Dziś ładna pogoda, trochę połażone, w tym 8,2km 30kg #rucking.
Dziś do spacerku dołączyła rodzina i wszyscy sobie zrobiliśmy wspólne kółeczko. Straszne gaduły... Ja sobie szedlem swoim tempem, tamci stawali, przyspieszali, biegali, gadali. Pare razy wszyscy się zatrzymywaliśmy z jakiegoś powodu. Drażniło mnie to trochę, czułem że mnie strasznie spowalniają. A doszliśmy z baaaardzo dobrym czasem, bliskim życiówki. Gdybyśmy nie robili postojów to może i byłby rekord.
No w każdym razie, w połowie trasy przestali mi przeszkadzać, wręcz nawet szło się z tymi nieregularnymi satelitami całkiem dobrze. Rodzinie się podobało, chcą częściej, ale dzieciaki to z jakimiś hulajnogami albo rowerami. Ok.
Bawiło mnie, że jak się zbieraliśmy na spacer to dzieciaki spakowały własne plecaczki. Młody 4kg, młoda 2kg. Jak na brzdące to i ambitnie, i bez przesady. Ale żona zavetowała. Nie tym razem. A tę to ja aktywnie namawiam na 15kg XD nawet jej oddam ten nowy plecak co kupiłem, bo dla mnie ciut przymały jednak. Wygodny, ale mały.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Brak czasu, RSV, leniwe dupsko i tyle. Same obiektywne powody.
No ale wróciłem. Dziś, poza lataniem wkolo bloku, standardowe kółeczko 8,2km 30kg #rucking. Stwierdziłem, że znów zrobię życiówke, na modłę poprzedniej
I znów rekord. Niewiele pobity, możliwe, że to przypadek, ale dziś nie umierałem po powrocie. Cała koszulka mokra jakbym wpadł do jeziora, bąble na stopach aż czuję jak pulsują, mięśnie międzyżebrowe czuję wyraźnie, ale nie jest źle.
Niepokoi mnie, że jebało ode mnie żywym amoniakiem. Ale liczę że to jakieś odwodnienie, a może nerki/wątroba/cukrzyca? Będziem jeździć, obserwować.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Już jak co sobotę, pobudka o 5:30, czlapanko na czczo 8,2km 32kg #rucking nad jeziorko, kurczenie wora na mokro I powrót do domu stopem. Szło się dziś bardzo ciężko, jak po kamieniach, bo całą drogę pokrywało zamarznięte błoto pośniegowe.
A potem w koło komina.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Popelnienie tego samego błędu drugi raz = głupota.
Popełnienie go po raz trzeci = nawyk.
Kolejny raz pobudka w sobotę o 5:30, na czczo 8,2km 32kg #rucking nad jeziorko, kurczenie wora na mokro i powrót do domu przed wstaniem domowników.
Dziś było duuuuzo cieplej niż ostatnio, -2°C, przez co się zgrzałem i samo kurczenie wora weszło gładziutko. Nawet do drabinki dziś nie przymarzałem.
Ale niestety, na mało uczęszczanych odcinkach trasy były pozostałości gołoledzi sprzed kilku dni. W efekcie się wyjebałem jak dziecko. Kostka się ledwo co podgoiła i teraz znów boli.
A tak poza tym to spacerki z dziećmi w koło komina.
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dziś spacerek po wydeptanym kółku. 8,2km 30kg #rucking. Już dawno tedy nie szedłem... lód na całej drodze, gruby na kilka cm. Nawet przez pokostkowe dziury w lodzie chodnik nie prześwitywał. Wow. Wyczekiwalem gleby, ale jakoś się obeszło bez.
Poza tym szło się dziś wręcz za⁎⁎⁎⁎scie - gdyby nie to że mi się nie chciało, to aż chciało mi się biec!
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dziś ciekawy dzień. Bezsenność =2h snu w nocy, pobudka o 5:30, na czczo spacer 8,2km (-15°C po lodowych koleinach - kostke se uszkodziłem...) i 32kg #rucking nad jeziorko, kurczenie wora na mokro, podwózka do domu, sprawunki, pierdolety, wypad do kumpla na wieczór planszówek i dopiero co trzaśnięcie drzwiami. Dość intensywnie ale nie czuję zmęczenia. Pewnie zaraz przyjdzie nagle.
Dziś piękny dzień. Po budka o 5:30, ok. 32kg #rucking na czczo, nową trasą, która przypadkiem również ma równe 8,2km. Ale w jedną stronę. Na jej końcu spotkałem się ze znajomymi i wleźliśmy do jeziora.
Powrót już autem, bo nie miałem więcej czasu na łażenie.
W nocy i w trakcie porannego wypadu tyle znów śniegu najebało, że wyszliśmy z dzieciakami na sanki. I tyle w kwestii łażenia. Jestem trochę padnięty i już zdomu się nie ruszam.
