#ksiazkihistoryczne

2
32

280 + 1 = 281


Tytuł: Porządek Dnia


Autor: Eric Vuillard


Kategoria: fabularyzowany esej


Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie


Ocena: 7/10


Własny licznik: 17/52


"Ciekawe, że najsrożsi tyrani do samego końca zachowują pozory przestrzegania form, tak jakby chcieli sprawiać wrażenie, że nie łamią procedur, mimo że otwarcie mają za nic wszelkie przyjęte zasady. Zupełnie jakby własna siła im nie wystarczała i czerpali dodatkową przyjemność ze zmuszania przeciwników do odprawiania po raz ostatni rytuałów władzy, której ich pozbawiają."


W ramach nadrabiania książek Erica Vuillarda chwyciłem wcześniejszy (bo z roku 2017) "Porządek dnia". Tym razem osią fabularną książki są dwa wydarzenia — spotkanie między nazistami a przedstawicielami przemysłu i biznesu z 20.02.1933 i finansowanie kampanii Hitlera przez ww. oraz Anschluss Austrii. Te dwa wydarzenia mają jak w soczewce skupić fenomen dojścia nazistów do władzy i powstania III Rzeszy. 


Mam spory problem z tą książką. Jest dobra, ba bardzo dobra. Jak mało która podkreśla rolę wielkich koncernów w dojściu Hitlera do władzy oraz utrzymywaniu przy życiu III Rzeszy. Z drugiej strony, wydaje mi się, że autor popada w pułapkę zbytniego upraszczania procesu powstawania hitlerowskich Niemiec (tutaj oczywiście najlepiej sprawdzi się "Nadejście Trzeciej Rzeszy" Evansa). To niewielki, fabularyzowany esej, tak jak w przypadku "Wojny biedaków" do łyknięcia na raz — i w takiej formie polecałbym do niego podejść. Sama refleksja autora jest bardziej uniwersalna, skupiona na ogólnych mechanizmach tworzenia systemu totalitarnego. 


Sam styl Vuillarda jest bardzo charakterystyczny — jest znowu lakonicznie, zdania są wypieszczone i pełne metafor. Zdecydowanie nie jest to książka do autobusu.


Wydaje mi się, że jest ona również mniej radykalna w wydźwięku niż "Wojna biedaków", natomiast przesłanie jest raczej podobne. 


Osobiście dałbym szóstkę, głównie za spore uproszczenia w prezentowaniu złożonego zjawiska historycznego. Nie byłaby to jednak ocena sprawiedliwa, gdyż książka nie pretenduje do miana monografii. Przy okazji zawiera sporą dawkę wiedzy, która może zainteresować historią III Rzeszy i osoba, która ich nie zna, może swobodnie dodać dwa punkty. Krakowskim targiem, wychodzi 7.


"Niech się nam nie wydaje, że to wszystko należy do odległej przeszłości. Nie są to żadne przedpotowe potwory, istoty, które spotkał żałosny koniec w latach pięćdziesiątych, które pomarły w nędzy malowanej przez Rosselliniego, wśród ruin Berlina. Te nazwiska istnieją nadal. Posiadają olbrzymie bogactwa. Niektóre spółki się połączyły i tworzą wszechmocne korporacje. Na stronie internetowej koncernu ThyssenKrupp, jednego ze światowych liderów w dziedzinie produkcji stali, którego siedziba znajduje się nadal w Essen i którego dewizą jest obecnie elastyczność i przejrzystość, natrafimy na notkę na temat rodziny Kruppów. Czytamy w niej, że przed rokiem 1933 Gustav nie wspierał czynnie Hitlera, lecz kiedy ten został kanclerzem, przemysłowiec zachowywał lojalność wobec swojego państwa. Członkiem partii narodowo-socjalistycznej został dopiero w roku 1940 - informują nas autorzy notki - w swoje siedemdziesiąte urodziny. Gustav i Bertha, głęboko przywiązani do tradycji działalności socjalnej, na przekór wszystkiemu i wszystkim dbali o podtrzymywanie zwyczaju składania wizyt najwierniejszym pracownikom z okazji złotego wesela. Biografię zamyka wzruszająca anegdota: przez wiele lat Bertha z poświęceniem opiekowała się swoim niedołężnym mężem w małym domku obok rezydencji Kruppów w Bluhnbach. Nie ma wzmianki ani o fabrykach koncentracyjnych, ani w ogóle o niczym. (...)


