#przygodypeposlava

5
6

Część 4.

Po dwóch dniach pobytu nad jeziorem podjęliśmy decyzję, że wracamy. Jedzenia zostało nam na mniej więcej 3 dni, więc nie ma co czekać na poprawę pogody.

Chcieliśmy wracać trasą, którą z reguły pokonują ludzie, którzy chcą odwiedzić to jezioro.

Mieliśmy jednak duży problem, chmury były bardzo nisko, więc orientacja mapy po punktach, była niemożliwa, a GPS pokazywał totalne głupoty.

Mieliśmy różnice zdań, odnośnie wyboru kierunku, w którym powinniśmy zmierzać.

Udało mi się znaleźć trop ludzi, więc uznaliśmy, że to jest prawdopodobnie ta najbardziej uczęszczana trasa.

Poszliśmy więc w tym kierunku, im dalej szliśmy, tym bardziej wiedzieliśmy, że jesteśmy w d⁎⁎ie.

Miałem wykupione ubezpieczenie włącznie z transportem helikopterem ale co dziwne - mimo sygnału pod 112 nikt nie odbierał.

Dotarliśmy do wodospadu, który miał kilkaset metrów.

No i Kukiz no i cześć.

Nie chcieliśmy wracać nad jezioro, bo to zajęłoby to nam około 1,5 dnia, a sama trasa była dość niebezpieczna.

Podjąłem decyzję, że sprawdzę możliwość zejścia w dół wodospadem.

Zostawiłem plecaki i dziewczynę na górze, a sam poszedłem eksplorować.

Nagle nadeszły takie chmury, że ledwo widziałem swoje buty. Zacząłem dmuchać w gwizdek, żeby dziewczyna wiedziała, że jeszcze nie spadłem XD

Zacząłem piąć się do góry, bo bardziej widać było to za co mogę złapać, niż to na czym mogę stanąć.

Wydawało się, że można, bardzo ostrożnie zejść tym wodospadem.

Dziewczyna zrobiła linę ze swoich ubrań i spuszczała mi swój plecak.

Ja schodziłem te 5 metrów ze swoim plecakiem (25kg) i łapałem plecak dziewczyny. Następnie znowu 5 metrów, i kolejne, kolejne. Mozolne schodzenie w dół.

Jak już byliśmy jakieś 5-10 metrów od doliny, czy raczej końca wodospadu, nie było dobrego zejścia.

Nagle widzę dwa karabiny wycelowane we mnie (dziewczyna została wyżej).

Szczerze się ucieszyłem, pomogli mi zejść, następnie mojej dziewczynie.

Byłem przekonany, że to gruzińska straż graniczna. Moja dziewczyna zagadała do nich po gruzińsku.

Niestety nie byli to Gruzini.

Zdjęcia które zamieszczam w tej części pokazują tereny na którym trwa konflikt zbrojny i na 99% nie ma szans, żebyście zobaczyli to na własne oczy.

Więcej zdjęć z tej wyprawy nie udało nam się zrobić.

cdn.

#przygodypeposlava #wyprawa #kaukaz #gory

e344c3a4-43f9-4537-a47f-d7333cb24afb
5a2c9346-7b74-4548-a86a-02e29e545beb
79e9c000-9a37-4eff-bb72-1855e70a18e3

Zaloguj się aby komentować

Cz. 3.

Po nieprzespanej nocy trzeba było zwinąć mandżur i gnać nad jeziorko na 3000m n.p.m.. Były niebezpieczne momenty gdzie dwa kroki przed okazywało się, że stok ma ujemny kąt. Udało się, byliśmy strasznie zmęczeni ale cel został osiągnięty.

Minusem było to, że załamała się pogoda. W trakcie dalszej wędrówki nie widzieliśmy słońca.

Zauważyliśmy jednak, że sygnał GPS był zakłócany, a gruzińskie mapy nie są wzorem staranności.

Tutaj przechodzimy do ważnego tematu.

