@Osiemgwiazdek Ta dychotomia tego co zależy a co nie zależy od nas nie tyczy się tego, że możesz zmienić np. pracę lub że możesz np. poprawić relację z kimś. To jest myślenie nie w kategoriach stoickich. W kategoriach stoickich nie kontrolujesz praktycznie niczego oprócz tego co masz w umyśle.
Od ciebie po prostu zależy to jak myślisz o rzeczach, twoje pragnienia, twoja wola działania. W tym sensie to w sumie wszystko możesz zmienić tylko, że dokonujesz zmian poprzez skupianie się na tym co zależy od ciebie wpływając poprzez rzeczy od ciebie zależne na rzeczy niezależne.
W tym sensie jak chcesz poprawić swoją sytuację materialną to możesz np. podejść do sprawy tak, że postarasz się zrobić co możesz aby poprawić sytuację, ale jak nie uda ci się znaleźć lepszej pracy to akceptujesz to i jesteś zadowolony przede wszystkim z samej twojej woli do działania z tego co masz wewnątrz(że starałeś się, duma z charakteru).
Albo można tutaj użyć innego przykładu. Załóżmy że mamy łucznika. Łucznik celuje w tarczę. Jego celem wewnętrznym jest zrobić co w jego mocy aby strzelić jak najlepiej, a celem zewnętrznym jest trafienie w tarczę. Cel wewnętrzny zależy w 100% od ciebie i zawsze możesz go spełnić na tym skupia się stoik, ale wszystko co jest zewnętrzne jest obojętne. Rzeczy obojętne można podzielić na preferowane i niepreferowane. Fajnie jest mieć te preferowane i jest to korzystne, ale jak tego nie będziesz miał to nic się nie stanie bo starałeś się robić swoje i pokazałeś siłę charakteru.
@camonday wyżej kolega dosyć dobrze wytlumaczyl o co chodzi. Trochę ten mem jest źle sformułowany, bo chodzi tu oczywiście o podział na rzeczy zależne i niezależne.
Czyli jeżeli chcesz coś zmienić to w tym momencie zależna jest od Ciebie ta próba, to jak się starasz i czy dasz z siebie wszystko, a niezależne jest to czy Ci się uda. Wynika z tego, że jeżeli chcesz coś zmienić to najpierw musisz podjąć tę próbę, zrobić co od Ciebie zależy czyli starasz się najlepiej jak możesz. Dopiero wtedy gdy ją podjemiesz i udowodnisz sobie, że zrobiłaś co w Twojej mocy, a mimo to się nie udało dopiero wtedy następuje akceptacja. Niewiele rzeczy jest od nas zależnych ale to czy się starasz jak najbardziej.
Więc jak widzisz w stoicyzmie nie chodzi o bierność, tylko o nie przejmowanie się w przypadku gdy coś dzieje się nie po naszej myśli, gdy pomimo starań doznajemy porażki.
Odkąd zostawiła mnie narzeczona, spotkałem się z czterema dziewczynami, wszystkie mnie olały. I teraz nie tak: mam się pogodzić z tym, że jestem przegrywem, czy próbować dalej i zaznawać kolejnych porażek? Starałem się najlepiej, jak umiałem.
Niestety Pan Bóg mnie tak stworzył, że mam popęd seksualny, inaczej dawno bym to olał i grał w gry.
@DerMirker
pogodzić z tym, że jestem przegrywem
Jesteś przegrywem tylko i wyłącznie wtedy jeśli się za niego uważasz. Widzę też po innych Twoich wypowiedziach, że cierpisz po rozstaniu i niekoniecznie dobrze czujesz się sam ze sobą.
Jeśli chcesz porady co powinieneś zrobić po stoicku to proszę:
Na chwilę obecną przestań prób szukania związku. W tym momencie powinieneś się odbudować, wypracować poczucie własnej wartości, tak żebyś dobrze się czuł sam ze sobą i nie uważał się za przegrywa obojętnie czy Cię odrzuci jakaś panna czy nie.
Bardzo ciężko zbudować zdrowy, trwały i wartosciowy związek gdy sam ze sobą się czujesz źle. Poza tym nawet gdy chcesz po prostu sobie poruchać to kobiety wyczują Twoją niepewność i właśnie dlatego Ci się nie udaje niezależnie jaka jest Twoja intencja.
Masz teraz chwilę oddechu, może i jest Ci ciężko ale masz teraz okazję, żeby poznać siebie i się rozwinąć. Czytaj stoickie książki, psychologiczne, może jakieś podcasty, albo idź na terapię, wybierz mądrze terapeutę, jakiś Ci nie podpasuje to następny, zainwestuj w siebie czas i pieniądze. Nie spiesz się, poszukaj swojej drogi - tego co sprawi, że będziesz się czuć dobrze. Eksprymentuj i się nie poddawaj, jak nie to, to może coś innego. Dopiero wtedy idź szukać kobiety.
@splash545 to prawda.
Stoicyzm praktykowałem, gdy zaczął się covid 5 lat temu i wtedy mi bardzo pomogła ta filozofia. Kupiłem tę książkę 365 lekcji na cały rok. W ostatnich latach trochę zaniedbałem tę praktykę, a odkąd mierzę się ze swoim problemem, wróciłem do tej filozofii, jednak widzę, że przestała oddziaływać. Chyba dlatego, że upływ czasu mnie uderzył i bardzo się zacząłem przejmować straconymi latami.
Najtrudniejsze zadanie przede mną, to jakoś spróbować się z tym pogodzić...
Zaloguj się aby komentować