Żydzi z Brooklynu zażądali odszkodowań. Po zebraniu z 20 lutego 1933 roku Gustav bez mrugnięcia okiem przekazał nazistom astronomiczne sumy, lecz teraz jego syn, Albert, okazał się mniej rozrzutny. Choć utrzymywał, że okupanci traktowali Niemców "jak Murzynów", stał się niewiel później jedną z najpotężniejszych osobistości Wspólnego Rynku, królem węgla i stali, filarem pokoju w Europie. Zanim przystał na wypłatę odszkodowań, przeciągał negocjacje przez dwa długie lata. Na każdej rozprawie z udziałem adwokatów Konzern regularnie padały antysemickie uwagi. Osiągnięto jednak porozumienie. Krupp zobowiązał się do wypłacenia tysiąca dwustu pięćdziesięciu dolarów każdemu z ocalałych. Jak na odprawę pracowniczą było to dosyć niewiele, jednak cała prasa entuzjastycznie rozpisywała się o tym geście. Wkrótce, w miarę jak pojawiali się kolejni ocalali, kwota przypadająca na każdego z nich stawała się coraz mizerniejsza. Zmniejszono ją do siedmiuset pięćdziesięciu dolarów, potem do pięciuset. Wreszcie, kiedy z wnioskami wystąpili inni więźniowie obozów, Konzern zawiadomił ich, że nie jest w stanie dokonywać dobrowolnych wypłat: Żydzi kosztowali za dużo."


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #pierogkulturalny #ksiazki #ksiazkihistoryczne

13ab9f20-6931-40c2-8b4d-8a33c2f5f6c2

Zaloguj się aby komentować

271 + 1 = 272


Tytuł: Wojna Biedaków


Autor: Eric Vuillard


Kategoria: fabularyzowany esej


Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie


Ocena: 9/10


Prywatny licznik: 15/52


"W końcu zaś wpadł na swój najstraszniejszy pomysł i ogłosił równość wszystkich ludzi"


Książka Erica Vuillarda to stosunkowo krótki, fabularyzowany esej o życiu Tomasza Münzera — lidera niemieckiego buntu chłopskiego z XVI wieku. Książka sięga jednak głębiej, opisując inne bunty ludowe od późnego średniowiecza do wczesnego renesansu. Mam problem ze stylem Vuillarda — jest lakonicznie, każde zdanie jest wycyzelowane i absolutnie niezbędne. Osobiście preferuję bardziej "barokowe" eseje. Książka jest do przeczytania na jedno posiedzenie i chyba lepiej "łyknąć" na raz. Warto, zarówno jako dzieło literackie, jak i barometr pewnych nastrojów społecznych.


Wybrane cytaty:


"Historia to Filomela, która została ponoć zgwałcona i obcięto jej język, i śpiewa nocą w leśnej gęstwinie"


"Fałszywe słowa przekazały jednak między wierszami okruch prawdy. "To nie chłopi się buntują, lecz Bóg!" - zawołał podobno na początku Luter w przypływie podziwu i przerażenia. Nie był to jednak Bóg. Buntowali się chłopi; chyba że Bogiem nazwiemy głód, choroby, poniżenie, nędzę. Nie Bóg się buntuje, lecz pańszczyzna, czynsze, dziesięciny, martwa ręka, tenuta, pogłówne, łanowe, zbieranie kłosów, prawo pierwszej nocy, obcinane nosy, wyłupiane oczy, ciała przypalane ogniem, łamane kołem, szarpane cęgami. Spory o zaświaty dotyczą w istocie rzeczy tego świata. Stąd bierze się siła, z jaką oddziałują na nas nadal te wojownicze teologie. Jedynie dlatego rozumiemy ich język. Ich zapalczywość to żywiołowy krzyk nędzy. Pospólstwo się burzy. Siano dla kmiecia! Węgiel dla robotnika! Kurz dla wyrobnika! Miedziak dla żebraka! A dla nas słowa! Słowa, które także są spazmem świata."


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #ksiazkihistoryczne #pierogkulturalny

375d3fed-72ab-489d-9549-5e5a2a8f4ade

Zaloguj się aby komentować

Nie będę ukrywał, że dzieje rewolucji francuskiej znam strasznie słabo i chciałbym chwycić jakieś dobre opracowanie, żeby nadrobić. Mam "Czarną księgę rewolucji francuskiej" i "Ludobójstwo francusko-francuskie: Wandea", ale chciałbym zacząć od monografii raczej obejmującej całość zjawiska z jego genezą, przebiegiem i w konsekwencjami.


Co byście polecili? Może być po angielsku.


