#recenzje

1
149

Pierwszy film w marcu to kolejny przegląd moich komiksowych zakupów.


Chciałbym szczególnie polecić Goliata z Wydawnictwa Centrala. Mały — wielki komiks, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Natomiast miłośnicy serialu Opowieści z Krypty i innych opowieści z dreszczykiem powinni zainteresować się Duchami Umarłych (wydawnictw Mucha Comics). Znajdzie się też coś dla wielbicieli samurajów, Disneya i Marvela.


Jeżeli macie ochotę rzucić okiem na osiem tytułów, o które powiększyła się moja kolekcja, serdecznie zapraszam.


https://youtu.be/3VDK92czA_w

@Vakme Oj, obawiam się, że mutantów (i Marvela) za dużo u mnie nie zobaczysz. Ale X-Menów akurat bardzo chcę sobie skompletować. Teraz zaczynam polowanie na vol. 3.

Zaloguj się aby komentować

Cześć.


Zapraszam na urodzinowy, 62 odcinek mojego komiksowego gadania. Tym razem rzucam okiem na nowość z ostatniego miesiąca, pierwszy tom serii Świat Dryftu, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Lost in Time (https://lostintime.pl/).


To stosunkowo nowy "gracz" w naszym komiksowie, który ma na swoim koncie zaledwie kilka albumów, ale warto go obserwować, bo widać, że zamierzają na poważnie powalczyć o swoje miejsce na rynku.


Do tej pory ich nakładem ukazały się następujące tytuły: Dziki Ląd (zamknięta w jednym tomie opowieść o kolonizacji i wampirach), Posiadłość (klasyczny horror, o nawiedzonym domu, część druga i ostatnia powinna ukazać się jeszcze w tym roku), Dziki Zachód (western, opowiadający historię Calamity Jane, na razie ukazał się jedynie tom pierwszy), Droga Miecza (komiks o samurajach, adaptacja powieści Thomasa Day. Pierwszy tom z trzech) i Świat Dryftu (opowieść fantasy, również zaplanowana na trzy tomy).


https://youtu.be/VLK3_hPiHvY

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Nazywam się Łukasz i zapraszam na mój kanał poświęcony komiksom. Zobaczysz na nim, jak prezentują się nowsze i starsze tytuły, zarówno pod względem rysunków, jak i jakości ich wydania. Usłyszysz kilka słów o autorach i o samej fabule. W opisach znajdziesz odnośniki do wydawców, sklepów oraz do części źródeł, z jakich korzystałem przy tworzeniu filmu. Zapraszam do oglądania i do dzielenia się swoimi uwagami.


Poniżej znajdziecie link do przeglądu moich styczniowych zakupów. Podobne nagrania staram się zamieszczać na początku każdego miesiąca.


https://youtu.be/6TC6eSxoUww

c7ab3eca-4d04-4cab-83b7-4305cf8d4998

Zaloguj się aby komentować

Zrobiłem to - abyś Ty nie musiał. Spędziłem tydzień na Clubhouse


Ostatnio sporo się mówi o tej sieci, głównie ze względu na jej niedostępność. Trzeba mieć zaproszenie, aby się tam dostać, a o to nie jest tak łatwo. Jeśli nie masz znajomych w sieci, to za przyjemność dołączenia zapłacisz od kilkudziesięciu do nawet 100zł (po tyle w necie chodzą zaproszenia).


Początek przygody z aplikacją


Dostałem zaproszenie, zainstalowałem aplikację i tutaj pierwsze niemiłe zaskoczenie.


Aplikacja zaczęła męczyć:


  • udostępnij nam swoją listę kontaktów

  • Nie

  • nooo weź udostępnij!

  • Nie!

  • jak nie udostępnisz, to nie dostaniesz 2 zaproszeń i nie będziesz mógł zapraszać nikogo!

  • nie udostępnię!

  • no to nie…


Tak oto stałem się użytkownikiem Clubhouse bez możliwości zapraszania kogokolwiek, ale za to dane moich znajomych nie wyciekły do chmury





Po rejestracji przyszedł czas na wstępną konfigurację konta. Pytają tylko o imię i nazwisko oraz fotkę/awatar.


Podałem to, co chcieli. Następnie musiałem wybrać zainteresowania.

