
Wypad w Bieszczady na spontanie ze szwagrem. Co mogło pójść nie tak!?
hejto.plSpojler
Wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy ( ͡o ͜ʖ ͡o)
Long story short: szwagier to tak naprawdę szwagier Różowej, ale adoptowałem go bo samotny był. W zeszłym roku usiadł na mojej F-jocie i zapragnął powrotu do dwóch kółek. Dużo jeździł swego czasu. Szybko poszło, kupił Moto, za duże, kupił drugie - za małe, ale na wiosnę kupi już chyba docelowe xD
Na początku sierpnia rzucił hasło by pozdzierać opony na bieszczadzkich winklach więc podchwyciłem pomysł i ustaliliśmy termin. Szybki booking miejsc noclegowych i sruuuu.
A teraz relacja:
Wyruszyliśmy w piątek łapiąc się po drodze, na spokojnie i bez pośpiechu. Pierwszy nocleg pod Rzeszowem by spokojnie omówić trasy na sobotę i niedzielę i odpocząć.
Nocleg w dogorywającym hotelu na uboczu Rzeszowa, ale bardzo czysto i tanio. Obok Żabka więc takie mocne 5/5
W sobotę ruszyliśmy dalej w kierunku na Dynów, potem małą pętlą do Polańczyka.
W okolicach Dynowa wypełzł pasażer na gapę, który w końcu rzucił wszystko i wyjechał w Bieszczady. Zniknął na stacji benzynowej w Dydni. Życzę powodzenia Panie Koniku
Po zameldowaniu się w gospodarstwie agroturystycznym w Polańczyku udaliśmy się na obiad do Dukli - w 2018 trafiłem przypadkiem do Browaru - Restauracji na tamtejszym miejskim Rynku. Od tego czasu nic się nie zmieniło: jest dalej klimatycznie, pysznie i piwo jest wyśmienite. Można wypić na miejscu (są zerówki) i zabrać na wynos.



Po obiedzie kręcenie części dużej pętli, trochę po starych zakamarkach i odwiedziny Siekierezady. Niestety to miejsce jest już tak skomercjalizowane, że nie przypomina dawnej knajpy, nie ma klimatu, za to jest sporo instagramowych glonojadów. Blaergh

Pod knajpą spotkałem ładnego klasyka:

Sobotę zakończyliśmy na chillowaniu w Polańczyku, wpadły drobne zakupy:
Coś zjedliśmy
i trafiliśmy na koncert lokalnego barda
Parę fotek z mariny w Polańczyku

Niedziela powitała nas takim obrazkiem:
Szybkie pakowanie i pojechaliśmy na śniadanie do Przysłupa - Dom Pstrąga, świetne miejsce pyszne jedzonko
Siakiś snejk się nawet trafił


Dalsza część trasy to powrót przez Krosno i Stępinę (zahaczyliśmy o schron kolejowy).
Odnośnie schronu - rozczarowanie, nic tam nie ma. Pusty schron, parę tabliczek, kiepsko to wygląda. Mam porównanie bo byłem w Konewce.
Czyżby koniec atrakcji!?
Nope!
6 lat odkąd wróciłem na moto, zero kontroli drogowej. Jeden wyjazd ze szwagrem i proszę
Panowie prowadzili akcję sprawdzania uprawnień wśród motocyklistów. Było miło
Ogólnie wyjazd mocne 4,5/5, pogoda była idealna, bez deszczu. Ruch bardzo mały i to nas zakończyło. Gen spierdolenia BMW przeniósł się na jednoślady. Spotkanie dwie grupy gieesiarzy którzy odpierdalali takie fikołki na drodze że brak mi słów by to opisać. Poza tym pełna kultura.
Zanotowałem rekordowe najniższe spalanie: XJ600 na gaźnikach i wynik 3,7L na trasie 270km, podczas objeżdżania małej pętli bieszczadzkiej.
Łącznie zrobiłem 1134km.
Boli mnie tyłek, X-jota jest dla mnie stanowczo za mała. Moto daje radę, silnik jest zaprojektowany na turystyczne wojaże, ale jest dla mnie za krótki i za lekki.
Kolejny wypad pod koniec września ( ͡o ͜ʖ ͡o)
#zwiedzajzhejto #podroze #motocykle #bieszczady