#ksiazki #historia #ksiazkihistoryczne

@TheLastOfPierogi The Oxford History of the French Revolution Williama Doyle, ciekawa pozycja,choć sam nie dałem rady skończyć,bariera językowa mnie pokonała

@rith jeżeli była pisana w cugu to nie jest to zły pomysł, bo mam jakąś słabość do alko twórczości nhaba ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Wysrywy podczas konfliktu "z tym jebanym nerdem od czołgów" to moje guilty pleasure i chyba zaliczyłem już trzy razy. Tak samo alkolive o byłej żonie xD

@TheLastOfPierogi same, same.

Na początku bardzo lubiłem doktorka, jednak potem patostrimerka wjechała na pełnej kurwie i trochę odpuściłem. Ale tak, meltdown biwakowy to czyste złoto.

A alkolive nie pamiętam, masz gdzieś linka?

Zaloguj się aby komentować

O ile za porządkami nie przepadam, to akurat układanie książek mocno mnie relaksuje. Nowe regały to zawsze jakiś impuls do układania książek. Celem było przełożenie części książek historycznych (zwłaszcza dotyczących III Rzeszy i II wojny światowej), "Rodowodów Cywilizacji" z PIWu, Habeków (ale wszystkie się nie zmieściły - muszę dokupić jeszcze regał lub dwa), poukładanie Osprey'ów i niewidoczne na zdjęciu książki o grach, ludologi, historii gier komputerowych i gamedevu. Jak patrzę na zdjęcie to nie jestem do końca zadowolony, ale i tak #chwalesie


#ksiazki #ksiazkihistoryczne #hobby

826925ba-a529-4cc2-912d-6d1095728bd2

@TheLastOfPierogi Piękna kolekcja 😃 Widzę jedną z moich ulubionych książek historycznych, czyli "Dzieje wypraw krzyżowych" Runcimana

@bori jeżeli miałbym stworzyć top 5 moich ulubionych książek to Runcinman by się na pewno załapał (i teraz widzę, ze nie mam obok „Upadku Konstantynopola”). To ten rzadki przykład książki historycznej, która oferuje trochę więcej niż tylko przedstawienie procesu historycznego, a jednocześnie nie uderza w jakąś tanią i banalną dydaktykę. „Dzieje wypraw krzyżowych” stawiam na tej samej półce co „Zagładę Żydów Europejskich” Hilberga, trzytomową historię Trzeciej Rzeszy Evansa, czy książki o początkach kapitalizmu Braudela.


Mam gdzieś jeszcze wydanie z Książnicy, ale mega zależało mi na wydaniu PIWu z 1997 (mimo tego loga Empiku na okładce), które upolowałem w niezłej cenie u bukinisty.

@Whoresbane dzięki! Jestem teraz w fajnym momencie dla zbieracza, bo trochę zmieniam charakter mojej kolekcji - obecnie pozbywam się z domu się większości beletrystyki (zostawiajac jakieś pojedyncze perełki), komiksów, reportaży. Obecnie mam 8 takich regałów (i dwa w planie), na których trzymam głównie odziedziczoną kolekcję warsawianistyki, książki IT, psychologię, miks nauk ścisłych, judaiki i resztę historii (XX i XIX wiek, średniowiecze i jakieś rodzynki z innych epok ) i historię sztuki.

Zaloguj się aby komentować

78 + 1 = 79


Tytuł: Kiedy pieniądz umiera. Prawdziwy koszmar hiperinflancji


Autor: Adam Fergusson


Kategoria: historia


Wydawnictwo: Maklerska.pl


Prywatny licznik: 2


"Kiedy pieniądz umiera. Prawdziwy koszmar hiperinflancji" to krótka historia hiperinflacji lat 1919-1923 w niektórych krajach bloku Państw Centralnych (autor skupia się głównie na Republice Weimarskiej, ale pokrótce opisuje również sytuacje w Austrii i Węgrzech). Książka jest obecnie wydawana w systemie druku na żądanie, stąd też cena okładkowa tej małej książeczki (przy +/- 300 stronach wielkości bellonowych Historycznych Bitew wynosi ona prawie 90 PLN). 


Nie potrafię ocenić tej książki. Na pewno jest to ciekawe (acz już trochę leciwe) spojrzenie na problemy ekonomiczne wczesnej Republiki Weimarskiej, jednakże wyraźnie widać, że jest to książka pisana bardziej z punktu widzenia ekonomicznego, niż historycznego. W związku z tym, nie podejmuję się ocenienia tej książki. Zdecydowanie bardziej preferuję książki, które wywodzą się jednak z tradycji badań historycznych i raczej będę sięgał do "U progu Wielkiego Kryzysu" Adama Tooze'a.