Lista jest… noo…. jakby to powiedzieć


Oto lista kategorii i opcji do wstępnego wyboru.


Identyfikacja: LGBTQ, Czarni, Azjaci, Niepełnosprawni, Kobiety

Nie pasuję do żadnej


Wiara: Buddyzm, Judaizm, Islam, Hinduizm, Ateizm, Agnostycyzm i na końcu taka jedna najpopularniejsza religia na świecie była jeszcze


Inne: Wellness, Medytacja, Zdrowie, Fitnes, Samorozwój itp.


Moje pierwsze wrażenie:


Ale bieda! A gdzie są komputery, biznes, marketing, startupy?


Okazuje się, że są i można je bez problemu wybrać, ale nie na starcie. Trzeba wejść w ustawienia zainteresowań i wtedy widać wszystkie dostępne kategorie. Zaznaczyłem więc to, co trzeba.





Ciekawe jest to, że Clubhouse podpowiedział mi, kogo mogę obserwować. Nie mam pojęcia jak on to dobrał (zgaduję, że kilkadziesiąt osób ‘wyciekło mój numer telefonu’), bo nie udostępniłem kontaktów, ani nie zaznaczyłem wtedy jeszcze żadnych zainteresowań, a zobaczyłem listę naprawdę świetnie dobranych pod moje zainteresowania ludzi. To jest plus! Miłe zaskoczenie.





Dodałem garść osób do obserwowanych i wylądowałem na swoim ‘wallu’. Miałem tam dwie trwające rozmowy. Jedna o tym co to jest Clubhouse, a druga o tym… dlaczego warto mieć konto na Clubhouse


Kliknąłem ‘explore’ aby zobaczyć, co aktualnie ‘leci na Clubhouse’ i znalazłem jakąś rozmowę o biznesie w social mediach. Dołączyłem, posłuchałem, a po kilkunastu minutach nawet wirtualnie wszedłem na scenę i podzieliłem się swoimi przemyśleniami.


Tak średnio uczestniczyłem w jednej dyskusji dziennie, słuchając rozmów (puszczone w tle) po około godzinę dziennie.


Taki tam miły czasoumilacz w tle. Zamiast radia jest OK. Na 8 sesji odezwałem się w trzech.


Moje przemyślenia


➤ Clubhouse to piekło introwertyka. Lubisz chodzić na afterparty po konferencjach? Często odszywasz się przy wspólnej posiadówce przy stole? U cioci na imieninach jesteś duszą towarzystwa? Jeśli odpowiedź na te pytania brzmi ‘NIE’, to obawiam się, że możesz być podobny do mnie i Clubhouse nie jest dla Ciebie


➤ Ta sieć to ekstremalny zjadacz czasu połączony z nieefektywną komunikacją. Nie lubię komunikacji synchronicznej. Nie lubię także słuchać czegoś, czego nie mogę puścić na 150% szybkości. Clubhouse to taki podcast, tylko że w trakcie słuchania każdy może dorzucić coś od siebie.


➤ Clubhouse bardzo przypomina mi telewizję. Masz teraz godzinkę wolnego? No to masz pecha, bo na temat programowania rozmawiamy o 20:10, a o 19:30 masz sesję marketingową. Czasami trzy sesje nakładają się na siebie i możesz słuchać tylko jednej. Oczywiście nie da się wrócić do tego co było, więc pielęgnujesz FOMO (Fear Of Missing Out).


➤ Zabranie głosu było dla mnie skrajnie trudne. Czasami próbowałem wbić się w dyskusję po 5-6 razy, zanim ktoś skończył swój słowotok. Ale to nie wina aplikacji, a moich zdolności komunikacyjnych (czy tam ich braku).


➤ Im więcej osób obserwujesz, tym lepsze i ciekawsze polecane rozmowy dostajesz. Niestety, jest jeden mały problem. Obserwując zaledwie 39 osób, dostawałem około 10-15 powiadomień o nowych ciekawych rozmowach dziennie. Fizycznie nie da się w tylu uczestniczyć. Po kilku dniach wyrzuciłem powiadomienia.


➤ Rozmowy anglojęzyczne są naprawdę ciekawe, ale ciągną się godzinami… szkoda mi czasu, a wszystko jest na żywo bez możliwości zatrzymania, cofnięcia itp.


