#spoileralert

0
4

619 + 1 = 620


Tytuł: The Boys - sezon 5

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Akcja / Dramat / Sci-Fi

Reżyseria: Eric Kripke

Czas trwania: 8 odcinków

Ocena: 4/10


Ostatnio z dziewczyną zastanawialiśmy się nad serialami, które są dłuższe niż trzy sezony i zachowały wysoki poziom do samego końca. Zgodnie stwierdziliśmy, że... nie ma ich zbyt wiele. I „The Boys” nie dołączyło do tego grona.


Pierwszy sezon był niesamowity. Kilkukrotnie wspominałem, że nie przepadam za superbohaterami (mimo sympatii do niektórych animacji oglądanych w dzieciństwie), ale „The Boys” sprawiło, że ich polubiłem. Głównie dlatego, że supkowie okazali się tymi złymi. Pokazanie ich w niekorzystnym świetle było świetnym pomysłem, a Homelander, który jest ala Supermanem, tylko że krwawym, to jeden z lepszych antagonistów. Nawet przedwczoraj, przed finałowym odcinkiem, obejrzałem sobie kompilację jego najbardziej chorych akcji, żeby jeszcze raz poczuć ten „dreszczyk”.


Szkoda tylko, że wysoki poziom utrzymuje się do końca trzeciego sezonu. Czwarty... tak naprawdę mógłby się nie wydarzyć. Ani trochę mi się nie podobał, ale obejrzałem z chęci sprawdzenia, jak zakończy się ta historia. No i żeby zobaczyć, jak Homelandorowi coraz bardziej odpierdala.


Początek piątego sezonu był bardzo obiecujący. Naprawdę, po dwóch obejrzanych odcinkach pomyślałem, że okej, może jakoś twórcy wynagrodzą beznadziejny poprzedni. Niestety, wciąż jest źle oprócz nielicznych momentów.


Tak uwielbiany przeze mnie niewybredny humor stał się jeszcze gorszy. Pełno żartów o penisach, ssaniu penisów, ruchaniu, pornografii i et cetera. Cieszę się, że chociaż podczas jednej bardzo poważnej sceny scenarzysta powstrzymał się od wtrącenia jakiegoś „śmiesznego” tekstu, za to nie oszczędził tego przy kolejnej. Za dużo tego.


Pojawiło się też wiele niepotrzebnych scen, sztucznie przedłużających serial. Cholera, pojawił się nawet cały niepotrzebny odcinek. Szósty zakończył się fenomenalnie, już myślałem, że to świetny wstęp do finału... po czym nastąpił siódmy.


W ogóle zakończenie całej historii to śmiech na sali i ani trochę mi się nie podobało. Homelander zostaje zabity - to było oczywiste i nie powinno stanowić dla nikogo zaskoczenia. Szkoda tylko, że pokonanie go było z d⁎⁎y. Chłopakom tyle czasu zajęło stworzenie wirusa zdolnego zabić nawet Homelandera, a potem ścigali się z nim w znalezieniu dawki V1, tylko po to, żeby okazało się, że Homelander stał się nieśmiertelny. I moment, w którym się to stało, był fenomenalny! Tylko że twórcy w ogóle z tego nie skorzystali.


Ogółem Homelander to ciekawy przypadek osoby, która pomimo bycia najpotężniejszą na świecie przejmuje się tym, że... ludzie go nie lubią. Gdybym każdego, kogo nie lubię, mógł bezkarnie potraktować laserem, to tym bardziej nie zależałoby mi na czyjejkolwiek sympatii. No ale najwidoczniej nikt w Vought nie pomyślał o tym, żeby zainwestować trochę pieniędzy w psychoterapię Homelandera, którego problemy zaczęły się już w dzieciństwie.


Wracając do sposobu pokonania antagonisty: jasne, mieli po swojej stronie geniuszkę, ale serio, stworzenie z Kimiko kogoś równie potężnego co Soldier Boy? I to w praktycznie jeden odcinek? xD


Pomijam to, że Homelander miał wiele okazji, by powstrzymać Chłopców, ale oczywiście chroniła ich fabularna zbroja. Może to kwestia coraz gorszej psychiki, może kwestia tego, że scenarzysta nie wiedział, jak zakończyć serial. Trudno powiedzieć.


Sama walka to też śmiech na sali. Pewnie mało który supek sprzyjał Homelandorowi szczególnie po tym, jak udowodnił, że potrafi zabić kogoś ot tak, z kaprysu, więc rozumiem, że nikt nie ruszył mu na ratunek, ale ponownie, najpotężniejszy supek na świecie walczył z Butcherem jak równy z równym??? Kimiko, którą nagle nawiedził martwy Frenchie??? xD Ryan, który najpierw został zmasakrowany przez ojca, a potem również walczył z nim prawie jak równy z równym???


