Witam w jesiennej edycji specjalnej #kacikmelomana czyli #kacikmelomanaekstra! Zwycięzca poprzedniego konkursu @Tomekku zaproponował następujące hasło do wyboru muzyki:
najbardziej jajcarski kawałek metalowy
Zasady uczestnictwa:
- każdy użytkownik może zgłosić jedną piosenkę, która pasuje według niego do powyższej kategorii
- propozycje zamieszczamy w komentarzach do tego wpisu
- głosujemy na najlepsze propozycje dając im pioruny. Nie ma limitu głosów, warto więc rozważyć rozdanie 1-3 piorunów maksymalnie. Głosy użytkowników niezgłaszających swoich propozycji również będą brane pod uwagę
- najbardziej piorunowana piosenka wygrywa tę edycję i zyskuje prawo do wyboru następnej kategorii lub słowa, które będzie obowiązywało w następnej edycji Kąciku Melomana Ekstra
Moją propozycją do #kacikmelomana jest najnowsza płyta Sleep Token. #metal
Z angielskiej Wikipedii:
Pod względem muzycznym Sleep Token zaliczany jest do wielu różnych gatunków, w tym alternatywnego metalu, post-rocka/metalu, metalu progresywnego, indie rocka/popu i djentu. Emma Wilkes z magazynu Revolver zwróciła uwagę na elementy trapu i jazzu. Według Mary Varvaris z magazynu The Music, „[zespół łączy] heavy metal, elektronikę, hip-hop i współczesny djent/metal progresywny”. Hobson zasugerował, że zespół ma „płynne podejście do gatunku”, twierdząc, że wykorzystuje „elementy wszystkiego, od tech metalu i alternatywy po pop i R&B”. Podobnie John D. Buchanan z serwisu AllMusic napisał, że Sleep Token „łączy post-rock, post-classical i post-metal z soulowym indie popowym wokalem w mieszankę, która brzmi jak nic innego”. Wytwórnia zespołu, Spinefarm Records, stwierdziła po prostu, że „w świecie form i gatunków Sleep Token nie da się ograniczyć”. Zespół nie precyzuje swoich inspiracji, podając jedynie „mnóstwo artystów” jako źródło inspiracji; jednak na początku swojej kariery wymienił Leprous, Agent Fresco, Bon Iver i Meshuggah jako swoje inspiracje. Komentatorzy wskazują również takich wykonawców jak Deftones, Cult of Luna, Explosions in the Sky i Ólafur Arnalds jako możliwe inspiracje.
Jeżeli @LeniwaPanda pozwoli to chciałbym zmienić moją propozycję na #kacikmelomana,
Chciałbym zaproponować piosenkę Disasterprice zespołu Slipknot. Wiem, że to nu metal, ale jednak ta piosenka i ten zespół obok SOAD zdefiniowali mój gust. Lubię rap, lubię hard techno ale zawszę dzięki tej piosence wracam do metalu
Ha, mam do Slipknot nieco mieszane uczucia, bo z jednej strony momentami cringe, ale z drugiej jednak wpadają w ucho jak choćby Wait and Bleed czy The Heretic Anthem. No i Corey jest świetnym wokalistą z niebywale szeroką rozpiętością stylistyczną - zawsze byłem pod wrażeniem jak on potrafi w jednym wersie/zdaniu płynnie przejść od łagodnego śpiewu do darcia ryja
If you're 555, I'm 666
What's it like to be a heretic?
Połączył ich metal - muzyka pełna złości.
Łączyła nienawiść do wszystkiego czym jest norma
Czy poróżniły pieniądze? A może taka jest forma
ciężkich, metalowych znajomości?
Rozrywką było dla nich kościołów podpalanie.
Męczyli innych ludzi - ku radości gawiedzi.
Choć zabił Euronymusa, Varg w pierdlu nie siedzi,
Po szesnastu latach odzyskał już wolność.
Muzyk to wyborny, ale czy ma godność?
Sami odpowiedzcie sobie na takie pytanie.
