Zdjęcie w tle

Dalian

Osobistość
  • 107wpisy
  • 448komentarzy

Opowiem Wam historię jak moja babcia dostała "bana" na wyjazdy typu pokaz garczków. I nie od Nas jako rodziny, ale od organizatorów tego typu pokazów.


Jako że moja babcia już jakiś czas siedzi na emeryturze, to by


nie nudzić się w 4 ścianach znalazła sobie hobby jakim były wyjazdy na pokazy.


Jeździła głównie przez wzgląd na to, że za ok. 50 zł (czasem mniej), mogła


pozwiedzać różne miasta zarówna w Polsce jak i na Słowacji lub Czechach, zjeść


dobry obiad (często w restauracji), również na koszt organizatorów i w


autobusie poplotkować z innymi emerytami.


Pewnego dnia wybrałem się z Nią na tego typu wyjazd. Po


zwiedzeniu miasta i zjedzeniu obiadu, nastąpiła prezentacja "super ekstra garnków,


w których nie możliwe jest przypalenie czegokolwiek". Po pierwszej części,


w której to Pan akwizytor piał z zachwytu nad w/w garnami, nastąpiła cześć


druga i Nasz "showman" zaprosił chętną osobę z widowni na praktyczny


pokaz.


Ręka mojej babci wystrzeliła w górę, ledwie tylko prezenter


skończył zdanie. Ucieszony Pan akwizytor zaprosił ją na scenę i wskazał na


garnek, w którym to już gotowały się ziemniaki i na drugi pusty i stojący obok


karton z mlekiem. Babcia została poproszona o wlanie i ugotowanie mleka.


Zrobiła posłusznie co gość kazał, a ten w między czasie, znów zaczął swoje


przemówienie na temat doskonałości owych garnków.


W tym momencie, mojej babci włączył się tryb małego dziecka


poznającego świat i zaczęła zasypywać prowadzącego pytaniami. Z jakiego


materiału są zrobione garnki, gdzie produkowane, jaka jest gwarancja. Po prostu


grad pytań, na które oczekiwała odpowiedzi a prowadzący sam musiał zerkać na


kartkę dołączoną do naczyń, bo nie umiał odpowiedzieć.


Po chwili mleko zaczęło kipieć, tu jestem pewien, że to spryt


babci a nie przypadek, ale prowadzący razem z Nią stali tyłem do kuchenki, na


której gotowały się ziemniaki oraz mleko i Nim ten zorientował się co się


dzieje to można by rzec "mleko się rozlało" ale nie tylko rozlało,


ale i przypaliło a zaraz po chwili też i ziemniaki (gotowały się już jakiś czas


w małej ilości wody).


Prowadzący próbował obrócić to w żart, iż babcia należy chyba do


osób, które nawet wodę w czajniku elektrycznym potrafią przegotować, jednakże


na nic się to zdało po pod koniec pokazu bilans zakupionych garczków wyniósł


okrągłe zero.


Z późniejszych opowiadań w autokarze, niektórzy opowiadali, że


to nie jeden pokaz, w którym babcia udowadniała, że coś co reklamowane było


jaki doskonałe, wcale takie nie było. Jednakże, nigdy na taką skale.


Od tamtej pory, mimo iż zaproszenia na pokazy dostawała to przy


późniejszej telefonicznej rejestracji, w której to wyrażała chęć na takie


wyjazdy to nagle okazywało się, że po podaniu danych nagle brakowało już miejsc


(mimo że np. jej koleżanki rejestrowały się później i miejsca były).


FIN

@Dalian te przekręty z garnkami, kołdrami itp. przyszły z zachodu i tutaj to także była plaga wśród emerytów, ale się skończyło, bo emerytom powoli pieniędzy zaczęło brakować i przestali kupować. A tak poza tym to gratulacje dla babci!

@lizakoo Tak, to wszystko świadomie. Ona nawet jeśli znajdzie coś co jest jej potrzebne to wcześniej, zakup konsultuje z kimś z rodziny by nie dać się naciąć.

Zaloguj się aby komentować

W ramach dodawania kątentu to opowiem Wam historię z pracbazy.


Mamy w pracy elektryka, na potrzebę historii nazwijmy go Tomek. Pewnego razu pojechał On do Państwa Iksińskich naprawić zepsuty domofon.


Po przyjeździe i zapoznaniu się ze stanem urządzenia, poinformował Pana i Panią Iksińskich że naprawa tego domofonu mija się z celem i za samą robociznę musiałby wziąć więcej kasy niż za nowy domofon.