#bookmeter #ksiazki #ksiazkihistoryczne #pierogkulturalny

b01c8b04-47ac-454a-9f88-a02d9cbc4a8e

Zaloguj się aby komentować

77 + 1 = 78


Tytuł: Siedmiogród 1944


Autor: Marcin Sowa


Kategoria: historia


Wydawnictwo: Bellona


Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 4


Książka z serii Historyczne Bitwy opowiadająca o mało znanym epizodzie II wojny światowej, czyli wojnie rumuńsko-węgierskiej, działaniach w Siedmiogrodzie oraz tzw. bitwy na Puszcie. Konflikt opisany jest głównie z perspektywy węgierskiej (i tutaj ogromny plus za wykorzystanie źródeł pisanych w tym języku!). Osobiście chciałbym poczytać więcej o Strzałokrzyżowcach i próbie przejścia Węgrów do obozu alianckiego, ale w sumie celem serii jest przedstawienie działań militarnych, więc ciężko mieć o to pretensje. Razem z wydanym wcześniej "Budapesztem 1944-1945", książka ta stanowi swoistą dylogię opisującą walki na Węgrzech u schyłku II wojny światowej. Jeżeli ktoś chciałby poczytać trochę więcej o wcześniejszych działaniach Armii Węgierskiej, warto sięgnąć po ciężko dostępny "Łuk Donu 1943" Petera Szabo (również jest to popularny HaBek).


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #ksiazkihistoryczne #pierogkulturalny

75bd6392-dc53-47bc-8c45-45a3256eb065

Zaloguj się aby komentować

76 + 1 = 77


Tytuł: Narzędzia mroku. Historia walki radioelektronicznej 1939-1945


Autor: Alfred Price


Kategoria: Historia


Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie


Ocena: 9/10


Prywatny licznik: 6


Książka Alfreda Price'a to zdecydowanie jeden z największych, ukrytych diamentów, książki historycznej. Można ją kupić za kilkanaście złotych (a wydana jest naprawdę ładnie - twarda oprawa i sporo fotografii w środku), jest naprawdę świetnie napisana i opowiada o nieznanym (acz kluczowym!) froncie walk II wojny światowej - czyli walki radioelektronicznej. 


W książce znajdziemy historię powstania i ewolucję najpopularniejszych środków radioelektronicznych - jak radary, środki do naprowadzania bombowców na cel, czy systemy wczesnego ostrzegania przed myśliwcami nocnymi/bombowcami. Książka zahacza też o ewolucję taktyki i strategii bombardowań alianckich - w tym m.in. różnicę w podejściu sił amerykańskich i brytyjskich. Oczywiście, sporo miejsca jest poświęcone dipolom odbijającym - Window i Duppel. 


Mimo ciężkiej, mocno technicznej tematyki książka jest napisana przystępnie i nie wymaga żadnej wstępnej wiedzy. 


Wybrane cytaty:


"Szef służby łączności Luftwaffe, generał Wolfgang Martini, wspominał później swoje próby wyjaśnienia zasady działania Y-Gerat Hermannowi Goringowi. Reichsmarschall słuchał przez około dwie godziny, po czym zadał kilka pytań, wskazujących na to, że nic nie zrozumiał. Goring - as lotnictwa myśliwskiego z I wojny światowej - nie miał czasu na takie sprawy. Uważał, że wojny powinni prowadzić dzielni, celnie strzelający mężczyźni. Przy innej okazji miał powiedzieć "Wszystkie urządzenia radiowe zawierają skrzynki z cewkami, a ja nie lubię skrzynek z cewkami". Trudno mu nie współczuć."


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazkihistoryczne #pierogkulturalny #ksiazki

