Problemem PP jest to, że jest starym państwowym gównem i działa jak każde państwowe gówno. Jest rezerwuarem dla starych ludzi, pociotek, znajomości i wszelkich powolnych, niezdolnych ludzi, upychanych po kątach, żeby błażej i żanetka mieli pracę, bo są lekko upośledzeni.
Płaci się tam dobrze, nie wybitnie, ale kurier jakiegoś dpd na swoją premię musi k⁎⁎⁎ić po chodnikach 90, żeby się wyrobić, nic od pracowników nie wymaga, bo jeszcze zaczną strajkować. Wiecznie trzeba do tego dopłacać, a jak rząd nie chce dorzucać za dużo, to wszystko spada na kolejnego i kolejnego zarządcę, który musi jakoś spinać fakt, że w ogóle te paczki są dostarczane.
Wszyscy są na je⁎⁎⁎ym chilloucie. Podczas gdy inne firmy działają na powalonym rynku, walcząc o klienta co do grosza na paczce, to PP czasami przychodzi, wygrywa przetarg, bo ma wyjebane. Państwo dopłaci za to, że zrobimy usługę poniżej kosztów. Najwyżej się za rok zwiększy stawkę za listy urzędowe, żeby nie było takiego jawnego dorzucania hajsu.
Państwowe molochy nie mają na takim rynku zbyt wiele do powiedzenia bez wprowadzania specjalnych praw. Bo na państwowym nikomu nie każą zasuwać, nie ma kurierów na śmieciówkach, nie ma nadgodzin niepłatnych. Niby spoko, niby fajnie. Tylko PP jest po drugiej stronie medalu. Stara, niewydolna, wolna, ze starymi babami i siostrami faustynami wokół gromnic i krzyżówek.
Gdyby dać cały zasób PP sprawnemu człowiekowi, któremu by obiecać 10% od zysków, to to gówno by ożyło i działało jak w zegarku. O ile rzecz jasna mógłby zarządzać jak prywatną firmą i zwalniać Grażynki. Ba, Poczta by działała i generowała zysk, gdybym ja - Janusz biznesu, dostał ją do renowacji. Tylko znów. Pierwsza decyzja którą podejmujesz, placówki w pierdziszewach protestują, bo zamkniesz punkt w którym siedzą dwie grażynki.
Państwowe, to zawsze gówno w tym kraju. I tak byłoby z każdą firmą, gdyby musiała realnie rywalizować na rynku, nawet i z Orlenem. To są przepalarnie pieniędzy, działające jak w prlu.