Zdjęcie w tle

Społeczność

Terra incognita

7

Różności bez przynależności

The enchanted garden of Messer Ansaldo, Marie Spartali Stillman, rok 1889.


Ukazana scena jest oparta na historii opisanej w dziele "Dekameron", które w XIV wieku stworzył Giovanni Boccaccio.

Messer Ansaldo, szlachcic żyjący na terenie Udine, zakochuje się w mężatce imieniem Dianora. Mężczyzna wysyła dziesiątki wiadomości mając nadzieję, że kobieta odwzajemni jego uczucia. Ta jest jednak absolutnie wierna swemu małżonkowi. Dianora postanawia pozbyć się niechcianego adoratora stawiając przed nim teoretycznie niemożliwe zadanie: stworzenie ogrodu pełnego zieleni i kwitnących kwiatów w środku zimy. Nieoczekiwanie z małą pomocą adepta sztuk tajemnych Messer dokonuje cudu, co stawia kobietę w bardzo kłopotliwym położeniu. Finalnie Ansaldo zwalnia Dianorę ze złożonej obietnicy.


#necrobook #sztuka #ladneobrazy #mariespartalistillman

1814fefa-8b15-4e6a-a3ab-d7d30b66d86d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Dzień tryfidów

Autor: John Wyndham

Rok wydania: 1951

Ocena: 7/10


Wyobraź sobie świat, w którym z dnia na dzień 99 procent populacji traci wzrok w wyniku niewyjaśnionego bliżej fenomenu. W ten właśnie sposób zaczyna się "Dzień tryfidów", my zaś towarzyszymy jednemu z "farciarzy", którym udało się zachować zdolność widzenia.


Aha, żeby nie było, trzeba też dodać, że nagła ślepota nie jest jedynym zmartwieniem bohaterów świata przedstawionego. Na całym globie bowiem żyją sobie tryfidy, roślinki będące wynikiem jakiegoś wyjątkowo pokręconego eksperymentu ruskich naukowców. Roślinki te mogą sobie chodzić, gdzie chcą, a do tego bardzo lubią zabijać przedstawicieli gatunku ludzkiego.


Bohater książki musi nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości oraz odpowiedzieć sobie na pytanie: jak żyć? Ratować tylko siebie czy próbować ocalić także tych, którzy sami nie mają szans na przetrwanie. W tym świecie to najważniejsza kwestia, która przewija się praktycznie cały czas. Nowa rzeczywistość ostatecznie okaże się być wyjątkowo brutalna(od razu napiszę, że ta brutalność to bardziej tak w cudzysłowiu, autor stroni od "soczystych" opisów).


To klasyczek, który wszedł jak w masło.Lubię tego typu książki, a jak są jeszcze napisane porządnie tak jak to dzieło, to już w ogóle miodzio. Cóż można więcej dodać, polecam.


#necrobook #sciencefiction #tryfidy #pseudorecenzja #polecajki

6c613530-d429-4fcf-917e-b462774b2dd3

Zaloguj się aby komentować

Nowe pierdu pierdu o czytanych książkach 


Postanowiłem trzymać się klimatów wojennych i po przeczytaniu "Stąd do wieczności" niemal od razu zabrałem się za "Bunt na okręcie" Hermana Wouka. Fajna książka, zdecydowanie podobała mi się dużo bardziej niż pozycja Jonesa. 


Problem z poprzednią książką miałem taki, że autor za bardzo skupiał się na tematach alkoholizmu, seksu i innych aktywności bohaterów, po prostu było tam za mało aktywności okołowojskowej. Inaczej do sprawy podszedł pan Wouk, który z działań załogi USS Caine stworzył główną oś fabularną. Rzecz dzieje się podczas wojny amerykańsko-japońskiej, okręt przemierza Pacyfik pomagając w działaniach wojennych, a w międzyczasie załoga "walczy" z wyjątkowo upierdliwym dowódcą. Naprawdę ładnie opisano tutaj wszelkie rutynowe czynności załogi statku, autor wiedział, co pisze, bo sam przed napisaniem książki nabył spore doświadczenie na morzu. 