742310bd-ab69-4f8b-a0ed-92859b5a8def

Zaloguj się aby komentować

75 + 1 = 76


Tytuł: Czarna śmierć


Autor: William Naphy, Andrew Spicer


Kategoria: Historia


Wydawnictwo: PIW


Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 5


Krótka monografia dotycząca epidemii czarnej śmierci - od pojawienia się choroby w XIV wieku, aż po ostatnie epidemie z końca XIX wieku. Autorzy pokrótce opisują największe ogniska epidemiczne oraz sposoby na radzenie sobie z chorobą. Dla wielu czytelników (a przynajmniej dla mnie) dużym zaskoczeniem może być informacja, że znane dobrze metody walki z chorobami zakaźnymi jak izolacja chorych, kwarantanny, certyfikaty zdrowia, czy współpraca międzynarodowa w ograniczaniu zasięgu choroby, pochodzą wprost od metod walki z epidemią stosowanych w miastach północnych Włoch na przełomie XIV i XV wieku. IMHO bardzo kontrowersyjnym zabiegiem było podawanie liczby zmarłych w danej epidemii przeliczonej na ludność współczesnego Londynu. Tzn. w samym zabiegu nie ma nic złego, ale nie podoba mi się bardzo wprowadzanie takich wyliczeń bez uprzedzenia czytelnika - w efekcie wynik przypomina bardziej kolumnę w "Fakcie", czy innym medium nastawionym na clikcbait, a nie monografię naukową.


Wybrane cytaty:


"Najlepszym przykładem rozziewu między akceptacją "dobrych pomysłów" rodem z Włoch a ich zastosowaniem w praktyce może być Paryż. W roku 1496 francuska stolica orzekła, że koniecznie należy wznieść tam lazaret, lecz grunt pod zabudowę wyznaczono dopiero w 1580 roku. Budowlę, nieudaną i niekończoną, szybko zburzono i lazaretu brakowało, póki nie powstał szpital Św. Ludwika w latach 1607-1612, czyli w 116 lat po podjęciu decyzji o budowie takiego obiektu"


"Wiele metod walki z morem, powszechnie już znanych w Europie kontynentalnej na początku XVI wieku (a we Włoszech jeszcze wcześniej), pojawiło się w Anglii dopiero w zaraniu XVII stulecia. W latach 1607 i 1610 Tajna Rada Królewska ograniczyła produkcję krochmalu (wyjątkowo cuchnącą) w gęsto zaludnionych strefach miejskich. W Hull (1606) niewolno było przechowywać ani wędzić rybich wątróbek na odległość pół mili od miasta."


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #ksiazkihistoryczne #pierogkulturalny

bcf32b14-9c4f-44d5-950d-a87c3ba37991

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry!


Dzisiaj na #pierogkulturalny zajmiemy się książkami Jonathana Littella. Ale zacznijmy od małej anegdotki - widoczne na zdjęciu "Suche i wilgotne" to mój czwarty egzemplarz tej samej książki, w tym samym wydaniu. Jedną zgubiłem w pociągu, dwa podarowałem, no i teraz mam czwarte. Jest to książka, którą zdecydowanie chcę posiadać w swojej kolekcji. Wczoraj pisałem o "Korzeniach totalitaryzmu" Hanny Arendt, więc teraz czas na dzieła kontynuujące temat "filozofii zła". Uwaga! Jeżeli jeszcze nie czytaliście "Łaskawych" to przygotujcie się na spoilery!


Sam Jonathan Littell to francuski pisarz pochodzenia amerykańskiego (chociaż spotkałem się też ze stwierdzeniem, że to


"amerykański pisarz piszący po francusku"). "Łaskawe" to powieść, która dała mu światowy rozgłos (i nagrodę Gouncourtów). Od początku była to książka bardzo kontrowersyjna - niektórzy zarzucają jej pornograficzną fascynację ekstremalną przemocą i równie ekstremalnym seksem (powieść dostała nagrodę dla najgorszej sceny seksu w literaturze https://www.theguardian.com/books/2009/nov/30/bad-sex-award-jonathan-littell-kindly-ones ). Inny francuski pisarz ukuł określenie "analność zła" (odwołujące się do arendtowskiej "banalności zła"), które miało trochę wyśmiewać przerysowaną i momentalnie groteskową prozę Littella. No dobra, o co tyle halo? Głównym bohaterem i narratorem książki jest Maximilian Aue - członek SS, doktor prawa, biseksualistą, zakochany w swojej siostrze. Książka jest zapisem wojennych przeżyć protagonisty (głównie na froncie wschodnim). Książka jest wypełniona ekstremalną przemocą, równie ekstremalnym seksem (w tym kazirodczym, czy homoseksualnym, opisanym ze wszelkimi szczegółami) i jest bardzo, bardzo ciężka. Co rozdział dostajemy w twarz coraz bardziej wynaturzonymi scenami, które z czasem przestają robić aż takie wrażenie (ja zacząłem nawet doceniać to jak groteskowe i przerysowane są one), ale pozostawiają człowieka brudnym. To wszystko przeplatane jest świetnymi, tarantinowskimi scenami z bardzo błyskotliwymi dialogami. Moim absolutnym faworytem jest scena dyskusji z przedstawicielami społeczności Bergjuden (wyznający judaim lud z Dagestanu i północnego Azerbejdżanu) o tym jak powinni być traktowani - tak jak Żydzi, czy może jednak można ich ocalić? Świetna jest też scena spotkania z Hitlerem (zakończona ugryzieniem w policzek wodza III Rzeszy - tak, takiego poziomu groteski można się spodziewać). Ostatnie zdanie książki "Łaskawe wpadły na mój trop." wybija się w pamięci i nie pozwala bardzo długo o sobie zapomnieć. Wybitna książka i wielka powieść. Dodatkowo, doceniam bardzo za odbrązowianie postaci Paula Carrella (popularny 15-20 lat temu pisarz książek popularnonaukowych o losach żołnierzy niemieckich na froncie II wojny światowej).


Druga książka "Suche i wilgotne" to esej w którym autor analizuje pisarstwo Leona Degrelle'a, belgijskiego kolaboranta współpracującego z III Rzeszy. Korzysta przy tym mocno z osadzonych w psychoanalitycznym nurcie prac Klaus Theweleita - głównie z "Męskich fantazji" (wydanych w Polsce w 2020 siłami PWNu. Warto się nimi zainteresować z dwóch powodów - to bardzo ciekawa analiza zapisków członków niemieckich Freikorpsów, oraz oryginalna praca jest dostępna za darmo w internecie w formacie PDF). Jest to stosunkowo szybka lektura (da się ją zamknąć w godzinę niezbyt szybkiego czytania), która prowadzi nas przez meandry faszystowskiego myślenia.


#ksiazki #ksiazkihistoryczne

e48e6675-2c97-4e64-aca8-8682e9f436d3

Zaloguj się aby komentować

Pozazdrościłem trochę innym użytkownikom tworzącym kontent książkowo-kulturalny, więc pora na #pierogkulturalny Generalnie plan jest prosty - chcę pisać o rzeczach, które przeczytałem/obejrzałem/doświadczyłem w inny sposób, a zrobiły na mnie spore wrażenie, a być może nie są aż tak znane szerszej publiczności. Ponad 90% książek, które czytam to #nonfiction i znaczna większość dotyczy historii.


Pierwszy wpis i od razu fail - chciałem opisać pozycję, której po prostu w mojej biblioteczce znaleźć nie mogę, czyli "Dziennik Norymberski" Gustava Gilberta. Autor, wojskowy psycholog, brał udział w procesie norymberskim i miał okazję rozmawiać i badać oskarżonych. Generalnie, bardzo rzadko mamy okazję obcować z niejako "życiem wewnętrznym" czołowych nazistów, bo większość z nich nie zostawiła po sobie dzienników/innych jego zapisów (chociaż oczywiście i tutaj są wyjątki - na polskim rynku dostępne jest wydanie dziennika Alfreda Rosenberga, oraz część dzienników Goebbelsa w edycji prof. Eugeniusza Cezarego Króla). To bardzo ciekawy przekrój przez osobowości wierchuszki III Rzeszy - od Juliusa Streichera (propagandzisty, wydawcy "Der Sturmera". Co ciekawe miał on najniższe IQ w teście Wechslera ze wszystkich badanych oskarżonych), przez przechodzącego nawrócenie Hansa Franka, przytłoczonego ciężarem swoich win Alberta Speera, czy w końcu jednego z niewielu, który z rozpędzonej, nazistowskiej machiny się wycofał - Hjalmara Schachta (i to on uzyskał najwyższy wynik IQ ze wszystkich badanych nazistów). Jeżeli interesujesz się historią III Rzeszy/psychologią - zapoluj na to wydawnictwo!


Skoro nie mogę znaleźć "Dzienników norymberskich" to chciałbym zainteresować was pozycją, która powstawała w tym samym czasie. Chodzi mi oczywiście o widniejące na zdjęciu "Korzenie totalitaryzmu" Hanny Arendt. To co widzicie to dwa wydania tej samej książki - po lewej z nieodżałowanej serii Sfery Świata Książki (niestety została zlikwidowana, a wydawała na prawdę świetne pozycje. Poza Arendt, wspominanym wcześniej Gilbertem, w serii tej znalazły się książki również Oriany Fallaci, czy WIlliama Styrona), po prawej w odświeżonym wydaniu z 2021. Sama Arendt miała ambicję napisania "historii totalitaryzmów XX wieku" - uwzględniając zarówno nazizm jak i komunizm. Książka jest podzielona na trzy części w których autorka analizuje trzy problemy: imperializm, antysemityzm i totalitaryzm jako całość. Osobiście raczej nie traktuje tej pozycji jako podręcznika historycznego, który opisuje chronologicznie upadek Republiki Weimarskiej i powstanie III Rzeszy - chociaż oczywiście historia polityczna jest w niej obecna. Dla mnie "Korzenie totalitaryzmu" to raczej studium tego jak ewoluowało nasze myślenie o sprawach takich jak wolność jednostki w społeczeństwie, pochodzenie etniczne i religijne, stosunek do innych państw i narodów, czy w końcu wyizolowanie człowieka od jego naturalnego środowiska rodzinno-kulturalnego. Na pewno jest to ważny głos dotyczący historii współczesnej i IMHO jest to książka z którą zdecydowanie warto się zmierzyć - mimo jej ciężaru gatunkowego i fizycznego.