Wiedzieliśmy, że jezioro znajduje się niedaleko konfliktu zbrojnego między Gruzją, a Rosją, więc przed wyprawą pisałem o zgodę do gruzińskiego MSZ, a dzień przed wyprawą odbyliśmy rozmowę z majorem gruzińskiej straży granicznej.

Siedzieliśmy nad jeziorem dwa dni, licząc, że pogoda się poprawi, i będzie można używać szczytów górskich do orientacji mapy.

Nic nie zapowiadało tego, co działo się przez kilka następnych dni.

#przygodypeposlava #gory #wedrowka

54225e98-21e9-440d-8364-227fb2f54508
f647c246-0560-4ed8-a4e1-486a909ef037
6f690d63-1ea0-4b2d-98d7-55be3ac4ce14

@RogerThat powyżej 3000 metrów tak to

mniej więcej wygląda, powyżej 5000 metrów to już z reguły jest lodowiec. Po lodowcu nie polecam chodzić samemu lub w parze. Zawsze w dużej grupie i powiązani linami.

@Opornik były ptaki, górskie koty - prawdopodobnie pantera - całe szczęście obserwowana z daleka. Wiemy, że w okolicy żyją niedźwiedzie, ale nam się udało uniknąć spotkania

@peposlav Ciekawe co pantera jada w takich okolicach, może jakieś dzikie kozy? Bo tak to chyba tylko gryzonie? Ciekawe jakie ryby w takich jeziorach.


Patrzę sobie na Google Maps... chyba nie Black Rock Lake? Tam już granica.

Zaloguj się aby komentować

Cz.2.

Drugiego dnia wyprawy mieliśmy 2 problemy o których wspominałem wczoraj.

Czyli brak wody i brak lodowca. Wodę finalnie udało się (trochę na czuja) znaleźć. Gdybyśmy nie znaleźli wody - czekałby nas powrót w dolinę.

Brak lodowca oznaczał przejście po prawie pionowej ścianie, gdzie na każdy krok do góry, zjeżdżało się pół kroku do dołu. Więc przytulony do góry wniosłem swój plecak, a następnie wróciłem po plecak dziewczyny.

Tak doszliśmy wieczorem na szczyt, który miał jakieś 3800 czy 3900 npm ale nie pamiętam dokładnie. Wg planu powinniśmy nocować w dolinie, ale szukanie wody i pokonywanie ściany zajęło nam zbyt dużo czasu.

Nocowanie pod samym szczytem dawało nam za to jako takie schronienie przed niedźwiedziami.

Ogarnianie namiotu na tej wysokości nie jest super łatwo, nie wbijesz szpilek w piach, tylko musisz zabezpieczyć namiot skałkami.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta burza, która przyszła w nocy. Całą noc nie spałem, pilnowałem, żeby namiot się nam nie rozleciał. Ten namiot warunkował nasze przetrwanie, więc to nie były żarty. Efekty dźwiękowe i wizualne szalejącej burzy na tej wysokości były niesamowite, każdy grzmot okrążał górę wielokrotnie, a dolina zaraz obok naszej góry oddawała ogromne echo.

cdn.

#przygodypeposlava #gory #wedrowka

59076c8b-c9b3-4ced-adfb-6732fd662aaf
6e877daf-6315-4941-ad71-0432b2e66cbf
bbfa502e-253f-4f30-a67b-a1182bb1c6dc

@enkamayo to jest wysoki Kaukaz, wodę znalazłem w zboczu góry, wydawała mi się ciemniejsza i miałem rację, była tam taka niecka na jakieś 15 litrów wody i pocąca się skała

@peposlav aha. A mieliście jakiś cel? Bo to wygląda tak, że gdzie nie spojrzeć "nic" nie ma. Ale też bym sobie tak powędrował. Fascynują mnie takie krajobrazy.

który miał jakieś 3800 czy 3900 npm


nie no tyle to nie xD nie dla mnie xD tam już chyba się oddycha inaczej? czuje się jakąś różnicę w płucach? i słońce może spalić?


czuć przestrzeń na tych zdjęciach, aż słychać skrzek orła odbijający się od gór. ta historia z tą burzą to masakra, chciałbym coś takiego przeżyć. ale tak żeby przeżyć xD


wincy zdjęć!