"Stąd do wieczności" to trochę taka książka o patologii systemu wojskowego, "Bunt na okręcie" w sumie także nie ucieka od tego tematu, robi to jednak znacznie delikatniej. Ukazuje problem, ale nie wali nim po głowie niczym cegłą, raczej pozwala czytelnikowi wyciągnąć własne wnioski. Otrzymujemy przykład słabego dowódcy, który mimo wszystko jest chroniony przez system. System nie przewidujący tego, że może się mylić, działający zgodnie z zasadą: "Mierny, ale wierny". 


Od początku w książce towarzyszymy postaci niejakiego pana Keitha, od chwili zaciągu do armii, następnie w czasie jego służby na USS Caine aż do końca wojny. Dużo lepsza to postać od głównego bohatera "Stąd do wieczności", którego trudno było polubić. 


Obie pozycje najbardziej cierpią w sferze romansu, Jones jak i Wouk stworzyli wyjątkowo słabe wątki miłosne, szczerze mówiąc wszystkie książkowe starocie jak do tej pory budzą u mnie w tej kwestii potężne rozczarowanie, może tak widziano romans w tamtych latach, nie mam pojęcia. 


8/10 będzie chyba dobrą oceną, Pulitzerek zasłużony.


Bonus.

Przyznam, że zanim zacząłem czytać powyższy tytuł, zabrałem się za "Buszującego w zbożu". Absolutny amerykański klasyk, pomyślałem sobie: "Może to być wspaniała lektura". Takiego wała, jak się okazało, cierpliwości starczyło mi na jakieś 40 stron tych wypocin. Nie przeczę, dla młodego czytelnika może to być fajniejsze czytanko, dla mnie wynurzenia 16-letniego bęcwała, już nie pamiętam skąd on tam był, okazały się być mało ciekawe. To tyle na dziś, bez odbioru. 


#necrobook #pseudorecenzja #hermanwouk

597f7982-02cd-4ad5-a7d9-af77effe5f10

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Potężny to był klocek(jakieś 650 stron), ale udało mi się w końcu go wymęczyć. Mowa o "Stąd do wieczności" Pana Jamesa Jonesa. Książka została wydana w 1951 roku i tyczy się fikcyjnych przygód pewnej kompanii stacjonującej na Hawajach.


To historia o wojsku, ale nie z gatunku tych chwalebnych, autor postanowił bowiem skupić się na patologiach trapiących to środowisko w tamtym czasie. W ten sposób mamy tutaj żołnierzy przedstawionych jako dziwkarzy, pijusów i degeneratów, a to tylko część ich zalet. Mamy też oczywiście do czynienia z nepotyzmem i chorymi układami, a wszystko to dla "dobra" żołnierzy.


Trzeba przyznać, że główny bohater jest chyba jedną z najmniej sympatycznych spośród książkowych postaci, które było mi dane poznać. Bohater tragiczny, który sam sprowadzał na siebie wszystkie nieszczęścia(a spotkało go sporo rzeczy, których, gdyby nie jego głupi upór, mógłby spokojnie uniknąć). 


Oczywiście wiele z tych rzeczy nigdy nie powinno wyniknąć, mimo wszystko patologia to nadal patologia(szczególnie ukazany w książce Obóz Karny, który przechowuje w swoich murach największych skur...synów).


Niemal cała fabuła dzieje się w czasie "pokoju", konkretnie w roku 1941, kiedy to wojska amerykańskie wciąż siedzą na dupskach. Otrzymujemy tutaj sceny z ataku Japońców na Pearl Harbor, ale jest to bardzo niewielka część książki.


Pewnie w czasie wydania takie przedstawienie wojska musiało być czymś nadzwyczajnym, dzisiaj za to, kiedy już zostaliśmy dawno oswojeni z takimi tematami, zdecydowanie nie robi już takiego wrażenia. Dzisiaj uznałbym to dzieło za średniaczka z notką 5/10. Ale jest to też ciekawe spojrzenie na tamte czasy(traktowanie gejów przez żołnierzy to mokry sen każdego konserwatywnego chłopa, oczywiście nie pochwalam i jestem za równym traktowaniem każdego bez względu na jego preferencje seksualne). 