A to nowsze wydanie mógłbym w sumie za jakiś czas wrzucić w rozdajo, ale to dopiero jak wymyślę jakiś fajny format zabawy :).


#ksiazki #ksiazkihistoryczne

c7259090-7be5-4cdf-9f25-7cbb8c4f7379

@smierdakow na bookmeter będę wrzucał oczywiście to co czytam na bieżąco (ech, i mam dwie książki do dorzucenia...), ale też mam ochotę podzielić się książkami, które niekoniecznie chcę czytać raz jeszcze, ale czuję że warto je z jakiegoś powodu polecić

Zaloguj się aby komentować

Długo polowałem, ale wreszcie się udało kupić w fajnej cenie i równie fajnym stanie :). Seria „Rodowody Cywilizacji” to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii książek historycznych i około-historycznych na polskim rynku.


#ksiazki #ksiazkihistoryczne

7769ac23-2376-4694-aa25-3eca11f317ea

@TheLastOfPierogi To już lepiej i mógłbym się nad tym nawet zastanowić ale nadal ponad 100 to duuuuuuuuuuużo

Dysponujesz może listą tych odświeżonych pozycji?

@Whoresbane osobiście nie, ale wydaje mi się, że kiedyś ją widziałem na którejś grupie odnośnie książek historycznych na Fejsbuku (jak miałbym strzelać to pewnie była to ta największa, bodaj "Książki Historyczne"). Nie korzystam już drugi rok, więc niestety nie zweryfikuje. Wydaje mi się, że takie zestawienie/excela widziałem, ale z drugiej strony sam nie zaufałbym swojej pamięci :D).

@Whoresbane nope :(. Na swój użytek korzystam z biblionetki/lubimy czytać i sobie szereguję po dacie wydania — tak naprawdę zmiana nastąpiła w 1993 roku.


Btw. mam jeden nadmiarowy egzemplarz "Pokoleń w niewoli" Iry Berlin — mogę oddać za koszt wysyłki

@TheLastOfPierogi No to póki co ograniczę styczność z serią do newsowania a jak się natrafi na jakąś tanią to pewnie wezmę. Dzięki

Zaloguj się aby komentować

tl;dr wpisz w komentarzu tytuł swojej ulubionej książki "historycznej" (beletrystyka lub non-fiction, poezja bądź proza - cokolwiek opowiadającego o przeszłości, co naprawdę Cię poruszyło) , bądź na hejto w okolicy północy i wygraj "Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy" Petera H. Wilsona


Póki co, #hejto mi się podoba. Brakuje mi paru opcji (np. zablokowanie otrzymywania wiadomości prywatnych). W każdym razie, chciałbym dołożyć swoją cegiełkę do budowania społeczności tagów związanych z moimi zainteresowaniami: #ksiazki #ksiazkihistoryczne #bookmeter #herbata #herbatacodzienna Jako stosunkowo nowy użytkownik chciałbym Was podpytać, czy istnieją tagi/społeczności dla: osób ze spektrum autyzmu, nastawione na męską samopomoc/wsparcie w kryzysie zdrowia psychicznego?


Organizuję #rozdajo w którym wygrać można nową (jest jeszcze zapakowana w folię). książkę Petera H. Wilsona "Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy". Żeby ją wygrać trzeba zostawić w komentarzu tytuł swojej ulubionej książki historycznej (definicja książki historycznej na potrzeby tej zabawy w tl;dr). Tytuły mogą się powtarzać. Wśród wszystkich komentujących wylosuję zwycięzcę książki (dorzucam też kilka torebek herbaty marki Kusmi i yerba mate, żeby się przyjemniej czytało ( ͡° ͜ʖ ͡°) chociaż lojalnie uprzedzam, że na yerbie się w ogóle nie znam i nie wiem, czy jest dobrej jakości - otrzymałem ją jako gratis). Losowanie odbędzie się chwilę po północy. Wylosowany zostanie oznaczony w komentarzu oraz otrzyma ode mnie wiadomość prywatną - od chwili wysłania ma 15 minut na odpowiedź zwrotną zawierającą: kod paczkomatu, numer telefonu oraz adres e-mail. Jeżeli się nie wyrobi - losuję kolejnego zwycięzcę. Paczkę mam już spakowaną i chciałbym nadać ją od razu z marszu po losowaniu :).


