Tragedia na kuligu. 22-latek nie żyje, 21-latek ciężko ranny

W nocy ze środy na czwartek w podkieleckich Nowinach podczas kuligu 22-letni mężczyzna zginął, a 21-latek w poważnym stanie trafił do szpitala. Sanki, którymi jechali mężczyźni były ciągnięte przez auto.


Z ustaleń policji wynika, że 20-letni kierowca Skody poruszał się ulicą Inwestycyjną, ciągnąc za swoim pojazdem sanki, którymi jechało dwóch mężczyzn w wieku 21 i 22 lat. W momencie gdy kierujący Skodą skręcił w prawo, sanki zostały wyniesione na przeciwległy pas ruchu. Doszło do zderzenia z nadjeżdżającą Dacią. Na miejscu wypadku służby ratunkowe podjęły reanimację 22-letniego mężczyzny, jednak życia poszkodowanego nie udało się uratować. Drugi z pasażerów, 21-latek, został przewieziony do szpitala w poważnym stanie. Obaj kierujący autami byli w chwili zdarzenia trzeźwi.


#wiadomoscipolska #swietokrzyskie #kulig

Tvn24

Komentarze (20)

@aerthevist niby głupota ludzka, ale byli na ulicy inwestycyjnej. W takich miejscach raczej mało kto jeździ. Wymyślili chłopaki kulig i mieli cholernego pecha.

@WatluszPierwszy zastanawialem sie z 5 sekund czy to jakaś forma prawna organizacji drogi (np w czasie budowy), ale duża litera sugeruje że to nazwa własna drogi publicznej w mieście

@dradrian_zwierachs Niestety, ale prowincja wyludniając się pozbywa się w pierwszej kolejności tych najbardziej ogarniętych. To co zostaje sprawia że ogarnięci po czasie nawet jak chcą powrócić (po studiach przykładowo) to odbijają się.


Dlatego jak ktoś myśli że wyludniający się region jest fajny do życia bo mieszkania są tańsze czy korków nie ma - no cóż. Zwykle to prawda, ale jakość życia może czasem uprzykrzyć przykładowo 2 debili na sankach wbijających się w Twoje auto jak jedziesz po bułki do biedronki.

Ehh te zetki, kompletny brak pomyślunku i doświadczenia. jakby byli najebani to by się tylko na siniakach i zadrapaniach skończyło

@JackDaniels Nie wspominając o kierowcy.Jednym i drugim.


Bardzo mnie drażni to „wypominanie”, że kierowcy byli trzeźwi.Jak by to był jakiś niesamowity wyjątek.

@nikt_pan to jak ze skakaniem na główkę do wody o nieznanej głębokości. Dawniej ludzie skakali i było git. Potem wstrętne lewactwo zaczęło tym straszyć

xD. a to że czasem ktoś sobie złamał kręgosłup to już nieważne.

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta no ba, mój ojciec opowiadał, jak to jeszcze w latach 40 czy wczesnych 50 chodzili jako łebki się kąpać w rzece i wszyscy na główkę skakali bo jak inaczej to były zaraz drwiny. No i cygan (taką miał ksywę) trafił akturat w zatopiony pień... I co? Ano paczka łebków w składzie -1 nadal chodziła się kąpać nad rzekę i skakać na główkę bo nikt im nie będzie mówił, jak mają żyć.

Tzn. ja wiem, że to głupota totalna. Ale z drugiej strony, zabawa niesamowita. Jak sobie przypomnę kiedyś taki mega długi zjazd sankami po krętych drogach, to naprawdę, był to jeden ze szczęśliwszych momentów w moim życiu. A jak się nie ma długiej, pochyłej, zaśnieżonej drogi leśnej, a chce się "to" poczuć, zaczyna się kombinowanie.

Myśmy tak robili za nastolatków, ale to były polne drogi, między polami i łąkami. Raz, że tam nic nie jeździło (bo nie miało po co), a dwa, że widoczność była świetna.

@SST82 U nas najlepiej sprawdzał się traktor. Nie dość że droga była jest wtedy bardziej opcją niż koniecznością to jeszcze nie uzyska zbyt niebezpiecznej prędkości (traktorowe 30km/h wystarczy na sankach do obsrania zbroi). A mimo wszystko był kiedyś wypadek jak młodzieniec wbił się w tył traktora kiedy ten się zatrzymał. Jako że traktor z tyłu nie jest tak przyjemny i gładki jak samochód to się nieco połamał.

@mocoloco U nas wujaszek miał starą, kanciastą Pandę 4x4. Tam prędzej by te sanki z młodzieńcem krzywdę autu zrobiły

Zaloguj się aby komentować