#thrashmetal

3
172

Oto dwie zacne świeżynki, jakie miałem ostatnio okazję usłyszeć.


SMOULDER - Violent Creed Vengeance


Kanadyjski projekt założone przez wokalistkę Sarah Ann, niektórym być może znaną z kanału Banger TV, powrócił z drugą płytą studyjną. Dalej mamy do czynienia ze staroszkolnym heavy metalem, o czym daje znać już okładka autorstwa Michaela Whelana, który przecież tworzył swoje dzieła dla choćby Cirith Ungol. I taka jest właśnie muzyka proponowana przez Smoulder - utrzymana w duchu lat 80-tych, a samo brzmienie w porównaniu do poprzedniego albumu jest bardziej "ziemiste". Wokalistka nie jest wybitna technicznie, co słychać zwłaszcza w wyższych partiach, ale barwa jej głosu bardzo fajnie koreluje z warstwą muzyczną i tekstową. Instrumentalnie również nie ma się do czego przyczepić - nie brakuje tu fajnych riffów i solówek, a na uznanie zasługuje również praca prekusisty. Bardzo dobra rzecz wypluta przez nową falę heavy metalu.


https://www.youtube.com/watch?v=CehddeStsmA


Shakma - On Tenebrous Wings


Kolejny zespół hołdujący starym czasom, tym razem pochodzący z Norwegii. Panowie grają thrash metal i robią to naprawdę porządnie. On Tenebrous Wings to 33 minuty jazdy bez trzymanki, a sama muzyka jest naładowana energią i agresją, czego brakuje wielu młodym kapelom z tego nurtu. Tak więc słychać tu echa Dark Angel, Whiplash czy kanadyjskiego Sacrifice. Wściekłe gardłowe wokale razem z siarczystymi riffami tworzą elektryzującą mieszankę, w sam raz na odtrutkę po nowej płycie Metalliki.


https://www.youtube.com/watch?v=Nf8LpUMYh7o


#muzyka #metal #thrashmetal #heavymetal

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

25 kwietnia 1985 roku ukazał się nakładem wytwórni Torrid Records debiutancki album amerykańskiej grupy thrash metalowej grupy Exodus zatytułowany Bonded By Blood. Uważany jest za jedno z najlepszych nagrań w historii gatunku i gdyby tylko ukazał się on nieco wcześniej, to prawdopodobnie grupa byłaby zdecydowanie bardziej popularna.


To także jedyna pozycja, na której swojego głosu użyczył Paul Baloff. Choć nie był wybitny pod względem techniki, to jednak jego wokale były niesamowicie energetyczne i dzikie, podkreślając tylko agresywne w swej wymowie liryki piosenek. Agresja to dobre słowo-klucz, ponieważ wyziera ona z każdej sekundy albumu. Co prawda jest tu kilka bardziej złożonych kompozycji jak Deliver Us To Evil czy okraszony akustycznym wstępem No Love, jednak Bonded By Blood stoi bezpośrednimi strzałami na pysk, w których ostre riffy są rozdawane na prawo i lewo. Po przesłuchaniu przestają być dziwne te wszystkie dzikie ekscesy, do jakich dochodziło na koncertach zespołu Exodus. Energia bijąca z takiego A Lesson in Violence, Piranha czy niesamowicie naładowanego, stanowiącego zwieńczenie albumu Strike of the Beast zmusza kończyny do miarowego moshingu.


Bonded By Blood to dziś kanon i płyta, której wstyd nie znać, jeśli jest się słuchaczem muzyki metalowej.


https://www.youtube.com/watch?v=iSHsNbhQkw0


#muzyka #metal #thrashmetal #exodus

Zaloguj się aby komentować

Hellwitch - to horda z Florydy, która w 1990 roku przywaliła takim debiutem, że inne zespoły mogły tylko wstrzymać oddech i klękać na oba kolana. Syzygial Miscreacy to mistrzowska mieszanka death i thrash metalu, w którym w oszałamiający sposób ożeniono brutalność z technicznymi łamańcami. Doprawiona jadowitymi wokalizami, pokręconymi zagrywkami gitarowymi i połamanymi partiami bębnów muzyka jest nad wyraz ambitna i przepełniona pomysłami.