@voy.Wu miałem specjalną maszynkę lpg na takie wysokości, bo woda wrze dużo wcześniej, a na takiej zwykłej, ciężko by było w ogóle coś ugotować, za mało tlenu

Zaloguj się aby komentować

@peposlav dużo ludzi na w górach stołowych? Albo inaczej musisz czekać w kolejce przed każdymi schodami czy da się płynnie iść?

Zaloguj się aby komentować

Jadę właśnie do Karłowa, będę dzieci na Szczeliniec wnosił. Pamiętam jak byłem tam parę lat temu i był wielki transparent- Zawody Ratowników Karłów, pierwsza myśl , lol, karły mają własnych ratowników XD

#heheszki #przygodypeposlava

Zaloguj się aby komentować

Część I.

To był 2018 rok. Kolejna radosna wyprawa z moją dziewczyną (a dzisiejszą żoną) na wysoki Kaukaz.

Przygotowania do wyprawy, trening rozpoczął się około 6 miesięcy przed wyjściem w góry, a taki mocny trening był już 3 miesiące przed.

Tym razem planowaliśmy przejść do jeziora Kelitsadi, taki mocny trekking około 5 dniowy.

Najwyższy punkt wyprawy prawie cztery tysiące metrów, a zaczynaliśmy od ponad tysiąca.

Rok był wyjątkowo ciepły i suchy, co miało dla nas znaczenie - po pierwsze - był niedostatek wody, strumienie w których mieliśmy zaopatrywać się w wodę - były wyschnięte, a skraj lodowca, którym mieliśmy się poruszać - zmienił w się w prawie pionową ścianę, osuwisko.

Pierwszy dzień był idealny. Na około 2700 metrach znalazłem 5 litrowy baniak wody (na zdjęciu w komentarzu).

Serio, czasem mam wrażenie, że coś nade mną czuwa. Nie wiem czy to bóg czy szatan, ale szansa, na znalezienie baniaka wody na tej wysokości nie jest przecież zbyt duża.

Każde z nas miało po około 5 litrów wody, ale już pierwszego dnia, w sierpniowym upale na noc zostało nam niewiele, a następny dzień, pod tym względem nie wydawał się obiecujący.

edit: uważni na jednym ze zdjęć zobaczą nasz namiot

#przygodypeposlava #gory #hike #kaukaz

72f2e7ae-2cd5-46e4-8601-b54562395225
e9ad63f5-4568-49ef-ab8e-fa65166b8a96
7d5afd22-ba57-407d-b4f5-de6704b3f44c

@Opornik w górach trzeba szukać aż się znajdzie, drugiego dnia zrobiłem kilka kilometrów żeby znaleźć wodę i to też było na czuja, założyłem, że ta ciemniejsza skała, którą ledwo widziałem na horyzoncie, jest ciemniejsza od wilgoci. Miałem rację - ale nie musiałem. Liczyliśmy bardzo na lodowiec, że z niego sobie wodę przygotujemy, ale tutaj też był zonk.

Jakbym nie znalazł, to miałbym problem, na rano zostało nam około 2-3 litry wody łącznie, a jak idziesz z plecakiem ca 25kg to ta woda się szybko zużywa. W ostateczności trzeba by było zawrócić. Woda była w dolinie z której wyruszaliśmy - najbliższe zabudowania to jakieś dwa dni pieszo, po pierwszej nocy - jeden dzień na zejście. Dalej było tylko ciekawiej.

@Spleen plecak 25 kg, na początku trening ogólnorozwojowy, a im bliżej wyprawy - tym większy nacisk na nogi. Więc przysiady z obciążeniem i ćwiczenia na maszynach. Mieszkaliśmy wtedy na 11 piętrze, więc z zakupami na górę bez windy, a później załadowany plecak i w dół i w górę, w dół i w górę...

Zaloguj się aby komentować