Los Kjarkas - to zespół założony w 1965 roku rodem z górskiej Bolwii grajacy andyjski folk, z inspiracjami muzyczntmi sięgającymi do czasów sprzed kolonialnych chociaż rzecz jasna wpływy hiszpańskie też jest czuć. Chociażby z prozaicznego powodu: śpiewają właśnie w tym języku jednakże sama nazwa zespołu sięga do lokalnych tradycji. Nazwa ma oznaczać farmę, wiejskie miejsce od slowa Kharka z języka ludów Quechua.
Turaj w utworze Llorando Se Fue (translator mówi, że to znaczy Płacząc Odszedł, ja po espaniolsku akurat ni w ząb nie umiem) chyba ich najwiekszego przeboju. Chociaż melodię większość z was zapewne kojarzy z super hitu grupy Kaoma: Lambada. Gdzie francuscy producenci podwędzili melodię bez niczyjej zgody ale piosenka zrobila się trochę zbyt polularna przez co dotarła z powrotem do Ameryki Południowej, co w latach osiemdziesiątych nie było wcale takie oczywiste. Ciężko znaleźć rzetelne źródła jak sprawy finansowe dokładnie uregulowane, ponoć Kaoma na tantiemach nie zarobiła nawet grosza chociaż zyski z koncertów dalej trafiały do nich po porozumieniu także źle i tak na tym nie wyszli. Na pewno było to nieczyste zagranie to znowu czy zespół moglby liczyć na szerszą międzykontynentalną (w samej Ameryce Południowej zde byl znany poza samą Boliwią) rozpoznawalność? Nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie?
Zapraszam na kolejny post z serii #egzotycznekawalki
Trochę ostatnio wieje pustkami na tagu, dlatego odpalimy sobie coś klimatycznego.
Krótki opis dla zarysu sytuacji:
"'Dega Ugnelė' (ogniwo płonie) to starodawny bałtycki śpiew poświęcony Gabiji - Bogini Ognia. Ogień w przedchrześcijańskich ziemiach bałtyckich symbolizował życie, oczyszczenie, ochronę i połączenie z boskością, pełniąc istotną rolę w rytuałach i życiu codziennym. Przed główną melodią śpiewu można usłyszeć specjalne teksty napisane w celu zwrócenia uwagi na obecne przestępstwa w lasach na Litwie.
Las jest sanktuarium pełnym dziedziczonej historii przodków, skarbem, którego nikt nie powinien nigdy przejąć. Chronić go tak, jak chronisz swoje domowe mury. Zjednoczmy się i powstrzymajmy przestępczość w lasach na Litwie! Okropne rzeczy dzieją się z tymi pięknymi lasami, wiele firm (w tym ikea) kradnie je cicho i niszczy wraz z całą ich świętą historią, za którą walczyliśmy przez wieki. Proszę, nie odwracajcie wzroku, musimy być razem silni i raz na zawsze powstrzymać ikea."
Halid Bešilić to urodzony w 1953 wokalista, wtedy z Jugosławii zaś teraz z Bośni. Znany z takich przebojów jak Ona je Opijum czy z nowszego Romanija - lekko ponad 50 milionów wyświetleń na YT. Tamte piosenki mi akurat nie podeszły ale tutaj prezentowany utwór: Nekad Sam Ti Bio Drag z 1986 to już inne para kaloszy. Także przeniesmy się w czasie na parkiet densingów w Sarajewie w latach osiemdziesiątych... Co tu dużo mówić, zapraszam do odsłuchu supergwiazdy późnego jugosławiańskiego folk-popu!
Czy ta okładka nie zachęca sama z siebie do odsłuchu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Słowacki utwór folkowy nakręcony w hotelu "Sliezsky Dom" położonym w #tatry na wysokości 1670 m n.p.m. jedynie 1800m w poziomie oraz 985m w pionie od najwyższego szczytu tatr Gerlacha 2655 m n.p.m.
Wykonanie dobrze znanego wszystkim przeboju pod tytułem "Africa" na dwóch tradycyjnych japońskich instrumentach: koto (poziomo leżący instrument strunowy) oraz tsugaru shamisen. Dodatkowo, oprócz tego, wywodzący się z karaibskich wysp steel pan. Cover jest czysto instrumentalny ale bardzo ciekawe podejście do tego utworu.
@Opornik bardzo dobrze zmiksowany dźwięk, słychać bardzo dobrze rozmieszczenie instrumentów w przestrzeni i się nie zlewają co wcale nie jest oczywiste kiedy znacznie bardziej popularne i kasowe utwory robią to znacznie gorzej
@DiscoKhan jako ciekawostka - ok, ale rynku by to nie podbiło. Lepiej mi podeszło od @Opornik czego sobie właśnie słucham zamiast wyłączyć po minucie jak wyżej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@gawafe1241 utwory robione akustycznie bez mocnych wypełnień generalnie się obecnie niezbyt rozchodzą. Nic do takich pełnych kawałków nie mam ale trochę przesyt czymś takim jest w moim odczuciu.
Jak nie lubię damskich wokali, to choć pani wokalistka ma się daleko do mojej topki damskich wokali, to słucha się tego bardzo przyjemnie. Zajebioza, zapisuje na później :)
Widzę, że popularna się tutaj zrobiła #muzykaceltycka, więc wrzucę coś z lekka o nią zahaczającego.
Cam Ye O'er Frae France - osiemnastowieczny utwór satyryczny, napisany w języku Scots. Nie mam pojęcia jak przetłumaczyć nazwę tegoż języka, w każdym razie wywodzi się on z języka średnioangielskiego (z terenów Nortumbrii), z naleciałościami celtyckimi. Nie jest to język szkocki (tj. ani to nie jest Scottish English, ani Scottish Gaelic), tylko coś... innego, dziwnego. Polecam się wsłuchać.
Killing Me Softly to amerykańska piosenka folkowa skomponowana i napisana w 1971, wydana rok później w wykonaniu współautorki tekstu, Lori Lieberman. Jednak oryginalnie wykonanie nie chwyciło, nie rozeszło się po rozgłośniach w USA, było raz emitowane w ogólnokrajowej telewizji ale popularność utworu była względnie niewielka.
Przebojem piosenka stała się w 1973 za sprawą wykonania Robety Flack. Takie czasy, że zarówno w boksie jak i w muzyce jak chciało się coś zrobić dobrze trzeba było do tego zatrudnić czarnych. Wykonanie czarnoskórej wokalistki znalazło się na pierwszym miejscu plejlist w USA, Kanadzie i Australii.
Jest jeszcze w sumie najpopularniejsza wersja od Fugees ale tej nie lubię to tylko wspominam z racji dziennikarskiego obowiązku.
Oryginalna wersja od Lieberman. W sumie nie jest zła ale w moim odczuciu wokal jest trochę zbyt energiczny jak na słowa utworu, no i zdecydowania aranżacja jest znacznie gorsza, trochę taka nijaka.
Afric Simone to pseudonim znanego na cały świat wokalisty pochodzenia brazylijsko-mozambikańskiego. Okres największej popularności przypadał na lata 1975-1980, gdzie najpierw szeroką popularność zdobył w Ameryce Południowej, dopiero później zawojował resztę świata - w tym obie strony żelaznej kurtyny.
Tutaj w utworze Ramaya (piosenka zresztą ma łącznie ze 40 różnych wersji) który jest zlepkiem wielu różnych afrykańskich dialektów, głównie Swahili i po średnio długim grzebaniu tekst jest ponoć o pożegnaniu dziewczyny zwanej Ramaya i życzeniu jej szczęścia. Ale ponoć, bo ciężko cokolwiek na ten temat znaleźć rzetelnego. Sam autor piosenki głównie skupiał się tylko na rytmie i brzmieniu, także jest spora szansa że tak naprawdę nie do końca cały utwór ma rzeczywiście jakikolwiek większy sens.
Tak czy siak, warto sobie tego wesołego klasyka odświeżyć!
Niedziela wieczur i człowiek ma się ochotę zapierdolić. Chociaż w sumie niedziela wieczur nie ma z tym wiele wspólnego.
Anyway. Coś by się przydało odpalić na #egzotycznekawalki . Dzisiaj co prawda mniej egzotycznie, ale klimatycznie. Przeszukując yt w poszukiwaniu czegoś spokojnego i takiego w sam raz do poduszki odkryłem bardzo ciekawy projekt naszej rodzimej produkcji. Jeśli Wam się spodoba, to dajcie kciuka w górę i suba czy tam inny komentarz pod ich kawałkiem. Należy promować i wspierać takie zespoły!