Ciekawostka, ważyłem się rano przed spacerkiem i tuż po powrocie. W międzyczasie ani nic nie przyjmowalem, ani nie wydalałem, a spadło aż 750g... głównie wydychanej wilgoci, ale wow. Tyle się nie spodziewałem.
@AdelbertVonBimberstein dziś powtórzyłem co do joty scenariusz z tamtej zabawy i spadło mi 500g. No tyle jeszcze rozumiem, i dalej uważam, że wtedy jakoś sporo mnie ubyło.
Raz już dodany spacer z 2026-01-01, ale nie widać go w statystykach. Nie wiem czemu, jak autor apki mi odpowie albo zrobi coś, że tamten spacer się wliczy, to będę korygował.
z wczoraj, 34kg #rucking . Było fest chujowo. Śnieg na drodze jak piach na plaży, myślałem że się poddam...
z dziś tatokulig z dziećmi po moim zwykłym kółeczku, było całkiem fajnie ale momentami miałem dość.
Dziś szwędany dzień. Z tego 8,2km 34kg #rucking, bo dziś jeszcze zajumalem młodemu hantelki 2x2kg i w każdej łapce se nioslem.
Po jednej, bo łapki mam dwie.
I fajnie było, mały ciężarek, ale 2h ciągłego trzymania w zgiętej ręce dało się odczuć. I dobrze, małym łapkom też się przyda stymulacja, żebym nie wyglądał jak t-rex.
I jeszcze potem wieczorkiem skoczyłem do sklepu i przytargałem dodatkowo kolejne 30+kg przez ok.1,5km.
Wypad do sklepu jest tu istotną informacją dla dalszej historii.
Wszystko zaczęło się jak szedłem na planowany spacer z plecaczkiem. Przechodząc przez jedną ulicę zauważyłem, że leży na jej środku piękna nowa moneta 1zł. Zwykle bym nie popuścił okazji, ale wtedy był duży ruch na drodze a mi się ciężko było schylić... I obszedłem się smakiem. Ale wieczorem, idąc do sklepu, szedłem tą samą trasą, a pamiętając że tam leży 1pln, a ruch na drodze mniejszy, ułożyłem w głowie plan: że ją podniosę. No i podchodzę na miejsce, a kasiorka zniknęła.
Cóż, to było parę godzin po tym jak ją widziałem. Ale jeszcze szybki skan ulicy i jest! Leżała jakiś metr dalej, rozjechana przez samochody.
Nowy rok, ćwiczyć krok. Warunki tragiczne, śnieg lub błoto po kostki, piździawa z wiatrem, ale kółeczko zrobione, 8,2km 30kg #rucking. Tylko w trakcie mi telefon padł i zgubił kilometr i mnóstwo kroków. Ba.
A tak poza tym to pajacowanie z dzieciakami w śniegu. A chciałem im tatokulig na 8,2km zrobić, to nie chcieli. Może uratowały mi tym życie?
@bojowonastawionaowca hej, czy mógłbyś mi edytować ten wpis, bo chyba tag #ksiezycowyspacer nie wskoczył poprawnie i mi w statystykach na ten rok nie uwzględnia tego spacerka:(
Z czego na śledzonym treningu ok 8,16km. A bo zapomniałem od razu go włączyć i mi się ciut za domem przypomniało. W każdym razie, dziś było jedynie standardowe kółeczko, ze standardowym 30kg #rucking .
Ale...
Moje zamyślenie, przez które opóźniłem start apki wynikało z rachunku sumienia. Tak sobie dumałem, że ten standardowy spacer już mnie nie męczy, pokonuje go bez stękania i nawet brakowało mi jakiegoś urozmaicenia, ponadto jest końcówka miesiąca i roku, więc może warto by zrobić test i podjąłem decyzję o zrobieniu pierwszej życiówki.
No i patrzcie, pierwsza życiówka i od razu rekord!
A na czym miała ona polegać? Normalnie to człapię sobie w swoim tempie i często gadam w tym czasie przez telefon, więc to dosłownie spacer, bez wysiłku. Więc i tempo słabe - ten dystans pokonuję w jakieś 110 - 115 minut. Dziś chciałem sprawdzić czas przy 100% skupieniu na chodzie i maksymalnym tempie. No i mam 90 minut, a do tego pęcherz na ćwierć stopy, dwa krwiaki pod paznokciami, a no i płuca na zewnątrz a serce w kawałkach. Nigdy więcej...
Muszę to powtórzyć! Jeszcze nie wiem kiedy, ale na pewno nie często. Może pod koniec miesięcy, może pod koniec lat XD Z resztą, w trakcie dzisiejszego spacerku padło więcej bluzg niż nawet moje normy przewidują, więc muszę też dać mojemu Bogu trochę czasu na odetchnięcie.
I jeszcze komentarz, nawet lekkie przyspieszenie ponad "swoje" tempo powoduje że bagaż zaczyna podskakiwać, co cholernie utrudnia zabawę. Maksymalny pułap tempa też się o to głównie rozbił - dalsze przyspieszanie ponad 6km/h to już nie do opanowania. Przy tych 5-6km/h musiałem mocno trzymać zabawki i czuję że największe zakwasy po dzisiejszym to będę miał właśnie w łapach.