Panowie 30 czerwca wydadzą trzeci album studyjny zatytułowany Annihilational Intercention. Grupa udostępniła bardzo dobry singiel Delegated Disruption, który tylko podsyca nadzieję na kolejny mocarny album.


https://youtu.be/l8MhWhxLkUw


#muzyka #thrashmetal #metal

Zaloguj się aby komentować

Jak mnie śmieszy to pierdolenie na Metallicę. A to, że jakiś zespół lepszy, a to że Metallica tylko do jakiegoś tam albumu, a potem to już nie Metallica, itp. Marudzicie jak stare baby i udajecie jednocześnie koneserów metalu, co te w.w pierdolenie wyklucza. Ave

@MrBean brzmi to trochę tak, jakbyś uważał że będąc fanem gatunku, podgatunku lub zespołu należy bezwzględnie akceptować wszystkie wytwory. Nie odnoszę się do Metalliki, bo ich nigdy nie słuchałem, ale w historii było wiele przypadków, gdy zespół puszczał chujowe albumy lub od jakiegoś momentu zaczynali nagrywać coś, co było poniżej oczekiwań fanów, zwłaszcza jeśli różniło się od wczesnych produkcji.

Porównywanie zespołów do siebie to też nie jest nic złego. Np. dla mnie większość zarówno Metallica jak i Megadeth to gówno i nie puściłbym sobie tego z własnej woli. W okołothrashowych tematach znacznie bardziej leży mi Pantera czy Sacred Reich. Każdy ma jakiś gust i przez pryzmat tego gustu ocenia konkretne rzeczy.

@YouCanCallMeSusanIfItMakesYouHappy Kurde ten riff z 3:33 jest tak prosty a jednocześnie tak za⁎⁎⁎⁎sty że rozwaliło mi mózg za pierwszym razem jak go usłyszałem.

Zaloguj się aby komentować

Dziś w sumie dwie całkiem niezłe płytki utrzymane w stylistyce thrash metalowej.


Holy Moses - Invisible Queen


Na pierwszy ogień weźmy 13 album studyjny niemieckich weteranów z Holy Moses, który jest jednocześnie epitafium dla tej załogi. Nie podchodziłem zbyt optymistycznie, gdyż ostatnie pozycje Sabiny i spółki były przeciętne i mizerne. A i przedpremierowe single jakoś mnie nie zachęcały. Ale postanowiłem sobie posłuchać z sentymentu do wcześniejszych wypieków grupy jak Terminal Terror czy Queen of Siam. No i muszę przyznać, że na Invisible Queen jest sporo całkiem interesującej muzyki. Nie jest to taki stereotypowy thrash metal pod machanie banią, sporo tu dysonansów rodem z Voivod czy ocierających się o death metal łamańców. Przez to materiał jest na początku nieprzystępny i może odrzucać, jednak z każdym przesłuchaniem jest coraz lepiej. Są wyjątki, jak choćby taki prący na przód Visions in Red, niemniej większość kompozycji zamieszczonych na albumie co i rusz urządza sobie wycieczki w rejony progresywne bądź death metalowe. Tak więc koniec końców miła niespodzianka i udane pożegnanie ze sceną.


Aborcja - Zaburzenia


A to już jeszcze gorąca świeżynka, bo ukazała się dzisiaj. Zatytułowany dość wymownie zespół składa się z 5 młodych chłopaków z Rzeszowa, zaś Zaburzenia to 5-utworowa EPka. 20 minut oldskulowego thrashu, któremu najbliżej do Toxic Holocaust. Jest trochę niedociągnięć, niemniej lubię takie staroszkolne łupanie, więc będę obserwował, co tam w przyszłości wymodzą.


https://www.youtube.com/watch?v=O9HL-GAbq2M


https://www.youtube.com/watch?v=DIGQyAm8L-U&list=PLOhENsHkerzepnPOLeXDAHKU7lilKQ2uc


#muzyka #metal #thrashmetal #dobreipolskie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak się fajnie złożyło, że najnowszy, 20 już album thrashowych weteranów z Overkill wyszedł tego samego dnia co najnowszy wypiek innych "dziadków" gatunku, Metalliki oczywiście. O ile od ekipy Hetfielda nie oczekiwałem nic interesującego, to zupełnie inaczej sprawa miała się w przypadku ansamblu Bobb'yego Elswortha. Zwłaszcza, że ostatni album studyjny, The Wings of War, był bardzo smacznym kąskiem.


