Już czytałam kiedyś e-booka, ale trafił się w dobrej cenie. Do kolekcji na półkę.
#ksiazki


Społeczność
Już czytałam kiedyś e-booka, ale trafił się w dobrej cenie. Do kolekcji na półkę.
#ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na I półrocze 2026 roku.
I kwartał
---------------------------
Walter Moers - "Miasto Śniących Książek"
Robert Jackson Bennett - "Kropla zepsucia"
Michael J. Sullivan - "Zdradziecki plan"
Michael J. Sullivan - "Pradawna stolica"
Jay Kristoff - "Cesarstwo świtu"
Victoria Aveyard - "Królewska klatka"
Deborah Harkness - "Przemiana"
Deborah Harkness - "The Black Bird Oracle"
Roger Levy - "The Rig" (Uczta Wyobraźni)
Christopher Buehlman - "Wojna córek"
Octavia E. Butler - "Umysł mojego umysłu" (Artefakty)
Sheri S. Tepper - "Podnosząc kamienie" (Artefakty)
II kwartał
---------------------------
Pierce Brown - "Light Bringer"
Brandon Sanderson - "Isles of the Emberdark"
Michael J. Sullivan - "Drumindor"
Michael J. Sullivan - "Zamek Blythin"
Rebecca Roanhorse - "Mirrored Heavens"
Ian Cameron Esslemont - "Krew i kość"
Ian Cameron Esslemont - "Assail"
Cassandra Clare - "The Last King of Faerie"
Walter Moers - "13 i 1/2 życia kapitana Niebieskiego Misia"
Yoon Ha Lee - "Fortel kruka" (Uczta Wyobraźni)
Nghi Vo - "The City in Glass" (Uczta Wyobraźni)
James S.A. Corey - "The Faith of Beasts"
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
1396 + 1 = 1397
Tytuł: Dom burz
Autor: Ian R. MacLeod
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
ISBN: 9788366712546
Liczba stron: 400
Ocena: 4/10
W przypadku tej książki nie mamy do czynienia z kontynuacją będącą bezpośrednim podjęciem wydarzeń i wątków przedstawionych w "Wiekach światła", zamiast tego odwiedzamy ten sam świat mniej więcej 100 lat później, przy czym przez tak długi czas zaszło tam mniej zmian, niż można się było spodziewać. Książka ta nie podtrzymała niestety dobrego wrażenia wytworzonego przez pierwszą część, choć też nie wszystko zamieniło się w lipę.
Fabułę śledzimy z 3 perspektyw: wiejskiej dziewczyny Marion, sytuowanego lecz chorowitego młodzieńca Ralpha oraz jego obrzydliwie ambitnej matki Alice, która to jest potomkinią pewnych postaci z poprzedniej książki, choć ta informacja nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Mogłoby się wydawać, że główną osią historii będzie rozwijająca się relacja między młodymi, ale nic bardziej mylnego - w trakcie rozwoju wypadków następuje stopniowe poszerzanie się zależności w tym trójkącie, rodzą się tajemnice, niepewności, konflikty. Czego by nie mówić o Alice, jest ona zdecydowanie najciekawszą postacią w tej książce: obserwujemy jej metody, dzięki którym osiągnęła swój cel tj. bogactwo i wpływy, utrzymuje swoją pozycję oraz planuje posunięcia ze sporym wyprzedzeniem - to wszystko przedstawiono naturalnie w niechronologicznej kolejności, by karty odkrywać powoli.
Pierwszy akt podobny jest do "Wieków światła" w dwóch aspektach: jego odpowiednik w tamtej książce także traktuje stricte o prywacie postaci, a nie skupia się na społeczeństwie; po drugie wywołuje ciekawe, niejednoznaczne odczucia, tak jak miało to miejsce dopiero w późniejszych aktach pierwszej części. Innymi słowy: dostarczył doznań podobnego kalibru, choć w innym wydaniu, a samo jego zakończenie daje mocnego kopa (przynajmniej młodemu bohaterowi).
