Tyle wygrać.
(Chociaż gdyby koniec wypadał o 21:37, byłoby lepiej. Lecz nie można mieć wszystkiego.)
#heheszki #2137




O, dzień dobry.
Tyle wygrać.
(Chociaż gdyby koniec wypadał o 21:37, byłoby lepiej. Lecz nie można mieć wszystkiego.)
#heheszki #2137


Zaloguj się aby komentować
Pokonanie jednego z siedmiu na świecie problemów boulderowych o trudności 9A. Trudniej niż 9A na świecie nie ma.
https://youtu.be/cg5G1rZGyx0?si=4QdHCy1KEMvLYpKH
#wspinaczka #bouldering

@Statyczny_Stefek a to? https://www.youtube.com/watch?v=ZRTNHDd0gL8
@fiszu mialem Cie wolac, ale widzę, ze na stanowisku;)
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jak zmierzyć niemierzalne, czyli czy da się levelować postępy w praktyce zen?
https://youtu.be/PQ5Ja4i08oU?si=iNKoPbCv5AQrJ_AK
#buddyzm #zen

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
XXVII i XXVIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Dwa dni pod rząd. Weekendowe, dodajmy dla porządku.
Spóźniłem się z wyjściem z domu i linownia była już zamknięta, więc pozostała boulderownia. Ciężko się robi to, co planowałem (a planowałem wytrzymałość silową - na drogach kilkuprzechwytowych trzeba powtarzać baldy po cztery razy).
Na koniec zmierzylem się z dość łatwą drogą (trudność: jedyne 4), która zawierała latwy wskok do chwytu startowego (kopanie się kolanem w szorstką ścianę było opcjonalne, ale skorzystałem kilkukrotnie), łatwy fragment trawersu po małych chwytach i wredny jego fragment, gdzie trzeba było się ustabilizować i przejść na solidny - ale ukryty pod paczką stopień (i mamy ładnego krwiaka, tym razem na goleni). Po kilkunastu próbach w końcu udało się znaleźć stabilizację i pokonać problem (dalej były już wygodne, choć czujne ruchy). Tak że na koniec, na zmęczeniu: sukces wypracowany konsekwencją i uporem.
Dzień później sznurek, interwały na 6b i 6c - zamierzam uznać to za sukces, bo jeśli fizycznie ogarniam na zmęczeniu cztery interwały w tych trudnościach, to znaczy że jest naprawdę lepiej niż było kiedykolwiek. Chociaż... nie było to ładne wspinanie, tonący brzydko się chwyta, ale i nad tym popracujemy.
Chciałbym te 6b w końcu poprowadzić. 6c mnie jeszcze zrzuci, bo, kuźwa, poci mi się... kciuk. I brakuje mi przez to tarcia na kluczowym chwycie. A nie mam jeszcze pomysłu jak i kiedy dziada zamagnezjować :P

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
489 627 - 10 - 5 - 30 - 30 - 20 - 30 = 489 502
Może bym się przy tej okazji nauczył regularności, co to jest to ja nawet nie.
#rokmedytacji

Zaloguj się aby komentować
XXVI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto
Opóźnione, bo z poniedziałku. Interwały, nadal męczę wytrzymałość siłową. Udało mi się zrobić dwa pod rząd na VI.2+ w zestawieniu z dwoma na VI.1 (w pierwszej próbie), potem było powoli coraz słabiej, ale pojawiały się i VI.2 i VI.1. Na koniec dowaliłem podciągnięciami (no dobra, opuszczeniami) i to do tego stopnia, że następny dzień dla oszczędności karnetu zużywałem się tylko na drążku w domu.
Człowiek zadowolon, nieśmiało myślę, że tak mógłbym spróbować nawet w ciągu zrobić to VI.2+. Ale na szczęście nie zdążę złapać świeżości ;D

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
25 366 750 - 350 = 25 366 400
Miałem iść na wspinanie, ale na tym zmęczeniu to aż szkoda płacić za wejściówkę. Więc wybrałem drąga.
W ramach ćwiczenia - kilka interwałów po 10-15 podciągnięć na każdą rękę (z podporem nóg, symulując wspinanie w przewieszeniu) - w różnych konfiguracjach chwytów i położenia (po trzy serie z 30s przerwą jako jeden interwał). Na koniec - kilka serii podciągania (z podporem) na wprost (również z przyblokami).
#pompujwpoprzekziemi

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować