Tęsknię za Wami, oj tęsknię. Chociaż nie ogarniałam, ani nie ogarniam rzeczywistości, to chętnie znów rzucę okiem na hejto.


Odrzuciłam wszelkie internety chyba rok temu? Jak zaczęły się problemy z synem, wtedy jeszcze schowanym dość głęboko w moim brzuchu. Po kilku miesiącach walki pojechałam na kolejną wizytę kontrolną do lekarza. Lekarz kazał jechać do szpitala natychmiast. Na rutynowe badanie, ale do tego szpitala, w którym chce rodzic. Wtedy nie wyczułam ani podstępu, ani troski, choć wcześniej miałam dość dużo - zawodowo jak i prywatnie - styczności z lekarzami. Z wizyty pojechalam do biura zostawić rzeczy, wziąć butelke wody bo pewnie kilka godzin tam spędzę. Nigdy nie zapomnę wzorku mojej Mamy, kiedy stałam w progu, a ona pytała: ale wrocisz dzisiaj?


Nie wróciłam dzisiaj. Wróciłam dopiero 4 miesiące później. Tak jak stałam, z małą torebką na ramieniu pojechałam do szpitala. Wyszłam jakis czas pozniej z synem w nosidle u boku.


Mały przywital nas bardzo mały i bardzo niespodziewany. Leżałam sobie na łóżku szpitalnym, trochę jak na all inclusive. Podawali posiłki, nie trzeba było prac, sprzątać, wstawać, gotować, nic nie trzeba było robić. Jedne z lepszych wakacji w moich życiu, serdecznie polecam oddział patologii ciąży. Moj wspaniały wypoczynek przerwał pisk maszyny monitorującej funcjej życiowe potomka. Wpadły pielęgniarki, później lekarz. Właściwie nie lekarz, a profesor doktor habilitowany nauk o zdrowiu.


Piątek, godzina 19. Czilera utopia. Gdyby nie te pielęgniarki, co z zaciekłością pszczoły miodnej wbijały mi wenflon i podawały leki... Profesor tylko stanął w progu z oświadczeniem. "Rozwiązujemy ciążę, za pół godziny pani rodzi". Aha, no okej. A ja mam takie długie paznokcie, musiałam je wtedy spiłować, bo jak mam przyjąć na świecie swojego syna pierworodnego z takimi paznokciami?


Dziwne i z perspektywy czasu śmieszne to jest jak ludzki organizm reaguje na bardzo intensywny stres. Wtedy nawet nie podejrzewałam, że gdyby nie ten lekarz i nie ten szpital to mały urodzilby się martwy lub niepełnosprawny. Moje przeczucie, żeby wybrać placówkę z trzecim stopniem referencyjnosci nie zawiodło. Trzeci czyli najwyższy.

Na sali operacyjnej leciały "Kawiarenki". A ja czułam się jak po LSD i gryzłam się w język, żeby nie zapytać pielęgniarki anestezjologicznej czy tak ma być? Czy ja mam się czuć, jakbym właśnie przeżywała najczystszą chemicznie bombę świata? W dodatku z pieniędzy podatników!!


Później w sumie było tylko gorzej-lepiej. Mnóstwo rzeczy wyszło po drodze, zaczynając od alergii, kończąc na oddziale chirurgii dziecięcej w pierwszym miesiącu życia. Dźwięk kółek niemowlęcego łóżka operacyjnego przekraczającego próg oddziału na wieki wbił się w zwoje mojego mózgu. Tak samo jak sprężyny od fotela do spania przy łóżeczku małego znalazły swoje miejsce między moimi kośćmi. Niektórych rzeczy się po prostu nie zapomina: wrzasku noworodka, który nie jadł od 3 dni, a zamiast mleka dostał smoczek. Tego spojrzenia z rozczarowaniem człowieczka, który nawet nie miał świadomości własnego istnienia. Później karrmienia co 2 godziny, średniej snu z 3 miesięcy w kwocie 3 godzin i 17 minut oraz dźwięku monitora tętna. Szukania ubranek na rozmiar 44. Standardowy dzidziuś to jakieś 56. Spoiler: nikt stacjonarnie nie sprzedaje takich ubranek, można kupić ciuszki dla lalek i w to ubrać dziecko. Nie zapomina się poparzonej ręki bo w tamtym czasie dobrym pomysłem było wyławianie dłonią butelki z garnka z wrzątkiem, cycków jak kamienie, morza łez wylanego pod prysznicem bo mój pokarm szkodzi dziecku, wchodzenia po schodach z jebitną raną na siedmiu powłokach brzusznych. Myśli, że on zaraz umrze, a ja razem z nim. Totalnej paniki w ruchach i w głosie, kiedy dzwoni się na 112, a dziecko robi się fioletowe bo nie oddycha. Nie spania, a czuwania. Przez dni, tygodnie, miesiące. Kiedy po wszystkim noc w noc mózg odpala czerwoną, strażacką syrenę bo nie wolno spać, chociaż dziecko jest zaopiekowane. Rany na dłoniach, z których sączyła się krew.

Po drodze pochowaliśmy też moją najlepszą, jedyną w swoim rodzaju przyjaciółkę - kotkę. Do dziś przeżywam żałobę po niej i po tym, że nie poznała mojego syna.


A jak jest teraz? Każde dziecko jest fajne. ALE MOJE... Moje jest najwspanialsze. Moje jest najmądrzejsze, najbardziej rozumne, najukochańsze. Najładniejsze, przecież to oczywiste, że syn MoralneSalto jest najpiękniejszym bobasem na ziemi, prawda? Mówiłam, że nie odwali mi w macierzyństwie. Ha, ja byłam tego pewna! Odwaliło tak, że szkoda gadać. Synek śpi w egipskim jedwabiu, ma wszystko co najlepsze. Top mąż tej ziemi, czyli @underwear dzielnie sprawuje opiekę nad najwspanialszym istnieniem tego świata. A ja? Gdzieś między regresem snu 4 miesiące, a lękiem separacyjny 8 miesiąca jadę z tym koksem.


Czego mnie ten kawałek życia nauczył? Są rzeczy ważne i ważniejsze. Są maleńcy ludzie, przy których wszystko to ciul. Nawet pierwotne potrzeby takie jak głod, sen, bodźce z jakiejkolwiek innej kategorii, niż płacz dziecka to ciul. Że nie chce żadnych innych dzieci w swoim życiu. Że mój syn będzie jedynakiem bo taki cud zdarza się tylko raz.


Dzień dobry wszystkim na powrocie do normalności Tęskniłam za wami.


Na zdjęciu dowód na to, że to wszystko to nie jest słodko-gorzki sen. Był maleńki, ale w 8 miesiącu życia już nie odstaje od rówieśników w żadnej kategorii. Może poza tym, że jest najlepszy, najbardziej... Ale to przecież wiadome, że mój jest naj.

#dzieci #comeback #mlekożlopy

7d1118a0-9378-4b73-8ac1-c78c669231c6

Komentarze (22)

gratki i zdrówka dla juniora!! fajnie że wróciłaś! teraz tylko kupa mleko kupa urbex kupa urbex mleko kupa urbex, ja mojego junira zabrałem na pierwszy irbex jak miał 4 lata także, życze wytrwalości też!!

@yoowki dziękuję jakiś większy wyjazd na urbex to w dalekiej przyszłości, ale ekipa robi zjazd towarzyski w lato. Jedziemy, niech się małym integruje i zdobywa kontakty

@MoralneSalto jasne! najwazniejsze to, że dziecko to nie smycz!!! to motywacja by poznawać świat na nowo!! wystarczy chcieć. pacz tu mój gówniak na pierwszym urbexie w zyciu

3e9bdf99-96f7-49f0-9efc-106c149d693e

@yoowki a nie no, to nie z nami jakieś smycze w gorach już był i to nie jednych, na urlopie na wsi, teraz też na majówkę wyjeżdżamy. Na roczek pierwszy wyjazd za granicę planujemy. Mały dość dobrze znosi zmiany otoczenia,.szkoda z tego nie korzystać

@MoralneSalto o to własnie chodzi! to jest najfaniejsza motywacja . pokaż dziecju świat jakim ty widzisz! teraz to ja już nie mam podejścia do młodego ba ma już 16 lat. i to on mnie ciąga na urbexy!

@MoralneSalto Fajnie, że się odezwałaś i że wszystko już dobrze. Martwiliśmy się wszyscy tutaj. Tak chyba przeczuwaliśmy - ja przynajmniej na pewno - że może się coś dziać niezbyt dobrego.

@MoralneSalto damn… łezka poleciała, jak czytałem. Dobrze wiedzieć, że u was wszystko w porządku (° ͜ʖ °) #feels

Zawsze mnie bawiło jak słyszałem że któraś laska mówiła że ona ma racjonalne podejście do macierzyństwa i jej to nie odjebie.

Wszystkim odpierdala

I dobrze. Tak powinno być.

Gratuluję szczęśliwego finału zmagań i rozpoczęcia tej pięknej drogi jaką jest macierzyństwo.

Przejebane będzie jeszcze nie raz, ale i tak warto

@wiatrodewsi odpierdala i to jak. Niektóre mają szczęście, że odwala im na punkcie dziecka, inne mają nieszczęście przeżywać depresję poporodową połączoną z brakiem wsparcia w środowisku. A jeszcze inne mają i odpieluszkowe zapalenie mózgu i depresję poporodową. I wtedy to jest dopiero pojebana akcja

Ostatnio patrzyłem u babci na naparstek od was i tak sobie przypomniałem o was

Mieliśmy nieco podobną historię, ostatecznie też mała nie tolerowała mleka mamy, zaczęła tracić wagę itp., człowiek w trybie ledwo przetrwania tyle miesięcy... współczuję, ze wasz początek też tak wyglądał, a nawet gorzej, ale bardzo się cieszę, że malutek jest z Wami cały i... no, niech będzie że ex aequo najwspanialszy zdrówka i radości!

@MoralneSalto wszystko dobre,co się dobrze kończy. Z tego wynika,że jesteśmy na podobnym etapie życia - ja od przeszło dwóch miesięcy jestem tatusiem i myślę,że tylko drugi rodzic a w szczególności matka jest w stanie zrozumieć to i czym piszesz. Bardzo mi przykro,że musieliście tyle wycierpieć ale wyszło już wasze słońce i promienieje…a wy cieszcie się każdą chwilą razem

@MoralneSalto Wow, co za historia. Świetnie że wszystko dobrze się skończyło (podatki nie poszły na marne ( ͡° ͜ʖ ͡°)) Gratulacje! i wychowujcie młodego jak swoje.

Pierwszy raz w zyciu przeczytalem czyjsc dlugi wpis na hejto - gratuluje "dobrego piora" i pieknego bombelka. Pamietaj o suplementacji kwasu foliowego. Podejrzewam, ze najlepszy dla Ciebie bylby ten w formie 5-MTHF.

Z pozdrowieniami!

Zaloguj się aby komentować