Niestety, wszystko rozjeżdża się w drugim akcie, traktującym o wojnie między wschodem a zachodem Anglii. Od poprzedniego aktu minęło ok. 20 lat, tak więc ciężko czuć jakiekolwiek podbudowanie tego konfliktu. Nawet nie to jest najistotniejsze: młodzieńcy (już nie tacy młodzi) znajdują nowe powołanie, Alice dalej knuje, poznajemy też nowego bohatera, którego perspektywa polega na byciu przez całe życie odciętym od świata zewnętrznego i poznawaniu go na nowo (w bardzo irytujący sposób), ale co z tego, jeżeli przedstawiane wydarzenia - pomimo ich powagi, przecież mamy do czynienia z wojną - nie są za grosz interesujące, opisy zaczynają być długawe i nużące - w przeciwieństwie do pierwszej książki i poprzedniego aktu - a magia tego świata zaczyna wchodzić na ścieżki nazbyt metafizyczne i bełkotliwe. Podobnie zresztą napisałem w notatniku w trakcie czytania: "w pewnym momencie historia przekształca się w deliryczny, bełkotliwy sen: rzeczy podążają losowym torem, przeskakują, przejawiają zaskakujące zbiegi okoliczności". To dobre podsumowanie mniej więcej drugiej połowy drugiego aktu.
Koniec końców, jest to książka nad wyraz nierówna: pierwszy akt dostarcza lektury podobnej jakości jak poprzedzająca go książka, drugi natomiast odpływa w niepojętych kierunkach. Powiedziałbym, że w tym wypadku większy nacisk został położony na pojedyncze postacie i ich kreację, niż ogół lub choćby fragment społeczeństwa. Tak jak z "Wiekami światła" miałem problem z polecajką, tak tutaj jestem w zupełnej kropce i po prostu nic nie napiszę.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #macleod #ucztawyobrazni #mag #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
1394 + 1 = 1395
Tytuł: Harry Potter i więzień Azkabanu
Autor: J.K. Rowling
Kategoria: fantasy, młodzieżowa
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: e-book
Liczba stron: 456
Ocena: 8/10
Ta część Harrego Pottera zdecydowanie nie zwalnia z akcją, wręcz dzieje się coraz więcej. A ja coraz bardziej się wkręcam, mimo że czytam tą serię po raz trzeci.
Bohaterowie dojrzewają, a wraz z nimi otaczające ich problemy. Autorka nie boi się pokazywać brutalności świata jaki ich otacza, a mrok czasem leje się na gęsto.
Jak zwykle koniec daje nadzieję na lepszy przyszły rok, ale my wiemy że tak nie będzie, sorry za spoiler :p
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1391 + 1 = 1392
Tytuł: Ballada ptaków i węży
Autor: Suzanne Collins
Format: książka papierowa
Jeśli opisałem najnowszą książkę z serii, a przeczytałem ją tylko dlatego, że spodobała mi się ta poprzednia, to aż głupio nie napisać nic o tej „lepszej”
(Plus dostałem komplement, więc będę jak ten piesek z mema — zdjęcie w komentarzu, pozdr. @Hoszin )
Zacznę podobnie jak przy recenzji „Wschodu słońca..." Jeśli czytaliście trylogię Igrzysk Śmierci i wam się podobała, to ta książka też wam się spodoba. Jedyne, co może lekko irytować, to masa śpiewanek, ale główna bohaterka to pieśniarka (na dodatek taka trochę „cygańska”), więc to było nieuniknione.
Generalnie, jako fan serii, gdy dowiedziałem się, że Suzanne Collins pisze kolejną książkę - i to osadzoną kilkadziesiąt lat wcześniej, gdzie bohaterem ma być prezydent Snow - to miałem takie: „Lojezu, a po co to komu, a komu to potrzebne?”. Ale muszę przyznać, że się fajnie zaskoczyłem.