➤ Polska scena Clubhouse to w zasadzie samorozwój, autopromocja, magia przyciągania, produktywność i inne rzeczy, od których trzymam się z daleka


➤ Gdyby nie inicjatywa ‘DEV-Radio’ (info znajdziesz w dzisiejszym #unknowNews), to nie miałbym czego szukać na Clubhouse. To na polskiej scenie jedyna sensowna grupa eventów, w których uczestniczyłem (nie mówię, że nie ma innych. Mówię, że w innych ciekawych nie uczestniczyłem).


➤ Na Clubhouse nie obserwujesz ludzi, których lubisz. Obserwujesz ludzi, których ZAINTERESOWANIA lubisz. Z tego powodu mam w obserwowanych znajomych oraz kilka losowych osób, których dobrze nie znam (albo i wcale nie znam), ale mają fajne zainteresowania, dzięki czemu 'dziedziczę' od nich powiadomienia o ciekawych eventach.


Podsumowanie


To nie jest sieć dla mnie. Kończę przygodę z Clubhouse po około 7 dniach.

Nie jest to sieć zła, ale potrzebujesz mieć czas, kochać poznawać nowych ludzi, uwielbiać rozmowy z obcymi… czyli w skrócie musisz niebyć mną. Wtedy wszystko będzie OK


Aplikacja nadal się ze mną targuje. Dzisiaj powiedziała, że za moją książkę kontaktów da mi 5 zaproszeń, ale jestem twardy i kontaktów nie oddam

c130d885-684f-447b-a2d6-53a8fbee0238

@Unknow Piszesz, że zabranie głosu jest trudne. Nie ma w pokojach żadnych moderatorów dyskusji, którzy nią sterują?

A co do listy kontaktów: ależ Ty masz silną psychikę

@Unknow Kiedy napiszemy coś lepszego z możliwością nagrywania. A tak serio to dla mnie trafiają dwie osoby co się udzielają. Andrzej i Oskar. Btw ta na Androidzie apka działa!

Zaloguj się aby komentować

WandaVision Odcinek 6


(wcześniej było długo, teraz będzie krótko)


Fabuła nabiera tempa, choć trochę brakuje mi tutaj większych zwrotów akcji. Do finału zostały dwa odcinki i szczerze nie mogę się doczekać, jak to Marvel ma zamiar powiązać między innymi z drugą częścią Doctora Strage'a - to było już dawno obiecane i na razie nie widać ku temu jasnych przesłanek. Pietro portretowany przez etatowego aktora X-Menów to bardzo ciekawy zabieg i czuję tutaj mocną zapowiedź oficjalnego włączenia Mutantów do MCU, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Pamiętajcie też, czyją córką jest Wanda Podpowiedź - pewien mutant, co umie wyginać łyżki i widelce siłą woli.


Trochę ziew, ale mimo wszystko rewelka - Marvel robi dobrą robotę.

7fe6daa3-2747-4269-bae7-b7122adb7414

@sway zastanawiałem się nad tym tytułem, ale zwiastuny mnie nie zachęcały - miałem wrażenie takiego sitcomu czy świata według Bundych

@sway ja zacząłem Resident Alien tu opisałem krótko co sądze https://www.hejto.pl/wpis/dzis-polece-wam-nowy-serial-resident-alien-sa-dopiero-trzy-odcinki-pisze-o-nim-b


Może być ok - taki przerywnik w oczekiwaniu na coś większego/lepszego

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry,

Będę tu hejtować o popkulturze. Na pierwszy ogień:


MALCOLM AND MARIE (Netflix)


(TLDR)

O BOŻE. O JEZU. JAKIE TO JEST DOBRE.


(A TERAZ PEŁNA WERSJA)

Ten film powstał w trudnych pandemicznych realiach i (niejako z konieczności) udowodnił, jak proste i jednocześnie doskonałe potrafi być kino. Willa, dwójka aktorów, dobry scenariusz, dialogi, kamera... AKCJA.

Uwielbiam filmy takie jak ten. Filmy, w których pierwsze skrzypce grają dialogi. Lecz aby świetne dialogi dobrze wybrzmiały, potrzebujemy jeszcze kogoś, kto będzie w stanie oddać ich prawdziwy sens i emocje w nich zawarte. Tutaj udało się to osiągnąć... z nawiązką.

O J.D Washingtonie pisałem już przy okazji recenzji TENET, gdzie nieco żałowałem, że Nolan nie dał mu wykazać się kunsztem aktorskim. Tutaj Washington Jr. był w stanie nadrobić zaległości. Pokazał, jak genialnym aktorem jest i jak wielki potencjał w nim drzemie. Prawdziwy popis! Brawo!

No ale proszę państwa... Zendaya to już totalne złoto. W sumie nie napisałem tutaj nic odkrywczego, bo ta dziewczyna wiele już razy udowodniła, że to ona... to właśnie ta młoda krew Hollywood, która pamięta o tym, czym jest sztuka filmowa i czym jest prawdziwe aktorstwo. Jest nadzieja!

Równie ważne jest to, kto stoi za kamerą. Sam Levinson stworzył film kompletny od pierwszej, do ostatniej sceny. Począwszy od skromnych i oszczędnych, acz bardzo artystycznych ujęć, przez czarnobiałą taśmę filmową, aż po sam genialny scenariusz.

No właśnie - scenariusz to coś, co kupiło mnie tutaj najmocniej. Mamy tutaj niesamowity ładunek emocjonalny krążący pomiędzy kilkoma ważnymi tematami. Pierwszy to... kino i jego współczesne problemy. Malcom, który jest twórcą filmowym, bardzo trafnie wskazuje tutaj największe bolączki współczesnej popkultury, branży filmowej i społeczeństwa, które są strasznie przewrażliwione na punkcie tak zwanej "świadomości". Poruszanie "ważnych" tematów społecznych i politycznych jest tutaj najbardziej istotne. Istotniejsze od samej sztuki.

Malcolm jest tym faktem strasznie poirytowany, bo jako przedstawiciel czarnej mniejszości w Hollywood, automatycznie jest oceniany w kategoriach rasowych. Jego twórczość trafia do szufladki przepełnionej filmami wrażliwymi na kwestie rasowe, nawet wbrew jego prawdziwym intencjom. Chce stworzyć film o młodej narkomance - just like that. Tymczasem biali "uświadomieni" krytycy, rozpływają się nad jego filmem, okrzykując go głosem mniejszości, totalnie ignorując uniwersalny wydźwięk filmu oraz, co ważniejsze, jego techniczne aspekty. Można oszaleć!

Kino jako sztuka przegrywa z kinem, jako nośnikiem społecznych haseł. Czarny twórca filmowy nie może już zrobić filmu, który nie będzie oceniany przez pryzmat jego koloru skóry przez grono oświeconych, tolerancyjnych i walczących z białą supremacją krytyków.

Tymczasem Marie bardzo słusznie zwraca uwagę na to, że to nie jest nic zaskakującego - wszyscy w branży, łącznie ze wspomnianymi krytykami, to prostytutki nastawione na internetowe kliki. O nic więcej nie chodzi, jak o rozgłos, a w 2021 roku nic tak się nie klika jak rozgoryczenie. Jesteś rozgoryczony nierównościami rasowymi w USA - wrzuć czarny kwadrat na swoje social media, by wyrazić swoje oburzenie. Wspierasz mniejszości seksualne - klik i tęcza leci na insta. Odhaczone - jestem dobrym człowiekiem. Wystarczy!

Ale to nie wszystko!

Jednocześnie jest to bardzo mądry film o związkach i o tym, jak trudne jest zbudowanie zdrowej relacji, gdy zapominamy, na czym polega prawdziwe partnerstwo i jakie są jego podstawowe zasady. Niektóre typy ludzi, pomimo naprawdę gorących uczuć, mają spory problem z wyjściem ze swojej egoistycznej bańki. To jest pierwszy i najważniejszy krok w stronę zdrowego partnerstwa. Warto czasem zauważyć drugą osobę.... i jej podziękować za to, że jest. Tak szczerze.

Oskar, a co najmniej nominacja. Trzymam kciuki za ten duet.

Wielkie małe kino.

acae5981-f7f9-4eb6-bba0-db855be451b6

Zaloguj się aby komentować