Przyszedłem się tu jednocześnie pochwalić i pożalić. xD
Na wiosnę kupiłem swoje pierwsze auto-zabawkę, o którym kiedyś marzyłem — Peugeota 206 CC z silnikiem 2.0. Auto daje masę frajdy. Jest proste mechanicznie, więc większość rzeczy da się ogarnąć samemu, mając dość podstawowe narzędzia (a satysfakcja z tego jest całkiem spora). Do tego ma sporo bajerów: automatyczne światła i wycieraczki, klimę, podgrzewane fotele — rzeczy, których… nie mam nawet w 5-letniej Corolli xD. Przydałby się jeszcze tempomat, ale to akurat temat do ogarnięcia.
No ale są też minusy. Spalanie. Jasna cholera, ile to pali. Aktualnie wychodzi mi 8,6 l/100 km. Serio — Mustang znajomego z V6 i ~300 KM pali niewiele więcej, a tu jest 140 KM… xD
Do tego auto ostatnio nie przeszło badania technicznego, bo zaczęła korodować podłużnica.
I tu pojawia się dylemat: robić czy nie robić.
Z jednej strony chciałbym go ogarnąć i zatrzymać na dłużej, bo jednak jest fun i „ma to coś”. Z drugiej — moje poznańskie serce podpowiada, że może to po prostu nie ma sensu finansowego.
#motoryzacja #samochody #peugeot
(fotka poglądowa)
