#samochody #otomoto #olx Kto sprzedawał samochód przez ogłoszenia na popularnych portalach ten się w cyrku nie śmieje. Zaś ten kto kupował nigdy się nie uśmiecha.

Jako iż nadchodzi czas montażu tacho w busach i skończy się jeżdżenie zastępczakiem to nadszedł czas kupić sobie jakiś dupowóz. Ot, taki pojechać nad morze, do sklepu czy na spacer do lasu. A że fajnie mi się jeździ smartem Rudej to stwierdziłem że kupię sobie jakiegoś pryszcza wielkości kartonu na buty. Pierwszą myślą były małe terenówki typu suzuki Samurai, Vitara etc ale na szczęście kolega @yoowki skutecznie wybił mi z głowy takie coś i ppdsunął pandę z napędem na 4 kółka. O, to coś dla mnie! No i z zapałem zabrałem się do poszukiwań. Zapał szybko się skończył. Podlaskie, Podkarpackie, Śląskie ale w promieniu 300km nic. Dobra, idę na mobile de. Ceny x2. Trafiam w końcu piękną pomaranczową. Dzwonię i gość rzeczowo mi wyjaśnia że pomarańcz jest od służb drogowych, ma tych pand 30 sztuk i sprzedaje jak leci, bez whłębiania się w stan techniczny. Jak chcę to mogę przyjeżdżać i sobie wybrać dowolna.

Wracam na polskie portale. Podwyższam kryteria Tak do 10k euro, wyższe roczniki. Jest, piękna, blisko. Dzwonię do typa i pytam co i jak. No do drobnych poprawek blacharskich. Jadę aby stwierdzić że drobne poprawki to rrdza która wpirlerda podłogę, progi i podłużnice.

Druga, też na zdjęciu ładna. Dzwonię. Panie, to 2018 rok, nie ma co po diagnostach jeździć! Ja zresztą nie mam czasu na jeżdżenie, nie chcesz Pan to nie.

Pierwszy właściciel, prywatnie. Dzwonię i pan właściciel pyta o który samochód chodzi.... Tłumaczę, Pan po 10 sekundach zawiechy stwierdza że chyba się w zeszłym miesiącu sprzedał ale może jakiś inny?

Kolejna.. No tak, wszystko cacy ale jest w Szwajcarii. Zaliczka i przywieziemy.

Nie wymaga wkładu. Wyciek na silniku, łączniki proszą o litośc, poduszka (chyba) pod silnikiem, jedynka i wsteczny wchodzą na siłę itp. Typ radośnie stwierdza że ten model tak ma a olej w każdym samochodzie trzeba dolewać.

I tak k⁎⁎wa telefon za telefonem.

Znajomy podsyla mi numer do komisu w Berlinie, mówi mi że to turas ale ziomek i jest bardzo spoko Dzwonię i mówię czego mi trzeba. -Mam jedną ale nie chcesz jej kupić. Ma silnik na wykończeniu i wstawiłem ją do siebie tylko dlatego że znam dobrze syna właściciela. Ale mam piękne suzuki sx4. Też 4x4 i wydaje mi się że to lepszy wybór. Jak chcę to może mi go dać na dzień dwa to sobie pojeżdżę.

Komentarze (29)

@Fishery eee, ja wertuję ogłoszenia 2-3 miesiące i jak się coś ciekawego trafi to jadę. Ostatnie dwa auta kupiłem przy pierwszej wizycie. Odsiewam ogłoszenia poprzez musi być poprawny VIN, data pierwszej rejestracji i nr rejestracyjny. Jak nie ma tych danych to nawet nie sprawdzam, szkoda mi czasu. Jak są te dane, to pobieram raport, jak jest OK to jadę i płacę za pogłębiony przegląd przedzakupowy (dwa lata temu płaciłem 400 czy 500 pln w Łodzi - sam wybierałem warsztat). Ewentualne bolączki są podstawą do negocjacji ceny. W ten sposób jeszcze nie wtopiłem.

@peposlav no nam tez udalo sie za pierwszym razem trafic (pomijajac kilka ogłoszeń gdy auto bylo juz sprzedane). Sprawdzenie CEPiK to podstawa

@Opornik chcę sobie kupić Pandziochę jako fun car. Czekam tylko jak żona zmieni pracę i będę mógł sprzedać jej auto. Możemy mieć max 2.

@peposlav Miałem w robocie i lubiłem, zrywna pchełka, fajna w środku, nawet nie jakaś ciasna. Dobrze sobie z wertepami radzi, 4x4 jak Fiszek wyczai to będzie sztos. Oczywiście Panda II, nie wiem jak się III spisuje.

@Opornik koleżanka miała stukonną, szła jak dzika, do miasta idealna. We Włoszech to mam wrażenie, że co drugie auto to pandziocha.

Parę lat temu chciałem kupić jakieś małe autko dla żony do jazdy po mieście. I historie podobne - piękne opisy nieprzystające do rzeczywistości, handlarze udający osoby prywatne, teksty "nie mam czasu na jakieś przeglądy, jak pan nie chcesz to mam 2 chętnych w kolejce" itp.

@Fishery Po doświadczeniach znajomych i sąsiada, wszystkie używane auta które miałem (zajeżdżone, fakt) pchnąłem w komisie za parę k. 5 minut rozmowy przez telefon, wysłanie zdjęć, 10 minut rozmowy i oględzin na miejscu, 10 minut jazdy, 5 minut spisywania kwitów. Dziękuję, do widzenia. Pół godziny i po samochodzie, żadnych telefonów, roszczeń, cisza.


Sąsiad, co słyszałem od siebie, sprzedawał bodaj nastoletniego VW, w relatywnie niezłym stanie ale wiadomo, zmęczonego życiem. Co raz słyszę że nowi goście przyjeżdżają oglądać, aż się śmiałem jak słyszałem - o panie, tu jest kropka, tu jest rysa, pod maską nie odkurzone, a nowe alusy pan ma do tego. Zagadnąłem go, to mi mówi że myślał że gościowi za*ebie :). Opisał w ogłoszeniu wszystko, kompletnie, mnóstwo zdjęć na których widać każdą skazę a gość przychodzi i ogląda auto jakby chciał nim dziecko wieźć do ślubu. W końcu sprzedał, ale po bólach i sam nie wie, czy mu się to opłaciło względem komisu.

@mannoroth Mam w dupie czy jest rysa na lakierze czy odchodzi plastik itp. Mam świadomość że te samochody maja swoje lata i kilometry ale bez przesady.

Już tu kiedyś pisałem. Pandy są specjalnie zaprojektowane żeby zgnić. Po pierwsze primo, tak jak większość aut, puszczają wodę od góry przez uszczelki, szczeliny do progów od środka. Robi się akwarium – po dużym deszczu woda chlapie przy ruszaniu/hamowaniu. Progi od środka nie są cynkowane, więc szybko gniją. Żeby temu zapobiec trzeba pozdejmować gumowe korki i zrobić konserwację wewnętrzną profili.

Po drugie primo, pandy w przednich nadkolach mają taką półeczkę na podłużnicy (za sprężyną) która robi za depozyt na piasek i sól. Podłużnica gnije od góry i robi się otwór do komory silnika.

Dotyczy starszych pand >10 lvl. Nie oglądałem nowszych, może coś zmienili - ale wątpię. Także jak nie masz warsztatu i umiejętności do konserwacji, napraw blacharskich, albo dojścia do kogoś kto ci to solidnie ogarnie - to pandy się nie kupuje. Profile(progi) trzeba zabezpieczyć za wczasu a półeczkę najlepiej zaspawać/uszczelnić od góry kawałkiem blachy (pochyłym daszkiem).



Jeżeli jednak musi być panda to kup sobie kamerkę inspekcyjną. Na profilu (przy progu) zdejmij gumowy korek od dołu, najlepiej przy tylnym kole i zajrzyj do środka profila. Oczywiście z obu stron. Jeżeli profil jest zdrowy to można jeszcze zabezpieczyć woskiem. Obejrzyj dobrze przednie nadkola, czy jest ta półeczka w danym modelu. Jeżeli jest to wygrzeb z niej ok 4cm piachu i zobacz w jakim stanie jest podłużnica. Może jeszcze da się odratować.

Dlatego albo nowe z salonu albo nastoletnie auta- najgorsze patologie sa w autach 5-10 lat,bo te najbardziej oplaca sie maskowac. A te stare juz sa podrytowane i jak jezdza tak,to juz beda jezdzic do konca.