Historia poprowadzona sprawnie, fabuła się kleiła, no i przede wszystkim miało to sens, czemu Snow był takim złolem kilkadziesiąt lat później, gdy Katniss wygrywała Igrzyska. No i postać Lucy Gray - bardzo fajna. Nie sądzę, żeby to był spoiler, więc napiszę: po tej książce okazuje się, że to Lucy jest oryginalnym „Kosogłosem”. Co jest bardziej puszczeniem oka do fanów niż czymś, co realnie wpływa na „lore” tej serii.
Ogółem - fajna książka, bardzo przyjemnie się ją czyta.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1390 + 1 = 1391
Tytuł: Wschód słońca w dniu dożynek
Autor: Suzanne Collins
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: e-book
Ocena: 7/10
Pierwszy mój wpis na Bookmeterze, także wyluzujcie. Może nie będzie interesująco, za to będzie nudno (i może za długo).
Nowa książka z serii „Igrzysk Śmierci” to bardzo dobra książka, ale tylko pod warunkiem, że czytaliśmy i podobały się nam poprzednie części z serii.
Co do oryginalnej trylogii - to się nie umywa, ale w sumie mieliśmy tutaj dostać historię Haymitcha, no i ją dostaliśmy.
Należy też pamiętać, że autorka została nieco „zmuszona”, żeby kontynuować - przez to, jakim sukcesem okazała się książka o 10. Głodowych Igrzyskach i historia młodego prezydenta Snowa, który po przeczytaniu „Wschodu słońca…” znowu może być postrzegany jako bezwzględny, choć bardzo przebiegły tyran (a poprzednia książka pokazała nam miłego, młodego mężczyznę z sercem po dobrej stronie).
Książka dokładnie opisuje, jak Haymitchowi udało się przeżyć swoje Igrzyska oraz dlaczego w oryginalnej trylogii jest taką cyniczną, zapijaczoną mordą
Ogólnie - dla fanów serii, polecam. Bunkrów nie ma, ale czyta się przyjemnie, jak wszystko ze świata Panem.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1389 + 1 = 1390
Tytuł: Z mgły zrodzony
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: audiobook
Ocena: 4/10
Po chaotycznym i trudnym Neuromancerze potrzebowałem łatwiejszej i bardziej przejrzystej lektury i tym sposobem trafiłem na popularnego na hejto autora Brandona Sandersona. Autor pisze ładnie, w lekkim tonie obyczajowo-przygodowym, trochę baśniowym, który kontrastuje z opisywanym nieprzyjaznym światem. Nie śpieszy się, spokojnie buduje narrację, powoli za rękę wprowadzając czytelnika w wykreowane przez siebie uniwersum. Początkowo wręcz trochę przynudza wyjaśniając każdy detal i pozostawiając niewiele pola do samodzielnych przemyśleń, a akcja zawiązuje się dopiero po dobrych 6 czy 8 godzinach i wówczas robi się na tyle interesująco by jednak kontynuować.
Na szczególną uwagę zasługuje ciekawie zbudowany świat. Wydarzenia mają miejsce w Ostatnim Imperium rządzonym przez potężnego i tajemniczego imperatora (Palpatine, to ty?) w sposób tyraniczny i opresyjny. Nieliczni arystokraci bez skrupułów wykorzystują ska – najniższą i najliczniejszą warstwę społeczną, znajdującą się w pozycji bliższej niewolnikom niż chłopom pańszczyźnianym. Porządku w Imperium pilnuje i brutalnie egzekwuje Stalowy Zakon - instytucja łącząca funkcję najwyższego urzędu, inkwizycji oraz kultu religijnego, czczącego imperatora jako boga i moralny absolut.
Drugim ciekawym elementem jest system magii - alomancja oraz spokrewniona z nią feruchemia wykorzystujące metale i ich stopy przypominają mechanikę z jakiejś gry komputerowej pokroju Thief, Styx czy Dishonored. Koncepcja jest o tyle fajna, że magiczne zdolności wykorzystywane są nie tylko w potyczkach, ale przede wszystkim jako narzędzie manipulacji i infiltracji.
Problem tej powieści polega na tym, że w tak oryginalnie namalowanym świecie osadzono niezbyt porywający wątek fabularny rozwijający się wokół oklepanego schematu “od zera do bohatera”. Tak jakby energię autora pochłonęła konstrukcja uniwersum i mechaniki magii, a potem sklecił naprędce byle jaką treść, rozciągając ją o zbędne sceny i niczego nie wnoszące opisy np. podróży pomiędzy miastami, czy do jaskiń. Również wiele postaci sprawia wrażenie jednowymiarowych (na plus wyróżniali się Kelsier i Sazed), a relacje pomiędzy nimi archetypiczne i powierzchowne. Przecież Vin i Elend są jak biedny kopciuszek i wrażliwy książe z bajki Disneya XD
W końcowym rozrachunku wyszło średnio - coś pomiędzy literaturą młodzieżową, scenariuszem kampanii DnD, a kieszonkowym romansem dla pensjonariuszek sanatorium.
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS prezentuje dodruk historyczny. "Pompeje. Życie rzymskiego miasta" Mary Beard wrócą do sprzedaży 21 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 416 stron, w cenie detalicznej 79 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Ruiny Pompejów, pogrzebanych przez wybuch Wezuwiusza w 79 roku, są najlepszym świadectwem codziennego życia w cesarstwie rzymskim – od spraw najbardziej intymnych po publiczne, od kuchni po religię i poziom wykształcenia. Budząc miasto na nowo do życia, autorka burzy wiele mitów. Na całość obrazu światło rzucają wymowne szczegóły – porzucone przez malarzy naczynia z farbami, figurka hinduskiej Lakszmi, woskowe tabliczki z zapisami transakcji miejscowego bankiera… Poznajemy barwną galerię mieszkańców, między innymi Eumachię, zamożną kapłankę, Numeriusza Ampliaatusa, słynnego trenera gladiatorów, i gwiazdę areny, pożeracza serc niewieścich Celadusa. To zaledwie kilka z wątków, które składają się na niezwykły, pasjonujący portret antycznego miasta, jego życia i jego trwającego wciąż odkrywania.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #marybeard #historia #starozytnosc #pompeje

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Tym razem małe podsumowanie czytelniczego września. Przeczytane 15 książek (5500 stron), więc średnio 1 książka co 2 dni. W tych 15 znalazła się 1 zamknięta seria - Trylogia Billa Hodgesa (Stephen King).
Najlepsze książki:
Najgorsze książki:
Pozostałe kategorie z podsumowań:
Żałuję, że przeczytałem tak późno - Stephen King - Trylogia z Billego Hodgesem
Przeczytałem jeszcze raz i było warto - nic w tej kategorii
Dobre, bo polskie - nie przeczytałem żadnej polskiej książki
Wyzwania Goodreads - Fall Challenge 4/12:
Page Turner, Speed Reader, Book Boss, Hispanic Heritage
Reportaż - brak
Kryminał - Lee Child - Czasami warto umrzeć
Do zobczenia za miesiąc, albo po ukończeniu wyzwania jesiennego
#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #czytelniczepodsumowanie

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem, Dzięki Panu @Whoresbane udało mi się nie przegapić dodruku i mam kompletny kolejny cykl Asimova. Wracam do kompletowania Diuny z grafikami Siudmaka… 😅
#ksiazki #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
1388 + 1 = 1389
Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Autor: J. K. Rowling
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: książka papierowa
Liczba stron: 360
Ocena: 8/10
Dopiero druga część z serii, a akcja już rozkręciła się na full. Tak, przeczytałam Komnatę w jeden dzień. Nie, nie jest mi źle z tego powodu
Pozycja zdcydowanie lepsza niż poprzednia, dzieje się o wiele więcej, a oddech Sami-Wiecie-Kogo czuć na karku.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Gdyby ktoś był ciekaw, to tak wygląda kompletny cykl Lonesome Dove ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #chwalesie #vesper #western #lonesomedove #larrymcmurtry

Zaloguj się aby komentować
1387 + 1 = 1388
Tytuł: Słowa światłości
Autor: Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: audiobook
ISBN: 9788366409507
Liczba stron: 1200
Ocena: 6/10 (niezła)
Słowa światłości rozpoczynają się dokładnie w tym miejscu, w którym zakończyła się Droga królów – Kaladin i mostowi zostają wyzwoleni przez Dalinara i wstępują w szeregi jego zdziesiątkowanej armii, Dalinar dochodzi do wniosku, że aby wygrać wojnę z Parshendimi musi przestać cackać się z innymi arcyksiążętami, a Shallan i Jasnah wybierają się w podróż na Strzaskane Równiny, gdzie planują wykorzystać swoje moce i wiedzę aby powstrzymać nadchodzącą apokalipsę.
Naprawdę chciałabym zostać fanką tej serii i z czystym sumieniem dać Słowom światłości bardzo wysoką ocenę, tak jak większość czytelników. Niestety, ten tom uświadomił mi, że seria ABŚ nie jest dla mnie.
Chociaż przeprosiłam się z audiobookiem, i tak wymęczyło mnie wodolejstwo Sandersona. Niby w tym tomie dzieje się więcej, niż w Drodze królów, ale tylko w teorii, bo w praktyce trzy pierwsze części książki stanowi 80% wypełniaczy i 20% akcji właściwej. Jeszcze żeby owe wypełniacze wnosiły coś do kreacji świata, tak jak w Drodze królów, byłabym je przełknęła, lecz w tym tomie nowej wiedzy o świecie dostarczają jedynie preludia z POV Eshonai i Zwinki. I żeby było jasne, nie oczekuję, żeby książki, po które sięgam, były literackimi odpowiednikami filmów Michaela Baya. Jednak jak czytam kobyłę liczącą sobie ok. 1k stron, chciałabym, żeby fabuła biegła do przodu w mniej więcej stałym tempie, a nie jedynie w końcówkach kolejnych części i finale.
Drugim rozczarowaniem, zwłaszcza w porównaniu z pierwszym tomem, były postaci. W Słowach światłości pierwsze skrzypce gra Shallan. Chociaż lepiej poznajemy jej przeszłość i osobowość, nie mogę powiedzieć, bym ją polubiła. Dlaczego? Ponieważ jej progres osobisty następuje w formie skrótów i czasem topornych rozwiązań deus ex machina. Kaladin w czasie swojej podróży bohatera musiał wykazać się sprytem, odwagą czy ogromną wolą życia, Shallan wystarczy być. Dla mnie dobitnym przykładem, jak wygląda skrótowa ścieżka bohatera rudowłosej uczonej, jest pewien rozdział z początku książki, jak po katastrofie statku dziewczyna zostaje wyrzucona na brzeg w nieznanym sobie miejscu – gdy jest już na skraju śmierci z głodu i wychłodzenia (czytaj: nie jadła od 12 godzin i trochę zmarzła) OCZYWIŚCIE natrafia na karawanę kupiecką i OCZYWIŚCIE udaje się jej przekonać właściciela karawany, by całkowicie zmienił swoje plany i zabrał ją na Równiny.
Kaladin i Dalinar przez większą część powieści tkwią na drugim planie, a ich wątki kręcą się wokół jednych i tych samych dylematów, co jest imo kolejnym przykładem wodolejstwa Sandersona – w końcu przez ile rozdziałów można czytać, jak Kaladin zastanawia się, czy ma uważać rodzinę Dalinara za ludzi z rigczem czy typowych oportunistycznych i zakłamanych arystokratów? A, skoro już jesteśmy przy Dalinarze – BrandoSando powinien sobie odpuścić w swojej twórczości tematy intryg politycznych u szczytów władzy, a przynajmniej wtedy, gdy pisze poważne fantasy przeznaczone dla dorosłych, a nie scenariusz animacji Disneya.
Ten „brak jaj” autora uwidacznia się nie tylko w infantylnej intrydze politycznej, ale też w momentach, gdy protagonistom grozi teoretycznie śmiertelne niebezpieczeństwo. Chociaż w tle Alethi i Parshendi dalej giną tysiącami, to, jakby zgodnie z przypisywaną Stalinowi sentencją „śmierć jednostki to tragedia, śmierć milionów to statystyka”, głównym bohaterom nie dzieje się i stać się nie może żadna większa krzywda. I jak tu poczuć emocje, skoro z góry czuć, że postaci i tak wyjdą z zagrożenia obronną ręką? W tej niechęci do robienia krzywdy protagonistom pisarz posunął się tak daleko, że w momencie, gdy pewna postać była uważana za martwą i tak dostawaliśmy co jakiś czas wstawki z POV innych bohaterów w stylu „no bez jaj, postać X na pewno przeżyła”.
Nie jest to zła książka, ale nużąca i niezbyt satysfakcjonująca. Nadal kawał solidnego świata, ale Sanderson coraz bardziej przegaduje samego siebie.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1383 + 1 = 1384
Tytuł: Made in Abyss, tom 6
Autor: Akihito Tsukushi
Kategoria: komiks
Wydawnictwo: Kotori
Format: książka papierowa
Liczba stron: 150
Ocena: 9/10
Po ostrej akcji następuje odrobina wyciszenia. W końcu nasi bohaterowie przekraczają granicę bez powrotu, a pod spodem.... no cóż, okazuje się, że tej granicy nie przekroczyło tylko kilka osób, a do tego termin "człowieczeństwo" w środowisku Otchłani zdaje się znaczyć coś innego.
Tom przyjemny i pluszowy, bez wielkich akcji, za to prezentujący teren po drugiej stronie.
#bookmeter #komiksy #manga


Zaloguj się aby komentować
1382 + 1 = 1383
Tytuł: Harry Potter i kamień filozoficzny
Autor: J. K. Rowling
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: książka papierowa
Liczba stron: 328
Ocena: 7/10
To już trzeci raz jak sięgam po tą serię i na pewno nie ostatni. Jak zawsze bawiłam się dobrze, czytało się bardzo szybko i przyjemnie. Chociaż ten tom to dopiero skromny początek tego co przyniosą kolejne.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1381 + 1 = 1382
Tytuł: Urban. Biografia
Autor: Marek Sterlingow, Dorota Karaś
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
Liczba stron: 601
Ocena: 9/10
Ależ mi się to dobrze czytało ! To nie tylko biografia Urbana ale też historia Polski od końcówki II RP do czasów współczesnych.
Czy zmieniłem swoje zdanie o Urbanie po jej przeczytaniu ? NIE ale rzuciła trochę więcej światła na jego postać. Na pewno jest ona nietuzinkowa, a ja nie lubię myślenia, że coś jest tylko białe bądź czarne. Świat to wiele odcieni szarości i wielowymiarowości.
Mimo, że Urban był po tej złej stronie barykady, to miał też kilka przebłysków. Uważam, że był człowiekiem, który po prostu najbardziej dbał o własny interes.
Tak było, nie zmyślam !
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
W związku z możliwością zamknięcia pewnej części mojej kolekcji*, zaczęłam zastanawiać się jak bardzo jestem Paszczakiem.
Paszczak zebrał całą kolekcję znaczków i nie było już żadnego znaczka do zebrania. Żadnego, rozumiecie?
I ja teraz nie wiem czy chodzi mi bardziej o zbieranie, czy o posiadanie, czy o jedno i drugie naraz i jak to w ogóle jest, że ludzie zbierają rzeczy i po co.
I nie doszłam do żadnych logicznych wniosków.
*zbieram książki Lucy Maud Montgomery. Chodzi tu dokładnie o jedyne powojenne wydanie Ani z Zielonego Wzgórza, którego nie mam. Ostatnio sprzedający z jedyną ofertą z Allegro obniżył cenę z absurdalnej na po prostu wysoką i teraz się waham co zrobić.
#hobby #kolekcje #ksiazki

@KatieWee trochę za późno, bo widzę, że kupiłaś. Ale to dobrze, bo ja napisałbym - BIERZ.
Nic tak nie cieszy jak kompletna seria na półce. Budzisz się rano, podchodzisz, patrzysz, przeciągasz palcem po grzbietach. Wyciągasz jeden losowy tom, otwierasz na losowej kartce, czytasz losowy akapit. Przykładasz papier do twarzy i wąchasz. Zależnie od tego co to jest, delektujesz się zapachem świeżej farby drukarskiej, kurzu albo starego papieru - to i tak nie ma znaczenia. Każdy z tych zapachów powoduje, że łzy szczęścia same cisną Ci się do oczu. Odstawiasz delikatnie i wiesz, że jutro, pojutrze i w każdy kolejny dzień ten rytuał będzie się powtarzał...
I to, że współmałżonek/współmałżonka mówi Ci wtedy, że powinieneś/powinnaś się leczyć nic cię nie obchodzi. No chyba, że to tylko ja tak mam?
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS zaplanował dodruk w serii Wehikuł Czasu. "Gdzie dawniej śpiewał ptak" Kate Wilhelm wróci do księgarń 7 października 2025 roku. Wydanie w oprawie zintegrowanej, imitującej twardą, liczy 296 stron, w cenie detalicznej 54,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Świat znalazł się na krawędzi — gwałtowne zmiany w przyrodzie, choroby o zasięgu globalnym, konflikt nuklearny i powszechna bezpłodność zagrażają istnieniu gatunku ludzkiego. Bogata rodzina Sumnerów postanawia walczyć o przetrwanie, tworząc w Appalachach odizolowany ośrodek naukowy. Nadzieję na ratunek widzi w klonowaniu ludzi, ale po kilku pokoleniach planuje wrócić do naturalnych metod prokreacji. Gdy dojrzewają pierwsze klony, zaczynają się pojawiać poważne problemy. Eksperyment z wolna wymyka się spod kontroli...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #scifi #sciencefiction #wehikulczasu #katewilhelm

Zaloguj się aby komentować
1380 + 1 = 1381
Tytuł: Cieszę się, że moja mama umarła
Autor: Jennette McCurdy
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
ISBN: 9788382952704
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10
Poruszające wspomnienia jednej z najsłynniejszych dziecięcych aktorek amerykańskich i pełen emocji zapis zmagań dziecka, które wbrew własnej woli zostało wrzucone w środek piekielnej machiny amerykańskiego show-biznesu. „Cieszę się, że moja mama umarła” to przejmująca opowieść o wychodzeniu z zaburzeń odżywiania, uzależnień i toksycznej relacji z przemocową matką, a także o mozolnym odzyskiwaniu kontroli nad własnym życiem.
Jeśli ktoś nie wie kim jest autorka - grała drugą główną postać w amerykańskim serialu na stacji Nickelodeon, iCarly. Blondyneczka, przyjaciółka tytułowej postaci.
Poruszająca, często potrzebowałam pomiędzy rozdziałami "wziąć wdech". Język bardzo przystępny i z delikatnym czarnym humorem. Wrażenie, jakby koleżanka Ci opowiadała o tym, co przeszła. Świetnie i szybko się czyta. Nie spojrzę już na tą kobietę tak samo, wiedząc, co przeżyła.
Też się cieszę że jej mama umarła.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować