Wrzucam coś ruskiego, jak pisałem wcześniej. Uwielbiam tę kapelę. Szkoda, że po trzydniowej inwazji wszystko co ruskie jest złe i się nie może podobać. Zanim dojdzie do bana, to napiszę jeszcze, że przy ladzie na stoisku z pierogami zawsze zamawiam "ruskie", a nie jakieś "regionalne" czy inne chuje-muje.
@koniecswiata ja jem polskie miejscowe, ale moje ulubione ekspedientki z działu gastro musiały się na początku 2022 użerać z tumanami. więc pozmieniali nazwy, bo jak to tak? "RUSKIE"??? !!ONEONE!!!!
Kurde chciałbym na tylę zrozumieć muzykę, żeby wiedzieć co to za magia się dzieje jak wchodzi refren. Przecież to popowa piosenka, nie spodziewałem się takiej zmiany nastroju i rytmu. Miazga.
@Solar dwa dni temu przesłuchałem tą piosenkę po twoim wpisie i znowu mi się to przejście włączyło w głowie dzisiaj. tylko jedno mi się nasuwa na myśl:
@voy.Wu Wybitny mem Ja od kilku dni przebijam się przez dyskografię Lucy i jestem oczarowany, pierwsza płyta jest bardzo fajna i jest na niej kilka takich zabiegów jak w piosence powyżej, polecam
Ai Vist Lo Lop (Widziałem Wilka) to XIII wieczny utwór bardów prowansalskich, na wpoły wymarłego języka z południowych regionów Francji, najbliżej spokrewnionego z mową katalońską chociaż mającego też spory wpływ na brzmienie dialektu lombardikiego we Włoszech.
Sam utwór jest dosyć prosty, traktuje o tym jak trudno jest zgromadzić parę monet i mówi o wilku, lisie i zającu którzy razem tańczą dookoła drzewa. Wszystkie te stworzenia z perspektywy wiejskiej ludności były szkodnikami ale oczywiście tutaj robią tylko za metaforę. Wilk - król, lis - arystokracja i zając - kler. Lis nagania bydło do zagryzienia dla wilka po czym sam żywi się resztkami które ten mu zostawi, a zając wchodzi w szkodę przy płodach rolnych.
Omar Souleyaman (właść. Omar Almasikh) to 58 letni wokalista pochodzący z Syrii. Karierę muzyczną rozposczal w 1994 wykonując typową dla regionu muzykę na weselach.
Tutaj w utworze Ya Bnayya z albumu To Syria, With Love z 2017 roku wydanego sumptem przez amerukanskie wydawnictwo Mad Descents założone przez didżeja zwanego Diplo którego kariera wystrzeliła po wydaniu Paper Planes razem z M.I.A. I co tu dużo będę gadać, sam kawałek miota ciałem jakby na cudze życzenie ktoś wysłał na nas złośliwego dżina, bardzo przyjemne połączenie lewantyńskiego folku z muzyką elektroniczną.
No jest to przecudna pieśń, napisana ponoć ku czci Nick'a Drake'a, innego znakomitego folkowego artysty. Czuć to w tym kawałku.
Piękna rzecz!
Z resztą cała płyta "Solid Air", to kawał porządnie zaaranżowanej muzykim łączącej, folk, jazz, trochę psychodelii i progresji. Polecam jeśli jeszcze nie znacie!