A kase zamiast na rupiecia lepiej wydac na cos lepszego- nie wiem,wakacje w egzotycznym kraju

@jajkosadzone Rzeczywistość nie jest taka prosta.

Maskowanie, czyli tani bitum nakładany na rdzę pod pozorem impregnacji. Może się opłacić ale tylko jak się ma klienta frajera. Klient świadomy już przez telefon pyta się, czy auto ojebane barankiem? A jest ryzyko takiej zabawy, bo potem wystarczy, że mechanik drapnie śrubokrętem i pokaże frajerowi jakie gówno kupił. A frajer zażąda zwrotu pod argumentem wady ukrytej. Takie akcje odwalają tylko największe cwaniaki jak jeszcze nie mają zawiasów za oszustwa. Jest zawias – kończy się cwaniakowanie.

Stare nastoletnie auta przeżyły tylko dlatego, że były oszczędzane, garażowane, nie jeżdżone w zimie itp. Lub miały solidną impregnację woskiem a w przypadku klasy premium jakimiś poliuretanami, rapotorami itp. Jak trafisz stare auto, nie zjedzone rdzą ale bez konserwacji i zaczniesz go normalnie używać to 2 zimy i ci zgnije – patrz co napisałem o pandzie. Blacha ma fabryczny termin przydatności. Bez ekstra konserwacji zgnije.

Nowe auta poniżej 10 lat, suvy itp. mają maskowanie korozji fabryczne. Całe podwozie i nadkola ojebane są plastikami, pod którymi zbiera się depozyt słonej wody i auto gnije a bez demontażu osłon nic nie widać. To już zupełnie nowa jakość spierdolenia rynku aut używanych.

Także nie ma prostej recepty jak napisałeś. Tak bym to uprościł: albo nowe z salonu albo trzeba mieć wiedzę i doświadczenie albo zapłacić człowiekowi który ma wiedzę i doświadczenie w rozpoznawaniu strupów.

@nodrog ja mam siedemnastoletnie renault i nie wydaje mi sie,zeby ktokolwiek-kiedykolwiek konserwowal podloge albo szczegolnie "dbal"- zwlaszcza,ze bylo sprowadzone kurwa z Wloch.

Zabawa z blacha to tylko w japonczykach,bo europejskie auta maja duzo lepsze blachy i zabezpieczenia antykorozyjne( edit: sprawdzic czy grupa vag,bo tam tez jest kijowo).

@Fishery jako że mam działalność, to 100x wolalbym dopłacić i kupić nowy. Teraz wpisałem Dacie dostępne na placu - na od ręki jest Sandro z gazem za 67 brutto. To wychodzi z 50k po odliczeniach za auto, do którego przez najbliższe 5 lat tylko lejesz paliwo i wymieniasz olej.

@Fishery

Dzwonię do typa i pytam co i jak. No do drobnych poprawek blacharskich. Jadę aby stwierdzić że drobne poprawki to rrdza która wpirlerda podłogę, progi i podłużnice.

Klasyk. Oglądałem kiedyś forda ka II, właściwie to samo co fiat 500. W ogłoszeniu same ch⁎⁎⁎we zdjęcia, daleko nie był to pojechałem. Komis typu plac pod wiejskim sklepem. Miał tak zgnitą podłogę, że szyny od fotela kierowcy też były zgnite, jakby ktoś cięższy wsiadł to fotel by na ziemi wylądował razem z podłogą.


Co do sx4, patrz czy nie gnije od spodu. Co prawda to fiat produkował, ale suzuki ma słabe zabezpieczenie antykorozyjne. Mechanika nie do zajechania.

@Fishery A co jest złego w Vitarach? Moja żona miała Grand 1 czyli jeszcze na ramie, kupiona jako 10latek, koło pełnoletniości zmienione progi, mechanicznie zero problemów, silnik V6, owszem koło 23 roku jazdy lewy tylny błotnik to się trzymał na lakierze ale to już był moment kiedy miałem wyjebane na stan techniczny bo każdy dołożony tysiąc powodował że auto dalej było warte koło tysiąca Ale silnik się kręcił, skrzynia, napędy też, ruda owszem ale tylko w jednym miejscu.

Gx

Zaloguj się aby komentować