Postanowiłem połączyć dwa konkursy: #nasonety oraz #kacikmelomana Sonet zatem powyżej, a jego tytuł to moja propozycja w kąciku melomana.
Nieznającym tematu należy się wyjaśnienie: Twórca projektu Burzum, Varg Vikernes zabił swojego przyjaciela, wydawcę i lidera zespołu Mayhem - Euronymusa. Płytę Filosofem nagrał jeszcze przed zabójstwem (w wieku zaledwie dwudziestu lat), natomiast wydał już siedząc w pudle. Co ciekawe Varg sam nagrał całą płytę, to jest grał na wszystkich instrumentach. Co mniej ciekawe Varg to satanista, neopoganin, faszysta i mitoman, który zasłynął akcją podpalania zabytkowych kościołów w Norwegii (no debil poprostu). Podpalał on, a później ludzie zaczęli go naśladować, do czego zresztą namawiał. Lubię jednak tę płytę i wracam do niej co jakiś czas, to dziwne połączenie piekielnego jazgotu i delikatnego a zarazem mrocznego ambientu. Surowe brzmienie wokalu Varg uzyskał podłączając zamiast mikrofonu studyjnego słuchawki...
Ja pi⁎⁎⁎⁎le, jak mnie się wersy rozjeżdżają. No bez sensu zupełnie. Nie wiem, co to się dzieje. W appce spoko, a przez przeglądarkę wszystko rozjechane. C⁎⁎j. Koniec z poezją. Idę spać.
@adamszuba Jako nihilista mam tak bardzo wyjebane na to co robił. Można by powiedzieć w sumie, że był metalem pełną gębą, nie to co dzisiejsze cipki, które zesrały się, bo na Watainie chlusnęła na nich świńska krew.
@Alembik podczas koncertów zespołu Mayhem rzucano w publiczność świńskimi łbami. No, co kto lubi. Mnie podoba się muzyka natomiast to, co ci goście robili nie bardzo. To, co w świecie metalu jest kreacją i wyrazem artystycznym dla kilku gości z Norwegii stało się stylem życia, więc tak, można nazwać ich prawdziwymi metalami.
@adamszuba ja bym jeszcze dodał, że Varg odsiedział swoje, wyprowadził się do Francji i został youtuberem. Nie wiem czy zawodowo, ale na pewno chociaż hobbystycznie pierdzieli jakieś kocopoły do kamery i wrzuca na yt.
Ni to black metal, ni to shoegaze, pewnie coś pomiędzy. Płyta zalicza się chyba do depresywnego nurtu blackmetalowego, ale nie jest ani przesadnie przygnębiająca, ani też zbyt lekka, przynajmniej jeśli nie zna się francuskiego.
A moją propozycją do metalowej edycji #kacikmelomana będzie Flapjack i ich krótkie, ale treściwe Ruthless Kick. Swego czasu podobno doceniane w całym metalowym świecie. Projekt nieodżałowanego Guzika, który zaprzęg Litze przed nawróceniem, a goscinnie drą mordy m.in. Lipa i Titus.
Bardzo dobry album z własnym charakterem. Ciekawe riffy, teksty i przede wszystkim za⁎⁎⁎⁎sta energia. Jak ktoś nie zna a polubi to bardzo polecam jeszcze drugie z kolei ich wydawnictwo Fair Play. Resztę można odpuścić.
#metal #trashmetal #hardcore
Zapraszam do wysłuchania przynajmniej pierwszych trzech utworów z debiutanckiego albumu, który nie przeszedł bez echa na światowych listach przebojów. Może ich nie podbił, ale na pewno zwrócił na siebie uwagę, bo nie da się przejść obojętnie obok tej płyty.
Ahhh nie wiedziałem przez chwilę co dodać do #kacikmelomana na edycję #metal skoro rzadko sięgam po ten gatunek. Ale po głębszym zastanowieniu stwierdziłem, że w sumie mam kilka propozycji. Wybrałem tym razem włożenie kija w mrowisko, skoro możemy mieszać #metal z innymi gatunkami.
Nie da się ukryć, że Babymetal to metal i w ich utworach można usłyszeć bardzo szeroki wachlarz wszelkiego rodzaju metalu. Poczynając od melodic metalu, death, speed, symphonic i kończąc na alter metalu. Łączącym motywem jest natomiast k-pop, a tak właściwie to j-pop bo zespół jest z Japonii. Chociaż podaje się, że gatunkiem, który uprawiają to kawaii-metal czymkolwiek by on nie był.
Czego tu nie usłyszymy. Jest tu wszystko, metalowe brzmienie, growling, elektronika, no i oczywiście trio dziewczyn jak to przystało na j-popowy zespół.
Najważniejsze jest to, że nie jest produkcja na niskim poziomie i co by nie mówić to jest kawał dobrej muzyki.
Babymetal to jakiś dziwny przypadek połączenia ze sobą totalnie niepasujących światów. Ale to wszystko tak do siebie nie pasuje, że aż jest za⁎⁎⁎⁎ste. Taki trochę Nocny Kochanek, który gra metal w otoczce k-popu xD
Imho to jest wielka sztuka zrobić coś tak przewrotnego, a jednak pasującego
Myślałem żeby wrzucić Gojire, ale chyba jednak postawię na rodzimy metal. Zobaczyłem ich jako support Batushki i ogólnie ich koncert bardziej mi się podobał
Kowboje z Piekła - moment, w którym Pantera wypracowała swoje charakterystyczne, potężne brzmienie. Krążek pełen jest agresji, technicznej precyzji i ciężkich riffów. Tematyka utworów typowa dla Phila - bunt i niezależność, ambicja i duma, gniew i konfrontacja, refleksja i strata, siła i energia. Swoisty manifest nowej Pantery.
Dla mnie to był 4. w kolejnosci album Pantery, który poznałem. Odbijałem się od niego wiele razy. Aż w końcu do niego dojrzałem i pokochałem go tak jak kocham Great Southern Trendkill. — heavy metal nigdy nie był moją bajką, a tutaj jest go pełno. Mimo to z czasem doceniłem energię i charakter tej płyty. Jest nawet kilka zaśpiewów w wykonaniu Phila, które uwielbiam.
@FriendGatherArena The Great Southern Trendkill oczywiście lepsze, ale kowboje z piekła też dobra płyta. Zawsze zdumiewa mnie przemiana, jaką zrobiła Pantera na przestrzeni swojej dyskografii.
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta The Great Southern Trendkill za dzieciaka wywaliło mnie z kapci, najbardziej mroczna (szczególnie w warstwie tekstowej) i agresywna zarazem pozycja w ich dyskografii
Perełka od nieistniejącej już brytyjskiej grupy The Mire. Połączenie ciężkich, technicznych riffów i bardzo melodyjnych solówek oraz growlu na zmianę z wyjątkowo dobrym, czystym wokalem.
Mimo całego ciężaru gatunkowego udało się chłopakom bardzo dużo niuansów wcisnąć w te utwory, co dodaje świeżości. Jest wiele dużo bardziej dusznych, powtarzalnych i płaskich wydawnictw.
Pierwsze trzy utwory zdefiniują, czy album siądzie, czy nie. Mi niezmiennie od tych ponad 10 lat solo z False Idol daje gęsią skórkę, której i Wam życzę.
Gatunek: thrash metal, industrial metal - coś koło tego
Maxa Cavalery nie trzeba przedstawiać. To poboczny projekt jego i Alex Newporta (FudgeTunel) z 1994 roku. Jak by się ktoś zastanawiał, jak zabrzmiałaby Sepultura, z samplerami, automatami perkusyjnymi itd. to ta płyta jest odpowiedzią na tego typu rozmikny. Przy nagraniach Max i spółka wykorzystywali automat perkusyjny. Z samplera wypuszczali np. dźwięki pralki do prania. Gościnnie na płycie pojawili się Dino Cazares z Fear Factory oraz członkowie Sepultury: perkusista Igor Cavalera i gitarzysta Andreas Kisser. Mówiłem już, że to Sepultura?