@AdelbertVonBimberstein poza sylwetkami i wynikami siłowymi to faktycznie nic. Dla zdecydowanej większości bywalców siłowni taka sylwetka i takie wyniki są absolutnie poza zasięgiem, więc do przekładania jego metod treningowych na normalnych ludzi może prowadzić do nadużyć. Nie musi, ale może.
imo objętość to gówno. Te badania są gówno warte bo jak zbadać czy ktoś jest rir 0 czy rir 5 jak większość ludzi sama nie wie czy da radę jeszcze jedno powtórzenie?
no widzisz. bo po prostu nie masz pojęcia, w jaki sposób są przeprowadzane takie badania i próbujesz tutaj stosować chłopskorozumkizm. to serio nie jest tak, że te science based chopki nie wiedzą o tym, że ludzie mają problem z dobiciem do upadku i uwzględniają to w swoich badaniach.
Dla naturala nie jest ważna objętość, dla każdego jest ważny taki trening, który jesteś w stanie robić latami, systematycznie i konsekwentnie.
ale to są różne tematy. czym innym jest maksymalizowanie wyników w jakiejś jednostce czasu, a czym innym tworzenie nawyków i zmiana stylu życia. To oczywiste, że bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś będzie robić 2x w tygodniu FBW po 45 minut niż to że ktoś będzie stosować optymalny trening 5x w tygodniu i da radę ciągnąć to latami. Ale jeśli ktoś już się wkręcił w temat, to warto szukać rozwiązań dających lepsze rezultaty. Jeśli za pomocą zmiany mogę w jakiejś jednostce czasu osiągnąć lepsze rezultaty, to chcę to robić.
a dla mnie coraz bardziej scoence based community to sekta.
mam wrażenie, że takie wnioski stawiają ludzie, którzy są spoza tematu. każdy science based chopek ci powie w pierwszej kolejnosci, że żeby robić dobre wyniki musisz ćwiczyć mocno. Krytycy podejścia science based próbują wmawiać innym, że naukowcy wyżej stawiają kąt kutasa i promień rozwarcia dupy niż mocny trening, a to nieprawda i zwyczjane spłycanie temtu