#zegarki
Słuchajcie. Zegarki jakoś specjalnie nigdy mnie nie kręciły. Jasne że fascynowały jako mechanizm chociaż raczej przy komputerach w nanometrach nie mają szans. Zastanawiam się czy jest sens pakować się w zegarek (nie chcę powiedzieć że hobby bo nigdy mnie one specjalnie nie kręciły. Mam swoje perfumy, mam pióra wieczne tyle mi wystarczy).
-
Budżet do 4000 zł.
-
Preferowana używka. Może być starsza po przeglądzie albo kilkuletnia
-
Jeżeli nowy to na naprawdę dobrej promce
-
Może być coś z AliExpress. Totalnie nie obchodzi mnie marka, poza tym że te znane będą trzymały jakąkolwiek wartość, a te chińskie są praktycznie nie odsprzedawalne
O zegarkach wiem niewiele. Swego czasu podobały mi się automaty ale zrozumiałem że to po prostu drogi bezużyteczny bajer (nie nazwę tego zabawką bo trzeba o to chuchać i dmuchać).
Ale ja nie o tym. Szukam czegoś możliwie bezobsługowego, ale zarazem czegoś, co nie wygląda jak plastikowa zabawka do biegania. Mam małe nadgarstki, więc koperta maksymalnie 40 mm. Bezel też nie może odstawać nie wiadomo jak wysoko. Zainteresowały mnie kwarce z systemem radiowym i panelami słonecznymi jako bezobsługowe popychadło które można traktować jak długopis a to i tak będzie tykać dalej a w dodatku z niezauważalnym poślizgiem na dobę. Tylko właśnie z tego powodu plastikowych bajerów nie chce g-shocka.
Chcę mieć tylko jeden uniwersalny zegarek. Nie interesuje mnie w ogóle zbieranie i kolekcjonowanie tego sprzętu. W miarę podoba mi się zegarek Casio LCW-M170 lecz nie wiem czy spełnia on moje wymagania wystarczająco idiotoodpornego żeby go zaniedbywać i nie przejmować się tym czy kompresor albo udar w wiertarce spowodują jego uszkodzenie. Wiecie nie oczekuję warunków bojowych no ale nie chcę mieć takiej sytuacji że przez swoją niewiedzę zegarek zostanie uszkodzony przez wibracje albo inne czynniki na które amator po prostu nie zwraca uwagi. Też nie jestem fanem zegarków cyfrowych. No po prostu wygląda to tak staro że już wolałbym sprawdzać godzinę na telefonie. Zawsze pod ręką nowoczesny design i bezobsługowość.
Absolutnie nie chcę smartwatchy. W ogóle mnie nie interesują i nie chce mi się pamiętać o ładowaniu kolejnej pierdoły z tymi wszystkimi gadżetami, zacinającymi się ekranami.