Już otwierający całość utwór tytułowy daje dobitnie do zrozumienia, że zespół nie zamierza się pieścić. Kawałek obleczony jest w zwarte, poszarpane riffy, nad którymi góruje będący w znakomitej formie wokal Bobby'ego. I pomimo tego, że trwa ponad 6 minut, nie męczy buły i nie wywołuje uczucia znudzenia. A to dopiero początek ostrej jazdy. Goin' Home zajeżdża nieco klimatami Under the Influence, w czym zasługa świetnym riffów gitarowych, w mrocznym Fever czuć klimat Black Sabbath. Naładowany energią Won't Be Comin' Back to ukłon w stronę debiutanckiego albumu Feel the Fire. Robotę robi brzmienie ukręcone przez Colina Richardsona - surowe, ale jednocześnie odpowiednio wyraziste. Jedyną łyżką dziegciu w tym wszystkim jest ostatni kawałek Bag o' Bones, który zdecydowanie odstaje in minus względem reszty materiału. Pseudofunkowe wygibasy nie przypadły mi do gustu.


Nie wiem jak oni to robią, ale Scorched to kolejne nagranie pełne werwy i animuszu, którego często brak młodym adeptom gatunku.


https://www.youtube.com/watch?v=NZ8XxTkXc2c


#muzyka #thrashmetal #metal

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

12 kwietnia 1991 roku ukazał się jeden z moich ulubionych thrash metalowych albumów, jakie dane mi było słyszeć. Mowa o Victims of Deception autorstwa amerykańskiej grupy Heathen. Przede wszystkim płyta ta rewelacyjnie brzmi - gitary ociekają mięsem, a sekcja rytmiczna nie razi plastikiem i jest selektywna. Sam album to w mojej skromnej opinii arcydzieło melodyjnego thrashu. Sporo tu rozbudowanych kompozycji obiftujących w świetne zagrywki gitarowe, rewelacyjne partie solowe duetu Lee Altus i Doug Piercy i to właśnie praca gitar stanowi największą zaletę omawianej pozycji. Heavymetalowe wokalizy pana Dave'a White'a nadają muzyce Heathen melodyjnego sznytu, czyniąc z niej jeszcze bardziej interesującą pozycję.


https://www.youtube.com/watch?v=8JCycOYgyVQ


#muzyka #metal #thrashmetal

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

7 kwietnia 1989 roku nakładem wytwórni Roadrunner brazylijska grupa thrash metalowa Sepultura wydała swój trzeci krążek studyjny zatytułowany Beneath the Remains. Był to przełomowy moment w karierze zespołu, albowiem dzięki tej płycie Brazylijczycy stali się rozpoznawalną i cenioną marką w metalowym światku.


W porównaniu do poprzednich albumów Sepultury "trójka" została profesjonalnie nagrana i wydana. Same utwory na niej zamieszczone to także duży krok naprzód względem pierwszych wydawnictw. Nadal nie brakuje tu agresji i ognia, ale przy tym muzycy potrafili pokombinować i zagrać coś nieoczywistego. Szczególnie na wspomnienie zasługują partie solowe Andreasa, które są znakomite i genialnie współgrają z kawałkami. A wszystko to obleczone w świetne brzmienie wykręcone przez znanego w branży Scotta Burnsa.


Beneath the Remains był płytą nagrywaną w niełatwych warunkach - ze względu na ponad 40-stopniowe upały i duże ryzyko kradzieży muzycy swoje partie rejestrowali od północy do 8:00 rano. Niemniej patrząc na dalsze losy Sepultury, zdecydowanie opłaciło im się przetrzymać te niedogodności.


