Zgadzacie się z tym, że w Polsce urzędnicy to nieroby, lenie i bioro piniądze za nic?


Ja rzadko bywam w "urzędach i zusach", ale jak bywam to zawsze otrzymuję więcej pomocy i sympatii niż się spodziewam


#kiciochpyta #urzadskarbowy #zus #gownowpis

Komentarze (13)

@JapyczStasiek O dziwo z tych wszystkich urzędów to na obsługę w US i ZUS nie mogę narzekać. Ale już na same urzędy jak najbardziej.

@JapyczStasiek zależy gdzie. W urzędzie dzielnicy jak byłem załatwić sprawy związane z kupnem mieszkania to było ok. Typek bardzo pomocny, bez problemu wytłumaczył co w kilku rubryczkach wpisać i dlaczego. Bardzo zadowolony byłem z tamtej wizyty

U mnie to loteria. Jak brałem PKK w wydziale komunikacji z jakieś 10 lat temu, to po mojej wizycie było już o jedną urzędniczkę mniej.


W skarbówce tylko raz mnie urzędniczka wprowadziła w błąd, ale jakiś czas później poszedłem załatwić te samą sprawę (bez jakiejkolwiek mojej ingerencji w dany temat) i zrobiła to od ręki.


Ciężko stwierdzić, może i jest coś lepiej, ale sama myśl, że mam iść coś w jakimś urzędzie załatwić, przyprawia mnie o mdłości.

Wymiana pokoleniowa jest zauważalna również w urzędach. 20-25 lat temu było to nieraz żywcem wzięte z "Misia", obecnie urząd umie i chętnie posługuje się mailami, telefonami i innymi zdobyczami nowoczesnej techniki. Ba, sami nieraz dzwonią i wyjaśniają jak ostatniemu głupiemu, co dostarczyć, w jakiej formie i do którego pokoju oraz z kim się skontaktować na miejscu. Dużo pomógł tu koronawirus, kiedy z musu odkryto takie rzeczy jak załatwianie spraw na odległość, siedząc przez kompem w samych majteczkach.

Zależy. Starsze panie urzędniczki ,bywa, nie mogą się przestawić ze sposobem bycia i myślenia na XXI wiek i często jeszcze żyją mentalnie w PRL. Standardy obsługi petenta są im tak znane jak pozaziemskie cywilizacje. Młodsi urzędnicy są już dużo bardziej przystępni i kulturalni, choć to, rzecz jasna, nie reguła

Zaloguj się aby komentować