W tym momencie pani Iksińska wpadła, jak określił to Tomek wręcz w histerię. Zaczęła prosić by jednak coś spróbował zrobić. Jej mąż w międzyczasie przyniósł z garażu pudełko, z jakimiś częściami z dwóch innych domofonów:

  • Panie Tomeczku, przecież z tego może da się coś zrobić?

Kolega dalej próbuje tłumaczyć, że łatwej kupić nowy model, lepszy i że nawet nie ma pewności jak ten domofon będzie działał po włożeniu starych części.

Nic z tego Państwo są uparci.

(Tu trzeba nadmienić że Owi państwo pieniędzy mają jak lodu, więc nie chodziło o kwestie tego że nie stać by ich było na nowe urządzenie).


Kolega w końcu ulega i bierze się za naprawę zepsutego domofonu. Trwa to dość długo ale koniec końców udaje się przywrócić urządzenie do stanu używalności. Czas było przejść do przyjemniejszej (dla elektryka) części czyli rozliczenie.

  • Panie Tomeczku, to ile to Pan za to chcesz.

  • Panie Iksiński, to wyszło X złotych.

  • Co kur*a? Za co?

Kolega stara się tłumaczyć że zeszło to prawie cały dzień, że dużo roboty i na początku zaznaczał że taniej było by kupić nowy domofon.

Iksiński jednak nie zamierza płacić, argumentując to tym że przecież dał części do naprawy.


Tu na szczęście Tomek wyciąga kartę pułapkę w postaci podpisanej umowy sporządzonej przed naprawą i grożąc że sprawa będzie miała swój finał w sądzie a jeśli Iksiński przegra to dojadą mu koszty sądowe.

Gość w końcu odpuszcza i czerwony ze złości daje koledze kasę wyzywając go od wyzyskiwaczy.


Ale ta historia się tu nie kończy. Ale to trzeba usiąść na spokojnie.

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się nad upgradem komputera. Mój ma z 10 lat a zagrałbym sobie w Wieśka 3 po raz pierwszy.

Gość w komputerowym polecił mi Intel core i5-12400f. Co wy na to?

@hubby Właśnie źle się wyraziłem z tym upgradem.


Po prostu nie mam budżetu na to by od ręki wydać 4-5k na nowy komputer. Dlatego myślałem o składaniu go "na raty".


Co do karty to logiczne że nie pociągnie ale dobra karta to znów ok. 2k co najmniej.


A co do GeForce now to nie mam dostępu do światłowodu i nie wiadomo kiedy takie coś zawita na moją wioskę (Polska B here!)

@Dalian Jeśli chcesz go składać na raty, to zacząłbym od kupowania podzespołów, które wmontujesz do każdego komputera i nie będą ze sobą powiązane, czyli: zasilacz, dysk SSD, karta graficzna, obudowa. Jak chcesz zacząć od płyty głównej i procesora to tylko w założeniu, że kupisz oba na raz. Jak znajdę chwile to siądę do konfiguratora morele i coś Ci tam wystrugam.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Może się niepotrzebnie czepiam, ale jednak dla mnie jest to robienie klienta w bambuko.


Wbijam dziś do Żabki, kupić wodę. Cena na półce 2.50, po podejściu do kasy 2.90. Niby 40 groszy, ale czemu mam dopłacać?


Wracam do półki i widzę duże, tłuste 2.50, ale małym drukiem nad tą cenę napis "Przy zakupie w zestawie, cena za szt". Natomiast obok w małych kwadratach, mniejsza czcionką dopisane: "Cena poza zestawem za 1 szt. 2.90".


Czepiam się czy mam rację?

@Dalian @piwowar legalne jest, było i będzie - UOKiK tu ma guzik do gadania. Są daty, są ceny - a że klient nie doczytał, to nie wina sieci. Model handlowy panujący w płazach znany jest nie od dziś - za to, że są praktycznie wszędzie, czynne codziennie i do późna płacisz właśnie w ten sposób.


Znacznie większy rak jest w stonce, gdzie ceny często są nieaktualne, lub za szybko o 1 dzień wieszają ceny promo.

@Patrick Ja się ceny nie czepiam. Ale uważam że w głównym polu powinna być cena za sztukę a w bocznym kwadracie promocyjna.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry,

To jest mój pierwszy wpis tutaj. Przybyłem z planety #wypok za takim fajnym panem ze SpongeBobem w avatarze. @Aryo go zwą.

Jeszcze nie do końca ogarniam, ale design jakiś taki milszy dla oka niż toporny, aplikacji wykopu.

Mam nadzieję że to miejsce będzie jak wykop ale nie stanie się wykopem.

d36df6f5-1c92-4c6b-b44f-e55f39dc96f7

Zaloguj się aby komentować