https://www.youtube.com/watch?v=GQ5ejXzQu3Q&themeRefresh=1


#muzyka #metal #thrashmetal #sepultura

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1 kwietnia 1986 roku nakładem wytwórni Noise ukazał się drugi album thrash metalowej hordy z niemieckiego Essen zwanej Kreator zatytułowany Pleasure to Kill. W porównaniu do prymitywnego i nie pozbawionego potknięć (ale mimo wszystko dobrego) debiutu Endless Pain, muzyka na drugiej płycie jest zdecydowanie dojrzalsza i bardziej dopracowana, a samo brzmienie materiału pełniejsze. Nie zatracono przy tym wściekłości i agresji, jaka wręcz wylewa się z omawianej pozycji. Dostajemy kanonadę dzikich riffów, które wraz z jadowitymi wokalizami pana Mille Petrozzy i bezkompromisowym partiom perkusyjnym Jürgena „Ventor” Reila czynią z każdego numeru bezpardonowy strzał na mazak. Zresztą same ich tytuły to dobitny drogowskaz apropo tego, co dostajemy - Riot of Violence, Under the Guillotine, Ripping Corpse czy też będący już dziś klasykiem gatunku utwór tytułowy.


Nie ma co się dziwić zatem, że album ten sprawił, że Kreator został dostrzeżony przez promotorów i inne znane grupy muzyczne, a przy tym sprawił on, że gatunek thrash metalu stawał się coraz bardziej popularny.


PS. Kawałek Pleasure to Kill można było niedawno usłyszeć bodajże w drugim sezonie serialu The Dark.


https://www.youtube.com/watch?v=Y90LJipRCFk


#muzyka #metal #thrashmetal #kreator

Zaloguj się aby komentować

#muzykawolfika  #muzyka  #metal  #100metalowychkawalkow #rapmetal #rapcore #rap #crossover #thrashmetal #bodycount


100 najlepszych metalowych kawałków według magazynu Rolling Stone


miejsce 85:


Body Count - There Goes The Neighborhood (1992)


https://youtu.be/JRbC56BA-fg

@tomwolf nie nie. coś bardziej żywszego


https://www.youtube.com/watch?v=Vu1vrb-cvwU&ab_channel=slapyaface


w sumie nie wiem jak to było bo na kasecie kupionej na bazarze w 94 roku była ta piosenka. A jak kilka lat później kupiłem sobie z sentymentu płytę CD to już było freedom of speech.


A tu ciekawy artykuł dlaczemu tak się stało


https://metalinjection.net/its-just-business/body-counts-1992-track-cop-killer-still-isnt-on-streaming-services-almost-30-years-later


Ta piosenka jak i


https://www.youtube.com/watch?v=G8ZoFbNGpBc&ab_channel=DragutinStevi%C4%87


to dla mnie mega klasyki

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

26 marca 1985 roku amerykańska grupa grająca thrash metal, Slayer, wydała swój drugi studyjny album


zatytułowany Hell Awaits. Z perspektywy czasu pozycja ta jest trochę niedoceniana, a niesłusznie, bo


to kawał świetnej muzyki, która z pewnością stanowiła inspirację dla muzyków kapel death i black metalowych.


Krążek trwający 37 minut zawiera 7 kompozycji, które są zdecydowanie bardziej rozbudowane i złożone. Sami muzycy powołują się na silne inspiracje Mercyful Fate i faktycznie, słychać je w dłuższych utworach jak choćby Crypts of Eternity. Niemniej nie brakuje tu ciężkich i szybkich riffów, podkreślonych mocno wysuniętym do przodu basem. Ponadto warto zwrócić uwagę na wokal Toma Arayi - podczas nagrywania wykorzystowano pogłos, przez co jego partie brzmią iście diabelsko. 


https://www.youtube.com/watch?v=XP3pSLi2z14


#muzyka #metal #thrashmetal #slayer

@YouCanCallMeSusanIfItMakesYouHappy @schweppess tytułowy utwór jest znakomity, świetna linia basu i zmiany tempa, a wstęp najlepszy w całej twórczości Sleyera.

Zaloguj się aby komentować

#muzykawolfika  #muzyka  #metal  #100metalowychkawalkow #thrashmetal #rap #crossover #anthrax #publicenemy


100 najlepszych metalowych kawałków według magazynu Rolling Stone


miejsce 90:


Public Enemy feat. Anthrax - Bring The Noise (1991)


https://youtu.be/kl1hgXfX5-U

Zaloguj się aby komentować