Generał Srebrny zostaje dość szybko spacyfikowany przez Goku który nie przywiązując do tego zbytniej uwagi wyrusza na poszukiwanie kolejnej kuli. Niestety magiczna chmurka została zniszczona więc chłopiec zmuszony jest wykorzystać zdobyczny samolot pilotowany przez zdobycznego robota.
Tymczasem Generał Srebrny dochodzi do siebie i powiadamia o zajściu kwaterę główną Armii Czerwonej Wstęgi.
Niektórzy ludzie na ziemi zostali wybrani i otrzymali moce, aby móc walczyć ze złem jako superbohaterowie. Po jednej osobie na kraj. Bohaterką Japonii została Teru Momijiyama i przybrała przydomek "Shy".
Jak łatwo można się domyślić główną cechą wyróżniająca nasza protagonistę jest jej nieśmiałość. Raczej niepożądana cecha dla bohaterki, która powinna być swego rodzaju symbolem dla innych. Z mocami też nie jest lepiej, gdyż nasza heroina do walki używa ognia. Co jest chyba drugą najnudniejszą mocą po byciu supermanem.
Na szczęście bohaterowie poboczni dodadzą tutaj trochę koloru. Mamy tu dosłownie Davida Bowie'go w wersji socjopaty, który reprezentuje Wielką Brytanię. Tsundere pielęgniarkę ze Szwajcarii i zaspanego wojownika kung-fu z Chin.
Jednak najciekawsza jest bohaterka z Rosji. Pepesha Andreanova o pseudonimie "Spirits". Ubierająca się w wojskowym stylu i ciągle pijąca wódę. Zero subtelności xD
Razem będą walczyć z grupą złoczyńców o zdecydowanie za długiej nazwie i nie do końca jasnych motywach. Dostaniemy trochę akcji, trochę różnych dramatów, jakieś lekkie yuri hinty i wszystko to raczej dość słabo wykonane. Jednak jeśli podejdziemy do serii jak do programu podróżniczego to możemy się chociaż pośmiać.
Akcja w drugiej połowie, przenosi się do rosyjskiego sierocińca. Jeśli macie przed oczami wyobraźni przybytek wyglądający jak z horroru, który wygląda jak manifestacja słów: "syf, kiła i mogiła", to się mocno zdziwicie. Okazuje się że to całkiem nieźle prowadzona palcówka, gdzie dzieci mają się dobrze. Co prawda personel nie wylewa za kołnierz, ale jak dowiadujemy się później - "tu [w Rosjii] wszyscy piją".
Za murami już nie jest tak wesoło, rosyjska rzeczywistość sprawia że sierociniec wygląda jak raj na ziemi. Z retrospekcji możemy dowiedzieć się kilku interesujących rzeczy o tym kraju. Na przykład tego że wódka to magiczny napój, który odsłania wewnętrzne dziecko pijącego (dlatego dzieciom nie wolno tego pić). Pepesha jest wesoła i przyjacielska tylko na bani, na trzeźwo byśmy jej nie polubili. Jak nie masz rodziców to Cię nie zatrudnią. A największym marzeniem pewnej matki było wypicie wódeczki ze swoją córką.
Wspaniały obraz patologii.
Końcowa ocena to 4/10
Zapowiedziano już 2 sezon. Obejrzę żeby sprawdzić czy twórcy będą się pastwić nad jakimś innym krajem.
Goku przemierza świat w poszukiwaniu 4 gwiazdkowej smoczej kuli. Niestety pierwsza na jaką udaje mu się natknąć ma 6 gwiazdek. Okazuje się jednak że tajemnicza armia czerwonej wstęgi również poszukuje kul i nie cofną się oni przed niczym aby je zdobyć.
Tenkaichi Budokai za nami. Kame Sennin aka Jackie Chun nie bez trudu wygrywa z Goku, a w dzisiejszej planszy odpowiedź po co i na co mu to w ogóle było
Po krótkim odpoczynku i wyżerce która pochłania całą nagrodę turniejową (xD) Goku stwierdza że musi znaleźć pamiątkową smocza kulę z 4 gwiazdkami którą odziedziczył po dziadku, zgarnia więc smoczy radar od Bulmy i rusza na poszukiwania.
Dota Dragons Blood była na mojej liście do obejrzenia już pewnie ze dwa lata, ale jakoś nie mogłem znaleźć "woli" do tego, żeby coś oglądać. No to przysiadłem wczoraj i pierwszy sezon pękł od tak, a obecnie jestem gdzieś w 33% sezonu 2. Nie spodziewałem się, że to mnie wciągnie, patrząc przez pryzmat tego, że w Dotę 2 grałem w sumie może 30min lata temu. Niby na Netflixie napis mówi, że to anime, a moim zdaniem bliżej tej serii do zachodnich standardów.
Na ten moment jest naprawdę dobrze, a jedyne do czego mogę się przyczepić, to głosy niektórych postaci pobocznych, które brzmią słabo. Fabularnie jest w granicy 7-8/10. Nie wiem czy mam to do czego porównać, bo jak coś mi nie sądzie, to zwyczajnie nie zmuszam się do oglądania.
Najbliżej z tego co oglądałem jest The Dragon Prince, ale mam wrażenie, że porównywanie tych seriali byłoby trochę niesprawiedliwe (Swoją drogą polecam Smoczego Księcia).
No i bonusem DDB jest Yuri Loventhal w roli Daviona (Spider-Man).
@DziwnaSowa znaczy animacje nie były robione przez Japończyków tylko przez Koreańczyków. Tych samych co robili serię Avatar. Także bez przesady z tym zachodnim podejściem.
Ale jak serial był świeży to na Reddicie go nie dopuścili do dyskusji w Anime, bo anime ma być japońskie i koniec xd
@DiscoKhan chodziło mi bardziej o to jaki jest kierunek narracji. W klasycznym Anime masz dużo emocji, aż czasem do przesady, a tu lecimy z historią, często zostawiając niedopowiedzenia. Przynajmniej ja to tak odebrałem.
@DziwnaSowa no anime oglądałem niewiele także nie mam rozeznania.
Chociaż tak swoją drogą to ciekawe, że tobie się aktor głosowy Daviona podobał a mi było trochę szkoda, że Dotowy głos był tylko podkladany pod smoka, bo dla mnie oryginał miał fenomenalny głos. Chociaż tutaj to bylo jeszcze w miarę, wyobraź sobie jaki miałem zonk z Miraną jak w grze brzmiała tak:
Z 10 sekund sobie tylko obczaj ale jak się było obytym z innym głosem to w jej przypadku było baaardzo trudno mi się przestawić na ten arcybrytyski akcent xd
Oglądam czasami anime. Grałem też dużo w dote i wrócę kiedyś do tej gry, natomiast serial w ogóle mi nie siadł i obejrzałem tylko pierwszy sezon i na tym zakończyłem. Nie podobało mi się.
Wykończonym wojownikom starcza sił na jeden finałowy atak który posyła ich obu na deski. W związku z tym sędzia podejmuje decyzję że zwycięzcą zostanie pierwszy fajter który stanie na nogi i powie "Ta, wygrałem"
Po potężnym ataku Jackie Chuna wydaje się że Goku wyparował. Okazuje się jednak że dziadek nie mierzył w swojego przeciwnika a w... księżyc. Nie ma księżyca, nie ma małpy
Goku udaje się dojść do siebie zanim zostaje wyliczony i walka rozpoczyna się na nowo, widać jednak że obaj zawodnicy są już mocno zmęczeni.
Goku zamieniony w małpę pod wpływem pełni księżyca zaczyna siać spustoszenie i niszczyć wszystko wokół siebie. Jackie Chun nie widzi innego wyjścia jak użycie swej najpotężniejszej Kamehamehy aby go powstrzymać.
Zdesperowany Jackie Chun postanawia użyć swojej najpotężniejszej techniki aby pokonać Goku. Wydaje się że sprawa jest przesądzona ale przez przedłużającą się walkę nad areną zapada zmierzch... i jest pełnia... a Goku niedawno odrósł ogon
Finałowa walka trwa a Goku okazuje się trudnym orzechem do zgryzienia. Zdesperowany Jackie postanawia użyć hipnozy i usypia niesfornego chłopaka który pada na deski. Na szczęście dobrze znająca Goku Bulma radzi sobie i z tym problemem xD
Goku sukcesywnie małpuje każdą technikę Jackie Chuna sprawiając dziadkowi niemałe problemy. Stary mistrz zaczyna zatem walczyć stylem pijanego mistrza sądząc że Goku który nigdy nie był pijany nie będzie w stanie go skopiować.
@kubex_to_ja Goku się w sumie sam nauczył kamehamehy od Kame Sennina (Genialny Żółw po polskiemu :P) u którego zobaczył ją po raz pierwszy. A ten dziadek no to jest właśnie Kame Sennin w przebraniu.
@hellgihad tak on się nazywa po japońsku? Bo w mandze którą jest mistrzem Roshi i pamietam, że w polskiej wersji to był genialny żółw, a tak na marginesie to patrz jaką sobię koszulkę sprawiłem
@jajkosadzone zupelnie bez sensu. Dlaczego typ wodny mialby miec skrzydla, a roslina mialaby byc zolwiem? Nie widze w tym logiki. Tak, wiem, pan maruda..
W czasie krótkiej przerwy w turnieju Jackie pomaga podłamanemu mnichowi Namu sprzedając mu informację że w tych okolicach woda jest za darmo więc może jej sobie nabrać ile zechce i uratowac swoją wioskę przed suszą
Tymczasem pora na wielki finał Tenkaichi Budokai, Son Goku vs Jackie Chun!
#codziennydragonball (46/194)
I tym cliffhangerem oznajmiam że będą dwa tygodnie przerwy w dostawie nowych plansz bo otóż udaję się na urlop, więc nie będę miał and głowy ani możliwości do tej zabawy. Zapraszam na drugi sezon po przerwie
Goku niemal zostaje znokautowany przez potężny atak z powietrza, ale udaje mu się dojść do siebie tuż przed końcem odliczania. Namu zatem postanawia spróbować kolejny raz. Młody adept jednak nie daje się nabrać dwa razy na tę samą sztuczkę i dobrze wymierzonym kopniakiem wyrzuca przeciwnika poza ring.