#necrobook #pseudorecenzja #jamesjones #staddowiecznosci #wojenneopowiescidziwnejtresci

61874229-e589-4399-a2c9-4299172990b2

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nowy "Nosferatu" odhaczony i werdykt jest taki, że zdecydowanie warto było poświęcić czas na obejrzenie tego filmidła. Fajny klimacik, mroczna atmosferka no i mój ukochany(no homo) Willem Dafoe. Jedyny mały zgrzyt miałem z przedstawieniem wampirzego złodupca, współczesne produkcje przyzwyczaiły mnie do ładnych chłoptasiów o ostrych ząbkach, tak więc wąsaty Janusz z Karpat był dla mnie czymś niezwykłym, no ale taka była wizja twórcy i trzeba ją zaakceptować. Ogólnie polecam, film to takie mocne 7/10. Swoją drogą muszę w końcu się zabrać za książkę Brama Stokera, bo trochę wstyd nie znać klasyki, na podstawie której powstały filmowe wersje. 


#necrobook #dracula #nosferatu #pseudorecenzja

730e2929-5e8e-4e3c-988f-08751a7174d8

Twórcy zapewne stwierdzili, że nie mają szans w starciu z łysym Klausem Kinskim z poprzedniej ekranizacji (i to nie jednej), więc poszli w zupełnie inny wygląd wampira, w sumie wyszło im to na dobre uważam. Najnowsza ekranizacja jest bardziej brutalna od poprzednich, ale jednocześnie pięknie robi klimat takich ciasnych, puchatych, niby-przytulnych domów, słabo oświetlonych ciepłym światłem. A gdzieś tam na zewnątrz lata wampir

Zaloguj się aby komentować

Giercowe myśli niepoukładane 


Jest sobie taka gra jak Portal i nie chodzi tutaj o hit z 2007, tylko niemal zapomniany tytulik wydany przez Activision w 1986 roku. Zacząłem w nią grać zaintrygowany fabułą, w której to wcielamy się w postać pewnego astronauty, który po wielu, wielu latach powraca na ziemię, by odkryć, że na planecie nie ma nikogo oprócz zwierząt. Ludzie zniknęli, a zadaniem graczy jest odkrycie, co się z nimi stało. W tym celu nawiązujemy połączenie ze sztuczną inteligencją, która posiada wszelkie potrzebne nam do rozwiązania zagadki informacje.


Ta gra to jedna wielka ściana tekstu, przez cały czas tylko czytamy, czytamy i czytamy(nie, żeby mi to przeszkadzało). Teoretycznie są dodane elementy graficzne, ale w sumie równie dobrze mogłoby ich nie być. Trzeba przyznać, że nie da się tutaj przegrać, twórca gry stworzył po prostu cyfrową "książkę", gdzie przechodzi się od jednego pliku do drugiego i tak aż do samego końca. 


Cóż, na szczęście najważniejsza rzecz czyli fabuła okazała się być dość dobra, jak na medium growe powiedziałbym nawet, że bardzo dobra. Dostajemy wpisiki o rozwoju technologii, nowych choróbskach z tym związanych, ważnych momentach w historii świata itp. Mamy też tak dziwaczne rzeczy jak wykresy ukazujące funkcje życiowe czy też mocne i słabe strony każdego bohatera gry. W sumie nie wiem, jaki był ich cel, ale prawdopodobnie były zapychaczem sztucznie wydłużającym rozgrywkę. 


Minusem było to, że niestety musiałem grać w języku oryginalnym, po polsku gierka byłaby dużo przyjemniejsza w odbiorze. Druga sprawa to wersja gry, miałem okazję zagrywać się w nią online, a online jest dostępna jedynie wersja dosowa, która jest dość paskudna, tak samo jak paskudne było sterowanie. Cóż, gdybym chciał pobawić się w pirata, mógłbym zainstalować emulator Amigi i zagrać w dużo lepszą wersję, niestety jestem leniwą bułą. 


Ciekawostka: Autor w 2013 roku próbował uzbierać pieniążki, które następnie przeznaczyłby na stworzenie bardziej wyczesanej wersji gierki, ale cóż, wpłacono mu nędzne 20 tysięcy z 520, które wyznaczył jako ostateczny cel. 


#necrobook #starocie #activision #portal

b31c5cd4-8cc6-4b0c-b678-870cfaeb9ddb
f43f7dcf-5f87-460d-93fb-381bbcd58a18
1144df96-56ab-4aa4-98b5-127fae73b165

Zaloguj się aby komentować

Tak sobie pomyślałem, że w sumie mogę opisywać nocnikom, co tam ciekawego wyczaiłem wśród staroci książkowych i growych. No więc dzisiaj znalazłem tak fascynujące dzieło jak "Southern cross" pana Laurence'a Hyde'a. Niby książka, ale tak w sumie to z literek składa się tam tylko wstęp. Poza tym są tam wyłącznie obrazki wykonane techniką drzeworytu. Nie powiem, pierwszy raz spotkałem się z takim czymś. Autor postanowił za pomocą owych obrazków wyrazić swój sprzeciw wobec testów broni jądrowej na południowym Pacyfiku. Co do przedstawionej historii mam mieszane odczucia, ale wizualnie wyszło całkiem nieźle, przynajmniej dla mnie. Jeśli ktoś jest zainteresowany zapoznaniem się z książką pana Hyde'a, może ją znaleźć na Internet Archive. Bez odbioru. 


#necrobook #stareksiazki #obrazki #drzeworyt

676672d6-b95d-4d0b-b29e-dee5880b549f
a3fb927f-d22a-4d0b-8588-4cec78ddf622
ef8ac841-8119-40e5-a6e9-a4495bd7ddc9

Zaloguj się aby komentować

Najwyższy skok wykonany przez goodboia

Rekordzik obowiązujący od roku 2017 to 191 centymetrów, wysokość osiągnięta przez pieska o imieniu Feather.

https://guinnessworldrecords.com/world-records/23431-highest-jump-by-a-dog

https://youtu.be/Ip1JbvTZv2o?si=WvHSLbI13CT2nvcP


Najwięcej kosteczek na kociej łapce

Największa liczba kosteczek to 10 sztuk umieszczonych na łapce kotełka z Malezji.

https://guinnessworldrecords.com/world-records/470339-most-dice-stacked-on-a-cats-paw


Najdłuższa pizza

Obecny rekord to prawie dwa kilometry, taką długość miała margherita stworzona w 2017 roku w Kalifornii. Nad jej przygotowaniem pracowało ponad 100 osób, użyto do niej ponad 2200 kg sosu pomidorowego i ponad 1700 kg sera.

https://guinnessworldrecords.com/world-records/longest-pizza


#necrobook #rekordyguinnessa #goodboie #kotelki #pizzunia

75d38b7a-6c24-4ccf-a580-99c6ba7eea3f
59f909d5-8bf1-4391-91f2-145649176d10

Zaloguj się aby komentować

Najstarsza roślina lądowa

Kuksonia to roślina, która rosła na ziemi około 400 milionów lat temu. Była dość prymitywnym organizmem, który nie posiadał liści, kwiatów oraz korzeni. Prawdopodobnie nie osiągała ona więcej niż kilka centymetrów wysokości.

https://en.wikipedia.org/wiki/Cooksonia


Najrzadsza roślina

W 1895 roku botanik, John Medley Wood, odkrył na terenie lasu Ngoye w RPA roślinę, którą na jego cześć nazwano encephalartos woodii. Jak się okazało, był to jedyny okaz tego gatunku obecnie uznawanego za wymarły na wolności. Nie pozwolono jednak, by roślina całkiem zniknęła z powierzchni ziemi, obecnie można podziwiać klony oryginału, których liczbę ocenia się na 500 sztuk. Roślinka jest dostępna do oglądania m.in. w ogrodzie botanicznym w Durbanie, skąd pochodzi poniższe zdjęcie.

https://en.wikipedia.org/wiki/Encephalartos_woodii


Drzewa

Świerk sitkajski rosnący na wyspie Campbella jest uznany za rekordzistę jako najbardziej odizolowane drzewo. Jest to jedyne drzewo na całej wyspie, która znajduje się około 700 kilometrów na południe od Nowej Zelandii. Najbliższy "krewniak" znajduje się ponad 200 kilometrów dalej. Świerk trafił na wyspę w I połowie XX wieku za sprawą ówczesnego gubernatora Nowej Zelandii. 

https://tvn24.pl/tvnmeteo/swiat/wyspa-campbella-nowa-zelandia-najbardziej-samotne-drzewo-swiata-ma-pomoc-w-walce-ze-zmianami-klimatu-st6099567