Dlaczego takie zasady? Chciałbym, żeby ta ciężka (dosłownie i w przenośni) książka trafiła do kogoś kto potencjalnie może spróbować się z nią zmierzyć. Chcę też dać taką książkę osobie o podobnej dynamiczności jak ja, stąd zabawa w piątek ( ͡o ͜ʖ ͡o) Mam kopię elektroniczną, którą dosyć powoli konsumuję (napisana jest świetnie, ale XVII wiek to zdecydowanie nie są czasy, które mnie bardzo fascynują) więc raczej nie będę męczył się z dźwiganiem tego tomiska ( ͡° ͜ʖ ͡°) .


Herbata na zdjęciu jest idealnym przykładem, że prawdziwie wybitna herbata nie musi być droga (50 gramowa paczka na zdjęciu to 24 złote). Bai Mu Dan (co podobnież tłumaczy się na polski jako biała piwonia) to biała herbata z chińskiej prowincji Fujian. Pochodzi ona z letnich zbiorów (o tym czym się różnią zbiory herbaty - niżej) i została zebrana w 2022 roku. Pochodzi z upraw ekologicznych. Susz wygląda bardzo specyficznie z będącymi w całości liśćmi i pączkami. Zapach suszu jest przyjemny, kwiatowy - ale taki bardziej uderzający w kwitnącą łąkę kwietną niż kwiaciarnię. Jeżeli piliście jakąś herbatę białą to może was zdziwić intensywność aromatu, któremu bliżej do mniej przetworzonego oolonga lub zielonej herbaty. Napar ma intensywny, żółto-pomarańczowy kolor. Zapach jest naprawdę złożony, taki deskryptor który do mnie przemawia to taka skoszona łąka trochę przypieczoną słońcem późnego lata. W smaku jest fajnie, dzieje się sporo, znowu polne kwiaty, ale oprócz tego też kwaśne jabłko. Herbata jest bardzo wydajna i nawet parzona w stylu zachodnim spokojnie wytrzyma trzy rundy zaparzania. Jest to moja zdecydowanie ulubiona herbata biała (ale nie znam się na białych specjalnie), która kosztuje mi znacznie bardziej niż znacznie droższe herbaty typu silver needle. Moim zdaniem to idealny punkt wejścia w ciekawszą herbatę - jest niedroga, dzieje się w niej dużo, jest wydajna i bardzo łatwa do parzenia.


A jeżeli chodzi o zbiory herbaty - zazwyczaj następują trzy, które bardzo różnią się właściwościami (występują tu różnicę w zależności od regionów). Pierwszy zbiór jest na wiosnę i herbaty z niego pochodzące charakteryzują się sporą delikatnością i zazwyczaj są najdroższe. Zbiór musi być dosyć precyzyjnie przeprowadzony, gdyż nie tylko my jesteśmy zainteresowani delikatnymi liściami i pączkami herbaty. Lubią je również żyjątka (są one zróżnicowane w zależności od regionu), ale taką wyjątkową złą sławą cieszą się Wciornastki, które zjadają herbaciane liście w Darjeeling. Herbata nie za bardzo przepada za tym, że jest jedzona, więc w ramach obrony wypuszcza różne związki chemiczne. Zazwyczaj te środki ochronne powodują, że herbata staje się cięższa, bardziej słodowa, ale też ma większą goryczkę. Mogą one też dać ciekawe i bardzo pożądane nuty smakowe - w przypadku już wspominanych Darjeelingów dają one nuty przypominające te w winogronach muszkatelowych. Herbaty z drugiego zbioru są bardzo często wykorzystywane do blendów tzw. śniadaniowych - dodatek mleka, czy cytryny nie przykrywa smaku herbaty. Trzeci zbiór jest najgorszy jakościowo i zazwyczaj wykorzystuje się go do przetwórstwa przemysłowego.

50b7e96b-6c9d-41b6-ac6c-dc81632256ff

Zaloguj się aby komentować