To akurat nie wada, ale szkoda, że Butcher nie pozostawił pozbawionego mocy Homelandera na pastwę ludzi, których przez tyle lat trzymał w strachu. Uważam, że to byłaby dla niego lepsza kara, gdyby musiał bać się jak ci, których mordował. No ale to tylko preferencje.


No nic, szkoda, że tak dobrze zapowiadający się serial został tak zepsuty w dwóch ostatnich sezonach.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #seriale #theboys #spoileralert

21f863aa-86d9-490d-9ab1-322daef8aabb

to weź sobie gówniane GenV zapodaj - spinoff polegający na wyciągnięciu kontrowersji i brzydkich wyrazów i zrobienia razy tysionc. to nawet nie jest słabe, to jest przykre i smutne...

@cyberpunkowy_neuromantyk do tej pory nie wiedziałem że będzie i teraz żałuję że przeczytałem...chociaż Dean z Supernatural może i pociągnie całość...

@cyberpunkowy_neuromantyk myślę że 5 sezon można streścić w 5 zdań xD

Zakończenie łomem, było jak z komiksu, to akurat imo było spoko (w sensie tylko łom bo nie reszta xD).

Koniec Deepa też całkiem udany.

A cały finał totalnie biedny i przyspieszony.

Szkoda gadać ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#spoileralert bo będę pisał o grze typu "legacy" i mogę nieco zdradzić o fabule, choć raczej nie za wiele


Od pewnego czasu gramy ze znajomymi w Dylematy Króla, gra która była (chyba) na Kickstarter, a niedługo będzie druga część w postaci Dylematów Królowej.


Ciężko napisać jedno lub dwa zdania o czym jest gra, ale to gra polityczna, choć nie do końca o politykowaniu Każdy gracz ma swój ród (niczym jak w grze o tron!) i dba o interesy swojej rodziny. W trakcie gry debatujesz i głosujesz nad różnymi aspektami "życia" w królestwie. Każde głosowanie to jakaś historia (na jednym ze zdjęć widać jedną z takich historii "Badając inskrypcje..."). Każde głosowanie to TAK lub NIE oraz "pass". Nigdy nie wiadomo jak historia się potoczy dalej, bo tak jak w życiu nie wiemy jak dzisiejsze decyzje wpłynął na jutro. Każde głosowanie powoduje poruszenie pewnych wartości po torze góra/dół i każda rodzina na ukryty cel, gdzie te wartości (zborze, obronność, bogactwo, itd.) dają wygraną w danej rozgrywce.


Najzabawniejsze jest to, że nie do końca wiadomo jak tę grę wygrać. Nigdzie (chyba) nie jest napisane "zdobądź coś tam" aby wygrać. Podejmujesz decyzje, które niekoniecznie zbliżają Ciebie jako gracza do wygranej.


A co w tym wszystkim jest najlepsze? Gra nad stołem, pod stołem, sojusze na jedną rundę, sojusze na wiele gier, oszukiwanie... i być może brzmi to wszystko złowieszczo, jednak to wszystko dzieje się w bardzo przyjaznej atmosferze. Jest dużo śmiechu, "aktorzenia" i przekonywania, która racja jest ważniejsza


Zastrzeżenie: gra polityczna, ale to nie znaczy, że podejmuje się decyzje typu invitro, aborcja, czy inne ciężkie tematy. To jest raczej poziom "makro", niżeli mikro "Czy jedziemy na wyprawę", "czy ścigamy wiedźmę", "czy pomożemy krajom ościennym"... itd.


Zasady gry są banalne. Poziom skomplikowania oceniam 3/10, ale prostota powoduje, że gracze skupiają się nad zabawą (często odgrywaniem ról niemal jak w RPG), a nie nad interpretacją zasad (choć to też się trafia).


Jak ktoś ma jakieś pytania to walcie śmiało ;)Ale proszę nie zdradzać (mi i innym, zakończenia o ile je znacie!)


#gryplanszowe #grybezpradu

c024e247-f3f6-460a-a719-eb7a6bbf873a
88f97b6a-715c-420f-b07c-538511159577
dd7be851-47dc-4d42-91de-46ee1ed33644
a69a2754-79ea-40e0-aaa4-70ddfd29ce93
2d36e337-0506-4791-83f2-210ac0bee5f7

Nie czytam, żeby sobie nie spoilerowac gdybym kiedyś miał zagrać. mam nadzieję, że gra sprawia dużo radości. Ja dzisiaj wypędzam bohaterów z moich lochów, czyli keep the heroes out

@Pawelvk w sumie nie zdradziłem niczego ze scenariusza Duża radości sprawie, nawet bardzo dużo Potrafimy zrobić 3-4 gry z rzędu.

Zaloguj się aby komentować