#malarstwo

72
3208

#malarstwo #ilustracja #sztuka


Rima Staines. Brzmi jak Dima, ale nie - znowu baba

Ta ciągle żyje i jeszcze raczej sporo pożyje.


Coś tam skrobie ołówkiem, pędzlem, rzeźbi, książki ilustruje, zegary tworzy (meh ). Jak się nie ma zleconego fresku w jakiejś dużej kaplicy to się trzeba łapać wszystkiego


Przy okazji, druga dziś kobieta z sową


Ma swoją stronę, wiec... https://rimastaines.com/artworks

ec34529c-9390-4b94-a3a6-1b4b70a928ca
e7dfb770-2224-4481-9078-b4c1c35f2dee
ba4d0c9c-571b-4ebb-a84d-ff14861e2db5
a1515a27-4e29-47a1-87e4-27e198a61833

Zaloguj się aby komentować

#sztuka #malarstwo #jezykiobce


María de los Remedios Alicia Rodriga Varo y Uranga Stworzenie ptaków, 1957.


Może łatwiej będzie ją znaleźć (jeśli ktoś będzie chciał szukać ) jako Remedios Varo po prostu. Ją, bo jak imię Remedios wskazuje to ona (jak Mercedes, Dolores, Milagros )


Jak widać (widać, jak się przyjrzeć) AI była mocno tresowana na tym obrazie...

253122fc-d111-44f9-8e63-1d225df6dbb1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#ciekawostki #malarstwo #historia #ciekawostkihistoryczne


W 1883 roku Wojciech Siemiradzki namalował obraz Pogrzeb wodza Rusów. Scenę namalował na podstawie wczesnośredniowiecznej relacji arabskiego podróżnika Ahmada ibn Fadlana, który był świadkiem takiego pogrzebu.


Napiszę tak: ludzkość przeszła baaaardzo długą drogę od tego czasu. Wklejam opis z bloga https://dawnodzis.blogspot.com , który chyba został z kolei zaczerpnięty z książki Władysława Duczko. Jest też w wiki, ale trzeba sobie tłumaczyć (albo poprosić jakąś technologię, co wychodzi momentami kulawo). Natomiast wkleję na końcu komentarz z wiki na temat roli niewolnicy, która na końcu jest zabijana i znaczenia rytuałów, którym wcześniej jest poddawana

Opis jest bardzo ciekawy, ale nie wiem - może niektórym zostać w głowie. A może nie.


Opowiadano mi [nieraz], że czynią oni (tj. ar-Rus) ze swoimi przywódcami po [ich] śmierci rzeczy, z których najmniejszą jest palenie [zwłok]. Miałem ochotę zapoznać się z tym bliżej, aż wreszcie doszła do mnie wieść o śmierci pewnego znacznego człowieka spośród nich. Włożyli go do grobu, który przykryli [dachem], na dziesięć dni, dopóki nie ukończyli krojenia i szycia jego odzieży. A to [bywa tak], ze gdy [umrze] ubogi człowiek spośród nich, sporządzają dla niego małą łódź, wkładają go do niej i spalają ją, zaś dla bogatego zbierają [najpierw całe] jego mienie i dzielą na trzy [równe] części. Jedna trzecia [jest przeznaczona] dla jego rodziny, za drugą część kroją dla niego odzienie, a za trzecią część przygotowują nabid, który wypiją w dniu, w którym zabije się jego niewolnica i zostanie spalona wraz ze swym panem. Oni oddają się bez pohamowania [piciu] nabidu, pija go nocą i dniem i niekiedy [zdarza się], że któryś z nich umiera z kielichem w ręku. Gdy umrze [ich] naczelnik, jego rodzina powiada do jego niewolnic i niewolników: „Kto z was umrze razem z nim?”. Odpowiada [wtedy] ktoś z nich: „Ja”. A kiedy to powie, jest to już obowiązujące, nie może wycofać się – a gdyby [nawet] chciał tego, nie dopuszczą. Przeważnie tymi, które to czynią, są niewolnice.