I po świętach, można znów sobie pochodzić, nie trzeba już leżeć. Dziś fajnie, ładna pogoda, #rucking z rana 30kg na 8,5km, pogadałem w trakcie że starym znajomym. Wspaniale usłyszeć, że w zdrowiu nie nudzi się na emeryturze.
@Lubiepatrzec nie. Nie dbam o te przeliczenia chociaż żona kupiła sobie od mikołaja dostanie smartwacha do trenowania to podkradnę raz i zobaczę co powie. Bo sama masa to pewnie nie wszystko. Pod koniec spaceru czuję jak mi się miażdzyca łuszczy więc pewnie przyspieszenie tętna też sporo pokaże kcali.
Z resztą , do ruckingu są jakieś inne matematyki proponowane, więc w Fit samo dodawanie kg niewiele zmienia. W jednym z pierwszych postów z tego tagu podawałem kalkulator. Ogólnie wychodziło z niego że spałam ok. 30% więcej na spacerze kiedy łażę z 30kg. Sam ważę ok. 100.
Dziś jakoś ciężko mi się człapało. Wydaje mi się że to przez to, że dziś w trakcie z nikim nie gadałem, a w głowie wałkowałem gównoburzę z roboty. No nic, 7km z powyższego to 30kg #rucking a w tym było jeszcze 2 km z +5,5kg bo wstąpiłem po owoce do sklepu.
Mam za mało czasu na takie łazenie. Raz w tygodniu 2h mnie nie satysfakcjonuje. Może po świętach... albo muszę więcej nosić, ale się już trochę cykam, bo nie bez przyczyny max w pracy ciągłej jest 30kg. Muszę pogadać z jakimś ogarniętym bhpowcem/lekarzem. Dziś znów 30kg #rucking . A regularne spacerki zaczęły mi się podobać bo to też fajny czas by zadzwonić do starych znajomych, pogadać. Dziś gadałem z nową starą znajomą o tym czemu rzuciła papierami w firmie. Się można dowiedzieć fajnych rzeczy :] Za⁎⁎⁎⁎ste, polecam.
W tygodniu nie było czasu na spacerki. Były może ze dwa bardzo krótkie wypady poza rejestrem. Dziś było trochę czasu, więc zaliczyłem zwykły spacerek 30kg #rucking. Moja trasa biegnie przecinając wieś, pola i lasy, zwykle żywego ducha tam nie uświadczysz, więc pomyślałem, że jeszcze mogę sobie iść z wiatrówką i trochę popykać w drodze. Ale się złożyło, że w tej wsi dziś był jarmark bożonarodzeniowy, więc ruch jak na Marszałkowskiej... d⁎⁎a blada, pyknąłem całe 6 sztuk. Ale teraz wiem przynajmniej jak ciężkim zadaniem jest strzelanie z bagażem po lekkim wysiłku. Utrzymanie stabilnie małego pistoletu jest niewykonalne XD #todayilearned #strzelectwo
Z czego 8,1km #rucking 30kg. Dzisiejszy wypad był wyzwaniem nie tylko dla tego że napadało mokrego śniegu i była rewia na lodzie, ale też dlatego że jak rano wstałem to poczułem ostre #barylkakrwi i 450mL poszło (w sumie to mam tylko z 5L na koncie) Więc dziś też miałem mniej płynów w obiegu. Ale git, było lepiej niż ostatnio. Jako że dziś miałem spontaniczne wolne, żona też miała, a dzieci w szkole, to po głowie kręcił się jeszcze jeden spontaniczny plan, ale niestety życie wymyśliło inny scenariusz i licznik nie drgnął (i tylko on, śmieszki...), więc
8 260 514 500 - 0 = 8 260 514 500
#ruchamwszystkich - może już istnieje podobna sztafeta, jak coś to poprawcie, nowy jestem w tych zabawach. Dane wziąłem z https://www.worldometers.info/pl/ jakby co.
A co do spaceru, na ruckingowym jest widoczna pauza, bo stwierdziłem że zagram w klasy. Z plecaczkiem.
@WujekAlien kwadraty by mi się 20 lat temu przydały... sporo jeżdzielem na rowerze i brakowało mi pomysłów na trasy, więc wygrał autyzm i jeździłem w kółko jedną XD
Dziś bardziej spontan - młody na zajęcia dodatkowe, tata jak chomik w kołowrotek.
Ale nieregularny, z pauzami bo jeszcze trochę tu do sklepu, trochę tam, jeszcze mnie żona samochodem za miasto wywiozła w trakcie... w pauzach na apce wciśnięta pauza, ale km się naliczały. Dlatego w matmie inna wartość niż w apce.
Dziś rekreacyjnie 20kg, bo mimo że po wczorajszym nic nie czuję, to jednak nie ma co przeginać.
#rucking