#necrobook #prymitywnerosliny #rekordyguinnessa #drzewa

1a1486e8-cfe4-4a40-90fc-a3b922fa4762
97eb0c16-a97d-4c08-b3b4-41eb7dbaa2d5
918ae0cf-6845-4316-82f9-f4206c73027c

Zaloguj się aby komentować

Najdroższy szkielet dodo 

22 listopada 2016 roku niemal kompletny szkielet ptaka dodo został zlicytowany na aukcji za 346 tysięcy funtów, kupcem okazała się być osoba prywatna. Na świecie istnieje łącznie 13 szkieletów dodo, poza tym jednym 12 pozostałych jest własnością muzeów. 


Pierwszy trzyczęściowy garnitur dla kunia

Owo ubranko dla kunia powstało specjalnie na Cheltenham Festival organizowany w 2016 roku. Strój wykonała niejaka Emma Sandham-King, a koniem wybranym do roli eleganta był koń wyścigowy znany jako Morestead. Stworzenie całego stroju zajęło cztery tygodnie i pochłonęło ponad 18 metrów materiału.

https://www.gq.com/story/race-horse-wears-tweed-suit-what-a-world


Pierwszy ogon dinozaura zachowany w bursztynie

W 2015 roku jeden z chińskich archeologów podczas swojego pobytu w Birmie natknął się na sensacyjne znalezisko podczas myszkowania na targu bursztynów. Był to, jak się okazało, ogon dinozaura zatopiony w bursztynie, wiekowo oceniany na 100 milionów lat. Prawdopodobnie należał on do dinusia zwanego celurozaurem.

https://dzienniknaukowy.pl/zatopiony-w-bursztynie-ogon-pierzastego-dinozaura


#necrobook #rekordyguinnessa #dodo #dinozaury #konie

68f7448a-487b-45c6-a12b-a9e011d3d04d
45f62aec-1cb8-4049-9d70-d3f4aa22c220
fc6ea088-5608-4bd2-a46b-4eda7faf4d7d

Zaloguj się aby komentować

Najdłuższe futerko u królika

Franchesca to długouchy należący do króliczej rasy znanej jako angora. Trafił on do Księgi jako trys z najdłuższą sierścią(36,5 centymetra).

https://guinnessworldrecords.com/world-records/117939-longest-fur-on-a-rabbit


Największa utrata wagi wśród zwierząt 


Podczas 7-miesięcznego okresu karmienia mlekiem młodego samica płetwala błękitnego może stracić 25 procent swojej wagi(waga startowa to około 120 ton). Młode początkowo waży około 2 ton, ale każdego kolejnego dnia dzięki wysokokalorycznemu pokarmowi pobieranemu od rodzicielki zyskuje nawet 80-90 dodatkowych kilogramów. W tym czasie matka je praktycznie tyle co nic w pełni polegając na zgromadzonych wcześniej rezerwach. 

https://www.national-geographic.pl/przyroda/najwiekszy-wieloryb-poznajcie-pletwala-blekitnego-ktory-wazy-tyle-co-30-sloni/


Największy ssak robiący bum

W 2004 roku na jednej z plaż gdzieś na Tajwanie odkryto wyrzuconego na brzeg kaszalota. Ważący 50 ton 17-metrowy okaz za pomocą ciężarówki postanowiono przetransportować w inne miejsce. Nie przewidziano jednak, że po drodze gazy zbierające się we wnętrzu trupa postanowią wydostać się na zewnątrz w sposób wyjątkowo wybuchowy. Podczas przejazdu przez miasto Tainan nagła eksplozja owych gazów spowodowała wyrzucenie krwi i wnętrzności zwierzęcia na ulicę. Dostało się też okolicznym samochodom i budynkom, a także przechodniom, którzy pechowo znaleźli się w strefie rażenia. 

https://en.wikipedia.org/wiki/Exploding_whale


#necrobook #pletwaleblekitne #kroliki #rekordyguinnessa

1eefe6bc-4290-452a-aa4a-b93a549c0d9e
8a629b93-47a9-45f7-be7f-622fb1c5aaba
8fe9d737-7e12-47c5-a6ee-7f32fa422f63

Zaloguj się aby komentować