Skoro zmarł ów człowiek, o którym uprzednio wspomniałem, rzekli [krewni] do jego niewolnic: „Która umrze razem z nim?”. I rzekła jedna do nich: „Ja”. Wtedy powierzyli ją dwóm dziewczętom aby jej strzegły i przebywały z nią gdziekolwiek by się udała i one czasem nawet myją jej nogi własnymi rękoma. A [krewni] zabrali się do jego spraw: krojenia odzieży dla niego i przygotowywania tego, co było mu potrzebne. Niewolnica zaś każdego [z tych] dni piła i śpiewała, wesoła i [jakby] oczekująca czegoś radosnego.


A gdy nastał już ten dzień, w którym miał być spalony on i owa niewolnica, przybyłem nad rzekę, na której znajdował się jego statek. Wyciągnięto go już [na brzeg] i ustawiono dlań cztery podpory z drzewa (tj. drewna) hadank i innego [drewna], a dokoła niego postawiono także coś w rodzaju wielkich pomostów z drewna. Potem podciągnięto [statek], aż spoczął na tym drewnie i zaczęli przychodzić, odchodzić i mówić słowa, których nie rozumiałem, podczas gdy on (tj. zmarły) był nadal w swoim grobie, [z którego jeszcze] go nie wyjęli. Potem przynieśli ławę, ustawili ja na statku i wymościli ją kołdrami z bizantyjskiego brokatu i poduszkami z bizantyjskiego brokatu. [Wtedy] przyszła stara kobieta, którą zwą „Aniołem Śmierci” i rozścieliła posłanie, o którym wspomnieliśmy. To ona zarządza szyciem [odzieży] dla niego i [wszystkimi] jego przygotowaniami; ona też zabija niewolnice. Spostrzegłem, że była to krzepka wiedźma, gruba i ponura. A kiedy przyszli do jego grobu, usunęli ziemię z [przykrywającego grób] drewna, usunęli drewno i wyciągnęli go w tym izarze, w którym zmarł. Zobaczyłem, że poczerniał z zimna [panującego] w tym kraju. Uprzednio włożyli wraz z nim do grobu nabid, owoce i tanbur. [Teraz] wyjęli to wszystko, on zaś nie cuchnął nic w nim nie uległo zmianie poza kolorem. Wtedy nałożyli mu szarawary i nogawice, obuwie, kurtak i kaftan brokatowy ze złotymi guzami, na głowę zaś włożyli mu czapkę z brokatu [przybraną] sobolami i ponieśli go, aż wnieśli do szałasu, który znajdował się na statku. [Tam] posadzili go na kołdrze i podparli poduszkami. [Potem] przynieśli nabid, owoce i wonne zioła i umieścili to [wszystko] wraz z nim. Przynieśli [także] chleb, mięso i cebulę i położyli przed nim. Przywiedli psa, rozcięli go na dwie połowy i rzucili na łódź. Potem przynieśli cały jego oręż i umieścili go obok niego. Następnie wzięli dwa wierzchowce i przegonili je, aż się spociły, a wtedy rozcięli je mieczem i rzucili ich mięso na statek. Wreszcie przywiedli dwie krowy, rozsiekli je również i rzucili nań (tj. na statek). Potem przynieśli koguta i kurę, zabili je i rzucili nań. Niewolnica zaś, która chciała być zabita, chodziła tu i tam, wstępowała do ich szałasów, jednego po drugim, a [każdy] gospodarz szałasu spółkował z nią, [po czym] mówił jej: „powiedz twemu panu: ‘uczyniłem to z miłości do ciebie’ (tj. do niego)”.


