliśmy, 30 mnie zabijało.
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
Wyjazd #wspinaczka , czyli #trenujzhejto w wersji praktycznej.
Nie wiem czy jest wiele sportów tak frustrujących jak wspinanie. Na pewno szachy, gdzie jeden ułamek sekundy rozproszenia może zepsuć cały, półtorejgodzinny wysiłek - jedno przeoczenie i partia w plecy. W jakimś trekkingowaniu, rowerowaniu, pływaniu - po prostu można zacząć przemieszczać się wolniej, odrobinę się może i opierniczać, ale na tę górkę czy do jakiegoś "gdzieś" się dotrze. Jak ktoś odpadnie z peletonu na grupowym treningu - to jednak po walce i prawdopodobnie mocno ujechany, a być może i tak dociągnie w grupie, ale nie dając zmian. A tutaj... nie dość, że jedna chwila zawahania, czy też złe rozczytanie, niezauważenie czy zagapienie się potrafi zniweczyć cały wysiłek, to jeszcze do tego nie da się tak po prostu zjechać na dół i wrócić do tego samego miejsca, bo to już inne mięśnie wchodzą i inny, bardziej zmęczony człowiek. A jeśli dodamy do tego, że na mocnym zmęczeniu czasem nawet proste ruchy, z dobrych chwytów, zdają się brzęczeć wszędzie, od uszu, do końca kręgosłupa...
Podsumowując: jestem zadowolony. ;D Owszem, były spadnięcia z prostych miejsc na drogach typu 6a+, gdzie zbułowałem się wybierając zły wariant i nie starczyło mi siły (i spostrzegawczości) by zobaczyć, że poprawna sekwencja leży, ale nieco obok. Niemniej jednak jestem w stanie z marszu fizycznie pokonać każdą 6a/6a+ - jeśli nie popierdzielę sekwencji, ale i to mi się o wiele rzadziej zdarza. Maksymalnie zrobiłem 6b+, a wwędkowałem się przez 6c (łatwe 6c, bo jednak z jednym trudnym i siłowym miejscem) - jest to jednak duży postęp, jeśli popatrzymy na to, że jeszcze niedawno na wszelki wypadek wolałem sobie zrobić 5c na wędkę, a pamiętam, jak niespokojnym było prowadzenie tych trudności.
Najgorsze jest to, że nie mam cierpliwości do powtórzeń - sądzę, że patentując mógłbym regularnie wstawiać się w 6c, może w coś lekko mocniejszego, ale po prostu: włażę gdzieś, wieszam wędkę na innym, trudniejszym "gdzieś" i robię raz, z blokami lub bez - i idę dalej. Więc w sumie nie znam mojego poziomu RP, muszę się cieszyć tym, że tkwię gdzieś na poziomie 6b/6b+ OS. I to też mnie satysfakcjonuje.
PS. Nie, podczas wyjazdu, byłem zdecydowanie zawiedziony tym, jak idzie. Perspektywa kilku dni jednak trochę zmieniła

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
25 445 775 - 125 = 25 445 650
Podciągnięcia, w różnych konfiguracjach.
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
XIX dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Znowu bouldering, tak wyszło. Udało się dokończyć jeden otwarty problem o trudności 6 (w dziewięciostopniowej skali) i rozwiązać kilka innych.
Widać jak z jednej strony rośnie siła, a z drugiej praktyka: za pierwszym razem problemy trójkowe potrafiły zmusić do myślenia, teraz praktycznie każda - niesiłowa! - czwórka nie jest wyzwaniem, a trójki są miłe i radosne.
Czyli rośnie. Dobrze.

Zaloguj się aby komentować
XVIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Ponownie bouldering, tym razem trochę przypadkowo, bo miałem powspinać się z liną - ale wyszło jak wyszło.
Dzień można opisać jako "doskonalenie techniki wspinaczkowej" - relatywnie niesiłowe problemy, za to wymagające równowagi, techniki i czujności; pociągnięcie siłą kończyłoby się zakończeniem przygody.
Oczywiście wziąłem się też za "otwarte" problemy, których do tej pory nie rozwiązałem - otwarte zakończyłem sukcesem (2/2), i rozpocząłem kilka nowych, ale to już w momencie, gdy ręce nie chciały pracować nawet na tych prostych.
Tak więc będzie coś na kolejny raz (kupiłem karnet, więc będzie kolejny raz).

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
25 455 495 - 120 = 25 455 375
10 pompek i podciągnięcia w różnych chwytach i konfiguracjach.
I hula hop, ale jego nie wliczam
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
XVII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Ponownie bouldering. Znacznie lepiej niż poprzednio, nie dość, że zrobiłem (prawie) kilka trudnych i siłowych, to jeszcze udało mi się zrobić dwa czujne i bardzo techniczne.
I złoiłem się okrutnie na tym.

Zaloguj się aby komentować
495 026 - 30 - 40 - 30 = 494 926
Przedwczoraj, wczoraj i dziś.
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować