Komentarze (19)
@Dudleus spoko, ja wstaje o 6, malamut wymaga spaceru. Do tego pompki. Do pracy na 7 30 lub 8 najczęściej, mój wybór. Zdrowa żywność? Niekoniecznie, choć gotuję 95% czasu, a McD jem rzadko (ostatnio chyba w lipcu), KFC to raz na rok, inne jak pizza itp to raz na miesiąc. Może dwa, ale w skali roku to nie jest dwa razy na miesiąc średnio tylko ze trzy kebaby i z 15 pizz/calzone.
Po pracy też pies i też można to liczyć jako siłownię... Ale do jasnej nie siedzę w kompie, tym bardziej po nocach i nie oddaję życia pracy.
Mój dziadek rano sporządzał obórkę, babcia kurnik i dziadek szedł do kołchozu, potem po pracy też koło domu było co robić. Podobnie wujek. A sianokosy, drewno na zimę i wiele innych same się nie zrobiły. Jedzonko w większości ze swojego ogrodu i pola.
Więc z tym wstawaniem rano, siłownią i zdrowym jedzeniem oraz 16h aktywności łącznie z pracą 8 czy 10h to wcale nie jest znak dzisiejszych czasów. To raczej mało kto mógł i może po prostu wstać i pójść do pracy, a po pracy mieć cały czas dla siebie - chyba tylko ludzie bez rodzin, ogrodów, zwierząt itp, którzy mają abonament w miejscowym barze mlecznym - tak kiedyś miałem w Krakowie, ale pracowałem po 12h, obiad w gospodzie Koko na abonament (około 20 wieczorem) i w mieszkaniu tylko spać. Zero zwierząt czy ogrodu albo dbania o to, by był opał na zimę... No ale tak u mnie było kilka miesięcy
@Dudleus bardziej mi chodzi o antytezę do artykułu - nie jest to ani nowość taki tryb życia, ani też nie jest to tylko zarezerwowane dla prezesów. Aktywność, zdrowy tryb życia i praca od świtu do zmierzchu to na wsi norma - przynajmniej tam, gdzie gospodarstwo było zadbane.
Tak idąc tym tokiem myślenia, to prezesi są wieśniakami.
Chyba powinienem się z tą logiką
Zaloguj się aby komentować