A w piątek, kiedy nastała pora popołudniowa, przywiedli niewolnicę ku czemuś, co zbudowali uprzednio, [a co] podobne było do drzwi bramy. I postawiła nogi na dłoniach mężczyzn, uniosła się ponad te odrzwia i przemówiła w swojej mowie i opuścili ją na dół. Potem unieśli po raz drugi, a ona uczyniła to samo co za pierwszym razem, po czym opuścili ją na dół. I unieśli ją po raz trzeci, a ona zrobiła to, co robiła w obu [poprzednich] razach. Następnie podali jej kurę, obcięła jej głowę i odrzuciła ją, oni [zaś] wzięli [od niej] kurę i rzucili ją na statek. Spytałem tłumacza o [znaczenie] jej czynów. Rzekł:  „Gdy podnieśli ja za pierwszym razem, powiedziała: ‘Oto widzę mego ojca i moją matkę’, a za drugim [razem] rzekła: ‘Tam oto [widzę] siedzących wszystkich moich bliskich, którzy zmarli’, a za trzecim [razem] rzekła: ‘Tam oto widzę mego pana siedzącego w rajskim ogrodzie, ogród [ten] jest piękny i zielony, są z nim mężczyźni i słudzy, a oto on mnie przyzywa. Prowadźcie mnie do niego’’. [Wtedy] powiedli ją ku statkowi, a ona zdjęła obie bransolety, które miała na sobie i oddała je kobiecie, która nazywają „Aniołem Śmierci”, tej, która ją zabije. Zdjęła [też] dwie bransolety[zakładane] na nogi, które miała na sobie i dała je dwóm dziewczynom, które poprzednio jej służyły, a były one córkami kobiety znanej jako „Anioł Śmierci”. Potem wprowadzili ją na statek, ale nie wwiedli jej [jeszcze] do szałasu. [Wówczas] przyszli mężczyźni z tarczami i pałkami. Podano jej kielich nabidu; zaśpiewała nad nim i wypiła go. Rzekł do mnie tłumacz: „W ten sposób pożegnała się ze swymi towarzyszkami”. Następnie podano jej drugi kielich, wzięła go i długo śpiewała, a starucha ponaglała ją, aby go wypiła i weszła do szałasu, w którym był jej pan. I oto ujrzałem, ze była już oszołomiona, chciała wejść do szałasu i wsunęła głowę między niego i statek (tj. bok statku). Wtedy starucha ujęła jej głowę, wciągnęła ją do szałasu i weszła razem z nią, a mężczyźni jęli uderzać pałkami w tarcze, aby nie było słychać odgłosu jej krzyku, bo przelękłyby się [inne] niewolnice i nie chciałyby umierać ze swymi panami. Potem weszło do szałasu sześciu mężczyzn i wszyscy oni spółkowali z ową niewolnicą. [Następnie] położyli ją u boku jej pana i dwu schwyciło ją za nogi a dwu za ręce, [zaś] starucha zwana „Aniołem Śmierci’ nałożyła jej na szyję sznur założony w przeciwne strony i wręczyła go [następnym] dwu [mężczyznom] aby go ciągnęli. [Wtedy] zbliżyła się, mając ze sobą nóż z szeroką klingą i jęła wbijać go pomiędzy jej żebra i wyjmować go, a owi dwaj mężczyźni dusili ją sznurem dopóki nie skonała.


Potem przyszedł najbliższy z ludzi dla tego zmarłego (tj. krewny?), wziął kawałek drewna, zapalił go od ognia i szedł cofając się, [zwrócony] karkiem do statku a twarzą do ludzi, z polanem zapalonym w jednej ręce a z drugą ręką na otworze odbytu – a był [całkiem] nagi – aż zapalił przygotowane drewno, które było pod statkiem. Następnie podeszli [inni] ludzie z polanami i drwami, a każdy miał kawałek drewna z już zapalonym końcem i dorzucał go do tego drewna [pod statkiem]; i objął ogień [najpierw] te drwa, potem statek, szałas, owego człowieka i niewolnicę i wszystko, co na nim było. Potem zaś powstał silny, straszliwy wicher, płomień ognia rozgorzał i wzmógł się jego żar.


A obok mnie znajdował się jakiś człowiek spośród ar-Rusija i posłyszałem, że mówił [coś] do tłumacza, który był ze mną. Spytałem go (tj. tłumacza), o to co mu powiedział, a on odrzekł: „mówi: ‘Wy, Arabowie, jesteście głupcami!’ Spytałem: „dlaczego?”. Odparł: „bo wy bierzecie człowieka [nawet] najbardziej wam drogiego i najbardziej poważanego przez was, wrzucacie go do ziemi i pochłania go ziemia, robactwo i czerwie. My zaś spalamy go w mgnieniu oka i wchodzi do raju i w tymże momencie”. Spytałem o to, on zaś odrzekł: „Jego Pan (tj. Bóg) z miłości do niego zesłał oto wicher, aby go zabrał natychmiast”. I rzeczywiście, nie minęła [nawet] godzina, jak [już] statek, drwa, niewolnica i jej pan obrócili się w popiół, a potem w proch.


Później [ar-Rus] wznieśli na miejscu gdzie był statek wyciągnięty z rzeki [coś] na podobieństwo okrągłego pagórka, a pośrodku niego zatknęli duży słup z drzewa hadank i napisali [na nim] imię owego człowieka i imię króla ar-Rus, po czym oddalili się.


WIKI:

Obrzędy seksualne z niewolnicą wyobrażano sobie jako symbol jej roli jako naczynia do przekazywania siły życiowej zmarłemu wodzowi.  Niektórzy naukowcy postrzegają rolę niewolnicy jako zasadniczo rolę ofiary, poddanej gwałtowi i „brutalnemu uduszeniu”. Inni przypisują jej większą sprawczość, spekulując, że demonstrowanie jej „gotowości na stawienie czoła spaleniu” zapewniło jej wyższą pozycję społeczną i lepsze perspektywy na życie pozagrobowe, niż byłoby to możliwe w przypadku niewolnicy. 

Zasugerowano, że za pomocą napojów odurzających żałobnicy zamierzali wprowadzić niewolnicę w ekstatyczny trans, który uczynił ją medium, a poprzez symboliczny gest związany z framugą drzwi miała ona zajrzeć do krainy zmarłych. 


I cały opis Ahmada z wiki przetłumaczony przez google:


https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/?_x_tr_sl=auto&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=wapp&_x_tr_hist=true#Ibn_Fadlan's_account

e13d5160-98a8-484a-94fc-aa8ee20dc739

Brak internetu, brak telefonów. Widzicie jacy ludzie szczęśliwi. Teraz rozumiem, dlaczego chrześcijaństwo niosło ze sobą rozwój.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#malarstwo #sztuka #historiazpaszkom

Bążur, malarstwo podpowiada jak można spędzić niedzielę:


1841 "Niedzielny spacer" (niem. "Der Sonntagsspaziergang") - Carl Spitzberg (1808 – 1885)

Klasyk stylu Biedermeier obejmującego Środkową Europę lat 1815–1848 tj. między wojnami napoleońskimi a Wiosną Ludów. Sztuka mieszczan, o mieszczanach i dla mieszczan.


1882 "Niedziela w kopalni" - Jacek Malczewski (1854-1929)

W latach 1880. i 1890. wracają polskie sentymenty narodowe i mesjanistyczne, na obrazie sybiracy zesłani do katorżniczej pracy w kopalni.


1887 "A Sunday Afternoon Picnic at Box Hill" - Tom Roberts (1856-1931)

Malarz brytyjsko-australijski.


1889 "Niedziela" (fr. Dimanche) - Paul Signac (1863–1935)

Malarz francuski tworzący często-gęsto neoimpresjonistyczną techniką pointylizmu (tworzenie obrazu kładząc punkty i kreski czubkiem pędzla).


1912 "Sunday, Women Drying Their Hair" - John French Sloan (1871-1951)

Malarz amerykański.

83464091-8e17-4e3f-a8c9-42418e3da480
1a364736-a6e6-4510-8039-e19481bebce5
d032affa-d571-4e82-84b3-f5767ea5e00d
76d33713-b6d4-4dfb-b5e0-7c28edeafabc
31e797c5-ff52-4577-97d0-bdbed996bb1b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1882 "Młoda kobieta myjąca talerze" (w ogrodzie w Pontoise) - Camille Pissarro (1830-1903)

Zawsze jakoś kojarzy mi się z wiosną


Malarz duńsko-francuski. Co ciekawe, urodził się i spędził młodość na wyspach karaibskich należących do Duńskich Indii Zachodnich (kolonii duńskiej od 1672, w 1917 została wykupiona przez USA). W latach 1880. pan Pissarro szczególnie chętnie przedstawiał na obrazach ludzi przy pracy i codziennych czynnościach w ich realistyczym środowisku.

#malarstwo #historiazpaszkom

105e60dd-7ec4-4f76-9c95-16397528beab

Nostalgłem. Nie wiem, czy chciałbym wracać do tamtych czasów, ale dzieciństwo w takich warunkach miało swój urok, a widoczki magię (widoczki są bardzo podobne do tego, jak wyglądała moja wioska, jak miałem około 10 lat, z wyłączeniem architektury i ubrań, bo tu było bardziej po naszemu).

Zaloguj się aby komentować